NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2010
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1

Złoty hełm...

08/09.07.2010 - Nie wiem czy ten kawałek snu ma jakiekolwiek znaczenie, ale opiszę go... Nie pamiętam go dokładnie, ale chodziło o coś w stylu, że z kolegą szliśmy na bój i dostałem od niego złoty hełm!, który po chwili nałożyłem na głowę! Może jest to bez znaczenia jak mówię, ale kolor złoty często jest wart odnotowania... później po prostu walczyliśmy i pokonywaliśmy różnych wojowników...


Moja druga połówka i kolory...

18/19.07.2010 (sen) -> Siedziałem obok swojej drugiej połówki i razem tłumaczyliśmy coś na język migowy (może to oznacza jakieś porozumiewanie się bez słów?)... szło nam to bardzo dobrze... później patrzyliśmy na siebie i zdaliśmy sobie sprawę, że mamy na sobie takie same kolory czyli jasno zielony i pomarańczowy. Możliwe, że te kolory mają jakieś znaczenie, bo były ewidentnie "zaprezentowane" tak jakby ktoś chciał, abym zwrócił na nie swoją uwagę ;) Na samym końcu snu za nami chyba? stało jakieś dziecko?, ale nie jestem pewien...


Cementowanie muru

23.07.2010 -> Przed zaśnięciem (około 00:30), przed zamkniętymi oczami widziałem obracającą się betoniarkę chyba z cementem? i po chwili zobaczyłem mur z cegłami, który miał luźno poukładane cegły i one zaczęły nagle nachodzić na swoje miejsca i utworzyły mocną konstrukcję... Wizja pod sam koniec nie była bardzo wyraźna, ale prawdopodobnie tak ona wyglądała... Zresztą miałem wrażenie jakby ktoś celowo mi ją podsunął... Myślę, że jest ona związana z wizją z 21.02.2010 gdzie też był motyw z cegłami. O 00:15 wróciłem z giftingu (zakopywania TB i HHG - tak zwanych "orgonowych babeczek"). Myślę, że to zdarzenie ma coś z tym wspólnego ;)


Wieża śmierci

22/23.07.2010 (sen) -> Spojrzałem na niebo i było bardzo dużo chemtrails. Następnie próbowałem w piaskownicy ulepić wielkiego HHG (granat świętej ręki), ale wciąż mi się nie udawało i tak lepiłem, lepiłem aż się poddałem. Ponownie spojrzałem w niebo i było dużo chemtrails.

(pstryk i inna scena)

Jestem w innym miejscu. Widzę autobus z numerem 8 szybko jadący na przystanek. Na autobusie była wielka wieża śmierci. Zacząłem biec, aby wsiąść do tego autobusu gdy zatrzymał się na przystanku, ale nie zdążyłem... autobus odjechał. Następnie szedłem dalej i zobaczyłem kilku policjantów pilnujących? kolejnej wieży śmierci tym razem stojącej sobie na wolnym terenie i wtedy pomyślałem, że mój TB (towerbuster - do neutralizacji wież śmierci) właśnie tam zostanie zakopany.

Mówiąc szczerze to ten obrazek bardzo przypominał to, co widziałem we śnie! Myślę, że ten sen jak i te wizje z cegłami są powiązane z chemtrails i produkcją orgonitu :)


Zaliczony zeszyt z religii

30/31.07.2010 -> Śniło mi się, że chyba ksiądz? sprawdzał mój zeszyt z religii? na ocenę? Wizualnie nie wyglądał najlepiej tak samo tyczy się treści w nim zawartej ;), ale nie mniej jednak ksiądz? dał mi jakąś czerwoną pieczątkę zaliczeniową? + swój podpis? oraz dołożył jakby do zeszytu białą figurkę Matki Boskiej oraz przewinął przez jedną z kartek mały biały różaniec. Wydaje mi się, że zeszyt jest zaliczony ;), a może to coś innego jeszcze znaczy? ;)


