NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2016
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2
LINK! DO CZĘŚCI 4

Zostań wegetarianinem

Aby nasz świat stał się lepszym miejscem trzeba podjąć jakieś konkretne kroki... jednym z nich jest zaprzestanie jedzenia mięsa... czyli zostanie wegetarianinem. Im więcej będzie na świecie wegetarian tym mniej zwierząt będzie cierpieć w rzeźniach i różnego rodzaju hodowlach. Jest to niby mały krok, ale zarazem dla zwierząt bardzo istotny... nie zwiększajmy popytu na mięso! Nie chodzi nawet o to, abyśmy robili to ze względów zdrowotnych, zróbmy to z powodów moralnych! Każdy, kto lubi zwierzęta i pragnie iść drogą miłosierdzia musi zaprzestać konsumowania naszych mniejszych braci! To są istoty czujące i wcale nie chcą być zjadane! Nie bądźmy obojętni i egoistyczni, nie napełniajmy swojego brzucha martwym mięsem, bądźmy ponad ten okrutny proceder... a po czasie zobaczymy, że nie dość, że się będziemy lepiej czuli to i nasze zachowanie stanie się mniej agresywne. Warto również namówić znajomych na taki styl życia, może kogoś uda się przekonać... zróbmy to dla naszych mniejszych braci, którzy chcą być szczęśliwi... więc nie bądź egoistą i nie zjadaj ich, aby poprawić sobie samopoczucie! (napisane 26.04.2016)


Nie oczekuj na zapłatę

Wielu ludzi robi dobre uczynki z nadzieją, że kiedyś ta ich dobroć do nich wróci... jeżeli tak robisz to znaczy, że wciąż nie rozumiesz życia. Jeżeli np ktoś zgubił portfel z dużą sumą pieniędzy to po prostu mu ją oddajesz i nie oczekujesz, że dostaniesz za to 10% znaleźnego... jak ktoś tylko podziękuje to ok... wystarczy... oddajesz zgubę, bo tak należy zrobić... bo jest to sprawiedliwe, uczciwe, właściwe, a nie, aby na swojej uczciwości zarobić... w końcu to nie są moje pieniądze... może tej osobie są one dużo bardziej potrzebne... a takie nastawianie się na zarobek w postaci 10% znalezionej kwoty jest poniżej godności sprawiedliwego człowieka. Oczywiście jeżeli ten kto zgubił portfel będzie chciał nam coś za to dać to ok, nie ma problemu, jesteśmy otwarci i przyjmujemy dar, ale jak nic nie dostaniemy to trudno, nic w sumie nie powinno nas to obchodzić... odchodzimy... zrobiliśmy to co powinniśmy zrobić... zachowaliśmy się tak jak należy... możemy zająć się innymi sprawami... przeżyliśmy uczciwie kolejny dzień... nie oczekujmy za to zapłaty... skupmy się po prostu na byciu sprawiedliwą osobą... (napisane 26.04.2016)


Maryja, Jezus i dziecko

27/28.04.2016 obudziłem się w nocy i z otwartymi fizycznymi oczami zobaczyłem na swoim fotelu stojącą Maryję (w niebiesko-białym stroju), przed nią stał Jezus (oboje patrzyli w prawo, w moją stronę) a na samym fotelu (przed Nimi) było małe dziecko, bobas owinięty w becik niebiesko-biały.


Pozytywne myślenie

Wiele osób zajmujących się rozwojem duchowym na siłę próbuje myśleć pozytywnie... wręcz się do tego zmuszają... usilnie afirmują, aby przekształcić swój umysł... ale gdzieś w głębi siebie czują, że siebie oszukują... powtarzają non stop swoje afirmację, ale wiedzą, że wcale nie są tacy szczęśliwi i zdrowi jak to brzmi w ich wypowiadanych słowach... próbują na sobie wymusić ten pozytywny stan, ale na poziomie podświadomym to się nie udaje... i prędzej czy później rezygnują z tego... czasem z tego faktu popadają w depresję, smutek, stan negatywny... wybija ich na drugi biegun. Niestety, ale nie ma sensu zmuszać się do bycia pozytywnym, jeżeli na poziomie podświadomym tacy nie jesteśmy... aby takim się stać trzeba zrozumieć życie i wtedy pozytywizm sam się pojawi (również na poziomie podświadomym)... już nie będziemy musieli afirmować, nie będziemy musieli się zmuszać do pozytywnego myślenia... po prostu tacy się staniemy dzięki zrozumieniu życia.

Musisz zrozumieć swoje przeznaczenie, zajrzeć głęboko w swoje wnętrze, dowiedzieć się dokąd zmierzasz oraz skąd pochodzisz... naucz się nieść swój krzyż i podejmować dobre decyzje życiowe... wtedy wiatr zrozumienia przetransformuje negatywne myśli w pozytywne... nic co negatywne się nie ostoi, gdy zrozumienie oświeci nasz umysł (napisane 28.04.2016).


