|

Pokora w sensie cnoty to stan totalnego oddania się woli Boga.
Pokora jest owocem bezwarunkowego umiłowania Boga do takiego
poziomu, kiedy istniejemy ponad strachem, ponad dumą, ponad
egoizmem. Siłą harmonii z Bogiem posiadamy poczucie pewności i
stabilności. Potocznie w wymiarze materialnym, pokorna postawa
zawiera konotację uległości, a nawet słabości, ale tylko jeśli nie
dostrzega się wymiaru duchowego.
Dla osób o niższym poziomie
duchowych doświadczeń, szczególnie w Kali Yudze, właśnie teraz,
praktykowanie pokory jest swego rodzaju wyzwaniem. Bądź pokorny,
podczas gdy wszyscy dookoła z zadufaniem, pełnym pędem i entuzjazmem
prześcigają się w materialnych osiągnięciach i sukcesach. Sekularna
edukacja, propaganda sukcesu nauki i technologii, konsumpcjonizm, a
szczególnie popularyzacja elektronicznych urządzeń dają złudzenie
niespotykanego egzystencjalnego zachwytu, wręcz materialnej
egzaltacji. Nawet podjęcie tematu o Bogu lub doświadczeniach
duchowych stało się swego rodzaju TABU. Dla osób głęboko duchowo
doświadczonych taki stan jest tylko znakiem czasów.

Pokora działa obosiecznie. W sytuacji kiedy zadziałała duma innych
przeciwko nam, obrona pokorą jest najrozsądniejszym rozwiązaniem.
Właśnie w takich sytuacjach pozorne straty materialne budują nam
głębokie fundamenty zrozumienia duchowej rzeczywistości. W stanie
harmonii z Bogiem nie damy się sprowokować choćby najgorszej
obrazie. Nie podejmiemy pojedynku w słowach lub czynach. Tak jak w
naukach Jezusa, jeśli trzeba to nadstawiamy drugi policzek. Poprzez
powstrzymanie się od agresywnej reakcji niwelujemy poziom
nieprzyjemnych wibracji zarówno otoczenia jak i naszych
wewnętrznych.
Brak męstwa? Nie, zachowajmy to na lepszą okazję np. stanąć w
obronie słabszego. Tak naprawdę to nigdy nie mamy nic do stracenia
przez ugruntowanie się w cnocie pokory. Zawsze odnajdziemy to jako
umocnienie naszej relacji do Boga.
W sytuacji kiedy my wchodzimy w relację z inną osobą staramy się
„upokorzyć” np. ukłon, słowa pochwały, użycie właściwego tytułu. W
zamyśle mamy zawsze doczynienia z boską istotą, uniżamy się przed
Bogiem. Tak to się jakoś dzieje, że jak w przysłowiu: pokorne cielę
dwie matki ssie, za każdym razem z pokornego doświadczenia
wychodzimy godnie i szczęśliwi jak po dobrze spełnionym obowiązku.
Pokora sprawdza się doskonale w relacjach między istotami.
Generalnie relacje są manifestacją działania prawa Karmy. Mamy
przyjaciół, sąsiadów, mamy rodzinę, a czasami mamy nawet wrogów. Nie
ma niczego bez przyczyny. Większość naszych związków została
wykreowana we wcześniejszych inkarnacjach i są obecnie kontynuowane
tak jak skończyły się wcześniej. Kiedy dochodzi do jakiegoś impasu
to przerwanie kontaktu na jakiś czas może być bardzo stymulujące do
zrozumienia, wewnętrznego dojrzewania, aby spłacić Karmę.
Gdy to
nastąpi to z pokorą rozwiążą się niedomówienia, znikną magiczne
przeszkody i wróci harmonia. Gorzej jest, gdy obie osoby postanowią
skończyć relację łudząc się, że w ten sposób rozwiążą problem na
dobre. Na jakiś czas może to nawet działać. Na dłuższą metę to jak w
powiedzeniu „góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem
się spotka.” Najczęściej jednak okoliczności takiego spotkania są
jak furtka bez wyjścia. Trochę bardziej spotęgowane w sytuacji bez
rozwiązania.

