|
Przezroczysty kokon obronny...

22/23.05.2009 miałem atak złych sił..., ale był inny niż
zazwyczaj... były to jakby czarne smugi lecące w moim
kierunku, ale za każdy razem gdy była już blisko ta smuga
(jedna z kilku) to nagle odbijała się od czegoś w stylu
przezroczystego kokonu, który mnie otaczał... normalnie jak
piłeczki ping pong rzucane o ścianę... i tak fanie przy
uderzeniu tego czarnego czegoś co mnie atakowało mój
przezroczysty kokon się tak jakby aktywował (pojawiał) na
chwilkę i szybko znikał... i tak przy każdym uderzeniu...
:-)
Więcej owoców i warzyw

Od jakiegoś miesiąca staram się jeść coraz to więcej owoców
i warzyw... wszystko na surowo bez gotowania :-) (napisane
24.05.2009)
Potworek i kilka symboli

Potworek -
05/06.06.2009 -> coś we śnie? złapało mnie za głowę i chciało mi
jakby jakąś wiertarką wwiercić coś do zęba, ale szybko się
otrząsnąłem i wstaje i patrzę (to już nie jest sen) i widzę
jakiego małego potworka (takie stworzonko z 20cm
przeskakujące z nogi na nogę -> miało dwie nogi, dwie
ręce...). Był on pod krzesłem i trochę się wystraszyłem czy
on aby przypadkiem nie jest fizyczny więc zapaliłem szybko
światło, ale jak to zrobiłem to on zniknął... nie lubię
astralnych? bytów u siebie w pokoju, ale co zrobić ;-)
Złote gołębie - szedłem we śnie ze swoją drugą połówką i
spojrzałem w lewo i zobaczyłem jakby coś w stylu ogrodzenia
ozdobnego? i na nim były cztery złote gołębie!
Diamenty - wysunąłem jakąś szufladę we śnie i znalazłem tam
dużo ładnie oszlifowanych diamentów oraz dużo pierścionków z
diamentami... próbowałem ich jak najwięcej zabrać stamtąd
ale tyle tego było, że w ręce mi się już nie mieściło ich :-)
Fałszywy mesjasz?

Sen z rana dnia 08.06.2009. Przed tym snem "właściwym" śnił
mi się bardzo duży stadion piłkarski wypełniony po brzegi i
jakby ludzie czekali na rozpoczęcie gry? pamiętam widok z
góry na ten stadion i widać było, że znajdowało się tam
bardzo dużo ludzi, ale nie wiem czy ma to związek ze snem
następnym czyli właściwym hehe :-) -> Szedł Obama i po obu
stronach był tłum ludzi... nagle ktoś podesłał mu kogoś
skutego w kajdanki (jakby jakiś przestępca ujęty) i Obama go
przytulił i wsunął mu do kieszonki? czy czegoś takiego jakiś
klucz? + kilka innych drobnych rzeczy (tak jakby to
aresztowanie było na pokaz a Obama na prawdę chciał po tym
aresztowaniu pomóc temu komuś?)... Obama idzie dalej i wokół
niego znajduje się tłum... zatrzymuj się nagle i wyjmuje
cztery pary nunchaku (czarnego koloru) + coś jeszcze (ale
nie pamiętam co to było) też koloru czarnego. Rozdał je
czterem agentom ubranym na czarno (podobnych jak byli w
filmie "The Matrix"). Weszli agenci do pewnego budynku w
którym były cele. Każdy agent wchodził do jednej z wielu cel
i jak już do niej wszedł było słychać jakby cios (zabójstwo
osoby w środku?)... Jak jeden z agentów przechodził dalej
korytarzem to widziałem jak już nie wyglądał jak agent tylko
jak śmierć! w czarnym kapturze... zamiast twarzy czaszka i
wielka kosa w rękach... gdy zabili czterech "ludzi"? (nie
było pokazane kogo zabijali lub co, ale coś chyba jednak
uśmiercali w tych celach) to Obama doszedł chyba do końca
tego korytarza gdzie były cele i wyjął jakby skądś? ciało
"Jezusa"? było ono na takim łóżeczku jak ambulansy mają do
przetransportowania kogoś do karetki... Następnie Obama
wyszedł z "Jezusem" leżącym na "łóżku" i widać było jakby
"Jezus" miał lekko zgniłe ciało? Następnie Obama położył
rękę na jego sercu i nalał mu do ust jakby soku
pomarańczowego ze szklanego kubka. "Jezus" nagle ożył, ale
był jakby Afrykaninem? i miał akcent afrykański? i był lekko
oszołomiony tym co się dzieje, ale gdy już wstał na nogi to
stał się biały i ludzie go otoczyli... "Jezus" zaczął
rozrzucać ludziom duże złote monety wyjmując je ze swojego
jakby purpurowego stroju? (nie jakieś ekskluzywne ubranie, a
raczej taka "szmata" jakie się nosiło 2000 lat temu) i
ludzie je brali, a "Jezus" cały czas je rozrzucał i
rozrzucał... Mój kolega, który tam był uciekł z tego miejsca,
a ja stałem tam i obserwowałem tych ludzi jak chcą to złoto
i miałem ewidentnie krzywą minę i jakiś niesmak...
Opłatek...