Duchowe owoce

Są osoby, które myślą, że czynią dobro, ale faktycznie przyczyniają się do szerzenia zła... i niestety, ale jest całkiem sporo takich osób, szczególnie w polityce. Są też takie osoby w sferze duchowej... mocno mieszają i komplikują rozwój duchowy (nie robią tego celowo), a przecież we wzrastaniu nie ma niczego skomplikowanego! Aby czynić dobro musisz mieć w sobie mądrość... mądrość, która sprawi, że twoje czyny i podjęte decyzje wydadzą dobre owoce. Czasami będziemy wkładać bardzo dużo energii w to, aby uczynić świat lepszym miejscem, ale po latach stwierdzimy, że ta wkładana przez nas energia gdzieś się rozeszła i nie wydała takiego plonu o jaki nam chodziło, a przecież tyle walczyliśmy, tyle energii włożyliśmy w walkę! Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że aby osiągnąć dobre owoce z naszej pracy musimy ukierunkować naszą energię, musimy ją skupić w jednym miejscu, aby nabrała odpowiedniej mocy sprawczej. Nie można zasilać jednocześnie dwudziestu różnych miejsc, bo owoce będą mizerne... skup się na budowaniu czegoś większego, postaw fundamenty i powoli, ale systematycznie dokładaj potrzebnego budulca, aby twoja budowla wzrastała... a po czasie zaczną przychodzić do niej ludzie, będą ją podziwiać, a nawet i pomagać w jej budowaniu... może połączy was wspólna idea... i może powstanie z tego coś wielkiego... więc skup się i zacznij działać, abyś w przyszłości miał co zbierać i aby te owoce były soczyste i smaczne, a nie zgniłe i niedobre (napisane 28.04.2016).


Pamiętaj, aby zawsze być sobą

Pamiętaj, że nie warto zmieniać siebie dla innych zatracając to kim naprawdę jesteś. Jeżeli w swoim otoczeniu masz osoby, które wymuszają na tobie taką zmianę odetnij je od siebie i powróć do tego jaki jesteś w swoim wnętrzu - nie daj się zmieniać przez innych, gdy wiesz, że jest to wypaczeniem twojej osoby, twojego charakteru, twojego wnętrza, twojego sposobu bycia. Bądź sobą, swoją najlepszą wersją siebie, tą najdoskonalszą (jeżeli trzeba zrobić ku temu wysiłek, zrób go!)... ale nie bądź kimś innym, nie zmieniaj swojego zachowania, sposobu bycia, bo ktoś tego od ciebie oczekuje wbrew twoim wewnętrznym odczuciom... możesz się lekko nagiąć, dostosować, różnie w życiu bywa, ale nie zmieniaj całego siebie, nie daj się terroryzować innym... nie daj się przemienić w coś czym nie jesteś, bo będziesz czuł się jak w więzieniu... będziesz musiał wiecznie udawać, że jesteś kimś innym, a to bywa mocno męczące... będziesz tłumić samego siebie, swoje wnętrze, swoje prawdziwej "ja"... nie rób tego... bądź sobą... a jeżeli komuś to nie pasuje to niech poszuka sobie innego znajomego, widocznie wasze energie i typy charakterów są zbyt różne... i gdy odetniesz taką osobę od siebie poczujesz automatycznie ulgę... o jak dobrze... mogę ponownie być sobą... tym kim zawsze byłem... i nie muszę przed nikim niczego udawać... co za wolność... trzeba było zrobić to dawno temu... ale lepiej późno niż wcale.

Oczywiście czasem będą sytuacje bardzo trudne, które mogą zakończyć się pewnymi większymi stratami... ale mimo wszystko powinieneś zadać sobie pytanie... czy chcesz się męczyć resztę życia z kimś kto wymusza na tobie zachowanie i sposób bycia jaki tobie nie pasuje? Czy może lepiej trochę stracić, ale za to zyskać wolność? Nie daj się zniewolić, wyjdź z klatki, zacznij działać i stań się najlepszą wersją siebie osiągając przy tym osobistą wolność... po czasie zobaczysz, że masz więcej energii i pomysłów co zrobić z wolnym czasem i jak udoskonalić siebie. Masz prawo do bycia sobą i skorzystaj z niego... na dłuższą metę możesz tylko zyskać (napisane 29.04.2016).