Miasto na chmurze

05/06.08.2010 -> Śniło mi się, że szedłem w miarę szeroką, prostą i ładną ścieżką do rzekomo mojego domu, który był w oddali w krajobrazie innych domków i chyba miał na dachu krzyż?, ale nie pamiętam dokładnie... tak czy siak niebo było niebieskie i były białe chmurki, ale nad moim domem była bardzo duża biała chmura i na niej wspaniałe "starożytne"? miasto! Takie miasto na chmurze! a ja szok! Naglę widzę jak jakaś zakonnica zeskakuje z miasta na chmurzę na moją ścieżkę! i pojawiły się na ścieżce którą szła jakieś chyba 3? złote, wielkości głowy? monety i ona w nie weszła zbierając je? Jakoś tak... Ogólnie miałem wrażenie, że nikt oprócz mnie nie widzi tego miasta na chmurze oraz, że ludziom stamtąd pochodzącym wydaje się, że ja również nic nie widzę! Podchodzę do tej zakonnicy i próbuję się dowiedzieć co to za miasto, ale ona nie reagowała jakby myślała, że ja jej nie widzę... skręciła w moje lewo (czyli w jej prawo) i poszła ścieżką przechodząc przez jakąś czarną, ale ładnie w sumie wyglądającą bramę. Następnie widzę, że ktoś inny jeszcze idzie z tego miasta (tkanina jego ubrania wydawała się jakby zrobiona z jedwabiu, który był nasączony światłem... jego ubranie było w kolorze purpury) i podchodzę do niego aby się czegoś dowiedzieć i on mówi mi, że jest to "święte tybetańskie miasto"? (coś takiego zapamiętałem) i w sumie sen się zakończył, a ja stałem za tą bramą (która była w pełni otwarta) w tym lewym odnóżu głównej ścieżki spoglądając na to miasto.


Kolory aury...

Sen z około 16-17?.08.2010 (nie pamiętam dokładnie kiedy on był, bo nie spisałem tego). W oddali widziałem siebie i  byłem otoczony złotą lub żółtą aurą, na której miałem jakieś czerwone kropki. Następnie nad sobą widziałem siebie z zieloną aurą, a jeszcze wyżej z fioletową.


Ból w barku i innych częściach ciała

Jakoś dzisiaj mocniej mnie pobolewa prawy bark... a dokładniej jest to jeden punkt, mniej więcej ten, który jest zaznaczony na obrazku, chodź może minimalnie skierowany w kierunku szyi, ale tak minimalnie i ten punkt co jakiś czas "zapala" się bólem. Ból jest jakby "energetyczny", ale jest odczuwalny mocno fizycznie. To już nie pierwszy raz, gdy odczuwam ten ból w tym miejscu. Oczywiście odczuwam też raz na jakiś czas podobne bóle w innych częściach ciała. Czasem jest to ból przypominający wbijanie igły, ale tyczy się to przede wszystkim palców u rąk i nóg. W barku jest bardziej taki "ciężki" ból... nie wiem jak dokładnie to opisać. (napisane 02.09.2010)


Ponownie sen z domkiem i wolnością...

Miałem dzisiaj (12.09.2010) coś na kształt wizji? we śnie? i czuję, że jest to dość znaczące. Widziałem siebie jako ludzika zamkniętego w białym sześcianie (pokój). W tym pomieszczeniu z prawej strony były całe czarne drzwi (ewidentnie negatywne) zrobione jakby z negatywnej energii. Po chwili ukazały się z lewej strony drzwi zrobione ze światła, a w nich ukazał się Jezus, który swoim światłem rozświetlił całe pomieszczenie aż do tego stopnia, że znikło, a ja znalazłem się na "wolności"... na pięknej łące. Wszystko było idealne. Zacząłem z radością w spokojnym tempie biec ładną ścieżką w stronę ogromnego słońca! Następnie widziałem jakiś ludzi pod drzewem, do których przybiegłem, ale oni na mój widok uciekli. Po chwili już trzymałem łuk w ręku i wystrzeliłem kilka strzał w drzewo tak jakbym ćwiczył jakąś umiejętność celowania? Następnie znowu biegłem tą bardzo ładną, zrobioną z jasnych kamieni ścieżką, w stronę pięknego, ogromnego, silnie świecącego słońca! Gdy się obudziłem na zegarku była godzina 8:00. Ogólnie warto przypomnieć sobie mój sen z 2007 roku (LINK!) pod tytułem "Czarny domek...". Myślę, że oba te sny mogą być ze sobą w jakiś sposób powiązane.


