NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA 2007/2008
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2

LINK! DO CZĘŚCI 4
 

około 10-12.08.2007 - bolesny oddech

Każdy mój oddech słabo-średni, średni lub głęboki powoduje ból na 4 czakrze i to dość mocny... Im głębszy oddech tym ból mocniejszy. Byłem pewien na 99% że jest to spowodowane uciskiem klatki piersiowej na płuca i, że to wywołuje ból i nie mogłem uwierzyć gdy zaczęło to przechodzić po dobrych kilku dniach męczarni (wyobraźcie sobie że każdy oddech wywołuje w was dość mocny i bolesny ból przy każdym oddechu przez cały dzień! co kilka sekund ból... przez minimum 12godzin dziennie!)... Mówiąc szczerze myślałem nawet o operacji bo byłem tak pewien że to coś związanego z uciskiem klatki piersiowej na organy wewnętrzne. Myślałem że zamontują mi jakieś metalowe pręty w klatce piersiowej oddzielające organy wewnętrzne od klatki piersiowej o około centymetr np. Niesamowitą ulgę poczułem jak zaczęło to przechodzić po prostu sam nie mogłem w to uwierzyć. Nie byłem przygotowany psychicznie na takie dolegliwości i nawet nie sądziłem że takie coś może wystąpić! Byłem zupełnie zaskoczony! Chodź z ponad pół roku temu miałem coś podobnego i było podobne natężenie bólu na 4 czakrze, ale nie było to związane z oddychaniem jak w tym przypadku tylko to był ból stały.


12.08.2007 - stygmaty

Miałem ciekawe doświadczenie (przebywanie w inny wymiarze?) - było ono 100% realne i w pełni zdawałem sobie sprawę z tego co się dzieje. Widziałem swoimi oczami i patrzyłem na swoją rękę a ona miała grube miejsce po gwoździu w dłoni takie zakrwawione i cala ręka była jakby poraniona i we krwi, patrzyłem na nią dość długo i bardzo świadomie itd. itp. Była poraniona w wielu miejscach, ale to miejsce po przebiciu gwoździem robiło największe wrażenie. Później miałem wizje jak chodzę po pokoju i patrzę się na swoje obie dłonie i widzę z obu stron i na obu dłoniach ślady (małe i słabe) po przebiciu gwoździami.

Odnośnie 1 części wypowiedzi to wyglądało mniej więcej tak:

Odnośnie 2 części wypowiedzi to wyglądało tak:


Pobicia we śnie:

Wygląda to tak iż widzę swoimi oczami i jest to dość mocno realne. Przeważnie ochraniam twarz rękami przed ciosami kogoś kto bije mnie po twarzy. Uczucie bicia po twarzy jest dość realne. Właściwie nigdy nie widzę osoby która mnie uderza -> jakby była nie widoczna lub jakby się maskowała aby jej oblicze nie zostało ujawnione.

Co ciekawe kiedyś jak się obudziłem (07.06.2007) zobaczyłem przezroczystą postać za moją głową. Zaczęła mnie dusić a przecież ja byłem obudzony! Czułem jak jej ręce zaciskają się wokół mojej szyi, ale udało mi się ją powstrzymać i zachować jakiś dziwny spokój w sobie.


Symboliczne sny:

Dalej mam sny które ukazują przeważnie symbolicznie moje przyszłe doznania... Najczęściej ukazują one najbliższą przyszłość (kilka następnych dni)... są to przeważnie symbole związane z ciężkim czasem, który musze przejść aby doznać wewnętrznego oczyszczenia ("wymienienie starej brudnej wody na nową czystą").


Głębsze extazy powiązane z cierpieniem...

