NASZE DOŚWIADCZENIA

DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI...
(CZĘŚĆ 1)

LINK! DO CZĘŚCI 2

 

Każdy z nas w życiu czegoś poszukiwał, każdy kiedyś oczekiwał, nie jeden wręcz żądał
od życia. Kto nie czuł żalu, złości, którym z nas nie targały emocje? Kto z nas nie wątpił, nie pytał, nie zrezygnował, nie podążał dalekimi Bogu ścieżkami? Niemal każdy. A kto powrócił? Kto odważył się powrócić, mimo iż powrót jest bardziej chyba bolesny niż zboczenie z trasy. Póki nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zgubiliśmy się w lesie, a szlak zniknął nagle przed nami, zaś droga jest nie oznaczona, póty czujemy się dobrze, bezpiecznie. Co jednak, kiedy nagle okazuje się, że droga którą kroczyliśmy przez ten cały czas oddala nas od celu zamiast nas do niego zbliżać? Co, kiedy przerażeni tym zagubieniem w tłumie który z nami idzie nie znajdujemy chętnych by powrócić na właściwy szlak?


PROCES NAWRACANIA (ZAWRACANIA) BOLI!

Zostałam wychowana w wierze katolickiej, nie mniej jednak nigdy nie byłam do końca oddana jej ideałom. Byłam za to bardzo blisko Boga, z nim rozmawiałam, do niego się modliłam, jego prosiłam, przepraszałam, dziękowałam. Jak byłam szczęśliwa z pierwszej komunii świętej, jak potem z oddaniem śpiewałam przy bierzmowaniu:

„Przyjdź Duchu Święty ja pragnę,
Oto dziś błagam Cię,
Przyjdź w swojej mocy i sile,
Radością napełnij mnie

Przyjdź jako źródło pustyni
Mocą swą do naszych dusz
O niech Twa moc uzdrowienia
Dotknie uleczy mnie już”

Razem ze średnią szkołą przyszły zmiany. Wszystko stało się nie pewne i chwiejne. Zaczęły się pojawiać pytania, których do tej pory nie zadawałam, ale które zawsze krążyły gdzieś w mojej głowie. Wtedy po raz pierwszy tak bardzo mocno poczułam czym jest alienacja. Zdarzało mi się to czuć wcześniej, ale nie bolało to tak jak w tym właśnie okresie. Kiedy patrzysz jak wszyscy się integrują, a sam nie wiesz czy chcesz tego, czy chcesz być sam.

„sama”

sama
świat właśnie tego codziennie mnie uczył
i dziś mam kolejną… próbę przetrwania
wiem – jesteś blisko, ale nie tu, przy mnie
ja… potrzebuję… jednak znowu…
sama
przewracam raz po raz kartki z życiorysu
chciałabym by na każdej z nich…
było Twoje imię, jednak gdzie nie spojrzę
niemal wszędzie jedno… słowo to zostanie
mym tylko wspomnieniem
sama
jak zawsze, gdy dłużej Cię nie ma
boję się, że może już się rozmyśliłeś…
wtedy łza prawdziwa naprawdę mnie boli,
a ja czekam na głos i dotyk Twój z utęsknieniem


Dotyk samotności jest przerażający, wielu w tym okresie popada w tzw. Depresję, której skrajne przypadki mogą kończyć się dla niektórych tragicznie. Miałam w swoim otoczeniu takich, u których właśnie tak to się skończyło. Samotność jest straszna.

Pytanie: DLACZEGO?

