NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2016
(CZĘŚĆ 6)
LINK! DO CZĘŚCI 5
LINK! DO CZĘŚCI 7

Przestań gadać, zacznij działać!

Pamiętaj, że najważniejsze są czyny... i to te, które przynoszą konkretne efekty (rezultaty)... więc przestań tylko gadać i filozofować... przemień swoje słowa mądrości w konkretne czyny! Niech twoje słowa się zmaterializują w postaci realnego dobra, realnej zmiany, niech twoje słowa nie pozostają jedynie słowami czy myślami w twojej głowie... muszą one przemienić się w coś więcej... coś bardziej namacalnego.

Aby świat się zmienił potrzeba wielu rąk do pracy, jedni będą mówić, inni będą działać w inny sposób... ale niezależnie co wybierzesz pamiętaj, że to co robisz powinno przynosić konkretne owoce, musi za tym iść jakaś realna zmiana i musi ona obejmować jak największą ilość ludzi. Wiadomo, że w początkowej fazie może to tyczyć się pojedynczych jednostek, ale z czasem twoje czyny powinny docierać do znacznie większego grona odbiorców... więc buduj swoją pozycję, siej dobro każdego dnia, a z czasem zborze wzrośnie i wyda obfity plon (napisane 06.08.2016).


Panie Boże pomóż nam

Panie Boże pomóż nam iść przez życie... wypełnij nas swoją Miłością, Współczuciem, Siłą i Mądrością... pomóż nam grzesznym się oczyścić, nie popełniać więcej błędów... pomóż nam oczyścić umysł i nasze emocje, niech one nad nami nie panują... pomóż nam Panie uwolnić się od zniewalającej nas przeszłości... niech ona przeminie na dobre, niech oczyści się w pełni, abyśmy mogli wejść w lepsze jutro, w nową rzeczywistość, która z czasem się przed nami otworzy... i pomóż nam Panie w swoim czasie przejść przez drzwi tej nowej rzeczywistości... abyśmy nie mieli już balastu z przeszłości, aby nasza negatywna karma nas nie zniewalała... pomóż nam Panie przejść te ciężkie chwile, w których krzyż nas przygniata i nie mamy ochoty kroczyć dalej... proszę, pomóż nam te etapy przejść... i dopilnuj Panie tego, abyśmy stale oczyszczali nasze życie, aby nie pozostawało brudne i poplątane... daj nam Panie siłę potrzebną do przeżycia naszego życia najlepiej jak się da, aby nam jej nie zabrakło i abyśmy temu wyzwaniu jakim jest życie podołali, abyśmy wypełnili nasze odgórnie zapisane przeznaczenie i abyśmy ostatecznie osiągnęli cel jaki nam przyświecał, gdy postanowiliśmy zejść na tą planetę... pomóż nam Panie przejść każdy dzień naszego życia w zgodzie z Twoją wolą... a nawet jeżeli jakiś dzień nie będzie przeżyty tak jak powinien, to proszę Boże pomóż nam go sprostować dnia następnego.

Niech Twoje Światło nas wypełnia, niech Twoje Światło nas otacza, niech Twoje Światło z nami podąża przez wszystkie dni naszego ziemskiego życia (napisane 18.08.2016).


Oczyść swój gniew

Nie żyj w gniewie, niech on nie będzie twoim codziennym towarzyszem... przegoń go ze swojego życia... niech wyjdzie słońce na twoim horyzoncie... a ciemne chmury twojego zgnębienia niech rozwieje wiatr.

Życie w gniewie jest życiem w pewnego rodzaju koszmarze, dlatego należy ten stan zmienić i to jak najszybciej... nasza głowa musi być wolna od wiecznego przypominania sobie kto nam 100 lat temu zrobił krzywdę... pozwólmy tym wspomnieniom odejść (rozpłynąć się), aby powrócić do wewnętrznej równowagi.

Naszym "wrogom" (ludziom, którzy nas skrzywdzili) należy po prostu odpuścić (wybaczyć)... i nie traktować ich więcej jak wrogów (co nie oznacza, że od razu musimy ich kochać)... nie znamy wszystkich przyczyn stojących za przykrymi dla nas zdarzeniami (mogą one sięgać nawet naszych poprzednich żyć)... i dlatego, że nie znamy dokładnych przyczyn czemu pewne przykre rzeczy nam się przytrafiły należy po prostu odpuścić wszelkie formy zemsty, nienawiści, dalszego jątrzenia konfliktów... po prostu zróbmy wydech i wybaczmy... zrozummy, że dalsza eskalacja przemocy nam nie pomoże, jedynie nam zaszkodzi, naszemu życiu i naszemu wnętrzu.