Latam na niebieskawym "kwadraciku"

03.05.2016 o 5:30 miałem sen, w którym latałem na pewnym niebieskawym (z domieszką białych, świecących kropek) "kwadraciku". Było to coś na kształt latania na "latającym dywanie" tylko, że ten "kwadracik" był dość mały. Była ze mną jeszcze jedna osoba, ona też miała swój "kwadracik" do podróżowania... może to był mój opiekun lub ktoś taki? Tak czy siak uczucie latania na "tym czymś" było dość interesujące. Ogólnie mam bardzo mało snów związanych z lataniem... prawie wcale... i nie przypominam sobie, abym miał kiedykolwiek sen tego typu... więc stwierdziłem, że może warto go spisać. Kojarzy mi się ten sen trochę z podróżowaniem na "promieniu światła", ale nie wiem czy ma on coś faktycznie z tym wspólnego.


Zaakceptuj rzeczywistość

Wiele osób walczy z życiem, miota się na lewo i prawo, aby tylko przepchnąć swoją wizję przyszłości... na siłę forsują swoje pomysły, swoje postulaty zapominając całkowicie o tym, że przyszli tu, aby zrealizować pewien cel, a tym celem jest wola Boża. Czy zastanawiasz się nad tym czego Bóg od ciebie oczekuje? Czy może na siłę próbujesz żyć po swojemu nawet wbrew Jego woli? Bóg nikogo nie zmusza, aby mu służył, ale życie podporządkowane Jego woli jest najbardziej optymalne i owocne dla naszego duchowego wzrostu... a nawet i dla wzrostu innych istot, czy to ludzi czy to zwierząt.

Czasami mamy w życiu źle, czasami wpadamy w depresję, wypełnia nas non stop głęboki smutek, nie chcemy zaakceptować swojej obecnej sytuacji... z jednej strony chcielibyśmy, aby nasze życie wyglądało inaczej, ale z drugiej strony nie mamy odpowiedniej ilości motywacji, aby to zmienić... co w takim razie powinniśmy zrobić?

Zdecydowanie najlepszą opcją jest powierzenie się Bogu i proszenie Go, aby Jego wola się wypełniła względem nas, względem naszego życia, względem wszystkiego co nas spotyka. Niech dzieje się to co Bóg chce, my będziemy jedynie odbiorcami tego i przejdziemy wszystkie sytuacje, wszystkie ciężkie oraz te lżejsze chwile tak jak będziemy najlepiej umieć, nie będziemy walczyć z życiem tylko je zaakceptujemy, zaakceptujemy to co na nas spada, nasz życiowy krzyż... i właśnie w ten sposób zaczniemy w realny sposób oczyszczać naszą karmę... nie poprzez walkę z życiem, nie poprzez ucieczkę od niego, ale poprzez zaakceptowanie go i postępowanie najlepiej jak umiemy w każdej ciężkiej sytuacji jaka nas spotka.

Oczywiście w niektórych momentach musimy powiedzieć swoje, podjąć pewne konkretne kroki, ale będą i chwile, w których będziemy wiedzieli, że nic to nie pomoże i po prostu musimy swoje wycierpieć, tak też się będzie zdarzać... musimy również powierzyć się Duchowi Świętemu, aby napełnił nas swoją Mądrością, abyśmy wiedzieli jak postępować w danej sytuacji, abyśmy przerabiali swoją karmę, a nie, abyśmy tworzyli nową... więc zaakceptuj otaczającą cię rzeczywistość, przestań z nią walczyć, forsować swoją wolę... powierz się Bogu, a z czasem wszystkie smutne chwile w twoim życiu przeminą, zaczniesz napełniać się Jego Mądrością i Światłem, to da ci nowe życie i nowe zrozumienie do dalszego duchowego wzrostu (napisane 03.05.2016)
 

Usuń swoją depresję

W dzisiejszych czasach bardzo wiele osób ma depresję, nic ich nie cieszy, tracą potrzebę egzystowania na tym świecie... niemniej jednak są pewne skuteczne metody, które pomogą wam przejść ten ciężki dla siebie czas... i nie mam tu na myśli brania jakichkolwiek leków, które jedynie przykrywają problem nie usuwając go... mam tu na myśli metody typu: ćwiczenia, spacery/bieganie, dieta oraz krótki post. Wszystkie z tych punktów są istotne, aby nasze samopoczucie się poprawiło.

Pierwsze co możemy zrobić to postanowić sobie, że codziennie będziemy wychodzić na spacer, powinien on trwać minimum 30-40 minut... może być też taki (od czasu do czasu), który będzie trwał i 2 godziny, ale nie powinniśmy przesadzać jeżeli nasza kondycja nie jest wystarczająca (na samym początku zalecam skupić się jedynie na tych krótszych spacerach, a te dłuższe zostawić na późniejszy etap). Tak czy siak musimy codziennie chodzić na spacer niezależnie od wszystkiego... wiadomo, że jak będzie mega śnieżyca czy ulewa nie z tej Ziemi to możemy taki spacer odpuścić, ale chodzi o to, abyśmy nie dawali sobie jakiś błahych wymówek, postanowienie to postanowienie i mamy się go trzymać! Podczas tych spacerów możemy również biegać, sam tak robię i bardzo dobrze wpływa to na moje samopoczucie... ruch jest niezmiernie istotny dla człowieka i wiem to z własnego doświadczenia... dodatkowo jego zaletą jest to, że pomaga w usuwaniu toksyn z organizmu... i tu dochodzimy do kwestii diety.