Sen z dnia 13/14.06.2009. Wszedłem do niewielkiego
kościółka... przeszedłem przez środek (mniej więcej w tym
momencie wiedziałem, że jest to sen, ale nie chciałem
przejmować kontroli bo zawsze jestem ciekawy co się stanie
dalej) i usiadłem w pierwszej ławce po prawej stronie przed
samym ołtarzem, że tak powiem. W ławce siedzieli jeszcze inni
ludzie. Ksiądz podszedł z hostią i podał opłatek komuś obok
mnie... następnie podszedł do mnie i powiedział mniej więcej
takie słowa "Czy przyjmujesz Jezusa jako swojego Boga?" ->
ja odpowiedziałem tak -> dostałem opłatek do ust ->
powiedziałem później "Amen" i zacząłem sobie go jeść...
nawet dobry był... i jakoś tak dobrze mi było... tak jakoś
czysto i lekko w środku :)
Symbol...?

15/16.06.2009 -> w moim śnie
narysowany został właśnie taki symbol...
Lewitacja astralna ;-)

21.06.2009 -> rano unosiłem
się z 10 cm nad ciałem i nie byłem pewien czy lewituje czy
astralnie tylko się unoszę... chciałem otworzyć oczy, ale nie
mogłem i dopiero po 2 sek je otworzyłem, ale okazało się, że
wróciłem do ciała fizycznego... następnie zamknąłem oczy i
po pewnej chwili nogi astralne wyszły z ciała fizycznego i
później cały się wyślizgnąłem z ciała fizycznego i gdzieś
sobie poszedłem, ale niezbyt daleko jak zwykle.
Aura
koszulki...

Rano (23.06.2009) gdy się
budziłem i otwierałem oczy widziałem aurę swojej bluzki
leżącej na krześle... później jeszcze kilka x zamykałem oczy
i otwierałem i tez ją widziałem, ale coraz słabiej... tej
nocy miałem wyjątkowo wyraziste sny :-)
Złoty kielich

Sen z 25/26.06.2009. Widziałem
złotą niewielką ścianę na której było wiele kielichów?
naczyń?... pamiętam, że wziąłem jeden kielich całkowicie
złoty i bardzo duży do rąk (podobny do takich jaki jest na
mszach, ale znaaacznie większy).
Ciągle złe
czasy...

Od dobrych już kilku tygodni
praktycznie każdej nocy śnią mi się symbole oznaczające
"ciężki dla mnie czas"... czasem też pojawiają się symbole
oznaczające "pokonywanie przeszkód"... Co ciekawe przeważnie
jest już wstanę to mniej więcej mogę określić jaki będzie
dla mnie dzisiaj dzień czy łatwy czy trudny czy taki
sobie... nie musze o tym myśleć nawet bo ktoś może mi
zarzucić, że sam sobie kreuje wtedy ten dzień, ale nawet jak
nic nie będę robić to on sam z siebie zacznie przybierać w
pewne zdarzenia i sytuacje nie zależne ode mnie... staram
się po prostu przejść ten ciemny czas ze spokojem i
obserwacją...
Wizja róży ;-)

Dnia 29.06.2009 w nocy jak już
zasypiałem zobaczyłem przed oczami wielką, rozkwitniętą,
czerwoną róże... wypełniała ona cały ekran i była bardzo
ładna ;-)
Ulepszanie "diety"...

