NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2016
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1
LINK! DO CZĘŚCI 3

Chcesz to rozwalić?

Jakiś tydzień temu (piszę to 19.03.2016) miałem pewne ciekawe doświadczenie... a mianowicie chciałem zobaczyć jak się miewa mój stan uzębienia więc wziąłem lusterko i zacząłem się przyglądać moim zębom (czy nie mają przypadkiem jakiejś próchnicy) i tak patrzę patrzę a na jednym zębie na styku plomby i zęba jest taka czarna kropka... i się zacząłem zastanawiać czy to próchnica czy coś się do tego zęba przykleiło... postanowiłem wziąć pewien metalowy przedmiot i zacząłem pocierać (w miarę delikatnie) w miejscu gdzie była owa czarna plamka... i po pewnej chwili takiego pocierania słyszę wyraźnie w sobie słowa: "Chcesz to rozwalić?"... i aż mnie zamurowało... bo nie były to moje myśli czy coś w ten deseń... to pochodziło z mojego wnętrza... i od razu zostawiłem tego zęba w spokoju (jak się później okazało nie była to próchnica tylko coś się zawieruszyło na styku plomby i zęba). Nie wiem kto dokładnie powiedział owe słowa, ale chyba moja dusza... może moje serce... nie wiem... ale to było ciekawe... bo na pewno nie były to moje myśli... było to zbyt głośne, zbyt wyraźne.
 

Mistyczne rozważania

Ekstaza... cisza... stan wpatrzenia w Boga... połączenie ze Wszechświatem... czujesz to... czujesz ekstazę... z oczu wychodzi energia... głowa skąpana w wieczności... Bóg tu jest... On widzi... On patrzy... On cały czas jest tutaj... napełnia cię Boskim Nektarem... wlewa w twoją głowę swoją najlepszą energię, aby twój kwiat lotosu rozkwitł... zło próbuje cię niszczyć... ale Bóg nie daje zniszczyć swojego sługi... rozwija w nim najlepsze cnoty... kształtuje go wedle swojej woli... a on wzrasta... i wzrasta... przechodzi kolejne poziomy... oczyszcza swoją istotę, dzień po dniu... wspina się po drabinie spirytualnego rozwoju... ewolucja trwa... tak... mistyczny stan się pogłębia... występuje coraz częściej... ty i Bóg... oddzieleni a zarazem w jedności... ja w Nim, On we mnie... wdech, wydech... stan zjednoczenia się pogłębia... to stan nieznany normalnym ludziom... jak dobrze jest być blisko Boga... On zawsze nas kochał i byliśmy dla niego bardzo ważni... nigdy nie było inaczej... tylko czasem my nie zauważamy Boga, bo jesteśmy zbyt zaganiani życiem... dlatego odpocznij... zrozum życie... a doświadczysz nieznanego... doświadczysz esencji płynącej prosto ze Źródła... Bóg nadchodzi... zmierza ku tobie... usłysz Jego kroki... zaraz poczujesz Jego Miłość... Jego troskę o ciebie... jesteś bezpieczny w Jego rękach... zaufaj Mu... wszystko będzie dobrze... powierz się Bogu... Wiecznej Inteligencji... możesz tylko zyskać... pozwól odejść temu co stare... niech przyjdzie nowe... lepsze... bardziej dopasowane do twojej boskiej istoty... nie ograniczaj się w swoich ziemskich ramkach... wypłyń na szerokie wody... bądź wolny... bądź sobą... bądź tym kim jesteś w swojej głębi... indywidualnym stworzeniem... jedynym w swoim rodzaju... bądź... bądź sobą... czystą energią... i wypełnij swoje przeznaczenie zapisane w gwiazdach wieki temu... powodzenia... (napisane 21.03.2016)
 

