Tym razem widziałem tego samego złotego Buddhe, który jest na obrazku
powyżej tylko na całej ścianie... śnił mi się też Dalej Lama
udzielający mi raz oraz widziałem też symbol rozkwitniętych róż...
jak zwykle w tych snach były symbole pokazujące cierpienie :P
Długo śpię...

Od wielu, wielu miesięcy śpię
od 9 do nawet 12 godzin!
(napisane
07.12.2008)
Sen - 10/11.12.2008

Śniły mi się "złe czasy", a następnie siedziałem na murku
i z woreczka trzymanego w lewej ręce wyjąłem pewną ilość złotych
monet.
Wiele snów z Jezusem i złoty kielich...
(11.12.2008)

Sen 1:
Widziałem siebie w kościele w którym był też Jezus ubrany na
biało
w koronie cierniowej. Poszedł do jakiegoś niepełnosprawnego, który
siedział
w ławce i podawał mu kawałek chleba umoczonego w winie?
Niepełnosprawny wyszedł
na środek ołtarza? i zaśpiewał, a gdy skończył powiedział, że nie
umiał mówić, a teraz
może śpiewać! Ludzie się wzburzyli i zaczęli wyganiać Jezusa z
kościoła.
Sen 2:
Widzę Jezusa, który niesie krzyż. Był już po biczowaniu, zakrwawiony
w koronie
cierniowej. Koło niego chyba byli strażnicy? Jezus był bardzo
zmęczony... uginał
się pod ciężarem krzyża. Widziałem kule ognia (trochę mniejszą od
głowy
człowieka), który krążyła wokół umęczonego Jezusa.
Sen 3: Widzę jak kilka dzieci (dwoje?) na dworze jest ubranych jak
ministranci
i próbują odprawić msze? (taka jakby zabawa?) i trzymają zloty
kielich. Jezus podchodzi
do nich. Ministranci? mówią do Jezusa, że kapłani im opowiedzieli, że
aby być dobrym kapłanem to trzeba wierzyć w Boga i wtedy staną się
dobrymi ludźmi. Jezus uśmiechnął się i wyszło z Jego całego jestestwa białe światło. Wziął złoty
kielich i podniósł
go do góry, a oczy skierował ku niebu pod kątem około 45 stopni.
Sen 4: Widzę Jezusa na jakimś placu. Naucza ludzi. Widziałem jakby rozerwał
swoje szaty
i pokazał jaki drogocenny, zielony, gładki, owalny kamień w jednej
ręce trzymany, a w drugiej trzymał krzyż i mówił o jakimś
namaszczeniu? Ludzie na placu się rozeszli. Jezus poszedł
do jakiegoś domu, a tam podano mu coś w stylu trucizny która Go
bardzo mocno zamroczyła.
Sen 5: Leże tak jakby w grocie gdzie umarł Jezus. Stoi tam też strażnik
rzymski i pokazuje na mnie miejsca gdzie Jezus był ranny.
Sen 6: Miałem w ręku krzyżyk na którym wisiał Jezus. Nie miał prawej ręki i
głowa mu opadała. Poprawiłem Mu głowę z tułowiem aby solidniej
wisiał na krzyżu.
Wizja
13/14.12.2008

Przed zaśnięciem? zobaczyłem przed zamkniętymi oczami mandale? na
czarnym tle.
Była zrobiona z kół i wielu kresek koloru pomarańczowego? Przy tym
widzeniu nie czułem zupełnie rąk ani praktycznie całego ciała...
wydawało się ono jakby nie istnieć,
a ja czułem się lekki jak piórko.
Sen ze złotą
monetą
(13/14.12.2008)

Widziałem wielką złotą monetę, która miała być sprzedana za 4000zł.
Atak ciemniej mocy i diamenty
(17.12.2008)