Od około 15.07.2009 zacząłem
bardziej zwracać uwagę na to jak jem (czyli dokładne
przegryzanie kęsów) oraz staram się dopilnować abym się nie
przejadał i jadł tylko wtedy kiedy jestem głodny. Oczywiście
inspiracje zaczerpnąłem z filmów np. w dziale naturalne
leczenie -> tabelka dieta hehe :) i schudłem przez następne
2tyg około 2,5kg (oczywiście moim celem nie był ubytek wagi)
i czuje się lepiej bo mam więcej energii chociaż jem mniej.
(napisane 09.08.2009)
Kilka siddhi
we śnie...

Dnia 17/18.07.2009 miałem sen
w którym umiałem latać, przenikać przez ściany oraz stawać
się niewidzialny kiedy tylko zechce... latać to już latałem
we snach, ale przenikanie przez ściany czy robienie się nie
widzialnym? hmm ciekawe :)
Karta z żywiołami...

08/09.08.2009 we śniło mi się
że kładłem sobie karty tarota... pamiętam, że były to 4 karty
ale zapamiętałem tylko dwie... które były chyba?
identyczne... na tej karcie były symbole czterech żywiołów i
każdy z nich był w kwadracie. Lubię sny z kartami...
pamiętam, że karty wszystkie jakie kładłem wydawały mi się
ciepłe i pozytywne :) Oczywiście przed tym snem śniły mi się
rzeczy które musze "oczyścić" jeszcze ; p
Wizja podwórza...

10.08.2009 w nocy przed
zaśnięciem przed zamkniętymi oczami pojawiła mi się wizja
podwórza i były tam bardzo ładne domki i na ścianach wisiały
piękne czerwone róże. Na wprost był taki jakby tunel.
Wszystko było przedstawione w bardzo pozytywnym świetle i po
prostu chciało sie przebywać w tym miejscu jak najdłużej.
Galaktyka i...

14/15.08.2009 -> widziałem we
śnie galaktykę i gwiazdy... nagle gwiazdy? (takie białe
kropeczki święcące) zaczęły krążyć dookoła galaktyki i
wchodzić do jej centrum i później znowu z niej wylatywały i
zgodnie ze wskazówkami zegara okrążały ją i znowu do środka
się chowały?
Moja druga połówka?

16/17.08.2009 miałem sen w
którym stałem z jeszcze 3ma facetami i na przeciwko nas
stała jakaś kobieta. Z tego co pamiętam to między mną, a tą
kobietą była odległość 9 metrów. Ona wyciągnęła ręce do
przodu i my mięliśmy zrobić tak samo i zobaczyć co sie
stanie... i jak tylko wyciągnąłem ręce do przodu to nagle
tylko ja zacząłem lecieć w Jej kierunku, a Ona w moim.
Czułem się przy tym fantastycznie... byłem lekki jak piórko,
czułem błogostan i spokój... (czułem takie masowanie mózgu
do sześcianu hehe). Ciekawe było to, że czułem, że ciągle
stoję z wyciągniętymi rękami ku przodowi, ale zarazem lecę do
Niej i zarazem jakby "ogarniam" to co jest wokół mnie...
Hipnotyczny atak i różaniec...