Wdychanie Boga - ćwiczenie pomagające w zjednoczeniu ze Stwórcą

Jednym z bardzo dobrych ćwiczeń (które sam stosowałem i wciąż czasem stosuję), aby osiągnąć mocniejsze zjednoczenie z Bogiem i wewnętrzny balans jest wdychanie Boga przez nos... a raczej wdychanie Jego Boskiej Energii, energii pochodzącej ze Źródła. Gdy robimy wdech (przez nos) mówimy sobie (i ew. lekko wyobrażamy), że wdychamy Boga, Jego najczystszą Energię, która następnie nas wypełnia. Dodatkowo możemy złączyć swoje ręce jak do modlitwy lub utworzyć intuicyjną mudrę (sama powinna się ułożyć, według tego co czujemy). Jest to nad wyraz dobre ćwiczenie i szybko możemy osiągnąć stan głębokiego zjednoczenia z Bogiem... nasz umysł stanie się spokojny, możemy zacząć odczuwać pewnego rodzaju trans, ekstazę wynikającą ze zjednoczenia, jakbyśmy byli zatopieni umysłem w Bogu, w Jego kojącej i miłującej Energii... możemy również odczuwać jakby nasze ciało było wypełnione "pustką", jakbyśmy byli pustym naczyniem... ale zarazem będziemy doświadczać pełni wynikającej ze zjednoczenia z Bogiem, to jest bardzo kojące doznanie, taka cicha kontemplacja Boga, bez analizy, po prostu czyste empiryczne doświadczenie... i trwanie... a nasze serce i umysł osiągną stan zjednoczenia, jakby było między nimi silne połączenie, jakbyśmy mieli możliwość cichej komunikacji z Bogiem, ale nie musielibyśmy używać słów, bo nasze trwanie i Boga trwanie jest wystarczające, oboje się rozumiemy, po prostu jesteśmy w jedności, w ciszy, w pustce... a z naszej głowy będzie "promieniował" tunel "do" Boga (początkowo może być mniejszy, ale z czasem powinien się poszerzyć) i będzie to dobrze odczuwalne (a przynajmniej po pewnym czasie naszej praktyki). Obrazek jaki powyżej widnieje namalowałem 16.08.2007 i ładnie obrazuje istotę wybalansowaną (dwa kolory) i mocno zjednoczoną z Bogiem (tuba idąca w górę z 7 czakry oraz oczy skierowane ku niebu)... widać też złączone ręce jak do modlitwy. To jest chyba jeden z moich ulubionych obrazków jakie w tamtym okresie namalowałem, głęboko owy obrazek rezonuje z moim wnętrzem, tak było w 2007 roku, gdy go malowałem i tak jest i teraz... a właściwie teraz nawet może i mocniej... w końcu czuje się znacznie bardziej wybalansowany i zjednoczony z Bogiem niż było to kiedyś... niemniej jednak jeszcze wciąż muszę nad sobą pracować... nie osiągnąłem jeszcze takiego balansu jakiego bym chciał no ale... powoli do celu. Dodam jeszcze, że czasem gdy łączę się z Bogiem i jestem w pozycji siedzącej to zaczynam się kręcić w jedną stronę (zawsze w tą samą - samemu musicie odkryć, w którą będziecie wy się kręcić), zataczam pewnego rodzaju koła... w pewnym sensie pomaga mi to w jeszcze mocniejszym zjednoczeniu z Bogiem... to się dzieje samo, jakby ciało się domagało takiego ruchu, aby w jakiś sposób pomóc "czakrom" czy całej mojej istocie pogłębić owy stan, przyśpieszyć pewne "procesy zjednoczeniowe"... mogą się również pojawić różne doznania podczas owego jednoczenia się z Bogiem, np. ucisk na czakrze serca lub z tyłu między łopatkami... nie należy się nimi (różnymi tego typu objawami) przejmować, to tylko nasze czakry powoli rozkwitają dzięki Miłości Bożej na nas "zsyłanej" :) (napisane 27.03.2016)


Odcięcie pępowiny

28.03.2016 około 4 w nocy miałem sen, w którym widziałem siebie leżącego w łóżku oraz to, że miałem do siebie "przyczepioną" pępowinę, która została odcięta nożyczkami - było to dość realne doświadczenie... a zarazem mocno symboliczne. To doświadczenie nie miało na 100% nic wspólnego z jakąś formą "ataku".