Sprawdzian z religii w 2 minuty

05.10.2010 (sen) -> Siedziałem zamyślony w klasie na lekcji religii. Nagle zorientowałem się, że miałem pisać sprawdzian, a ja nawet nie zacząłem, a do końca lekcji pozostało tylko 2 minuty! Szybko wziąłem się za pisanie, ale pani już po chwili chciała wziąć moją kartkę, ale szybko opowiedziałem jej jak wygląda moja sytuacja i pozwoliła mi pisać dalej. Pisałem dość żwawo, a cały sprawdzian miał kilka kartek A4! Gdy skończyłem pisać zobaczyłem siebie czekającego na wyniki. Wszyscy w klasie byli ciekawi jaką dostanę ocenę, bo wiedzieli, że zacząłem pisać sprawdzian 2 min przed dzwonkiem! Okazało się, że dostałem ocenę bardzo dobrą (8,0 punktów). Pamiętam, że jak już dostałem do ręki mój sprawdzian to na pierwszej stronie widziałem jakby kogoś kto karmi wiele osób? Obrazek przypominał świnie karmiące swoje młode, ale tych osób które otrzymywały pokarm na moim obrazku było znacznie więcej. Na innej kartce chyba był jeszcze jakiś murowany, średniowieczny zamek?, ale kompletnie nie jestem pewien czy na pewno tam był... czy aby czegoś nie zmyślam? Wczoraj pracowałem wiele godzin nad stroną www (9h) aby zrobić nowy dział "teorie spiskowe" i może ten sen jest z tym jakoś powiązany?, a może nie ma on z tym nic wspólnego, ale kto wie? Dzisiaj jeszcze muszę trochę popracować (od 8 do 13:15 trwały prace) nad www, aby dokończyć zmiany jakie wczoraj zacząłem (wszystko zakończyło się pełnym sukcesem).


Dziwne zawroty głowy...

Od 1-2 tygodnia? mam od czasu do czasu takie dziwne uczucie w tylnej części głowy. Trwa ono z 1-3? sekundy i czasem występuje kilka razy pod rząd w pewnych niewielkich od siebie odstępach czasowych. Przeważnie gdy to się dzieje mój umysł jest bardzo "pusty". Wygląda to mniej więcej tak, że odchyla mnie na chwilkę do tyłu, jakbym tracił na chwileczkę w pewnym sensie świadomość? + dziwny szybki zawrót głowy?. Nie wiem jak to dokładnie ubrać w słowa. Nie jest to nie przyjemne uczucie czy coś. Jestem pewien, że jest to jeden z objawów energii kundalini i dlatego o tym wspominam. (napisane 10.10.2010)

Pokonanie boga śmierci...