23/25.08.2009 miałem atak
hipnotyczny. Najpierw było w moim odczuciu pewnego rodzaju
programowanie mojego umysłu... (nie będę się na ten temat
rozpisywał)... a następnie nagle po prostu hipnoza powaliła
mnie na łóżku i już w tym momencie wiedziałem, że jest źle...
i wiedziałem, że mimo iż mam wodę święconą pod poduszką
(minimalizowała bardzo mocno siłę hipnozy ze 100 do 10%
około?) to jednak hipnoza jest bardzo silna... po 1-3 sek
się szybko wybudziłem bo wiedziałem, że nie mogę zwlekać
dłużej bo będzie źle..., ale nawet jak się wybudziłem to
wiedziałem, że oni są za mną i, że sobie tak łatwo nie
pójdą... oczywiście uruchomiłem modlitwę itd. itp..., ale
miałem dwa różańce koło łóżka i po jakimś czasie nie
pamiętam jakim postanowiłem owinąć sobie rękę nim i
przyłożyć do czoła czy mieć różaniec koło głowy... co
ciekawe ich moc ze 100% spadła do około 10% i nawet jak
hipnotyzowali to nie reagowałem specjalnie bo ich moc była
dość mała i nie wiele mogli mi zrobić... po kilku godzinach
"zabawy" już tak koło 7-8 rano usłyszałem taki jakby warkot
niezadowolenia jakby piec czy wilk zawarczał taki wściekły
-> usłyszałem to jakby na 5 czakrze? tak dziwnie jakoś... i
po kolejnych może 15-25min odeszli... (czuło się taką ulgę)
(zresztą nie wiem czy to był ktoś 1 czy było ich kilku, ale
to w sumie i tak bez znaczenia bo spotkanie z hipnotyzerami
raczej nie należy do niczego fajnego -> a miałem już spokój
przez jakiś czas od hipnoz, ale chyba wysłali kogoś
silniejszego tym razem hmm kto wie kto wie, ale juz wiem jak
sie bronić przynajmniej hehe -> polecam różaniec mieć koło
głowy! najlepiej na obu rękach + zawieszony na szyi ->
jeżeli ktoś ma podobny przypadek to na pewno mu pomoże!).
Znowu puzzle...

28/29.08.2009 we śnie wszedłem
do pokoju. Czekałem tam na swoją? dziewczynę. W pokoju był
raczej lekki bałagan... czekałem i czekałem i nagle
zobaczyłem na podłodze porozrzucane puzzle (układanka była
średniej wielkości)... zacząłem je układać i wziąłem cztery
puzzle "rożki" i umieściłem je na swoich miejscach.
Następnie przyszła moja? dziewczyna i siedzieliśmy sobie
razem. Po pewny czasie zobaczyłem na podłodze kolejne
puzzle... tym razem były one małej wielkości... i też
wymagały ułożenia... Kilka snów później miałem sen, który
oznaczał, że różne problemy zostaną rozwiązane zwycięsko.
Skuteczna obrona...

03/04.09.2009 znowu miałem
chyba z dwa tego samego typu ataki... zauważyłem, że juz
kokon wokół mnie + "krzyżyki" na czakrach praktycznie nic
nie dają... widocznie przysyłają silniejszych do mnie aby
mnie atakowali..., ale podczas obrony mojej przy ataku
zastosowałem słowo Bóg i co się okazało... gdy wypowiadałem
słowo "Bóg" w myślach to praktycznie nic się nie działo i
atak trwał dalej, ale gdy wypowiedziałem je na głos to tak
jakby ta "zjawa" dostała młotkiem w łeb! :D -> kilka x
wypowiedzenie tego słowa skutecznie kończyło atak :) To taka
moja uwaga... myślę, że może komuś sie przydać :)
Serce Jezusa...

12/13.09.2009 miałem wizje z
otwartymi oczami... zobaczyłem na suficie praktycznie
identyczne serce z krzyżem płonącym jak na obrazku i koroną
cierniową oplatającą serce. Pod sercem było takie coś co nie
za bardzo wiem co to było... Jakby jakaś plama? a może krew?
która mniej więcej wyglądała jak ta którą namalowałem, ale
ona lekko się zmieniała... czasem wydawała się bardziej
postrzępiona, a czasem bardziej gładka różnie to bywało :)
Podczas tej wizji cały czas powieki mi opadały jakbym chciał
ponownie zasnąć i musiałem na silę je otwierać aby móc się
dokładnie przyjrzeć tej wizji... kilka razy zamykałem i
otwierałem ponownie oczy :)
Niebieska róża...