W płatkach róży

Niestety nie pamiętam dokładnej daty owego snu, ale było to chyba kilka dni po powyższym doświadczeniu... tak czy siak miałem sen, w którym stałem na teatralnej scenie i byłem otulony dużymi czerwonymi płatkami róży oraz byłem jakby na "łodydze"... po chwili zacząłem się kręcić (koliste ruchy) na owej "łodydze" "tworząc" w powietrzu odwrócony stożek (owo kręcenie było bardzo dobrze odczuwalne) (napisane 25.04.2016).


Usłysz swój wewnętrzny głos

Twoje serce mówi... więc słuchaj... twoje wnętrze mówi... więc słuchaj... usłysz ten głos... jest wyraźny... nie zakłócaj swojego ciała, umysłu, swoich zmysłów... wsłuchaj się... twoje wnętrze naprawdę umie ci powiedzieć co masz robić... ono do ciebie woła... podpowiada ci... słuchaj... nie zakłócaj... oczyść swoje wnętrze... otrzyj brudną szybę... umyj swoje okna... wymieć kurze... i słuchaj... to wnętrze mówi... o jak wyraźnie... o tak... to ma sens... już słyszę... słyszę ten głos... rozpoznaję go... jest wyraźny... bardzo wyraźny... przemawia... o tak Panie... tak... dobrze... zgadzam się... masz rację... dziękuję za to... dziękuję za podpowiedź... za prowadzenie... dziękuję... niski ukłon w Twoją stronę Panie, że mi to objawiłeś... że mnie poprowadziłeś... oczyściłeś... abym mógł słyszeć... ten wyraźny głos... serce przemawia... wnętrze przemawia... koi moje smutki... wzmacnia moje siły... czuję się lepiej... czuję się pocieszony... pobłogosławiony... że mogę to słyszeć... bo kiedyś nie słyszałem... byłem głuchy... a teraz słyszę... jeszcze nie tak często jakbym chciał, ale jednak... słyszę... wtedy kiedy jest to potrzebne... bez zakłóceń... czysty i wyraźny głos... mojego Pana... z którym jestem wieczną nicią połączony... dziękuję, że jesteś... bądź pozdrowiony o Panie mój... dziękuję, że jesteś... to wielka ulga dla całej rasy ludzkiej... że jesteś... tak... co za ulga...

Gdy serce przemawia umysł słucha... i odpowiada gdy jest to potrzebne... nawiązuje się krótka konwersacja... rozmawiam z Bogiem, ze swoim wnętrzem... jakie to kojące... jakie to cudowne... że można to usłyszeć... to prawdziwe błogosławieństwo... i przyszedł Pocieszyciel i objawił mi Prawdę... a Prawda mieszkała w moim wnętrzu... była tam przez cały czas... tylko trzeba było odkurzyć swoje wnętrze, aby Prawda mogła być usłyszana... taka łagodna... taka kojąca... jakby tylko ludzie mogli to słyszeć... jakby tylko nie zakłócali swojego wnętrza... bo Wielkie Piękno siedzi w nas... tylko pozwólmy mu rozkwitnąć... włóżmy w oczyszczanie swoje serce i duszę... oczyśćmy się... wtedy otworzymy oczy... będziemy widzieć... otworzymy uszy... będziemy słyszeć... będziemy pięknym kwiatem lotosu... jedynym w swoim rodzaju... pięknym... cudownym... pięknie pachnącym... co za piękna woń... czy ją czujesz? Wdech... wydech... ekstaza... Bóg tu jest... cały czas tu był... mówi do ciebie... czy Go słyszysz? Nadstaw uszy... On mówi... cały czas... i za każdym razem jak potrzebujesz pocieszenia... po prostu nadstaw uszy... i słuchaj... i niech ta chwila się zapisze w tobie... chwila przełomu... gdy po raz pierwszy tak naprawdę Go usłyszysz... co za cudowna chwila... kto by pomyślał, że jest to faktycznie możliwe... a jednak... to On... sam Bóg do mnie przemawia... aż serce się raduje... i nasza miłość wzrasta... i wzrasta... rozkwitasz niczym piękny kwiat na łące... będziesz pięknym kwiatem... i uplotę z ciebie piękny wianek... i nałożę ci go na głowę... będziesz niósł dobrą nowinę do ludzi, aby i oni przejrzeli na oczy, aby i oni usłyszeli... niech i inni się o tym dowiedzą... że może ich życie wyglądać inaczej... usłysz Mój głos... a twoje życie już nigdy nie będzie takie samo... (napisane 31.03.2016)