Jeszcze przed atakiem tym "głównym" bo ogólnie to było trochę
zastraszania które trwało dość długo i na rożne sposoby to śnił mi się sen w
którym siedziałem
z jakimiś osobami i widziałem w powietrzu unoszące się piękne
diamenty. Pomieszczenie było ciemne i był też tam czarny pies -> nie
lubię czarnych psów wrrrr... Pomijając
część ataku przejdę do ostatnich chwil które chce opisać. Leżałem w
łóżku (niby spałem,
niby nie) i widzę jakby wir czarny nad czakra serca z 15cm nad nią?
I zasłaniam czakre
serca oraz czakre druga? ręką -> bo czułem, że ktoś chce ukraść mi
energie..., ale to nie koniec. Zacząłem się modlić... "Ojcze Nasz"...
później "Zdrowaś Mario"... i pojawił mi się zamiast tego czarnego
wiru jakby kula czarnej energii jakieś 15cm od twarzy? (to dość
blisko) i na początku chciałem krzyknąć bo trochę się wystraszyłem
ale się opamiętałem.
To coś lekko przybrało postać twarzy diabelskiej. Zaczęło to co
wydawać przerażające odgłosy . Atak jak atak, ale dźwięk wydobywający
się z tego czarnego czegoś nie był
zbyt miły! Zacząłem mantrować (powtarzać) słowo "Jezus" -> jakbym
celował
tym słowem w to coś czarnego. To coś jakby zawyło i się rozpłynęło
:-)Moja modlitwa która ostatnio się nasiliła szczególnie wieczorem za
moja rodzinę, rożnych ludzi, a nawet tych którzy źle mi życzą -> tak
jak mówił Jezus aby modlić się za swoich prześladowców -> widać, że
ona działa i jest nie na rękę negatywnej sile ;-)
Fioletowy
Buddha i...
(18/19.12.2008)

Dzisiaj z ciekawych symboli śnił mi się (niewielkich rozmiarów)
Buddha
z fioletowego kamienia - bardzo ładny, a obok Niego trzymałem w ręku
krzyżyk
na którym wisiał Jezus. Wyszedłem też dzisiaj z ciała i spoglądałem
na cały
wszechświat (multum galaktyk)... ogólnie śni mi się dziennie bardzo
dużo rzeczy
które pomagają mi zrozumieć co będzie się działo w dniach
następnych. Oczywiście
to co spisuje jest to tylko malutki ułamek moich snów -> przeważnie
staram się ukazać ciekawe symbole lub jakieś interesujące
doświadczenie. Ogólnie mam bardzo ciężki czas teraz... moje wnętrze
jest jakby zalane bólem. Tyle snów z krzyżami i cierpieniem Jezusa
oraz bardzo wiele innych tutaj nie opisanych ciągle ukazują, że będę
cierpieć, ale symbole złotych monet, złotego kielich, Buddhy czy
promieniującego Jezusa białym światłem dodają
sił aby pokonać wszelkie trudności losu. Po samych snach już wiem
gdy się przebudzę
czego mogą się spodziewać po danym dniu. Już na prawdę jestem
zmęczony
tym krzyżem..., ale mam zamiar donieść go do samego końca :-)
Teleportacja
(sen 19/20.12.2008)

We śnie doświadczyłem teleportacji. Teleportowałem się ciałem w
rożne miejsca...
dość ciekawe doświadczenie... lewitacji już doświadczałem we śnie
ale teleporacja
to dla mnie nowość... :-) Wiedziałem ze nie powinienem się tyle
teleportować bo sporo
razy to zrobiłem, ale chciałem zobaczyć dokładnie na czym to polega
;-) ... no i jeszcze hipnotyzowali mnie pół nocy, ale to szczegóły
;-) -> pisze o tym aby pokazać, że te ataki są
ale nie pisze wielu z nich ;-) -> jak nie pisze o atakach to wcale
nie znaczy, że ich nie ma ;-)
Refleksje odnośnie nocnych ataków (metody obrony)
(20/21.12.2008)