Z życia wzięte. Młody człowiek żonaty i z małą córeczką pokłócił się
z żoną w Kanadzie i wyjechał do USA. Tam znalazł pracę, a nawet i
inną kobietę. W magicznych okolicznościach udało mu się nawet
poślubić kobietę, bez rozwodu z poprzedniego małżeństwa. Kilka lat
później wyjechał w odwiedziny do Polski. Kiedy wrócił do USA na
lotnisku okazało się, że nie ma legalnego pozwolenia na pobyt w
Stanach, ale może być przyjęty do Kanady. Tak to znalazł się pod
drzwiami swojej pierwszej żony. Żona wychowała córkę i pamiętała jak
było jej ciężko przez kilka lat i chociaż jej sytuacja była już
stabilna, o niecnym mężu nie chciała nawet słyszeć. Córka również
nie znała taty. Rozczarowanego mężczyznę nie stać było na pokorę
nawet w takich okolicznościach.
Nieco inny przykład pokornego działania przedstawiony jest w
Mahabharacie. Arjuna, karmiczny przyjaciel i uczeń Kryszny odmawia
walki kiedy po stronie przeciwników rozpoznaje swoich krewnych,
przyjaciół i nauczycieli. Argument Arjuny wydaje sie być
niepodważalny przynajmniej z egzystencjalnego punktu widzenia. Toteż
Kryszna, Avatar Visznu, który świadomie inkarnował się z celem
unicestwienia demonicznych i ateistycznych przywódców, na których
skarżyła się Matka Ziemia, wykłada Yogę Czynu.

Mędrcy nie opłakują ani żywych ani umarłych, gdyż każdy w duchu żył,
żyje i żyć będzie. Kto się narodził musi umrzeć, a kto umiera musi
się w nowym ciele narodzić.
Śmierć nie może być przyczyną smutku. Wypełniaj swój obowiązek, ale
nie przywiązuj się do efektów swojego czynu. Traktuj pracę i swój
obowiązek jak ofiarowanie, a to uwolni cię od Karmy. Obowiązkiem
rycerza jest walczyć, więc walcz.

Wygląda na to, że w wymiarze duchowym priorytety duchowe są na
pierwszym planie.
Wydaje się to paradoksalne z materialnego punktu widzenia. Dla
Kryszny obraz był jasny. Arjuna, który przez kilka lat doskonalił
się w sztuce rycerskiej, uzyskał tytuł Maharatha (umiejętność walki
z 10000-mi rycerzy), świadomościowo funkcjonował na poziomie
materialnym. Wtedy Kryszna opisał Jnana Yogę, Bhakti Yogę i
mistycyzm, a w kulminacyjnym momencie ukazał się Arjunie w duchowym
wymiarze jako manifestacja wszystkich kosmicznych sił. To szokujące
doświadczenie przesunęło percepcję Arjuny na wymiar duchowy i kiedy
wrócił do normalnego postrzegania, obowiązek walki miał sprecyzowany
ponad wszelką wątpliwość.
Innego rodzaju dylematu dotyczącego pokory doświadczył Bishma,
również Maharatha. Syn Gangi i oddany wielbiciel Wisznu znalazł się
w wyjątkowej sytuacji, kiedy jego król Dhritarashtra okazał się
przeciwnikiem obozu Pandawów i Kryszny. Lojalność względem swego
monarchy zobowiązywała Bishmę do walki, w której za przeciwników
miał również Arjunę (ulubiony wnuk Bishmy), Krysznę (Avatar Wisznu).
Bishma posiadał dar nieśmiertelności w walce, mógł być pokonany
tylko jeśli sam świadomie by się poddał. Bishma posiadał świadomość
duchową, znał duchowy cel tej okropnej wojny.
8-ego dnia wielkiej bitwy, kiedy obie strony straciły połowę swoich
armii, po zachodzie słońca, przywódcy obu stron zwrócili się o pomoc
do Bishmy. Duryodhana prosił o zdecydowany atak i pokonanie Arjuny.
Kryszna, Arjuna i reszta Pandawów prosiła Bishmę, aby zdradził
tajemnicę jak może być pokonany. Bishma z pokorą odpowiedział
zgodnie dla jednej i dla drugiej strony.

Ugruntowanie w pokorze przynosi nadzwyczajne rezultaty. Czyny
nierealne realizują się magicznie, dzieją się rzeczy niemożliwe,
niewyobrażalne. Doświadczyłem tego dziesiątki razy i jak do tej pory
jeszcze się nie zawiodłem.
Tom
|