Tajemniczy "mówiący" kamień

07.04.2016 około 6:06 miałem sen, w którym po dłuższym czasie jego trwania usiadłem na kanapie koło pewnego kwadratowego sporego kamienia, gdy się do niego zbliżyłem zacząłem (od niego) słyszeć pewien "tajemniczy" dźwięk, owy kamień również do pewnego stopnia świecił jakby światłem lub czymś tego typu... była przy mnie również pewna postać (stała przy kanapie). Gdy znalazłem się już w bliskiej odległości od owego tajemniczego kamienia zacząłem dostawać przekaz... słyszałem wyraźnie słowa... i trwało to pewnie z 10 sekund jak nie więcej... nie byłem w stanie zapamiętać czegokolwiek z owego przekazu chociaż dużo zostało mi powiedziane oraz miałem pełną świadomość tego co się dzieje. Ogólnie rzecz ujmując byłem w bardzo głębokim stanie i nawet jak przekaz się skończył sen jeszcze chwilę potrwał zanim się całkowicie wybudziłem.


Przemieszczanie się z ogromną prędkością

12/13.04.2016 miałem sen, w którym jechałem (motorem?) przez dobre kilka sekund z ogromną prędkością, ponad 780 km/h. Fajnie jest się tak szybko przemieszczać, właściwie nic nie było widać oprócz takich jakby kresek, kolorów. Nie wiem co dokładnie może oznaczać ten sen, ale myślę, że jest coś na rzeczy.


Zrozum życie, a otrzymasz wolność

Wielu ludzi szarpie się z życiem, zamiast je zrozumieć i zdjąć z siebie cierpienie codziennej egzystencji... cierpienie, które nie jest ci do niczego potrzebne... sam sobie je zadajesz poprzez swoje niezrozumienie życia... poprzez szarpanie się z życiem, zamiast płynąć z jego nurtem... zdejmij z siebie kajdany, które sam sobie nałożyłeś na ręce i nogi... przestań się miotać na lewo i prawo... zaakceptuj swój stan obecny, zaakceptuj to co jest na zewnątrz... zaakceptuj rzeczywistość, której nie możesz zmienić, a ujrzysz życie w zupełnie innym świetle... przyjdzie do ciebie wolność... a wolność wyniknie ze zrozumienia... więc zrozum życie... nie koniecznie intelektualnie... tak jak Boga ciężko pojąć rozumem tak i życie ciężko w ten sposób zrozumieć... po prostu musisz płynąć z nurtem życia... poczuć je jak zapach róży na wietrze... nie analizuj tego... tylko doświadczaj... wejdź w nieznane obszary swojego umysłu, gdzie nie ma analizy... jest tylko zrozumienie i pewność, że wszystko jest dobrze... że wszystko zmierza w dobrym kierunku... przeszkody omiń lub rozbij w drobny mak... bądź wojownikiem... ale nie zapominaj kim jesteś i skąd pochodzisz... więc bądź wolny... i nie walcz z rzeczywistością, której nie możesz zmienić, usuń jedynie przeszkody stojące na twojej drodze... rzeczywistość sama w sobie nic ci złego nie zrobiła... po prostu płyń z nurtem życia, a dopłyniesz do celu jaki sobie dawno temu obrałeś, chociaż o tym zapomniałeś... więc przypomnij sobie po co tu jesteś... a wolność bardzo szybko cię wypełni, bo zniewolenie nie może się utrzymać, gdy wiesz co masz robić i dokąd zmierzasz (napisane 22.04.2016).


