NASZE DOŚWIADCZENIA

CIEŃ I ŚWIATŁO
(CZĘŚĆ 6)
LINK! DO CZĘŚCI 5

LINK! DO CZĘŚCI 7

Zanim doszłam do miejsca, w którym obecnie jestem miałam w życiu dużo potyczek. Był czas, że nie umiałam siebie ochronić. Nie umiałam swobodnie kroczyć naprzód. Doszłam do momentu, kiedy w ogóle nie rozumiałam - co się w moim życiu dzieje? Ale tą drogę musiałam przejść sama, odgadłam ten sekret kilka lat później. Zanim trafiłam do własnego wnętrza, zanim spotkałam Jezusa nie jedno się wydarzyło. Po raz pierwszy poczułam Wielką Moc Jezusa Chrystusa podczas moich walk z siłami, których w tamtych okresie w ogóle nie pojmowałam swoim rozumem. Bóg postawił na mojej drodze potężnego przeciwnika. Zakładałam swoją zbroję przez długie miesiące i każdego dnia stawałam do walki: modlitwa, wiara i wielka nadzieja powoli wyrywały mnie z nieziemskich więzów.

Im bardziej moją duszę wypełniało światło, tym mniej absorbowało mnie życie materialne. Jeszcze na początku moja dusza się opierała, bywało, że wychodziła na zewnątrz, szukała ziemskich przyjemności. Ale spostrzegłam duży jej zwrot do świata duchowego. Nagle zrozumiałam, że ciało jest tylko moim więzieniem i pragnęłam coraz mocniej wyzwolić się z niewoli. Nie zawsze mogłam opuszczać ciało by nacieszyć się pięknem kosmosu. Jezus i Aniołowie zabierali mnie w cudowne wyprawy, zaznajamiali z nowym życiem. Jednak sama nie mogłam się z ciała wyrwać. Dopóki światło nie przeniknie człowieka nie pokona sam siebie, nie pozna nowej rzeczywistości. Ten proces nie zachodzi szybko, dusza stopniowo zmienia się w ciele a razem z duszą zmienia się ciało.

Pierwsze co zauważyłam na zewnątrz; zmieniły się moje ręce, mocno wyszczuplały, przybrały inny kolor, w każdym palcu zaczęło bić tętno a w środku dłoni serce. Pojawiły się na dłoniach w ciągu kilku dni nowe linie i znaki, których wcześniej nie było. Również mój jadłospis całkowicie się zmienił. Poczułam wstręt do większej części dotychczasowego mojego menu. Szukałam potraw prostych i lekkostrawnych. Wraz z tymi zmianami znikały pożądania do rzeczy świata, o które kiedyś tak bardzo zabiegałam. Rzeczy ważne stały się dla mnie nieważne. Szukałam czegoś w głębi mojego ducha, czasami miałam wrażenie, że jego samego pragnęłam wyciągnąć na światło dzienne i lepiej mu się przyjrzeć. rzeczy. Doświadczam coraz częściej "nie bycia" na ziemi. Wychodzę poza granice możliwych zdarzeń. Wiem, że jest to sprawa wyłącznie Boga, tylko Jemu jest to wiadomo - dlaczego mój umysł często zostaje zawieszony?

Dzisiaj jestem chroniona przed atakami ciemnych sił. Modlitwa, różaniec, ucieczka pod ochronę naszej Najświętszej Matki są największą moją bronią. Maryja wyposażyła nas w potężne narzędzie; różaniec aby je używać przeciw różnym niebezpieczeństwom. Ale każda broń musi być użyta z wiarą.

Zostałam przeprowadzona przez wielką ciemnicę, ileż wtedy wylałam łez. Nie ukrywałam swojej złości, że Bóg pozwolił na tak ciężkie doświadczenie. Traciłam siły, czułam się bezradnie a mój wróg był coraz silniejszy. Niechlubnie dzisiaj mówić o istnieniu sił szatana. Ludzie ograniczyli jego działalność. Czy ktoś wierzy czy nie, już nie dbam o opinię innych, JA wiem, że szatan istnieje, Ziemia jest jego królestwem a on jej władcą. Człowiek, który nie zdaje sobie sprawy z istnienia szatana jest bardziej narażony na jego sidła. Szatan jest żyjącą i bardzo inteligentną istotą, podobnie jak wszyscy, którzy mu służą. Niszczy w człowieku wszystko co Boskie, przekręca prawdę i potrafi wmówić, że właśnie takie są prawa Boskie.