Zauważyłem, że gdy atak ma nastąpić np. taki, który zaczyna się
hipnotyzowaniem
to zawsze są wcześniej jakieś poszlaki które ukazują, że takie
działania zostaną
podjęte przeciwko mnie -> np. bardzo często o ile nie zawsze sen
zaczyna być
coraz mroczniejszy i nasiąknięty lękiem -> kojarzy mi się to z
pierwszą częścią
Matrixa gdzie Neo widział dwa razy tego samego kota -> a dokładniej
chodzi mi
o kod
matria, który ulega zmianie bo ktoś się do niego podłącza. U mnie
jest tak samo
że sen
nagle się zmienia bo ciemne moce przybywają... a jak się obudzę to
bardzo
często po
takim dziwnym (zmanipulowanym) śnie z otwartymi oczami widzę jakieś
obrazy czarne
lub coś w tym stylu np. na krześle (dzisiaj był jakiś facet z
pistoletem -
duży dość)... we śnie przed tym widzeniem widziałem
jeszcze liczbę 666 która już jakby mówiła sama za siebie
co będzie ;-) Podczas ataku jak już nie śpię a chce zasnąć
zauważyłem ze właśnie za każdym razem (tej nocy) jak mnie próbują
zahipnotyzować
to czuje lekki ucisk + mrowienie
w okolicach miedzy 4-5 czakra. Na początku to olewałem, ale jednak
nie jest to coś co się zawsze czuje przy zasypianiu. Właśnie
wypróbowałem nowa metodę obrony (Wiesia mi
dużo podpowiedziała odnośnie rożnych metod i teraz
sobie kilka
przypomniałem... staram
się dopasować metodę obrony do konkretnej sytuacji). W obecnej
sytuacji jak to coś na mnie siedzi to łącze (dzisiaj tak zrobiłem i
pomogło) dwa palce wskazujące w krzyżyk (nie plusik tylko krzyżyk) i
kieruje go w miejsce które uważam
że jest "ciemne". Trochę trzymam go
aż poczuje, że to coś ze mnie złazi. Kolejną metodą którą
zastosowałem było mentrowanie słowa "Bóg" na głos, a później "Jezus"
aż poczułem, że to coś sobie poszło. Dodam jeszcze, że przed każdym
zaśnięciem robię po siedem krzyżyków palcem wskazującym nad sobą
(i mówię, że robię je krwią Jezusa), później
na 3, 4 i 6 czakrze
(ochroni to was przed wyssaniem znacznej energii przez takie ataki
(nawet jak mi wyssą trochę energii to są
to grosze w porównaniu z tym co było wtedy gdy krzyżyków nie robiłem
(byłem wtedy wysysany przede wszystkim z 4 czakry bardzo mocno). Po
zrobieniu krzyżyków nad
sobą i zrobiwszy je na czakrach błogosławię je ruchem ręki podobnym
do błogosławieństwa księdza i wyobrażam sobie, że złota energia
spływa na nie. Następnie ruchem rąk i używając wyobraźni robię
trzy warstwy złotego kokonu wokół siebie + dwie rurki które idą od
kokonu
do nosa abym miał czym oddychać ;-) Dodatkowo
(nie
wiem czemu)
przesyłam od zewnętrznych otworów rurek do nosa złotą energie
aby
może kanał został napełniony
dobrą energią albo coś -> nie wiem, ale tak robię bo
tak czuje
:-) i
następnie błogosławię
kokon tak jak krzyżyki. Jeszcze podczas ataku można
korzystać z
modlitw np. "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Mario" itd. itp. lub wzywać na pomoc
np Jezusa, Maryję, Archanioła Michała... Jeszcze po zawinięciu się w
kokon mówię
do moich aniołów stróżów aby się mną
opiekowali -> szczególnie w nocy. To chyba
tyle moich rad
wynikających z tych moich niemiłych przeżyć, ale w sumie nie ma co
się bać... trzeba stawić temu czoło... myślę
że
Ci co są atakowani przez złe siły i tracą energie każdego dnia
przez te ciemne istoty
znajdą i przetestują te metody na sobie...
bo np. ja już nie wiedziałem jak się bronić
i poprosiłem Boga aby mi
podpowiedział
że tak powiem i zaświtało mi w głowie to co
Wiesia
kiedyś mi mówiła
z tym krzyżem z palców i mantrowaniem imienia Boga
i działa :-)
(napisane po atakach przed 7 rano) :-)
Fazy braku śnienia
(26/27.12.2008)

Tego dnia? (nie spisałem tego doświadczenia wcześniej dlatego nie
wiem
dokładnie kiedy się odbyło, ale teraz 29.12.2008 uznałem ze jest
godne uwagi),
gdy miałem sen i on się zakończył to byłem
obserwatorem w jakby fazie w której
człowiek nie ma snów... wszystko
dookoła jest czarne, później znowu jest sen i znowu wszystko jest
czarne i tak w kółko... W tej czerni nic właściwie się nie działo ->
spokój, cisza... Wcześniej jakoś nie byłem świadomy? tego stanu tak
dobrze jak tego dnia ->
tego stanu pomiędzy snami gdy człowiek już
snów nie "produkuje".
cdn...
Dobry Samarytanin