Jeżeli mamy z kimś konflikt to przestańmy brać w nim udział... no chyba, że z jakichś powodów jest to absolutnie konieczne, ale jeżeli tak nie jest to odpuśćmy... jeżeli ty odpuścisz to strona atakująca w końcu straci zainteresowanie nami, bo nie będziemy odpowiadać agresją na agresję... ale trzeba w tym przypadku uważać, aby nie stać się ofiarą ("kozłem do bicia"), z którą można zrobić wszystko, bo się nie broni - jak wymaga tego sytuacja to się broń! ... ale nie dodawaj drewna do ognia, nie jątrz konfliktu jak nie ma ku temu powodu, po prostu bądź jak woda, która gasi konflikt, a nie go wznieca.

Nie możemy również pozwolić, aby ktoś nas gnębił psychicznie przez długi czas, aby wysysał z nas energię - w takich sytuacjach trzeba stanowczo reagować i próbować rozwiązać sytuację jak najszybciej... niemniej jednak czasami pewne sytuacje są karmiczne (np. w rodzinie) i nie będziemy w stanie ich rozwiązać mimo naszych najszczerszych chęci/starań... w takich przypadkach niestety możemy być skazani na wycierpienie swojej karmy do samego końca (może to trwać wiele lat), nie jest to oczywiście złe (w końcu spłacamy karmę)... ale na pewno może być długoterminowo bolesne, ale nikt nie powiedział, że spłacanie karmy jest przyjemne.

Życie w gniewie (wobec naszych "wrogów") jest okropne, psuje nas od środka i na to pozwolić nie możemy... zróbmy wydech oczyszczenia... niech zła energia jaka w nas siedzi zostanie wydalona na zewnątrz i niech nasi opiekunowie ją oczyszczą... i zrób takich wydechów tyle ile potrzebujesz... i nie trzymaj w sobie gniewu czy złości, która nie ma końca... po prostu zrób kilka głębokich wydechów i pozwól sobie odpocząć... pozwól swojej przeszłości się oczyścić... i zrób coś co pomoże ci zagoić stare rany, coś co pomoże ci zregenerować swoją psychikę, abyś mógł osiągnąć wewnętrzny spokój i równowagę.

Pamiętaj, że Bóg tylko czeka, aby ci pomóc... więc nie krępuj się, wyciągnij do Niego swoje ręce, skieruj ku Niemu swój wzrok i poproś Go o pomoc w oczyszczeniu twojej przeszłości oraz w naprawieniu twojego życia... po pewnym czasie wejdziesz w nową rzeczywistość, która się przed tobą otworzy... będzie to nagroda wynikająca z oczyszczenia twojej przeszłości... ale pamiętaj, że bez zrobienia porządku ze swoją przeszłością możesz nigdy nie osiągnąć upragnionego spokoju, a drzwi nowej rzeczywistości mogą się przed tobą nigdy nie otworzyć... więc oczyść swoje wnętrze, nie trzymaj starych urazów... po prostu odpuść, zakończ wojny jakie prowadzisz z innymi ludźmi... nie niszcz siebie i innych... powierz się Bogu, zaufaj Mu i daj się Mu poprowadzić... niech cię przeprowadzi przez proces oczyszczenia, przez proces uleczenia twojego starego życia, a twoje obecne życie nabierze kolorów, wejdzie na odpowiednie tory i odnajdziesz błogi spokój, którego tak bardzo ci brakowało (napisane 21.08.2016).


Daj sobie czas na wzrost

Pamiętaj, że ewolucja wewnętrzna wymaga czasu, nie jest to proces szybki... właściwie jest to proces bardzo powolny... ale gdy już wejdziesz na tą drogę będziesz miał wrażenie szybkiego przemieszczania się do przodu, szybkiego wzrostu... niemniej jednak, aby faktycznie coś osiągnąć, aby wspiąć się na wysoką górę będziesz potrzebować dużej ilości czasu, samozaparcia i nieustępliwości... po prostu trzeba iść do przodu, nie poddawać się i być cierpliwym.

