MIECZ PRAWDY

SAM BÓG MI WYSTARCZY

Wszystko na świecie jest przemijające, nasze kariery, bogactwo a nawet zdrowie. Wszystko jest ciągłym płynnym strumieniem, co nam się wydaje dzisiaj pełnią, jutro może już tego nie być... jedyne co jest dla nas pewne, że jutro wszystko może przeminąć a nasze życie wypełni ciemność.

Ciągle się martwisz o swoje bezpieczeństwo, o pieniądze, dobrobyt, utratę przyjaciół, rodziny, i czym więcej masz tym bardziej jesteś przerażony i zdezorientowany bo zdajesz sobie sprawę, że możesz to wszystko stracić w ciągu jednego dnia.

Im wyżej wspinasz się na drabinę dobrobytu tym trudniej znaleźć ci na tej ziemi zaciszne miejsce, tym trudniej odpocząć, przezwyciężyć lęk, boisz się spaść ponownie w dół i ciągle czuwasz nad tym wszystkim i kręcisz się w kółko niczym w kieracie... i ciągle chcesz czegoś nowego, większego i czym więcej pozyskasz tym bardziej jesteś zagubiony... i myślisz, że cały świat jest przeciwko tobie... i bywa, że ze wszystkimi walczysz.

A ja ci mówię – zwolnij bo stracisz równowagę i upadniesz... i będziesz krzyczał z bólu i rozpaczy. Naucz się żyć w inny sposób, obudź w swoim sercu głębokie przekonanie, że tylko Jeden stoi na szczycie drabiny i tylko Jeden czuwa nad nami wszystkimi – Bóg, a my jego dzieci musimy dbać o własne serce i wiarę aby nie oddalić się od tego Potężnego Źródła, które śledzi nasze serca, który wzmacnia nasze siły nawet kiedy cały świat jest przeciwko nam....

To dzięki Niemu wspinamy się na swoją drabinę w kierunku Nieba, dzięki Niemu powstajemy kiedy upadamy i ponownie jesteśmy gotowi na nową wspinaczkę, ponieważ widzimy przed sobą coś znacznie większego niż ziemskie bogactwo... i bez względu na to jakie przeszkody będą ustawione przed nami to je pokonamy, bo żyjemy wiarą, silną wolą i nie obchodzi nas wcale co kto myśli na nasz temat... a ta droga wymaga wielkiej odwagi i wysiłku... ale my puszczamy wszystkie ziemskie zabezpieczenia, ponieważ znajdujemy schronienie w ramionach Boga... i światłość wypełnia twoje komnaty serca, poruszasz się w kierunku Nieba, czujesz wewnętrzną równowagę, już wiesz... kto ma Boga nie chce niczego, sam Bóg mu wystarcza. Kto służy Bogu jest zanurzony we wszystkim, nie brak mu żadnych dobrych rzeczy. Człowiek doświadcza kompletności, już niczego mu nie brakuje, żyje w pełni wszystkiego, w całości, w pełnej całości, chociaż jest na ziemi biedny jak myszka.

A gdy mamy doświadczenie tej jedności w Duchu zdajemy sobie sprawę, że wszystko co się dzieje wokół nas jest Wiecznym Bożym Planem, a nasz naturalny stan jest niczym innym tylko spokojem i wewnętrzną ciszą, i tylko w tym stanie jesteśmy związani z Bogiem, przeżywamy pełnię Boga, pełnię życia, miłości i spokoju. W tym wzniosłym stanie świadomości łatwo puścić wszystkie nasze pragnienia i przyjąć tylko to co Bóg wysyła w naszą stronę.... już się nie skarżysz, że nie masz niczego i nikogo... kto znajdzie się w tym miejscu ma wszystko, ponieważ kto nie ma niczego i nikogo ten ma Boga.

Jak długo trzymamy się na świecie czegoś lub kogoś to tak naprawdę nie mamy Boga, tak naprawdę nie jesteśmy kompletni, nie dosięgnęliśmy głębi naszej istoty... kiedy ją dosięgniemy, sam Bóg nam wystarcza!

Vancouver
3 July 2013

WIESŁAWA