Chodź... oczekuję ciebie...

Chodź... usłysz Me wołanie... chodź... już na ciebie czas... chodź... powróć do domu... Ja wołam ciebie... przyjdź... czekam... wróć do domu... tak bardzo tęsknię... chodź... nie zwlekaj... już na ciebie czas... abyś powrócił do domu... do domu zrobionego ze Światła... chodź... Ja czekam na ciebie... i wysyłam swoje Światło do ciebie... niech przeniknie twoje struktury... niech rozbije twardsze warstwy... niech cię subtelnie Moje Światło budzi ze snu... gdyż Ja oczekuję ciebie... chcę, abyś wrócił do Mnie... abyś mógł ponownie nałożyć diadem ze złota na swoją głowę... już dość cierpienia przeżyłeś... już dość korony cierniowej w życiu nanosiłeś... po prostu wróć do Mnie... zacznij od otworzenia swoich oczu... zacznij od otworzenia się na Moje Światło... Ja wciąż wołam... i nie zamierzam przestać... wysyłam tobie Moje Światło... otwórz się na nie... niech cię wypełni... niech przeniknie twoje pola... niech w ciebie wniknie... tak... niech wniknie... niech wejdzie w każdą meridianę... niech płynie w tobie ona niczym krew w twoich żyłach... niech twoja krew stanie się czystym Światłem Moim... bądź błogosławiony ty który nosisz w sobie Moje Światło... chodzisz po tej ziemi niczym latarnia dla zbłąkanych... jesteś pocieszycielem utrapionych i ostoją tych, którzy potrzebują pocieszenia... bądź światłem w mrokach tej ery... rozświetl tą ciemność... nie tylko dla siebie, ale i dla innych... niech światło wypełni całą Ziemię... bądź Mym Światłem w tej mrocznej erze... erze upadku a zarazem odrodzenia ludzkości... świeć mocno... niech każdy ujrzy owy blask... Ja spotęguję to światło i doleję go tym, którzy tego pragną i wołają mnie w dzień i w nocy... wypełnię ich Moim Światłem po same brzegi... niech piją z tej wody życia... z tej fontanny wiecznej młodości i nieśmiertelności... Me Światło jest dla wszystkich więc chodźcie do Mnie, wy, którzy uginacie się pod swoim cierpieniem... chodźcie... Ja was pokrzepię... napoję wodą życia... chodźcie... już czas... czas zakończyć wasze cierpienie... powróćcie do swojego Ojca... On czeka... i pociesza... i daje wam nowe życie... i chrzci was Duchem Świętym i błogosławi Najczystszym Światłem z dalekich głębin kosmosu... przyjmijcie Moje Światło... jest dla was... całkowicie za darmo... i niczego nie oczekuję w zamian... po prostu je weźcie... i napełnijcie się nim... doznajcie ukojenia w waszym cierpieniu... Moje Światło jest niczym woda na ogień... gasi pożar... gasi cierpienie... następuje ukojenie... o tak... bądź błogosławiony ty, który przyjmujesz Moje dary... powiedz innym, że one są za darmo... dla każdego... wystarczy wyciągnąć rękę, a je otrzymasz... chodź... jestem tu... czekam... wróć do domu... chodź... mój sprawiedliwy synu, córko... czekam i wysyłam swoją Miłość już teraz... dziękuję... że Mi ufasz... i że się ode Mnie nie odwracasz... bo rozumiesz życie... a życie cię za owo zrozumienie wynagrodzi... bądź błogosławiony i idź w pokoju nieść ludziom dobrą nowinę... dziękuję za twoją posługę (napisane 22.04.2016).