Czasami bywa, że pewne etapy osiągamy bardzo szybko, w mgnieniu oka... następuje "pstryk" i wchodzimy na wyższy poziom, ale na ogół coś takiego nie występuje (lub występuje bardzo rzadko, raz na kilka lat)... na ogół nasza wewnętrzna ewolucja jest po prostu mozolną wspinaczką na wysoką górę... a gdy już się na nią wdrapiemy pojawia się przed nami kolejna góra, wyższa od tej na której jesteśmy obecnie... bo ewolucja to ciągły postęp, ciągły wzrost... ale nie zapominaj o jednym, w życiu nie chodzi o to, aby pracować non stop tylko nad sobą, w życiu chodzi również o to, aby dać coś od siebie światu, musisz się z nim czymś podzielić, dać coś wartościowego, coś co będzie zmianą dla innych... wzrost innych jest w pewnym sensie twoim wzrostem, bo nam wszystkim zależy na tym, aby świat stał się lepszym miejscem, więc pomóż innym, nie staraj się być tym jedynym, wybrańcem, gdzie inni muszą być od ciebie niżej w rozwoju, nie bądź egoistą, pomóż innym, daj im odpowiednie wskazówki, aby i oni efektywniej wspinali się na swoje góry, na swoje szczyty, niech i inni ewoluują.

Jak masz jakieś cenne informacje, które mogą innym pomóc to się nimi podziel, zrób to dla dobra świata... aby nasz świat był miejscem, o którym wszyscy marzymy... ale aby się to urzeczywistniło musimy sobie pomagać, musimy wznosić się na wyższe poziomy naszej ewolucji... bez tego nie zdołamy uczynić raju na Ziemi... musimy być tą zmianą, za którą pójdą inni... bądź tą inspiracją dla innych, aby nasza ewolucja przyspieszyła, aby świat na powrót stał się rajem, którego my wszyscy pragniemy, którego my wszyscy oczekujemy... więc zacznij działać, zacznij wspinać się na wysoką górę, osiągnij swoje własne szczyty ewolucji, ale nie zapominaj o innych, oni też potrzebują pomocy, bez nich nie nastanie raj na tej planecie... więc pomagaj również bliźnim, a razem będziemy się cieszyć nowym przemienionym światem, razem będziemy doświadczać nowej wspaniałej rzeczywistości bez wojen, bez bezsensownej przemocy, bez rozlewu krwi.

Pomóż swoim braciom i siostrom, a ujrzysz w swoim czasie nową rzeczywistość, która poprzez proces transformacji nas samych się przed nami wyłoni (napisane 29.08.2016).


Transformacja w pięknego motyla

I ty również możesz stać się pięknym motylem... to nic, że na razie czujesz jakby ten etap był jeszcze gdzieś daleko, jakby był jeszcze poza twoim zasięgiem... uwierz w siebie, zacznij działać, podążaj ścieżką swojego odgórnie zapisanego przeznaczenia, a staniesz się w swoim czasie pięknym motylem, wyklujesz się ze swojego kokonu, rozpostrzesz swoje nowe piękne skrzydła i wzlecisz ku słońcu, ku trawom, ku pięknym widokom.

Nie bój się procesu transformacji, ten proces bywa bolesny, ale jest wyjątkowo owocny... i jakże piękną chwilą będzie ujrzenie słońca, które się do nas uśmiecha i śle w naszym kierunku swoje cieplutkie promyczki... jak dobrze jest je poczuć na swojej skórze, na swoich skrzydłach, na swojej twarzy... i jak dobrze jest odczuwać radość z przejścia procesu transformacji... teraz możemy widzieć wyraźnie słońce, które nas ogrzewa... i już nie błądzimy w ciemnościach, już nie chodzimy po krętych ścieżkach, nie gubimy drogi... nasze niebo nie jest już zachmurzone jak bywało to w przeszłości... już jesteśmy blisko Boga, czujemy Jego zapach, czujemy Jego ciepło na naszej skórze i czujemy Go w naszym sercu, zamieszkał tam już na stałe... i będzie z nami przez resztę naszego życia... a po tym życiu udamy się na odpoczynek wprost do Jego Królestwa, w którym doznamy ostatecznego ukojenia i spokoju, doświadczymy w pełni Jego Miłości, która nas całkowicie wypełni... będziemy już z Nim, a On z nami... w prawdziwej jedności, w prawdziwym zjednoczeniu, w prawdziwym szczęściu (napisane 05.09.2016).


Piękny boski kwiat

Czy chciałbyś stać się pięknym boskim kwiatem? A może już się takowym mienisz? Niemniej jednak wiedz, że aby prawdziwie stać się pięknym boskim kwiatem musisz chadzać z Bogiem za rękę każdego dnia i musisz wyrażać swoją miłość w czynach, a nie tylko pustych słowach.