Im lżejsza dieta tym lepiej dla nas... niemniej jednak nie możemy się głodzić, to bardzo istotne! Musimy jeść tyle ile nam potrzeba, ale nie za dużo i nie za mało. Najważniejsze, aby pozbyć się z naszej diety produktów ewidentnie dla nas szkodliwych typu: mięso (szczególnie to z solanką), rafinowany cukier (cukierki, ciasta, czekolady itp.), wszelkiego rodzaju śmieciowe jedzenie (chipsy, hamburgery, frytki itp.), produkty zawierające białą mąkę (pieczywo, makaron itp.) i napoje zawierające duże dawki rafinowanego cukru czy aspartamu.

Oczywiście może być dla nas problemem pozbycie się za jednym razem tych wszystkich szkodliwych produktów (nawet bym w sumie tego nie zalecał), ale niemniej jednak jak będziemy dzień w dzień nad tym pracować z pewnością będziemy robić postępy (bądź cierpliwy w tej kwestii). Zamiast szkodliwych napojów pijcie wodę lub soki wyciskane w domu z owoców lub warzyw. Zamiast innych szkodliwych produktów jedzcie owoce i warzywa na surowo (ew. przyrządzane na parze), możecie też dodać od czasu do czasu jakąś rybę, ale niech nie będzie ona smażona, nasze dania powinny być lekkie i dające nam energię, a nie ciężkie i spowalniające nas. Aby pozbyć się toksyn z naszego organizmu warto pić codziennie lub raz na jakiś czas (według własnego uznania) wodę z różową solą himalajską (jest to najzdrowsza sól na świecie; nie używajcie do tej solanki taniej soli ze sklepu!) - na 1,5 litra wody dodajemy około trzech małych łyżeczek tej soli (możesz zmienić ilość dodawanej soli, jeżeli uważasz, że podana ilość jest dla ciebie zbyt mała lub zbyt duża) - picie owej solanki pomaga również w przezwyciężeniu chęci sięgnięcia po coś niezdrowego.

Co do ruchu to warto również dokupić sobie trampolinkę i chociaż kilka minut dziennie na niej poskakać, to bardzo dobre ćwiczenie, pobudza cały nasz organizm i pomaga w wydalaniu toksyn. Aby pozbyć się depresji warto również wykonywać jakieś ćwiczenia, najlepiej wykonywać je codziennie, minimum przez 5 minut. Mogą to być pompki, brzuszki i przysiady (to taki zestaw minimum). Można też ułożyć sobie trochę dłuższy trening dodając do tego podciąganie się na drążku, trening barków, odwrócone pompki (na triceps), wspięcia na palcach czy martwy ciąg - musimy sami zdecydować jakie ćwiczenia nam najbardziej pasują i dobrać je pod siebie, ale ważne jest to, abyśmy robili minimum 5 minutowy intensywny wysiłek każdego dnia! To jest bardzo istotne!

Ostatnią rzeczą, którą bardzo polecam i oczywiście przetestowałem na sobie jest krótki codzienny post od 18:00 do 8:00 (możemy w tym czasie jedynie pić wodę) - ten post jest niezmiernie przydatny, gdy mamy nadwagę, naprawdę go polecam... ale nawet jeżeli tej nadwagi nie masz to i tak warto go stosować, nie będziemy podjadać w nocy i nasz organizm będzie miał więcej czasu, aby przetrawić jedzenie jakie jedliśmy w ciągu dnia. Prawdopodobnie dzięki temu będziemy mogli trochę krócej spać.

Po kilku miesiącach stosowania moich rad twój stan psychiczny na pewno się poprawi, a za rok nie powinno być śladu po twojej depresji, bo w zdrowym ciele zdrowy duch! Pamiętaj, aby być regularnie aktywny fizycznie i zdrowo się odżywiać, a żadne choroby czy depresje nie będą się ciebie czepiać. Wszystkie powyższe rady (oprócz skakania na trampolince - robiłem za to regularnie przysiady z wyskokiem) przetestowałem (długoterminowo) na sobie i wiem, że są skuteczne (napisane 03.05.2016).