Od dłuższego czasu gdy energia kundalini wdziera się w głowę i liczne kanały energetyczne i gromadzi się tam w dużej ilości doznaje dziwnej ekstazy, jednocześnie połączonej z cierpieniem które jest wywoływane przez owo nagromadzenie się energii. Wydawałoby się że stan niby nie przyjemny, ale z mózgu płynie jakieś uwielbienie odnośnie Boga i taka miłość i współczucie z serca które promieniuje z wnętrza na zewnątrz... Przypomina mi to bardzo mocno osoby święte które zastygały w bezruchu wpatrzone w np. wizerunek Jezusa lub doznawały osobistych wizji itd. itp. Z serca promieniuje taka miłość w tym stanie że chciałoby się je ofiarować np. Jezusowi lub wszystkim żyjącym istotom... Często właśnie podczas takiego zamulenia energetycznego w głowie zastygam w bezruchu i nie poruszając ani ręką ani nogą trwam pogrążony w ekstazie i ogromnej miłości... ten stan się pogłębia z każdym tygodniem, miesiącem... Jestem pewien że wszystkie ekstazy których doznaje powiększają moją miłość do Boga.


Serce i współczucie

Szczególnie w stanie extazy odczuwalnym jest jakbym chciał wyjąć swoje serce i oddać je komuś ofiarowując je na swojej ręce. Jakby z serca promieniowało światło które ową osobę obdarzy błogosławieństwem i pomoże mu w drodze do Boga która wcale nie jest taka łatwa jak niektórzy sądzą. Jest to powiązane z ogromnym zrozumieniem drugiej osoby i bardzo mocną empatią.


Gęstość wokół ciała

Od jakiegoś już czasu odczuwam jakby na zewnątrz mojego ciała było coś na kształt gęstej chmurki która je otacza (jakby przylegała do ciała i czuć ją na pewną odległość od niego) - oczywiście chodzi o aure (jeszcze jej nie widzę, ale czuje dość mocno) lecz jest ona tak bardzo mocno wyczuwalna że wręcz odczuwam jakbym ja się poruszał w jakimś kokonie zrobionym z gęstej energii, tak jakby można było dotknąć tego obłoczka fizyczną ręką.


Kłucie w oczy

Czasem czuje jakby ktoś mi wbijał szpilkę w oko i to jest nie przyjemne. Tak szczypie i w ogóle. Jakby czasem przez te kanaliki które są na oku się coś przeciskało.


Podkrążone oczy

Od czasu "aktywacji kundalini" czyli już ponad rok, dzień w dzień mam podkrążone oczy (kolor ciemno fletowy). Wygląda to trochę jakby to wynikało ze zmęczenia i tak też to odbieram gdyż energia bardzo męczy, a w rejonach nosa i trzeciego oka najbardziej działa chyba ze wszystkich rejonów ciała jakie odczuwam... Nie pamiętam zbytnio aby był jakiś dzień od 29.4.2006 (aktywacja kundalini) abym nie miał podkrążonych oczu (może było ich max kilka?).


Ból w uszach na zimnie

Od czasu przetarcia się "ścieżek" w uszach którędy płynie energia (29.4.2006) to zawsze gdy wieje zimniejszy wiatr to czuje bardzo mocny ból w uszach a szczególnie wewnątrz ucha jakby w głębi. Nigdy wcześniej takiego bólu nie miałem. Jak wieje mocniej to cała aż głowa zaczyna boleć i ciężko jest wytrzymać.


Suche powietrze w nosie

Od czasu do czasu mój nos gdy wdycha powietrze wydaje mu się jakby wdychał piach; jakby całe powietrze było strasznie suche - inne osoby przebywające w tym samym pomieszczeniu nic takiego nie czują. Uczucie suchości jest rozprowadzone po całej wewnętrznej stronie nosa i powoduje uczucie otępienia. To odczucie towarzyszy mi już od dość dawna.


Jedzenie (mniej i wolniej)

W sierpniu 2007 zacząłem odczuwać iż jem coraz wolniej. Nie spieszę się jedząc jak to było kiedyś (połykałem cały obiad w kilka min - jak najszybciej). Teraz każdy kęs może zasłuży na miano "ceremonii". Przynajmniej teraz dokładnie przeżuwam każdy kęs i nic nie utkwi mi w gardle. Jem też (już od wielu miesięcy było to zauważalne) coraz mniej i mniej. Przez tą energie kundalini czasami wcale mi się jeść nie chce gdy cała mnie "zaleje" i doznaje się wtedy uczucia takiej stagnacji jakby było się w idealnym balansie między najedzonym do syta, a między głodnym - nie myśli się wtedy zupełnie o jedzeniu nawet jeżeli długo się nic nie jadło.