24.10.2010 -> Miałem ciekawy sen... moim zdaniem dość znaczący. Zjeżdżałem pod ziemię windą z innymi osobami (równolegle do naszej windy poruszała się jeszcze inna winda). Na samym dole były widea? która mówiły, że Jezus jest Bogiem i zmartwychwstał. Jedna z osób w windzie bardzo była podekscytowana tymi informacjami i bardzo się cieszyła. Następnie pojechaliśmy windą w górę (ta druga winda równolegle z nami jechała) i wszedłem do pewnej sali gdzie znajdowali się ludzie. Przerwałem ich "wykład?" i ogłosiłem trochę na siłę, że "tam i tam" znajdują się informację na temat Jezusa i Jego zmartwychwstania. Od razu gdy to powiedziałem, jacyś ludzie rzucili się na mnie abym przestał mówić, bo chyba było im to nie na rękę?, ale tłum z sali pobiegł do windy! Byli bardzo ciekawi tego, o czym mówiłem... chyba byli "głodni informacji". Pojechałem z nimi tą windą (jak zwykle były dwie windy równolegle ustawione koło siebie) i dowiedzieli się tego co ja wcześniej. Następnie jedziemy windami w górę i winda, w której ja jechałem, wysadziła mnie na jakiejś jakby wielkiej, pomarańczowej? skale która była otoczona lawą. Gdy wyszedłem bardziej na jej środek zorientowałem się, że otaczają mnie dookoła bogowie śmierci. Był wśród nich też jakby szef wszystkich Sethów. Następnie zauważyłem jakby chyba jeden z tych Sethów (człowiek przebrany za Setha?) się zbuntował (a może to był jakiś człowiek bez przebrania? już nie pamiętam dobrze...) i zaatakował tego wodza strącając go do lawy! Następnie z tym człowiekiem uciekaliśmy jakimś korytarzem po czym wspinaliśmy się po pionowej skale, aby nie dorwali nas jego kumple (chociaż nie widziałem, aby nas gonili). Później wszedłem do jakby jakiegoś tunelu gdzie byli ludzie tłoczący się, aby dostać się do windy, która nie jechała pionowo w górę tylko przemieszczała się tak powiedzmy po kątem 30? stopni (mniej więcej). Do pierwszej windy weszło tylko 17 osób (tak zapamiętałem). Zauważyłem, że były dwa takie koło siebie stoiska do oczekiwania na windy?. Ciągle we śnie pojawia się motyw "równoległej windy" hmm... Gdy po raz drugi winda zjechała, aby zabrać ludzi udało mi się do niej dostać. Po chwili wysiadłem w jakby jakiejś dużej, w miarę dobrze oświetlonej jaskini? Może nie do końca przypominało to jaskinię... była to taka jakby podziemna przestrzeń gdzie znajdowali się "spokojni" ludzie. Gdy już się tam znalazłem, to chyba szukałem miejsca aby gdzieś usiąść? Nie jestem pewien na 100%. Wiem na pewno, że szedłem wokół tych chyba przeważnie siedzących ludzi i rozglądałem się dookoła, patrząc na ich twarze?


Indyjski Bóg Ganesh?

25.10.2010 -> To było coś na kształt wizji sennej (specjalny przekaz). Widziałem piękną bajkową krainę i na środku było miejsce gdzie było wpisane jakieś imię. Następnie je wykasowałem bo wydawało mi się, że jest napisane błędnie i wpisałem je tak jakby poprawnie? ale czy na pewno poprawnie? Coś było w tym napisie co uniemożliwiało mi odczytanie go. Wydawało mi się, że litery były ułożone w złej kolejności. Następnie był chyba jakiś zupełnie inny sen niezwiązany z tymi bajkowymi klimatami, a po pewnym czasie pojawił się kolejny "specjalny przekaz" w tych samych "pięknych kolorach" (tak jakby z tego samego poziomu oba te "sny" pochodziły). Widziałem bardzo podobnego słonia jak na obrazku (długo szukałem odpowiedniego obrazka). Lśnił blaskiem i pięknem. Nie był to człowiek-słoń lecz słoń... wręcz boski słoń. Wydaje mi się, że jego trąba była skierowana w przeciwnym kierunku niż jest to namalowane powyżej, ale też była tak "przechylona" na jedną ze stron i to mocno. Na dodatek patrząc na obrazek to od lewej jego strony do prawej (zaczynając od konturu słonia) słoń był jakby zwiewany (ale nic mu się nie działo) przez jakby pradawny kurz? albo pył? (nie wiem jak to nazwać). Miałem wrażenie jakiejś tajemnicy, czegoś pradawnego... Wszystko co było za słoniem i wokół niego też lśniło blaskiem i było piękne. Jak już się przyjrzałem tej tajemniczej postaci to pojawiły się na dole białe napisy (tak jak w filmach). Niestety nie zapamiętałem co tam było napisane.