Oczyść swój umysł

Wiele osób w dzisiejszych czasach ma zbyt dużo myśli w swojej głowie... chodzą ciągle zamyśleni, zastanawiają się nad czymś, a nawet gadają do siebie, prowadzą dialog w swojej głowie. Niewiele osób wie, że nie jest to dobry stan (większość ludzi uznaje to za stan normalny i nawet nie zastanawia się nad tą kwestią). Nasz umysł powinien być dość mocno czysty... powinien być również mocno spokojny... jak spokojne morze w słoneczny dzień... są fale, ale jednak nie przejmują kontroli nad całym "krajobrazem".

Aby osiągnąć wewnętrzną ciszę człowiek powinien rozwiązać swoje życiowe problemy, które najmocniej zaprzątają jego głowę... powinien pogodzić się z ludźmi, z którymi jest skłócony, rozwiązać różne nierozwiązane sprawy rodzinne itd. - ważne jest, aby porozmawiać tak od serca z osobą, z którą mamy jakiś zatarg... i niezależnie od tego jak będzie przebiegać ta rozmowa, zawsze staraj się gasić wszelkiego rodzaju zbędne emocje, a nie je podsycać... bo gdy będziemy je podsycać to zamiast rozwiązać konflikt będziemy sprawiać, że będzie on trwał nadal... nie dodawaj drewna do ognia... ugaś ogień (ognisko) wodą... nie pozwól, aby konflikty powodowały, że twój umysł będzie wiecznie wzburzony, zdenerwowany i niezdrowo podekscytowany... tego chcemy uniknąć. Gdy już rozwiążesz większość tego typu problemów, to z samego tego faktu twój umysł będzie spokojniejszy, nawet bez żadnej medytacji. Umysł często nadmiernie pracuje, bo są w twoim życiu jakieś nierozwiązane problemy i osiąga spokój, gdy te problemy znikają.

Dodatkowo bardzo pomocną metodą na oczyszczenie swojego umysłu jest "obserwacja" swoich myśli i emocji. Niektórzy starają się również obserwować swoje fizyczne ciało, jest to również dobry pomysł, ale gdy opanujesz obserwowanie swoich myśli (staniesz się pewnego rodzaju obserwatorem) to bycie świadomym swojego ciała będzie czymś spontanicznym, to przyjdzie samo z siebie. Obserwowanie swoich emocji jest najprostszą rzeczą. Gdy odczuwasz jakieś emocje (jakiekolwiek) to po prostu skup się na tym gdzie dokładnie je odczuwasz i po prostu je obserwuj (przeważnie będą się pojawiać w okolicy czakry serca). Po kilku tygodniach, miesiącach zobaczysz, że pewne emocje nie mają już nad tobą takiej kontroli jaką miały wcześniej. Co do naszych myśli to również je musimy obserwować... ale co ważne, nie staraj się ich blokować, po prostu pozwól swoim myślom być, niech się pojawiają i niech znikają... ty po prostu bądź obserwatorem... nie zasilaj ich nawet w najmniejszym stopniu... myśli przychodzą i odchodzą... niczym chmury na niebie... i w ten sposób wiele myśli przestanie istnieć, bo stracą źródło zasilania i po prostu umrą niczym kwiat bez wody.

Po kilku miesiącach takiej praktyki powinniśmy wyrobić w sobie pewien nawyk bycia obserwatorem, a nasze oczyszczanie umysłu nabierze właściwego tempa. Po kilku latach pojawi się w tobie duży spokój, a nawet pewnego rodzaju pustka, będziesz miał wrażenie jakby twój mózg w ogóle nie istniał, ale zarazem będziesz mógł normalnie funkcjonować. Będziesz również odczuwać swoje ciało jako pustkę, jakby nic w środku nie było, pustka będzie odczuwalna wszędzie (nawet na zewnątrz), gdyż twój umysł będzie w pewien sposób pusty (osiągnie wyższy stan oczyszczenia)... ale zarazem z tej pustki będzie wyłaniać się pełnia, szczęście, miłość, spełnienie... więc nie bój się tego procesu... daj się ponieść swojemu przeznaczeniu... bądź obserwatorem swoich emocji i myśli, rozwiąż swoje życiowe problemy, a zobaczysz, że twoje życie stanie się pełniejsze i będziesz w realny sposób odczuwać spełnienie jakie daje ci sam fakt egzystencji na tym świecie (napisane 04.05.2016).


Otwórz się na Prawdę

Prawda jest w twoim sercu, w twoim wnętrzu, otwórz się na Nią... teraz... w tej chwili... nie czekaj... po prostu się otwórz... poczuj jak zstępuje na ciebie Boska Energia... Ona otwiera cię na Prawdę ukrytą w tobie... pozwól Jej działać... niech płynie w twoich meridianach i niech aktywuje wszystkie punkty w twoim ciele potrzebne do wejścia w nowe postrzeganie, do wejścia w nowe zrozumienie, do wejścia w nową rzeczywistość ukrytą przed zwykłymi ludźmi zaganianymi za normalnym życiem... otwórz się na Prawdę, a Prawda zamieszka w tobie i pozostanie tam na wieki... będzie od tej pory stałym gościem w twoim wnętrzu, w twoim sercu... będziesz z Nią w jedności... nie będziesz już miał problemów z Jej rozpoznaniem... nic nie będzie mogło zostać przed tobą ukryte.