Mój organizm również ma większe zapotrzebowanie na winogrona. Winogron kiedyś prawie nie jadłem a teraz mógłbym je jeść prawie bez przerwy. Czuje że mają coś co jest mi bardzo potrzebne w procesie transformacji wewnętrznej.


Gorący płyn wpływa w rękę

16.08.2007 czuję jakby w moją lewą rękę w miejsce zaznaczone na rysunku wpływał jakiś płyn rozgrzany do bardzo dużej temperatury. Odbywa się to cyklicznie od kilku do kilkunastu sekund jest przerwy, a następnie czuć wpłynięcie gorąca w to miejsce. Czasem odczuwam to gorąco tez w innych miejscach.


"Bicie serca" w stopie

22.08.2007 odczuwam bardzo mocne pulsowanie w miejscu zaznaczonym na obrazku. Przypomina to bicie serca. Jest to numer 34 czyli odnośnie śledziony, a co ciekawe to to, że wczoraj śnił mi się numer 34 nie widząc tego obrazka nawet na oczy.


Ból gardła...

02-03.08.2007 przez około 7-12h odczuwałem potworny ból gardła. Psychicznie i fizycznie prawie się tego wytrzymać nie dało. Łzy mi z bólu samoczynnie leciały z oczu - nie dało się tego powstrzymać. Ten ból przypominał mi jakby wbity nóż w środek szyi - na dodatek każde przełknięcie śliny powodowało dodatkowe cierpienie. To była bardzo bolesna i prawie w całości nie przespana noc. W takim stanie nie był możliwy jakikolwiek sen.


 W następnych dniach czułem się fatalnie

-osłabienie całego ciała
-uczucie jakby zaniku mięśni - pewnego rodzaju bezsilność fizyczna
-uczucie pustki i lekkości w ciele - szczególnie w dłoniach
-mrowienie w dłoniach i nadgarstkach + zimno w tych miejscach
-bóle w dolnym-tylnim odcinku kręgosłupa (czakry od 1 do 3)
-bóle głowy
-problemy ze snem (z powodu bólów)
-we wcześniejszym czasie i pewnym okresie po dacie 03.08.2007 śnią mi się prawie cały czas - każdej nocy - sny o zdawaniu jakiś kartkówek, egzaminów lub odrabianiu lekcji - są to sny wyraźnie symboliczne przedstawiające iż mam do nauczenia się lub przerobienia kolejne lekcje aby osiągnąć wewnętrzny balans
-uczucie zaciskania się pętli na szyi -> wrażenie duszenia się
-czasem odruch wymiotny związany z balansowaniem się energii na szyi
-uczucie jakby w szyi była piłka
-bardzo mocne zawroty głowy

Czasem występują bóle szyi przy skręcaniu głową na boki. Ból pojawia się nagle i również nagle znika.


Trzecia metamorfoza umysłu

W nocy (01/02.10.2007) jak już zasypiałem poczułem po raz kolejny metamorfozę umysłu. Było to inne doświadczenie niż za dwoma pierwszymi razami -> wtedy było tylko jakby oczyszczenie z wszystkich myśli jakie były w umyśle i stan ciszy, a tym razem było jakby powiązane to ze zmianami chemicznymi -> poczułem jakby jakieś bąbelki w umyśle się ulotniły jakby umysł się uwolnił i poczułem się lekki i jeszcze bardziej pusty wewnętrznie jakbym miał się zaraz unieść w powietrzu. Stan był bardzo przyjemny połączony z głębokim spokojem i głęboką przyjemnością płynącą z głębi umysłu.