W niej słychać wszystko, dźwięk wewnętrznej ciszy dobija wielu z nas tak bardzo, że gubimy się w nim. Tak było ze mną. Cztery ściany i ja sama, bez niczyjego głosu, słowa, zrozumienia. Ja i mój własny świat wyobrażeń, który potrafił być koszmarny. Siedziałam dniami, wieczorami i nocami przy biurku, pisałam smutne notatki, wiersze i patrzyłam w szybę. Zwykle kończyło się to zanikającym obrazem mnie samej. Ewentualnie obrazem mojego strasznego jak sądziłam wnętrza. Bałam się siebie i wszystkiego co mnie otaczało. Strach i lęk narastały we mnie, a ja nic nie mogłam z tym zrobić. Czułam w sobie zimno, które niczym lód pochłaniało mnie od środka, by następnie pęknąć jak tafla na jeziorze. Dłonie miałam wiecznie zimne i sine, oczy często podkrążone, prawie nie sypiałam. Mama co rusz napominała mnie, że powinnam zasypiać wcześniej, ale ja nie mogłam. Sen? Nie znaliśmy się zbyt dobrze wtedy. Cierpiałam na straszliwą bezsenność, która objawiała się nawet nie spaniem praktycznie po kilka dni. Nikt mi nie wierzy, że można nie spać przez dwa tygodnie z drobną kilku godzinną przerwą. Nie dbam już jednak o to w co wierzą ludzie.

Samotność dokuczała, a cisza była nie do zniesienia. Musiałam coś ze sobą zrobić, cokolwiek. Wtedy moja wiedza w zakresie rozwoju duchowego nie istniała. Interesowałam się trochę mitologiami świata, troszkę różnymi religiami, psychologią. Znalazłam swojej miejsce w „magicznym kręgu”. Naprawdę nie sposób opisywać czym było to coś i o co w tym chodziło. Ktoś kto tego nie poczuł na własnej skórze nigdy tego nie zrozumie, ale mogę powiedzieć… Niech Bóg Was przed tym Chroni! To bowiem co wygląda dobrze i zdaje się być pomocne często jest złudzeniem, iluzją, tym co pragnie widzieć wasze ziemskie – materialne JA.

Przez to właśnie moja bezsenność pogłębiła się, a sny zmieniły się w potworne koszmary, z których nie mogłam się wybudzić. Czy wiesz co przeżywa, co myśli, co czuje człowiek, na którego spływają „sny”?

„Kolejna nieprzespana noc spowodowana była odwiedzinami dziwnej postaci. Ledwo zasnęłam, to wiadomo, przecież miałam wtedy nałóg patrzenia na zegar we śnie. Wówczas czarny cień znów się pojawił. I rzeczywiście tym razem stawiłam czoło wyzwaniu, co nie było łatwe, to czego nie rozumiemy zazwyczaj nas przeraża (do czasu). Nocny gość nie był zbyt uprzejmy, ani też grzeczny. Kto to zresztą widział, żeby zakłócać innym spokój nocy. Przyszedł znów z tym swoim okropnym głosem, który we mnie powodował atak dreszczy i lęku. Jednak przygotowana świadomie na kolejne starcie postanowiłam też się odezwać. Tej nocy pomrukiwania stały się zrozumiałe, "zniszczę Cię, i tak nie uciekniesz, zobaczysz zniszczę Cię..." powtarzał wielokrotnie przerywając swą wypowiedź potwornym śmiechem (zupełnie jak szatan). Najpierw rzuciłam się do ucieczki, kiedy jednak zrozumiałam, że nie dam rady, że on nie biegnie tylko za moment zupełnie nie zmęczony staje tuż obok stanęłam z nim twarzą w twarz (a raczej cień). Chciał czegoś ode mnie, chciał mi coś zabrać. Więc wykrzyczałam mu "Nie dostaniesz tego, nie oddam ci tego, wynoś się stąd, nie wracaj". Krzyczałam temu podobne słowa. On przestał się śmiać, wtedy jednak poczułam że ma na twarzy ten parszywy uśmiech. Zadrwił ze mnie "zobaczysz wrócę tu i wtedy się policzymy, nie nie przegrywam". To diabelskie nasienie skądkolwiek nie pochodziło było straszne na swój dziwny sposób. Znów patrzyłam na zegar 00:09. Przebudziłam się i zgadnijcie, na zegarze 00:11. Budziłam się przez 2 min. Otwarcie oczu było strasznym problemem, powieki były ciężkie, jak ołowiane. Musiałam kazać sobie się obudzić "Obudź się, obudź natychmiast, jak się nie obudzisz to coś się może stać". Tej nocy już nie spałam.”

cdn...

25. Sep. 2008

GODAN