NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA 2007/2008
(CZĘŚĆ 8)
LINK! DO CZĘŚCI 7

 

Muzyka w głowie
(29.12.2008 - 6 rano)

Gdy sen się skończył leżałem sobie dalej całkowicie świadomy tego co się dzieje i usłyszałem piękną muzykę w głowie. Była cicha, ale zarazem gdy się skupiłem słyszałem każdy dźwięk bardzo wyraźnie. Nie przeszkadzała mi w niczym. Była jak balsam dla mnie. Była to muzyka strunowa? Ta muzyka jest tak kojąca, że mógłbym jej słuchać z pewnością wieczność ;-) Gdy ona grała mój umysł był idealnie? czysty... Muzyka ta kojarzy mi się z filmem "Hero" gdy starzec gra na pewnym instrumencie strunowym lecz owa muzyka jest trochę inna i nie porównanie piękniejsza, subtelniejsza, bardziej wyważona i kosmiczna. Dokładnie rzecz ujmując tą muzykę słyszałem po tym jak zakończyła się faza śnienia i wszedłem w fazę braku śnienia (wszędzie jest czarno - lecz ja byłem obserwatorem, a nie tak jak zwykle się dzieje że tej fazy nie jesteśmy świadomi). Tego dnia była 32 "miesięcznica" wzniesienia "tajemniczej energii".


Lewitacja, złoty kielich...
(urywek snu z 31.12.2008)

Byłem ubrany jak szlachcic? w purpure? i lewitowałem na stojąco po jakiś pomieszczeniach. Miałem ze sobą lewitujący koło mnie złoty kielich. Po pewnym czasie zacząłem go "czarować"? i stał się jeszcze bardziej piękny i błyszczący... (jest to tylko kawałek snu, a w opisie skupiłem się przede wszystkim na ukazaniu tego symbolu złotego kielicha -> dodam tylko że były też tam pokazane rzeczy które oznaczały cierpienie dla mnie jak i przed "zaczarowaniem" kielicha jak i po...)


Pęknięcie na czole

Od jakiś 2 lat? zauważyłem na swoim czole pękniecie (kreska czerwona, a czarna to linia włosów). Ten punkt w którym ono jest często był zdrętwiały od energii która tam pracowała... na rysunku przedstawiam gdzie owo pęknięcie występuje -> jest ono dobrze wyczuwalne palcami szczególnie kreska która idzie od linii włosów w dół... To pęknięcie wygląda mniej więcej tak jak namalowałem lecz może lekko odbiegać od rysunku ze względu na nie 100% wyczuwanie palcem owego pęknięcia ;-) (napisane 01.01.2009)


Mandarynki

Od jakiegoś już czasu mandarynki jem dość często i nie mam zbytnio już ochoty na winogrona tak jak ogarnięty byłem mania jedzenia ich dawno temu ;-) (napisane 01.01.2009)


Wizje czarno białe i kolorowe

Pamiętam, że kiedy nigdy nie miewałem żadnych wizji przed zamkniętymi oczami. Jedne z moich pierwszych wizji były kolorowe, ale tez zdarzały się niektóre wizje czarno białe... nie było zbyt wiele ich -> może jedynie kilka, ale tez warto o tym napisać ;-) Teraz jak jakąś wizja mi się objawia to tylko w kolorze (chodź tak jest od dłuższego czasu) chodź niektóre są niewyraźne. (napisane 01.01.2009)


Większe połączenie z Bogiem

Jakieś 2-3 miesiące temu leżąc kiedyś w nocy poczułem coś dziwnego w strefie mojej czakry korony. Poczułem jakby dużo większe połączenie z Bogiem. Czuje teraz jakby z mojej głowy rozchodził się duży tunel podobny jak na rysunku. Od tego czasu czuje dużo mocniejszą więź z Bogiem niż wcześniej, a przecież można powiedzieć, że jestem na początku drogi, a co dopiero będzie w przyszłości!? :-) Gdy zaczynam myśleć o Jezusie to odpływam w jakąś pustkę... takie pogrążenie się w Jego jestestwie... Pusty umysł, ciało, cała przestrzeń... bez czasu, bez myśli, bez słów... niby nic nie jest powiedziane lecz wiadomo wszystko... rozmowa bez słów, a zarazem pełne zrozumienie... (napisane 01.01.2009)


Podsumowanie roku 2007 i 2008

Były to dość ciężkie dla mnie lata z uwagi na ogrom zmian i doświadczeń wewnętrznych i jak i zewnętrznych problemów do rozwiązania i do przebrnięcia przez nie. Dalej zmagam się z wieloma ciężarami i widzę przed sobą dalsze sprawy które będą musiały być w pełni oczyszczone abym mógł wejść w nowy etap swojego życia. Wiem ze wszystko zakończy się dobrze i nadejdzie szczęśliwy dla mnie czas lecz również zdaje sobie sprawę, że krzyż przede mną jeszcze jest, który musi być zaniesiony na swoje miejsce i nie obędzie się od dźwigania jego. Trzeba pamiętać że Jezus mówił, że kto nie bierze swojego krzyża nie jest Jego godzien. Nie można się poddawać i załamywać chodź czasem jest bardzo ciężko. Niech nasz krzyż życiowy będzie okazja aby zbliżyć się do Boga i Jego wielkiego miłosierdzia. Trzeba śmiało iść do przodu na Wielkie spotkanie z Jego majestatem. Nie odrzucajmy krzyża tylko dlatego, że jest ciężki...
 

Jeszcze trochę wysiłku i będę w domu!

LINK! do dalszych doświadczeń w 2009 roku!

Dobry Samarytanin