Wewnętrzne ciepło...

Już od dłuższego czasu czuję takie ciepło w sobie. Jak dotknę ręką np. brzucha to czuję wyraźne ciepło. Jest to przyjemne odczucie :) (napisane 26.10.2010)
 

Otwór na czole...


(zdjęcie zrobione 28.11.2010)

Tak normalnie wygląda moje czoło. Nie "ugniatałem" tego punktu przed zrobieniem zdjęcia (itd). Tak było od rana i postanowiłem zrobić zdjęcie. Ten "otwór" się powiększa już od dobrych kilku lat. Kiedyś w ogóle nie był widoczny, następnie był ledwo widoczny, a obecnie sami widzicie co się dzieje. Otwór na czole nie jest idealnie na samym środku tylko lekko z prawej strony (na zdjęciu lekko w lewo). PS. Nie zawsze tak dobrze widać owo wgniecenie na czole. Mówiąc szczerze przypomina mi to trochę krater zrobiony po meteorycie.


Czyste buty i żyrandol

17.12.2010 nad ranem (około 7:40) miałem sen. Widziałem swoje stare, brudne i troszkę "rozwalone" buty oraz bardzo zakurzony żyrandol. Jakaś osoba będąca w łazience zaczęła to czyścić. Po pewnym czasie patrzę, a zostało to idealnie wyczyszczone! Następnie spojrzałem na żyrandol i widzę, że jest tam jeszcze mała odrobinka kurzu... przejechałem po niej palcem i znikła :)
 

Lot sterowcem

21.12.2010 -> Miałem sen gdzie ze zbocza? klifu? (czy coś takiego) chyba ledwo co? wskoczyłem do sterowca, który unosił się nad wielką taflą ładnego, spokojnego, niebieskiego morza lub oceanu. Woda rozciągała się po sam horyzont i nie było widać jej końca, ani żadnego lądu. Po pewnym czasie doleciałem do jakiejś jakby podniebnej wyspy na którą wysiadłem i była mi tam pokazana tablica z liczbami. Wiem, że suma tych liczb chyba na początku wynosiła 160?, a na samym końcu zmieniła się na 220? Były mi pokazywane liczby, które się zmieniały (tylko niektóre liczby się zmieniały... reszta zostawała bez zmian)... najpierw widziałem" 20 20", później "40 40" a ostatecznie "60 60". A następnie miałem sen opisany poniżej...
 

Złote Monopoly

21.12.2010 -> Miałem sen gdzie zobaczyłem zrobioną ze złota grę "Monopoly". Nic więcej w tym śnie nie było. Było tylko ukazanie tej złotej planszy itp. Niby nic ciekawego, ale fakt, że było to ze złota może być warty odnotowania.


Lewitacja...

23.12.2010 (o 7:00 sen się zakończył) -> To już nie pierwszy sen tego typu w tym roku... ale raczej ich tutaj nie spisuję. We śnie unosiłem się w powietrzu (lewitacja, latanie itp) i to naprawdę przez długi okres czasu. Ogólnie cała akcja działa się w szkole... tam gdzie inni musieli chodzić pieszo ja sobie "latałem". Pod koniec mojego snu ścigałem się z jakąś negatywną postacią (czyżby symboliczne ukazanie byta, który mnie atakuje?)... lecieliśmy łeb w łeb... ostatecznie po locie przez korytarz pofrunęliśmy schodami w dół, które skręcały w prawą stronę (tak jak było to w mojej starej szkole)... swoją drogą doświadczenie "latania / unoszenia się w powietrzu" samo w sobie jest bardzo fajne :)

LINK! do dalszych doświadczeń w 2011 roku!

Dobry Samarytanin