Miłość w działaniu czyni, że faktycznie wzrastamy, że nasze boskie centra energetyczne rozkwitają niczym piękne róże... więc zrób wydech oczyszczenia i chwyć Boga za rękę, zjednocz swój umysł i serce w boskiej kontemplacji nad Stwórcą i wszelką dobrocią z Niego płynącą... poczuj jak Jego Energia cię wypełnia, poczuj jak wlewa się w ciebie niczym woda do dzbana... o tak... jak dobrze... już wielu z was zapomniało jak to jest... odczuwać to połączenie z Bogiem, delektować się uczuciem bycia z Nim w jedności... jakież to wspaniałe doznanie... i tak mija dzień za dniem... a nasza miłość do Boga, do czynienia dobra wzrasta... i nasze połączenie ze Stwórcą jest coraz silniejsze.

Pory roku się zmieniają... a my wciąż ewoluujemy... nasza energetyka się zmienia, nasze ciężkie grzechy się rozpuszczają... Boska Miłość nas zalewa... i nas transformuje do nowej formy... do nowego prawdziwego człowieka jakim się stajemy... stajemy się tym kim byliśmy dawno temu, ale z powodu, że odeszliśmy od boskich cnót nasze pąki róż nie były w stanie rozkwitnąć, były skulone i marne... ale to się zmieniło... obecnie Bóg nas podlewa swoją Energią wyjątkowo obficie... i z tego powodu nasze czakry się powiększają i rozkwitają niczym piękne róże w boskim ogrodzie (napisane 06.09.2016).


Wszystko przemija

Ani naszego bogactwa, ani naszego ciała fizycznego nie zabierzemy na drugą stronę... wszystko przemija i wszystko przeminie... natura ładnie ukazuje ten proces... drzewa na jesień zrzucają swoje liście... początkowo tracą kolor, później spadają na ziemię... ale na wiosnę wszystko rozkwita ponownie... wszystko jest w cyklu, cyklu życia i śmierci... cyklu powstawania i przemijania... po nas ślad też w swoim czasie przeminie... ale my mamy wieczne życie w sobie, nasza dusza jest wieczna i tak naprawdę nigdy nie umieramy, trwamy wiecznie, gdyż my jesteśmy istotami wiecznymi, nieśmiertelnymi... z prochu powstałeś i w proch się obrócisz... ale nie twoja dusza... bo twoja dusza powstała z tchnienia samego Boga i ona się w proch nie obróci, to zrobi jedynie twoje ciało fizyczne, twoja tymczasowa powłoka, która nie jest wieczna, ani nie jest trwała... twoja esencja jest wieczna... i ona przetrwa wszelkie kataklizmy na Ziemi, jej się zniszczyć nie da... a przynajmniej nie w taki sposób, nie gdy jesteśmy dobrzy i służymy światu... możliwe, że niektóre dusze są utylizowane, gdy nie są w stanie wykrzesać z siebie jakiegokolwiek dobra... któż to wie... ale trzeba mieć na uwadze to, że nasza wieczna natura jest połączona z Bogiem i naszą prawdziwą naturą jest dobro... tak naprawdę nasza prawdziwa natura nie ma nic wspólnego ze złem, bo zło pochodzi od niezrozumienia życia, pochodzi ze strachu, lęku, niedostatku... dlatego tak ważne jest, aby napełniać się Bogiem, aby Go w siebie wlać niczym wodę do dzbana... gdy się już Nim napełnimy będziemy syci... chociaż z własnego doświadczenia wiem, że będziemy Go pragnąć więcej i więcej... ale nasz lęk, strach i niedostatek zacznie znikać i nie będzie już powodu do bycia nerwowym, niemiłym, chamskim... nasze materialne bogactwa przeminą, ale nasze dobro pozostanie z nami, zabierzemy je w naszej duszy na drugą stronę i będzie pięknie ozdabiać naszą duszę czyniąc ją jeszcze piękniejszą (napisane 08.09.2016).