Gdy odczuwasz samotność

Wypełnij się Moim Światłem, a samotność nie będzie już powodować takiego cierpienia... zacznie powoli zanikać... aż w końcu zniknie... po prostu przyjdź do Mnie, a doznasz ukojenia... wyciągam do ciebie Moją dłoń... chwyć ją... a cierpienie zniknie... usłysz Mój głos... zatop się w Moim Sercu ze Światła... wykąp swój umysł w błogosławieństwie jakie tobie wysyłam... i doznaj ukojenia... samotność przemija, a miłość wzrasta... rozkwitasz... niczym piękny kwiat... czy czujesz tą woń? Woń pięknej róży, pięknego tulipana, pięknej stokrotki dziko rosnącej na polu... to zapach łąki... czy go czujesz? Gdzie twoja samotność? Gdzie ona się podziała? Jesteś razem ze Mną... Me Światło cię zasila... pomaga tobie poradzić sobie z twoimi problemami... wysyłam ci go pod dostatkiem... i nigdy nie przestanę... bądź jedynie na nie otwarty... to wszystko co musisz zrobić... pij tą wodę życia... a samotność przeminie... Ja jestem tutaj... przy tobie... cały czas... i nigdzie się nie wybieram... jestem tu... czy mnie widzisz? Czy mnie odczuwasz? Jestem jak subtelna mgła, ale zrobiony Jestem z subtelnego Światła... bardzo subtelnego... ale można je poczuć... można się nim wypełnić... śmiało... napełnij się Mną... Jestem tu dla ciebie... aby ci pomóc... nie jesteś już sam... cały czas tu jestem i cały czas tu byłem... otwórz się na Mnie, a zło przeminie... wleje się w ciebie zrozumienie... zrozumiesz życie... otrzymasz wolność... całkowicie za darmo... wystarczy się na Mnie otworzyć, a nastąpi rozbicie twoich twardych struktur... samotność przeminie jak brzydki zapach w metrze... i pojawi się zapach łąki... kwiatów... porannej rosy... czy czujesz ten piękny zapach? On tu jest... jaki piękny... wdech, wydech... słońce wstaje... świeci swoim blaskiem... ogrzewają mnie słoneczne promienie... jak dobrze... jak ciepło... i Bóg tutaj jest... i cały czas tu był... i cały czas tu będzie... już rozumiem... nie jestem sam... i nigdy nie byłem sam... Bóg zawsze był ze mną, dziękuję za otworzenie mi oczu (napisane 22.04.2016).


Białe płatki kwiatów

22.04.2016 po południu wyszedłem z domu, aby się trochę przejść i pobiegać... gdy biegłem już od pewnego czasu pojawiły się przede mną jakieś dzieci (w wieku może 4-5 podstawówki)... gdy byłem już blisko nich nagle i bardzo szybko podbiegł do mnie pewien chłopiec w niebieskiej bluzie i wykrzyknął do mnie radośnie "dzień dobry" i obrzucił mnie (przyjacielsko) białymi płatkami kwiatów (miał ich całą garść) - myślę, że była to też dla niego pewnego rodzaju forma żartu no ale nie było w sumie w tym niczego złego... mocno zdziwiony obejrzałem się do tyłu spoglądając na te dzieci nie zatrzymując się i pobiegłem dalej (w tamtym momencie nie czułem potrzeby przerywania mojego "treningu"... chociaż może powinienem się zatrzymać, aby coś powiedzieć czy coś w ten deseń... no ale... byłem zbyt mocno zaskoczony i w ogóle... pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, w tamtym momencie nie do końca wiedziałem jaka powinna być moja prawidłowa reakcja, zbyt szybka akcja i za duże zaskoczenie). Tak czy siak było to interesujące doświadczenie... niby nic takiego, ale wyczuwam tu jakąś symbolikę więc wolę to na wszelki wypadek spisać ;)