22.09.2009 -> już około 22-23
wieczorem gdy leżałem i próbowałem zasnąć przed oczami
zobaczyłem jakby dym ze świeczki, a następnie zobaczyłem
jasno niebieską rozkwitającą róże :)
Napisana
matura ale...

14/15.10.2009 -> w moim śnie
byłem już po napisaniu matury (w poprzednich snach albo
czekałem na korytarzy aby wejść na sale i pisać maturę albo
siedziałem przed testem maturalnym i miałem zacząć pisać
itp). Niby byłem po napisaniu matury, ale wiedziałem, że nie
oddałem czegoś komisji egzaminacyjnej jeszcze... i wiem, że
musze jeszcze coś zrobić aby domknąć pewien etap w moim
życiu hehe :) -> Na kartce którą trzymałem w ręce pisało "1
miejsce", ale jak mówiłem musiałem coś jeszcze zrobić więc
etap jeszcze nie jest zakończony, ale to tylko kwestia czasu
;-)
Wirowanie...

26/27.10.2009 -> niby we śnie?
byłem w jakiejś ciemnej przestrzeni i nagle zacząłem całym
sobą wirować zgodnie ze wskazówkami zegara, a moje centrum
wydawało mi się, że było w okolicach 3 czakry. Na początku
wirowałem powoli i stale przyspieszałem aż do bardzo
szybkiego tempa... Po krótkim czasie intensywnego wirowanie
zatrzymałem się i jakby "opadłem" na nogi w swoim pokoju
(czyżbym wyszedł z ciała? nie wiem?, ale doznanie było bardzo
realne tego całego wirowania) i następnie wskoczyłem do
łóżka myśląc wręcz, że fizycznie się kręciłem, ale zaraz się
obudziłem :)
Tak
wyglądają rany po atakach...

11/12.11.2009 w nocy podczas snu miałem atak czarnego psa...
złapał mnie w swoje zęby... chodź często ataki są w stanie
przypominającym stan pomiędzy realem a snem -> to tym razem był we śnie, ale nie
wyszedłem z tego bez szwanku... to moja rana na nosie... ma
około 1 centymetra i jest raczej lekko głębsza niż te które
miałem wcześniej... jak mówiłem już kiedyś nie ma możliwości
abym zrobił sobie to łańcuszkiem czy czymś takim... miałem
kiedy rany nawet na brzuchu gdzie żaden łańcuszek czy
wisiorek nawet nie sięga...
Doświadczenie "podświadomości"...

Około
miesiąc może dwa temu miałem ciekawe doświadczenie we śnie.
Jechałem samochodem w, który od razu uderzyło jakieś inne
auto i czas jakby zwolnił i wydawało mi się, że byłem
świadomy tego jak "widzi" to moja podświadomość. To trochę
tak jakby się szło ulicą i zwolnił się czas minimum
dwukrotnie jak nie jeszcze mocniej i jakby miało się czas na
dokładne rozejrzenie się na boki i zaobserwowanie
wszystkiego dookoła. (napisane 14.11.2009)
Potyczka w
innym wymiarze...

To
zdarzenie również miało miejsce z 1-2 miesiące temu. Byłem
we śnie i już nie chce mi się dokładnie go opisywać, ale
przeszedłem przez "drzwi" przez które wszedłem w "inny
wymiar". Po przekroczeniu tych drzwi grawitacja itp. rzeczy
uległy zmianie. Miałem tam potyczkę z około dziesięcioma
"zombiakami". Walczyłem z nimi dwukrotnie i zadałem im pewne
straty, ale ogólnie to dwa razy mnie pokonali. Po tym
spotkaniu z nimi gdy się obudziłem miałem kilku centymetrowe
wgniecenie na czole dobrze widoczne. Jakby ktoś mi odcisnął
długopis bokiem na czole. (napisane 14.11.2009)
cdn...
Dobry Samarytanin
|