Rozstrojenie żołądka

Już od jakiegoś miesiąca z przerwami mam poważne problemy z żołądkiem. Tak jakby mój organizm nie chciał już jeść tego co kiedyś i jakby mocno się buntował przeciwko temu. Również raz na jakiś czas mam uczucie jakby ktoś mi wlewał kwas w 3 czakre. (napisane 14.10.2007)

Bywa też, że czuję ten kwas nawet na wysokości 4 czakry... czasem jest tak, że rozchodzi się on od 3 czakry do 4... czasem rozlewa się trochę na boki a czasem jakby pionowo równolegle do kręgosłupa się rozchodzi. (napisane 28.03.2008)


Ból w 1 czakrze

Już chyba gdzieś kiedyś o tym pisałem, ale od czasu do czasu a nie zdarza się to zbyt często, ale jednak -> czuje jakby ktoś wbił długi pręt (tak od dołu) w okolice 1 czakry i jakby szarpnięcie mocne, może wystąpić kilka szarpnięć z kilkoma wbiciem pręta. Jest to trochę bolesne i nie przyjemne, ale trwa dość krótko, nie więcej niż kilkanaście sekund... (napisane 15.10.2007)


Czerwona plama na 3 oku

01.11.2007 rano podczas jedzenia śniadania moja mama pyta się mnie, co to za plamę mam na czole; szybko popędziłem do lustra i faktycznie, była tam dobrze widoczna czerwona nawet sporych rozmiarów plama (lekko z lewej strony) na 3 oku.


Ekran przed oczami

Leżałem rano (15.11.2007) w łóżku i doznałem wizji przed zamkniętymi oczami (nie był to sen; byłem świadom tego co się dzieje). Tam gdzie normalny człowiek ma czarny ekran gdy zamyka oczy mi się ukazał kosmos... jakby różne planety; wszystko było w kolorze i bardzo dobrej jakości. Następnie widziałem siebie jak siedzę z podobno moją dziewczyną w kinie. Nie mam dziewczyny obecnie więc mnie to zaciekawiło... przypominam że to nie sen tylko jakby ekran przed oczami i ja go tylko obserwuje... Wszystko było bardzo wyraźne, dokładnie można było zobaczyć rysy naszych twarzy itd. itp. Może to zapowiedz przyszłości? nie wiem... ale jak spotkam ją na dworze to raczej ją rozpoznam o ile sen nie wyparuje mi z głowy do reszty ;) Następnie przed oczami pojawiły mi się ogromne białe drzwi. Otworzyły się a ja wszedłem (jakbym był kamerą która wchodzi do pomieszczenia) do środka pokoju i zobaczyłem ludzi którzy mnie witają z ogromną radością; następnie przeszedłem jeszcze kilka takich drzwi które były białe i jak otworzyłem ostatnie to znowu powitali mnie mili ludzie i poczułem że to jest mój pokój, moje miejsce i usiadłem na krześle i na stoliku na przeciwko mnie był posążek Maryi w kolorze białym. Ostatnią wizją było jak ktoś wpina się na bardzo strome wzniesienie (symbolizuje to w moich snach/wizjach dalszą prace nad sobą i "wspinaczkę" duchową do wyższego zrozumienia itd. itp), a następnie widziałem kogoś kto odgania muchę od siebie (symbolizuje dalszą walkę z negatywnymi energiami itd). Po tych wizjach miałem wibracje na całym ciele bardzo silne jakby ktoś mnie podłączył do silnego prądu. Mogłem kontynuować ten stan, ale bolało mnie coś w okolicy czakry serca i wolałem powoli go zakończyć.


Jeden sen w wielu częściach

16.11.2007 przez całą noc miałem sen, który był podzielony na około 4 części. Gdy przyśniła mi się pierwsza cześć to budziłem się i gdy zapadałem w sen ponownie to od razu śnił mi się ciąg dalszy tego samego snu i tak aż do około 4 części.


Kopanie prądem

Jak wiele osób miewa, że jak dotknie czegoś metalowego ręką to kopnie go prąd, ostatnio tez mam tak chodź miąłem to też dużo wcześniej, ale teraz to ostatnio wracałem do domu i było ciemno -> dotykam klamki i tak mnie kopnęło że widziałem białą iskrę miedzy palcem a klamką lol! I coś ostatnio często mnie kopie moja klamka od mieszkania - nie ładnie klameczko :D Kiedyś miałem tak że jak ktoś mnie dotykał np. mojej ręki to go i mnie kopał prąd... To było może niecały rok temu. (napisane 17.11.2007)


Atak potworka?