Spokojne zasypianie

Chciałbym poruszyć temat zasypiania... a mianowicie tego, że to jest nasz czas prawdziwego odpoczynku... nie musimy już nic robić... nie musimy się niczego uczyć... nie musimy się niczym martwić... zbliżamy się do momentu odpłynięcia w krainę snów... nie musimy się już niczym stresować... ani tym co będzie... ani tym co było... po prostu... idziemy spać... możemy być spokojni... jutro jakoś sobie poradzimy... lepiej albo gorzej... ale tuż przed zapadnięciem w sen możemy odpuścić wszystkie zmartwienia... niech się rozpuszczą... po prostu bądźmy... poczujmy miękką poduszkę... poczujmy miękką kołdrę... poczujmy się całkowicie spokojni i zrelaksowani... bez zmartwień. Ta chwila jest również dobrym momentem, aby pogrążyć się w jedności z Bogiem... to nasz czas... więc nie traćmy go na zmartwienia... to już nic nie da... niech nasza głowa odpocznie... niech zrelaksują się nasze mięśnie i całe ciało... dajmy sobie prawdziwą chwilę wytchnienia (napisane 22.04.2016).


Kadzidełka jakich używam

Pomyślałem sobie, że może ktoś będzie ciekawy jakich używam kadzidełek... używam kadzidełek firmy "Hem" o zapachu "Myrrh". Oczywiście nie mówię, że one są najlepsze... mówię jedynie, że one mi najbardziej pasują (chociaż nie paliłem nie wiem ilu zapachów no ale... te mi jakoś najlepiej leżą z tych co miałem)... dobrze się dymią i mają fajny zapach... kojarzą mi się trochę z ascetycznymi tybetańskimi klimatami, które bardzo lubię. Czasami zużywam kilka kadzidełek dziennie i trwa to przez jakiś czas... a czasami i całymi miesiącami z kadzidełek nie korzystam... (napisane 22.04.2016)


Niesienie krzyża i miłość Boga

Jak to się mówi "życie to nie bajka" i czasem będzie naprawdę ciężko... czasem będziemy poddawani próbie przez samego Boga... będzie On patrzył na to jak się zachowamy, jakie będą nasze reakcje, będzie obserwował czy będziemy nieść swój życiowy krzyż czy raczej będziemy od niego uciekać i ew. zrzucać go na innych... niestety, ale aby być sługą Boga trzeba umieć znosić cierpienie... bez tego możemy zapomnieć o prawdziwej służbie u naszego Pana i Zbawiciela.

Naucz się nieść swój krzyż, a zrozumiesz, że cierpienie cię uszlachetni i wyłonią się z ciebie cechy jakie są miłe w oczach Boga... na początku będziesz brudny... ale po czasie zaczniesz się uszlachetniać... zaczniesz być diamentem, który nie jest oszlifowany, ale im dłużej będziesz nieść swój krzyż (spalanie karmy i służenie ludzkości) tym mocniej będziesz szlifowany do pięknej diamentowej formy... więc nie uciekaj od krzyża... nieś go z pokorą i wytrwałością, a w swoim czasie ujrzysz Wielkie Światło... Wielkie Słońce, które rozświetli całkowicie twoją drogę... początkowo szedłeś za Bogiem niczym za zapachem róży... teraz będziesz szedł za Bogiem niczym za Wielkim Słońcem gorejącym ciepłem w twoim kierunku... Bóg jest Ostateczną Prawdą i Wielką Tajemnicą... podążanie za Nim to wielka przygoda, a zarazem poświęcenie, które nas uszlachetnia oraz czyni świat lepszym miejscem poprzez naszą służbę ku dobru wszystkich istot.