Światło Prawdy rozświetla najpierw nasze wnętrze, a później wszystko co znajduje się na zewnątrz... nic co kłamliwe i fałszywe nie jest w stanie się ukryć przed kimś kto promieniuje ze swojego wnętrza czystym Światłem wprost ze Źródła. Bądź dobrym człowiekiem, postępuj uczciwie, a w swoim czasie otrzymasz Boskie Światło, które otworzy cię na Prawdę i poznasz Jej smak... poznasz Jej zapach... poznasz Jej miękkość... zakochasz się w Niej i już Jej nie opuścisz... bo będziecie stanowili jedno ciało (napisane 04.05.2016).
 

Otwórz się na Boga

Nie bądź obojętny wobec ludzkiego cierpienia... pomagaj ludziom w potrzebie... a dzięki dobrym uczynkom, kiedyś doświadczysz niesamowitej Miłości Bożej... poczujesz Boską opiekę kochającego Ojca, który nigdy o tobie nie zapomniał, wiecznie ma ciebie w swoich myślach, wysyła ci non stop słowa pocieszenia, słowa mądrości, dobre rady... naucz się z tego korzystać... otwórz się na Boga, otwórz się na Jego Światło, wchłoń Je, napełnij się Nim po same brzegi... Bóg myśli o tobie cały czas, obserwuje twoje poczynania, trzyma za ciebie kciuki w chwilach większego cierpienia... i zawsze pomaga... otacza cię swoim Światłem... poczuj Boga w trudnych chwilach... nie zamykaj się przed Nim... otwórz bramy... wpuść w siebie Boskie Światło... niech płynie niczym woda w rwącym strumyku... niech cię obmywa ta Boska Esencja Istnienia... to czego doświadczysz będzie niesamowite... ukojenie... otarcie łez... czujesz również woń kwiatów... to zapach łąki... jest tam również twój wymarzony dom... poczuj to... to przyszłość... która zaczyna się już dziś (napisane 04.05.2016).
 

Wizja żółtej rośliny

05.05.2016 o 00:35 gdy zasypiałem nagle przed zamkniętymi oczami na czarnym tle zobaczyłem formującą się jakby z żółtych ziarenek piasku roślinę, gdy ona się utworzyła (a wszystko było bardzo dobrze widoczne) zobaczyłem, że ma ona jakby pewną łodygę (z prawej strony), która jest częściowo skierowana w dół z nierozkwitniętym kwiatem... i po chwili zaczął on rozkwitać, aż do pełnego rozkwitu... i gdy to się stało dość szybko wizja się zakończyła.


Bądź inspiracją dla innych

Zawsze staraj się być najlepszą wersją siebie samego, postępuj wobec innych tak jakbyś chciał, aby wobec ciebie postępowano... jak o czymś nauczasz, to wpierw sam się do tego stosuj... jak mówisz o zdrowej diecie, to sam ją najpierw wciel w życie... jak mówisz, aby być aktywnym fizycznie, to najpierw sam taki bądź... jak mówisz o miłości i współczuciu, to umiej zastosować to wobec innych... nie bądź hipokrytą... najpierw osiągnij pewne rzeczy, wyrób sobie pewne nawyki np. żywieniowe, odnośnie samoobserwacji swoich myśli, odnośnie regularnej aktywności fizycznej itp, a później z pozycji osoby, która ma empiryczne doświadczenie, która coś osiągnęła przemów do ludzi... nie koniecznie do tłumów, mogą być to pojedyncze jednostki, ale z takiej pozycji będziesz znacznie bardziej wiarygodny... i to da ci siłę, aby w realny sposób pomóc osobom, które się do ciebie zwracają. Bądź inspiracją dla innych... gdy zobaczą, że stosujesz się do tego o czym nauczasz ludzie będą cię znacznie chętniej słuchać. Bądź przykładem właściwego postępowania, a staniesz się światłem dla błądzących w ciemności (napisane 08.05.2016).