Dzisiaj (24.11.2007) podczas snu zacząłem czuć jakby ktoś mi przystawił do ręki bardzo zimny metal. Gdy się obudziłem wyczułem od razu jakiegoś stwora na mojej ręce wielkości piłki nożnej. Ten potworek od razu zaczął uciekać i w uszach usłyszałem jakby szum liści i ten potworek uciekł na koniec łóżka (to już się działo w realu!). Następnie zasnąłem i wszedłem w stan pomiędzy realem a snem i zobaczyłem potworka na "tyłach" łóżka. Chciałem go złapać rękami, ale ciężko było nimi poruszać i potworek uciekł. Obudziłem się i następnie znowu wszedłem w stan pomiędzy realem a snem. Tym razem widziałem pająka na ścianie, który wędrował po pajęczynie w prawą stronę. Było to tak realne że jak otworzyłem oczy to nie wiedziałem czy to się działo naprawdę czy nie... zacząłem szukać tego pająka, ale nic nie znalazłem a pająk był duży :)


Widzę drzewo, ale czy to drzewo?

Już wiele miesięcy wcześniej doświadczałem tego stanu przez długi czas oraz ostatnio też go doświadczam wiec pomyślałem że o nim napisze. Jest to stan w którym moje oczy są otwarte, ale tak jakby nic nie widziały i moje uszy są nastawione na odbiór dźwięków, ale tak jakby nic nie słyszały. Gdy patrzę w tym stanie to mój mózg nie analizuje obiektu na, który patrzę np. gdy widzę drzewo to wiem że to jest drzewo, ale nie mam żadnych wyobrażeń o tym drzewie i w zasadzie to go nawet nie widzę tylko widzę "takie coś co sobie tak pionowo jest" patrzę na nie i to dla mnie jest niezwykły widok... tak jakbym widział to "drzewo" lub inny obiekt po raz pierwszy. W tym stanie człowiek czuje się trochę otępiały, ale zarazem jego zmysły są wyostrzone do granic możliwości - gdy się patrzy i słucha ma się wrażenie jakby ktoś puścił nam film przed oczami i my go oglądamy jakby trochę w zwolnionym tempie. Wszystko na co się patrzę wydaje się nadzwyczajne... bo dokładnie widzę to takie jakie to jest bez zniekształceń bez moich wyobrażeń o tym czymś bez analizy i bez jakby to powiedzieć pracy mózgu... on wtedy jest w głębokim stanie wyciszenia i pewnego rodzaju extazy w której może "trwać". Mózg nie wtrąca się w sferę patrzenia na obiekt i dlatego można go zobaczyć bez żadnych zniekształceń, dokładnie taki jaki jest w rzeczywistości. Odnośnie słuchu to jest podobnie... dźwięki do mnie docierają, ale tak jakby moje uszy ich nie słyszały jakby echo docierało do moich uszu a ja jedynie jestem świadom tego że dźwięk dotarł do ucha. Ktoś coś do mnie mówi to to trochę brzmi jakby mówił po chińsku i jakby żaden wyraz nie miał znaczenia i jakby nie warto było nawet analizować co dokładnie dana osoba mówi, ale samo odbieranie tych dźwięków jest bardzo fascynujące. Np gdy idzie się chodnikiem i jadą nie daleko ciebie samochody to słyszy się dźwięki ale nie jest ważne skąd one pochodzą czy z ulicy czy z drzew czy z fabryki... one docierają do ucha i ty jesteś tego świadom, dźwięki wypadają do ucha i z niego wylatują jak ludzie mijający się na chodniku... nie obchodzi mnie kto mnie mija... sam fakt że idę, że ludzie idą i, że oni mnie mijają a ja ich jest tak niezwykły że nie ma sensu zadawać jakiś zbędnych pytań i szukać jakiś mizernych odpowiedzi po prostu nie ma sensu analizować tylko trwać w tym stanie :) (napisane 02.12.2007)

cdn...

Dobry Samarytanin