Czasem w życiu trzeba trochę wycierpieć, aby dosięgnąć promieni pochodzących z samego Źródła... ale wtedy cierpienie jakiego doznaliśmy w życiu już nie będzie przez nas rozpamiętywane i bolesne... będzie w regresji, będzie zapominane... bo Wielkie Światło samego Boga będzie je rozpuszczać... i nas pocieszać... i podnosić na duchu... o tak... co za ulga... sam Bóg się nami opiekuje... dogląda nas niczym dobry ogrodnik... podlewa nas... i nawozi... Bóg jest dobrym Ojcem, sprawiedliwym i prawdziwie miłującym... skierujmy nasz wzrok ku Niemu... On da nam Wolność i Światło, którego tak potrzebujemy... w swoim czasie Wielkie Światło się na nas rozleje niczym wody występujące z morza... zaleje nas ono całkowicie... będziemy w nim skąpani... skąpani w Miłości Bożej... co za piękna chwila... to chwila ukojenia... gdzie każde cierpienie odchodzi w niepamięć... gdzie ból i wszelkie rany są gojone... Bóg nas pociesza... gładzi nasze lico... i z troskliwym wzrokiem miłującego ojca wysyła nam swoją Miłość... ta Miłość jest jak cudowny podarunek... na dworze może być zimno i wietrznie, ale Miłość Boga zawsze jest ciepła i wspaniała... przyjdź do Boga... On jest twoim pocieszycielem i zbawieniem w trudnych chwilach... bądź z Nim w jedności... chodź... otwórz się na Boga... On wleje w twoje skołatane serce Miłość, której tak potrzebujesz... (napisane 25.04.2016)


Płyń na swojej fali życia

Czasami czujemy jakbyśmy byli w pewnym świadomym "transie"... w pewnym błogostanie, który nas wypełnia... czujemy wtedy, że wszystko się układa... wiemy, że idziemy w dobrym kierunku i że nasza ewolucja postępuje, zmieniamy się na lepsze... transformujemy się do nowej lepszej formy samych siebie, bardziej oczyszczonej, bardziej subtelnej... nasza fala życia to nasze przeznaczenie, nasza ewolucja... bardzo korzystne jest dla nas, aby na niej płynąć, aby na nią wskoczyć i się na niej utrzymać... wtedy najszybciej postępuje nasz rozwój... gdy powierzamy się Bogu i wypełnia nas mądrość Ducha Świętego umiemy na tą falę wejść i ciężko jest nas z niej zrzucić... więc wskocz na swoją falę życia, aby wypełnić swoje przeznaczenie (napisane 25.04.2016).


Przyczyń się do stworzenia raju na Ziemi

Człowiek w swoim życiu będzie musiał przejść przez wiele ciężkich chwil... ale te wszystkie ciężkie chwile są dla nas dobre, gdyż to dzięki nim krok po kroku spalamy naszą karmę, doskonalimy swoją istotę poprzez te sytuację i powoli zmierzamy do celu naszej podróży... czyli do ponownego zjednoczenia się z naszym Ojcem, naszym Stwórcą, pradawnym Źródłem. Ono non stop do nas mówi, woła nas... oczekuje naszego powrotu... więc nieśmy swój krzyż, zróbmy co mamy zrobić i ewoluujmy... pamiętajmy również, aby łączyć się z Bogiem w każdej możliwej chwili... nie ignorujmy tego aspektu, bo krzyż nas przygniecie i to wypaczy nasze życie i nas samych... łącz się z Bogiem... niech Jego pocieszenie na ciebie spłynie... niech da ci ukojenie w twojej ciężkiej drodze... bądź również owocny dla Boga, wszędzie gdzie będziesz staraj się robić coś dobrego, nie tylko dla siebie, ale też i dla innych... postaraj się swoją osobą zmienić świat na lepsze... chociaż odrobinkę... każdy dobry uczynek to twój wzrost, to kolejny krok ku Niebu... nie tylko ku Niebu tam gdzieś daleko... ale i ku Niebu tu na Ziemi... wszyscy chcemy żyć w raju... ale ten raj się sam nie stworzy... musimy coś robić... musimy być zmianą dla tego świata... abyśmy mogli ponownie mieszkać w raju, na Ziemi (napisane 26.04.2016).

cdn...

Dobry Samarytanin