Zacznij działać, czas ucieka

Przychodzimy tutaj na Ziemię z misją bycia dobrym, z misją naprawy tego świata, z misją stworzenia mini-raju na miarę swoich możliwości... nie musimy od razu zbawiać całej ludzkości, to się nam nie uda... ale chodzi o to, abyśmy byli jakąś zauważalną zmianą, abyśmy w realny sposób czynili nasz świat bardziej przyjaznym. My przeminiemy, nasze ciało się rozpadnie, zamieni się w proch, ale nasze czyny mogą przetrwać setki lat... więc nie marnuj swojego życia na głupoty... przypomnij sobie po co tutaj zszedłeś... czy aby pić i balować, czy może, aby uczynić ten świat lepszym miejscem do życia... zastanów się... i podejmij działania na rzecz lepszego świata, nie obijaj się, nie ma już czasu na lenistwo... od razu przystąp do działania, nie odkładaj tego na kolejne wcielenie (napisane 08.09.2016).


Nie obwiniaj Boga za swoje ciężkie życie

Niezależnie co się w twoim życiu dzieje, Bóg zawsze działa na twoją korzyść! Nigdy nie jest odwrotnie! Czasami w życiu mamy bardzo źle, mamy swój ciężki czas i zdarza się nam, że nie rozumiemy czemu tak się dzieje, czasami nawet obwiniamy Boga za zło jakie się nam przytrafia, zadajemy sobie pytanie, czemu On nie reaguje, przecież widzi, że cierpimy! Ale prawda jest taka, że to my nie rozumiemy życia, nie wiemy dlaczego pewne rzeczy nam się przytrafiają... może jest jakiś dobry powód, aby tak było? Może potrzebujemy tych przykrych dla nas doświadczeń, aby spalić naszą karmę?

W życiu nie zawsze jest kolorowo i wesoło, czasem życie nas przeciągnie po ziemi, ale to wcale nie oznacza, że Bóg się od nas odwrócił, czy że nie interesuje się naszym życiem... On się nim interesuje i cały czas jest na wyciągnięcie ręki... problem leży w tobie i twoim niezrozumieniu sytuacji, w której się znajdujesz... gdy ją zrozumiesz, przejdziesz ją w lżejszy sposób, bez ogromnej ilości łez i jęków... po prostu się uspokój, zrozum życie, weź głęboki wdech i zrób porządny wydech... i postaraj się przejść te trudne chwile jak najlepiej potrafisz, bez krzyków i wrzasków, po prostu musisz je przejść... i gdy już je przejdziesz poczujesz ulgę, pojawi się nowa droga, albo i kilka nowych dróg... karmę trzeba spłacić i nikt przed nią nie ucieknie... więc ją spłacaj wytrwale, a pewnego dnia w twoim życiu ujrzysz piękne słońce, które oświetli twoje lico (napisane 08.09.2016).

Duchowy spokój

Po latach pracy nad sobą nie powinieneś mieć problemów z zachowaniem spokoju w stresujących sytuacjach. Pamiętaj, że zachowanie spokoju w sytuacjach kryzysowych może nawet uratować tobie życie, więc pracuj nad sobą, oczyść swój umysł, dopracuj dietę, swoją kondycję i bądź miłym człowiekiem, niech promieniuje z ciebie dobro... ale nie na pokaz, czy w taki sposób, aby wszyscy to widzieli (w sensie negatywnym - chęć wywyższenia się), tylko niech to będzie promieniujące dobro oparte o spokojne i przemyślane działanie... i nie daj się prowokować złu, niech tego typu poczynania będą dla ciebie widoczne, pokonaj zło właściwym działaniem i spokojną merytoryczną dyskusją opartą o własne doświadczenia.

Znajdź codziennie kilka minut na prawdziwy relaks, na odprężenie się na wszystkich poziomach, niech to będzie kilka minut poświęcone tylko sobie samemu... osobiście preferuję tego typu odprężenie tuż przed snem... możemy wtedy mocniej połączyć się z Bogiem i trwać w tym stanie... pomaga to w oczyszczeniu negatywnej energii i różnego rodzaju napięć jakie się w nas zgromadziły w ciągu dnia... musimy mieć nasze 5 minut relaksu, szczególnie mentalnego, nie możemy przenosić zmartwień z jednego dnia na kolejny, musimy umieć przerwać negatywne myślenie, aby nie przejmowało nad nami kontroli... więc bądź dobrym człowiekiem, działaj na rzecz lepszego świata, dopracuj w sobie to co wymaga dopracowania i bądź szczęśliwy... i niech i innym się twój stan udzieli (napisane 08.09.2016).