Nigdy nie trać nadziei

Niezależnie w jak kiepskiej sytuacji jesteś, niezależnie od tego, jak masz w życiu ciężko, pamiętaj, że Bóg zawsze jest przy Tobie i czeka, aż się do Niego zwrócisz... On chce ci pomóc... napełnić cię nadzieją, dodać ci siły, dodać otuchy... nie rezygnuj z Boga, szczególnie wtedy, gdy całe życie ci się wali, a sam nie widzisz już sensu swojej egzystencji... skieruj swój wzrok ku Niemu... On jest w stanie rozwiązać każdy twój problem, każdą złą sytuację, nigdy w to nie wątp... nie ma sytuacji bez wyjścia... są jedynie nasze wygórowane oczekiwania wobec życia, które sprawiają, że cierpimy... są również złe decyzje, jakie w życiu podjęliśmy, ale odwagi, wszystko da się naprawić i każdy ciężar da się udźwignąć, gdy Bóg nas wspiera... więc nie trać nadziei, twoje życie może jeszcze wyglądać inaczej... weź za rękę Boga i nigdy Go nie puszczaj, z Nim przejdziesz wszystkie trudy życiowe, On jest Miłością, która rozpuszcza wszelkie zło, On jest rozwiązaniem twoich problemów, więc napełnij się Bogiem, wlej w siebie nadzieję, odwagę i siłę i zawalcz o lepsze jutro... a nawet jak nie masz siły, aby cokolwiek robić, to pamiętaj, że Bóg jest tą siłą, która może podźwignąć rzeczy dla ciebie zbyt ciężkie... niech Bóg wejdzie w twoje życie i niech w nim zamieszka na stałe, niech wejdzie w twoje serce i niech w nim się rozgości... niech wypełni cię całego, abyś mógł być z Nim w jedności i abyście razem, wspólnie szli przez życie... razem z Bogiem jest łatwiej, nie trzeba już walczyć z życiem, następuje akceptacja otaczającej cię rzeczywistości (rozumiesz, że z jakiegoś powodu twoje życie wygląda tak jak wygląda) oraz następuje zmiana tego co wydawało się niemożliwe do zmienienia... zło powoli odchodzi z twojego życia i przychodzi dobro... przychodzi nowy dzień, słońce pojawia się na horyzoncie... robisz wdech i wydech... nowe życie nadchodzi... musisz tylko przejść co masz przejść... zrobić co masz zrobić... i wiesz... że z Bogiem ci się uda... że chwile, gdy miałeś łzy w oczach przeminął... i pojawią się w swoim czasie łzy szczęścia i będziesz dziękować Bogu, że tak mocno odmienił twoje życie, a przecież ono było takie szare i ponure i nie było żadnej nadziei na zmianę... a teraz po czasie w twoje życie weszły promyki słońca... i z każdym dniem jest ich coraz więcej i więcej... jak dobrze jest żyć razem z Bogiem. Gdy wołamy Boga głosem rozpaczy Bóg odpowiada, przychodzi i zamieszkuje w naszym życiu na stałe, wspiera nas swoją Miłością na każdym możliwym kroku. Powierz się Bogu, a twój życiowy krzyż stanie się dużo lżejszy, bo jak to Jezus mówił: „Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (napisane 11.05.2016).


Obserwuj swój smutek, a z czasem zniknie

Pewnie nie raz pomyślałeś: "Co za smutny dzień"... ale czy faktycznie dzień sam w sobie może być smutny? A może tylko ci się tak wydaje, gdyż twój umysł jest pogrążony w smutku? Twój umysł zabarwia twoją rzeczywistość... im umysł jest bardziej zharmonizowany tym wyraźniej widzisz świat zewnętrzny w jego prawdziwych barwach. Nie pozwól, aby twoje widzenie rzeczywistości było wypaczone przez twój niewybalansowany umysł... wybalansuj go... obserwuj jego stan... i pozwól się wszelkim negatywnym stanom rozpuścić... niech przeminął... niech twój umysł stanie się czysty i klarowny... niczym czyste niebo w słoneczny dzień... chmury negatywizmu szybko się rozpuszczają... zmieniają kolor na właściwy... na biały... ten kolor zmienia się sam... ty jesteś tylko obserwatorem... kimś kto akceptuje rzeczywistość... rozumie ją w sposób nieintelektualny... nie analizuje, nie ocenia... po prostu obserwuje... w ciszy i spokoju... jako obserwator nie walczysz z życiem, tylko je akceptujesz, takie jakie jest... zmieniasz co należy zmienić, a jeżeli czegoś zmienić nie możesz to trudno, widocznie tak z jakichś powodów musi być... i nie musisz znać przyczyny wystąpienia pewnych zdarzeń w swoim życiu... po prostu jest jak jest... i wiedz... że nawet najgorsze dni kiedyś przeminął... i nastanie nowy dzień... i wyjdzie słońce... Wielkie Słońce... i oświetli twój umysł, ciało i duszę... i od teraz będzie ci wiecznie towarzyszyć w twojej życiowej podróży, będzie twoim przewodnikiem, pocieszycielem i wielkim wsparciem (napisane 11.05.2016).