Kiedy mnie atakował czułam się jak martwa, byłam w rozpaczy. Nie było nikogo kto mógłby mi pomóc. Przeżyłam dramatyczne chwile, moje życie przestało być normalne. Trudno było w to uwierzyć, ale ta nowa rzeczywistość trzymała mnie w swoich szponach. Miewałam i punkty krytyczne, moi przyjaciele wyczuwali co się dzieje lecz nie byli w stanie mi pomóc. Coraz więcej osób mówiło - to co się z tobą dzieje ma swój głębszy sens. Z całych sił szukałam Boga, żyłam w wielkim napięciu. Nie mogłam zrozumieć dlaczego po moim pięknym śnie z Panem Bogiem i Jego niezwykłym błogosławieństwem wokół mnie rozszalało się piekło? Prosiłam wszystkich znajomych o modlitwy za mnie, czytałam Biblię, szukałam pomocy u lekarzy, byli bezradni. Cierpiałam miesiącami. Długie godziny oczekiwania, że może jutro coś się poprawi były niedozniesienia.

Pan Bóg dopuścił do mnie wielkiego wroga, wyćwiczył moją duszę. Szukałam ratunku, odpowiedzi ... jeszcze wtedy nie wiedziałam, że aby ponownie żyć musiałam wprzódy umrzeć, zmartwychwstać i wiele zrozumieć aby na nowo żyć ... już w nowym wymiarze świadomości.

Pierwszy raz spotkałam Jezusa 3 list. 2000 roku. Zjawił się nagle, podawał mi na dłoni własne serce. Następnego dnia ujrzałam Go w cierniowej koronie, był przybity do Krzyża, umierał. Ostatkiem własnych sił pokazywał mi swoje spękane usta, był spragniony. W tym samym czasie ukazywał mi świat, wizję przyszłości. Cały nasz glob był skąpany w ogniu. Okrutnie się przestraszyłam. Zobaczyłam coś okropnego, Jezus umierał na Krzyżu a wokół Niego płonął świat. Taki sam obraz ukrzyżowanego Jezusa pojawiał się przez kilka kolejnych dni. Jakaż byłam wówczas bezsilna, płakałam, nie wiedziałam co mam robić? Patrzyłam na konającego Jezusa, na płonącą Ziemię, moja intuicja podpowiadała, że nadciąga na świat wielka katastrofa jakiej Ziemia jeszcze nie doświadczyła.

W listopadzie 2000 roku przyszło mi walczyć najmocniej z nieczystymi siłami, byłam zbyt słaba fizycznie, psychicznie, wycieńczona dziwnymi symptomami nieznanej nikomu choroby i nic wówczas nie rozumiałam z tego co wokół mnie krąży. I znowu przychodziły refleksje; w moje życie wszedł Jezus - piekło szaleje. Walka była już jawna. Szamotałam się co noc, nie spałam, były dni, że nie kładłam się wcale do łóżka, totalnie wyczerpana leciałam z nóg, pojawił się nowy problem, w ogóle nie byłam w stanie zasnąć. A mój przeciwnik był zuchwały i zły, atakował mnie nawet w dzień. Właśnie w tym czasie po raz pierwszy Jezus ujawnił mi swoją MOC jaką posiada nad szatanem. Którejś nocy wzywałam Go na pomoc, położyłam na własne ciało Jego obrazek. W tej samej chwili poczułam na swoim ciele potężny dreszcz, niczym uderzenie silnego elektrycznego prądu. Wokół mnie zapanowała kompletna cisza. Ten, który mnie prześladował natychmiast zniknął.