Kosmiczna Świadomość

Czy chciałbyś posiąść Kosmiczną Świadomość? Jest ona oparta o prawdę i miłość... ale aby ją zdobyć trzeba ustanowić silne połączenie z Bogiem, z naszym Stwórcą... i gdy już tego dokonasz dowiesz się jak małą kruszynką we Wszechświecie jesteś... dowiesz się i głęboko zrozumiesz, że jesteśmy tylko malutkim pyłkiem w ogromie tego Wszechświata... ale również pojmiesz, że jesteśmy na swój sposób wyjątkowo cenni i to nie tylko tutaj na Ziemi, również po tej drugiej stronie.

Nowa świadomość da ci większe zrozumienie wielu spraw, od tych codziennych życiowych po te bardziej skomplikowane... ale nie będziesz musiał postrzegać (rozumieć) pewnych spraw z naukowego (technicznego) punktu widzenia, raczej będziesz głęboko w sobie je rozumiał na swój sposób (intuicyjny), będziesz po prostu rozpoznawał co jest prawdą a co fałszem (i nie będzie to dla ciebie trudne)... będziesz wiedział, w którą stronę iść, gdy będzie taka potrzeba... oraz będziesz wiedział co robić, gdy nastanie czas działania... a co ciekawe twoje czyny będą właściwe, zgodne z Uniwersalnym Sercem Wszechświata, z którym będziesz połączony... bo to to Serce w połączeniu z twoim sercem daje ci spokój i wiedzę jak żyć i co robić, to dzięki tej złotej nici (łączącej twoje serce z Uniwersalnym Sercem Wszechświata) otrzymujesz wszelkie potrzebne tobie informacje do działania... więc połącz się z Kosmicznym Sercem, a zawsze będziesz wiedział co robić, bo będzie w tobie mieszkać mądrość, której nie można kupić za żadne pieniądze... (napisane 10.09.2016)


Zniszczenie wielkiej kraty

11.09.2016 o 6:38 miałem sen, w którym znajdowałem się w ogromnej jaskini i patrzyłem przed siebie na ogromną czarną kratę oddzielającą mnie od morza i "wolności" (jak mniemam ta krata blokowała wyjście z jaskini)... po chwili usłyszałem głos, który powiedział, abym ją zniszczył, więc zacząłem pięściami rozbijać ową kratę... gdy całą ją zniszczyłem usłyszałem w sobie, że muszę teraz zrobić pewnego rodzaju "przeskok" ("przejście")... więc zanurzyłem się w morzu (miałem wrażenie jakby było płytko) i próbowałem jakby "przejść" z "wymiaru" do "wymiaru" (nie jestem pewien czy jest to najlepsze określenie, ale nie przychodzi mi na myśl nic innego) i po chwili (ewidentnie) poczułem pewnego rodzaju "przeskok"... gdy wynurzyłem się z wody zobaczyłem, że znajduję się wewnątrz jakiegoś domu ze schodami, w którym było sporo ludzi, którzy patrzyli się na mnie z uśmiechem na twarzy, widać było od nich dużą życzliwość w stosunku do mnie (to był początek tak jakby wizji, którą widziałem przed zamkniętymi oczami, była ona bardzo wyraźna i w kolorze... zdawałem sobie sprawę z tego, że już nie śpię i że patrzę się na to co widzę przed oczami)... po chwili widok się zmienił, byłem na niebie i patrzyłem na wszystko z wysoka, widziałem wyspę a na niej miasto, wszędzie byli ludzie, którzy się na mnie patrzyli i się do mnie życzliwie uśmiechali.

PS. Dodam jeszcze, że jakieś 6 godzin przed tym snem, gdy leżałem w łóżku z zamkniętymi oczami przed oczami włączył mi się różowy ekran (były tam też pewne "kreski", które tworzyły jakby "koła", ale owe "kreski" były ruchome więc te "koła" nie były "okrągłe", ich kształt się cały czas zmieniał - trochę ciężko to do końca opisać) - może to była pewnego rodzaju "aktywacja" do tej późniejszej "wizji"?

PS2. Miałem też dzisiaj nocne demoniczne ataki, jakiś demon chyba nie jest zadowolony z moich duchowych postępów ;) ... zresztą jakoś ostatnio w ogóle mam więcej "złych" nocy... no ale cóż... jakoś sobie radzę... w końcu mam spore doświadczenie w tym aspekcie... ale fakt jest faktem, że tego typu noce raczej nie należą do miłych... chociaż to też różnie bywa, jedne noce są zdecydowanie gorsze, a inne są nieprzyjemne tylko przez krótką chwilę, zła noc złej nocy nie równa ;)


Wizja ściany domu

13.09.2016 o 23:41 gdy zasypiałem przed zamkniętymi oczami zobaczyłem w kolorze zewnętrzną ścianę jakiegoś domu, która była pokryta jakimiś chaotycznie przymocowanymi do niej dechami (brzydko to wyglądało)... ale po chwili te "dechy" zniknęły i pojawiła się ładna ściana... po kolejnej chwili na owej ładnej ścianie pojawiła się spora czarna dziura, ale za chwilę ona zniknęła i ponownie pokazała się ładna ściana.
 