Każdą ranę można uleczyć

Niektórzy z nas mieli w swoim życiu wiele bardzo ciężkich chwil, niekiedy trwały one przez długi okres czasu i były bardzo intensywne i dotkliwe... te bardzo ciężkie chwile nas uszkodziły... naszą psychikę, nasze poczucie własnej wartości... nabawiliśmy się licznych mentalnych urazów, zaczęliśmy w sobie odczuwać notoryczny lęk i stres... zaczęliśmy się bać ludzi... zaczęliśmy czuć się niepewnie patrząc im w oczy... nie odnajdujemy się już w codziennym życiu i nie podoba się nam nasza egzystencja... z pesymizmem patrzymy w przyszłość... czujemy się jakbyśmy już przegrali swoje życie, a przecież na dobre jeszcze się nie rozpoczęło... powinny być przed nami najlepsze lata życia, ale tak nie jest, a przynajmniej my tego tak nie widzimy.

Jeżeli utożsamiasz się z tym co napisałem powyżej to wiedz, że zawsze jest nadzieja na lepsze jutro, niezależnie od tego ile skaz zostało zrobionych w twojej psychice... jest pewna Moc w kosmosie, która może uleczyć każdą ranę, nawet tą siedzącą bardzo głęboko w tobie... tą Wielką Mocą jest Bóg... powierz się Mu, a z czasem twoje życie zacznie się odmieniać... początkowo mogą być to niezauważalne zmiany... bardzo powolne, ale jednak one będą następować... powoli będziesz poruszać się do przodu... tylko Mu zaufaj, oddaj Mu swoje życie we władanie, a On już uczyni z nim to co powinien, przywróci je do równowagi, twoje życie, oraz ciebie samego... nigdy w to nie wątp... i nigdy się nie poddawaj!

Wszystko się da uleczyć, nawet ludzi w stanie skrajnie ciężkim... dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Z czasem wyjdziesz do ludzi, nabierzesz pewności siebie, twój lęk gdzieś przeminie... zaufaj Bogu, tej Wielkiej Sile, temu Wielkiemu Słońcu oświetlającemu twoje lico... zaufaj tej Wielkiej Światłości i daj się Nią wypełnić... Ona nigdy cię nie zawiedzie... Ona po to jest, aby przywrócić cię do równowagi, aby postawić cię na nogi, abyś ponownie chodził o własnych siłach, abyś ponownie funkcjonował w świecie.

Gdy już się powierzysz Bogu, czas będzie działał na twoją korzyść... im więcej czasu minie, tym zdrowszy będziesz... pamiętaj, że czas goi wszelkie rany, a z pomocą Boga twoje życie nabierze pozytywnych kolorów, ponownie pojawi się uśmiech na twojej twarzy... bądź wdzięczny za to, że prowadzi cię sam Bóg... cóż za ulga mieć najlepszego przewodnika we Wszechświecie... więc nigdy się nie poddawaj i idź do przodu, kroczek za kroczkiem, byleby do przodu.

Bóg jest jak wielki magnes, który gdy tylko się Mu powierzysz przyciągnie cię do siebie, twoje kroki będą pewniejsze i szybsze... Bóg cię przyciąga napełniając swoją Boską Miłością... ta Miłość cię uzdrawia, ta Miłość koi twój smutek i leczy twój ból... jesteś obecnie w ramionach samego Stwórcy... jesteś bezpieczny... jestem tutaj... i tulę cię do mojej piersi... już dobrze... bądź spokojny... jestem tu, aby cię pocieszyć, aby dać ci to co zostało ci odebrane, spokój ducha... teraz już bądź spokojny... nowy dzień przyjdzie... i będzie to lepszy dzień... bo Ja będę przy tobie... chociaż tak naprawdę to cały czas byłem... podpowiadałem ci jak żyć, ale mnie nie słuchałeś... wyciągałem do ciebie rękę, ale jej nie chwytałeś... teraz jesteśmy razem... i tak też przejdziemy przez życie... wspólnie.

Pamiętaj również, że w życiu czasem trzeba przejść ciężkie chwile... trzeba spalić naszą karmę... oczyścić swoje wnętrze... życie to nie bajka... czasem będzie bolesne... ale z Bogiem wszystko będzie łatwiejsze... Bóg jest ukojeniem, którego tak mocno szukamy... jest On lekarstwem nałożonym na naszą ropiejącą ranę... powierz się Bogu, a zyskasz nowe życie, nowe lepsze jutro i odnajdziesz samego siebie, odnajdziesz swoją życiową drogę i swój życiowy cel. Bóg cię kocha, pamiętaj o tym... i zawsze jest na wyciągnięcie ręki... zawsze... więc wyciągnij do Boga swoją dłoń... a gdy On ją chwyci... ty już nigdy jej nie puszczaj! (napisane 17.05.2016)

cdn...

Dobry Samarytanin