Próbował zrobić wszystko co w jego mocy aby mnie zniszczyć. W październiku przeżyłam ciężkie dni, dwa razy śmierć kliniczną, trzy miesiące wcześniej wyszłam cało z ciężkich samochodowych wypadków. Jego kuszenie, że już czas na mnie, czas skrócić własne życie też się nie powiodło. A ja zauważyłam, że czym większe ciężary spadały na mnie wstępowała we mnie większa siła. Dopiero dzisiaj, już wiele lat od tych smutnych wydarzeń zrozumiałam co zawdzięczam Bogu. Poznałam jaką bronią jest Słowo Boże, Biblia, modlitwa, różaniec, święte symbole. Bóg ukazał mi również wielką siłę zła. Pomimo wielkiego cierpienia nauczyłam się walczyć z ciemnymi mocami. Ujrzałam na własne oczy jakie ostre strzały nosi w swoich rękach Archanioł Michał. Poczułam moc Najświętszej Matki, która w moich najtrudniejszych chwilach zakrywała mnie przed "złym" swoim płaszczem. Bóg mnie doświadczył, ale dzięki temu zwróciłam się całym sercem do Niego, poznałam Jezusa. Została odnowiona moja dusza i umysł. Moje zrozumienie życia duchowego nagle wzrosło. Jezus otworzył moje drzwi własnym kluczem, nie przyszedł nocą tylko w biały dzień.

W marcu 2002 roku zostałam pobita do krwi ... byłam sama w mieszkaniu. Straciłam przytomność, na głowie w wielu miejscach miałam głębokie obrażenia i silny wstrząs mózgu. Lekarz nie mógł nadziwić się jak to było możliwe aby takie rany zdarzyły się podczas upadku przy omdleniu? Bo ja nie mogłam mu nic więcej wyjaśnić, powiedziałam, że upadłam, nie pamiętam - co się stało? Był to ostatni taki atak, w którym mocno ucierpiało moje ciało. Największa walka trwała trzy lata, później obserwowałam jak słabła, miałam już okresy odpoczynku a Bóg cały ten czas pokazywał mi nowe drogi. Przychodził do mnie we śnie, zawsze taki sam, rozmawiał. Rozpoczęły się dziwne nauki ... prowadzone przez Niebiańskie Istoty. Nigdy nie wiedziałam kiedy przybędą i z czym...? Zawsze mnie zadziwiali, w spotkaniach z nimi nigdy nie powtórzyło się takie samo zdarzenie.

Dzięki moim przeżyciom wiem jak złe duchy osaczają człowieka, jak szukają do niego dostępu. Obecnie wyczuwam złe siły na odległość. Przekonałam się o wielkiej mocy Jezusa. Normalnym śmiertelnikom trudno będzie zrozumieć o czym piszę, dopiero człowiek duchowo rozbudzony pojmie dostatecznie te treści. Zrozumie wiele własnych zdarzeń.

Wszystko, kim dzisiaj jestem, co posiadam i moją odnową zawdzięczam tylko Bogu. Mocno trzyma w ręku człowieka, nie pozwala by upadł na ziemię. Jezus w swoim życiu prawdziwie niósł Boskie Światło, służył ludziom, uzdrawiał, przepędzał demony, był ich świadomy i umiał z nimi walczyć. Wiedział też, że szatan zrobi wszystko aby człowiek nie odkrył, że jest w jego mocy. Dał swoim uczniom moc nad duchami, polecił im by głosili Jego nauki i tak samo jak ON byli pokornymi sługami wobec Boga i ludzi.

Dziękuję Panu mimo przeżywanych udręk,
że nowa siła weszła w moje ciało.
Boże niech się dzieje wszystko czego Ty pragniesz
bo wiem, że nie zostawisz mnie samej,
zawsze przybędziesz z pomocą.

Jezu daj mi siłę bym mogła wiernie naśladować Ciebie.
Niech wszystkie przeszkody zostaną zepchnięte
a wszelaka udręka niech mi będzie rozkoszą.
Krok za krokiem oddalam się od ziemskich pragnień,
tęsknię do swojej Ojczyzny kochanej
lecz moja podróż nadal trwa.
Już się oswoiłam z nowym życiem,
promienie Światła z Nieba hartują moją duszę.
Właśnie to jest prawdziwą ofiarą moją,
wiernie Ci służyć Boże!