Bóg jest rozwiązaniem wszystkich twoich problemów

Bóg jest Miłością oraz rozwiązaniem wszystkich twoich problemów. Powierzając się Bogu wchodzimy na ścieżkę efektywniejszego rozwiązywania naszej karmy... ta droga może być długa, ale gdy będziemy postępować właściwie nasze problemy powoli zaczną się od nas "oddalać"... z czasem mogą do nas przyjść również nowe problemy, ale to wszystko musi być oczyszczone, to jest karma jaka musi zostać spłacona.

Po czasie będziemy dostrzegać coraz więcej światła w naszym życiu, będziemy odczuwać coraz więcej wolności i spełnienia - to znak, że nasze życie się oczyszcza prawidłowo, że nasza karma się wypala (jest jej coraz mniej)... ale pamiętaj, ten proces może być bardzo długi i może być chwilami bardzo bolesny, więc nie poddawaj się choćby nie wiem co i idź do przodu, oczyszczaj to co należy oczyścić i pamiętaj, że Bóg zawsze stoi po twojej stronie, czyli po stronie dobra i prawdy, którą w głębi siebie jesteś... tylko czasem o tym zapominamy i odchodzimy od naszej prawdziwej natury, przeważnie wynika to z braku zrozumienia, z nie patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość i ludzi z odpowiedniej perspektywy (lub z odpowiednich perspektyw)... ale jest to normalne w naszej cywilizacji... niemniej jednak staraj się patrzeć na wszystko oczami Boga, aby widzieć sytuacje jakie się nam przytrafiają nie tylko z naszej jednej wąskiej perspektywy, ale abyśmy umieli dostrzec głębszy sens pewnych zdarzeń, to sprawi, że nasze cierpienie się znacznie zmniejszy... musimy posiadać zdolność rozumienia tego co nam się przytrafia, ale nie koniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu, chodzi o to, aby nie traktować ciężkich sytuacji jakie się nam przydarzają z odrazą i niechęcią, po prostu musimy pewne rzeczy przejść, bo życie ma sens i są powody, aby działo się tak jak się dzieje... więc skoro dzieje się tak a nie inaczej i nie mamy na to większego wpływu to po prostu przez to przejdźmy najlepiej jak umiemy i tyle.

Bóg jest zawsze na wyciągnięcie ręki i z chęcią nam pomoże, ale pamiętaj, że On wie dużo lepiej jak powinniśmy przejść nasze życie (aby maksymalnie wzrosnąć w tym wcieleniu), On wie jak wygląda nasza karma, my tego nie wiemy, dlatego nie buntujmy się w niektórych sytuacjach, po prostu je przejdźmy, bo nie mamy innego wyjścia... Bóg będzie nas pocieszać i wlewać w nas swoją Miłość i dzięki temu będzie nam łatwiej przejść każdą ciężką chwilę w naszym życiu... i pamiętaj, nie rezygnuj z Boga, gdy masz ciężko, bo Bóg nigdy z ciebie nie rezygnuje, On cię kocha i zawsze pomaga nam w oczyszczeniu naszego życia i w dojściu do momentu, w którym nie będziemy obciążeni negatywną karmą (to my często wyrywamy się Bogu i przedłużamy proces oczyszczania i swojego cierpienia)... nie nastawiaj się na krótką podróż, to podróż na całe życie... ale przez całe życie nie będziemy intensywnie cierpieć... im więcej spalimy karmy tym nasz ból będzie mniejszy... a Bóg skutecznie umie pocieszyć człowieka i zniwelować jego zmartwienia i troski, powierzając się Bogu możemy tylko zyskać... dzięki Niemu dużo łatwiej przejdziemy wszystkie ciężkie chwile jakie się w naszym życiu pojawią (napisane 15.09.2016).