Wiara człowieka pogłębia się od chwili pójścia drogą Chrystusa. Jego Krzyż wzmacnia, prowadzi nas do góry. Nasze pragnienia muszą być zgodne z Jego Wolą, wiadomo musimy zrezygnować ze swojej. Człowieka pragnienia nigdy nie pokrywają się z pragnieniami Boga. Istota ludzka broni się przed świadomym przekreśleniem ziemskich pożądań. Obserwuję jak często różni ludzie dążą do nakreślenia innym jednostkom ich drogi życia, ustawiają pod swój szablon, próbują przepowiadać przyszłość, wskazują ich błędy i udając wielkich ekspertów, wytyczają bezpieczne życie i drogę do sukcesu ... lecz życie jakoś płata figla i wszystkie ziemskie kalkulacje wcześniej czy później padają.

 Jest powiedzenie:

... jeśli chcesz rozśmieszyć Boga
to sobie dobrze zaplanuj ...

Czynią to osoby o silnym oddźwięku materialnym. Żaden ziemski człowiek nie jest gwarancją na życiowe sukcesy, a czasami bywają też tacy, że więcej psują niż naprawiają. Tylko poddanie się Bogu i wielka wiara płynąca z samego serca jest jedyną drogą i gwarancją. Był taki czas, że próbowałam opierać się na innych ludziach, tam szukałam pomocy i schronienia. Twierdzili, że wszystko potrafią, ale kiedy zawalili, mieli jedno wytłumaczenie, musisz cierpieć, taką masz karmę! Karma - pigułka na wszystkie nieudolności dzisiejszych doradców duchowych. Wszystko to co usłyszałam od Boga spełniło się, chociaż był czas, że przyjmowałam pewne rzeczy sceptycznie. Nigdy mnie nie oszukał. Kiedy szukam ratunku dla chorych i nieszczęśliwych ludzi wołam na pomoc Jezusa. Wiem kiedy pomoże, wiem kiedy Jego Wola jest inna. Proszę Jezusa, ale zawsze dodaję - Niech się spełni Twoja Wola. W każdym przypadku należy pomóc potrzebującemu.

Nie mówię, że wszystko potrafię, byłoby to wielkie kłamstwo, sama jestem niczym. Bóg wkłada w moje ręce własne moce i dodaje siły kiedy On tego chce. Sam też popycha mnie do najbardziej potrzebujących.

Są dwie kategorie ludzi;
- ci , którzy zbierają zasługi
- i ci, którzy po prostu kochają,
dają innym lepszą część siebie za darmo.
Ci ostatni najwcześniej osiągają Zjednoczenie z Bogiem.

Zauważyłam, że czym słabsza jestem na ciele bardziej zbliżam się do Boga. Kroczę innymi ścieżkami, widzę w swoim ciele więcej światła. Lecz kiedy moje ciało odzyskuje fizyczną formę Bóg jakby się usuwał. Rozumiem teraz bardziej słowa Św. Pawła:

"... Moc w słabości się doskonali ...
albowiem ilekroć niedomagam
tylekroć jestem mocny ... "

(2 Korynt. 12:9-10)

Przeszłam w swoim życiu wielką próbę wiary. Ta lekcja jeszcze się nie skończyła, ale już wiem, że każdy człowiek musi wybrać własnymi zmysłami swoją osobistą drogę. Musi sięgnąć do własnego wnętrza po swoją mapę. Tam również znajdzie drogowskaz, który pokaże mu jego drogę. Już nie mam wątpliwości, że istnieje Bóg i bardzo mnie kocha. Wiem też, że od Niego zależy całe moje życie.

Oddaję się w ręce Jezusa
i codziennie do Niego wołam;
- Trzymaj mnie mocno
jak tylko umiesz ... za obie ręce
ale tak aby ci się nie wyślizgnęły ...
i ciągnij mnie za sobą,
nawet kiedy będę krzyczeć, szlochać i wyrywać się ...
nie puszczaj...
choćbyś miał mnie ciągnąć twarzą po żwirku i po bruku ...

Ja wiem, że każdy dzień niesie moje błędy
lecz kiedy oddaję się w Twoje ręce,
Ty mnie prowadzisz do Krainy Miłosierdzia.
Nie mam wątpliwości,
że Ty zawsze zwyciężasz!

Vancouver
27 Jan 2008


WIESŁAWA