Panie Boże oczyść moją duszę

Panie Boże, proszę, oczyść moją duszę, niech nie będzie brudna i splamiona moją niegodziwością, użycz mi Panie swojego Światła, aby ją oczyścić, aby na nowo ją wskrzesić do życia... i moje serce również pragnie być czyste, aby mogło ponownie kochać, aby nie odczuwało nienawiści do ludzi i sytuacji jakie mnie w życiu spotykają... ukój Panie również moje zmysły, bo nie zawsze nad nimi panuję i nie zawsze potrafię zatrzymać mój gniew i złość, który często jest wyładowywany na innych osobach... pomóż mi Panie się uspokoić, bo czasem kompletnie nad sobą nie panuję, nawet najmniejsza rzecz wyprowadza mnie z równowagi... potrzebuję Panie Twojego Światła, Ono mnie uspokaja, Ono mnie wzmacnia, Ono mnie koi i wycisza... potrzebuję Twojej Miłości, Twojego Pocieszenia, Twojego Opanowania i Twojej Cierpliwości... często mi tego brakuje, ale Ty mnie ulepszasz, Ty mnie pocieszasz, Ty mnie wspierasz swoją niewidzialną Energią jaką we mnie wlewasz... dziękuję, że mi pomagasz, że okazujesz mi swoją Miłość, swoje wsparcie, swoje zainteresowanie moją osobą... tak dawno nikt się mną nie interesował, tak wiele dni byłem sam, odczuwałem w sobie pustkę tak wiele dni z rzędu... ale teraz mam Ciebie i odczuwam silnie Twoje wsparcie... jesteś moim ukojeniem, którego tak mocno poszukiwałem... gdy Twoja Energia się we mnie wlewa odczuwam błogostan i spokój, wiem, że czuwasz nade mną i że wszystko zmierza w dobrym kierunku... dziękuję Ci, że jesteś i że oczyszczasz moją duszę, aby ponownie była biała, czyli taka jaka była w swoim pierwotnym stanie, gdy wyszła z Twojego łona, gdy wyszła (została stworzona) z Twojej Miłości, jeszcze raz Ci dziękuję, że jesteś i że czynisz moją duszę bielszą każdego dnia (napisane 19.09.2016).


Nie czekaj na cud, działaj!

Nie czekaj na cud, że nagle nasz świat w cudowny sposób ozdrowieje, to może się nigdy nie wydarzyć... raczej zacznij działać, podejmij odpowiednie kroki, aby uczynić siebie lepszą osobą, aby uczynić nasz świat lepszym miejscem, aby było po prostu lepiej, aby wibracje naszego świata były wyższe. Nie czekaj na cud z założonymi rękami, trzeba być aktywnym, trzeba coś robić, samo się nic nie zrobi... jak nie będzie działania dobrych ludzi, to świat dalej będzie wyglądał tak jak wygląda, a może będzie i jeszcze gorzej.

Dobrzy ludzie muszą podejmować konkretne kroki, aby nasz świat stał się lepszym miejscem, bez tych kroków dobrych ludzi możesz jedynie sobie czekać i czekać i możesz nigdy się nie doczekać na to, o czym marzysz w głowie... więc nie bądź leniem i zacznij działać, bo sam świat się nie naprawi, twoje działanie jest ważne, bez twojego działania będziesz czuł tylko frustrację i bezradność, twoje spojrzenie na świat będzie bardzo pesymistyczne, w odcieniach szarości (a tak być nie musi).

Nie musisz od razu dokonywać wielkich rzeczy, początkowo skup się na małych zmianach, bądź zmianą dla swojego najbliższego otoczenia, działaj i dzięki twojemu dobremu działaniu zaczną dziać się cuda... na początku małe, ale z czasem coraz to większe... bo właściwe działanie to jest to, co jest nam dzisiaj potrzebne... więc nie czekaj, aż inni dokonają wielkich czynów... sam bądź tą zmianą, sam bądź tą energią transformującą, która przywróci równowagę naszej planecie.

Wspieraj tych, którzy czynią właściwie... wspierajmy się wspólnie, a z czasem to dobro zaowocuje i przemieni świadomość wielu ludzi, którzy zaczną podejmować inne decyzje w swoim życiu... inne, lepsze, właściwsze... te, które zaczną powoli nasz świat przywracać na właściwe tory... więc nie czekaj, nie wypowiadaj tylu słów, które nie czynią zmiany, po prostu zrób coś konkretnego, a z czasem cuda się pojawią i twoje czyny wydadzą dobre owoce, czyniąc nasz świat lepszym miejscem do życia (napisane 20.09.2016).

cdn...

Dobry Samarytanin