|

Opowiedział im taką przypowieść:
"Ktoś miał w swojej winnicy drzewo
figowe. Gdy przyszedł szukać na nim owocu, nic nie znalazł.
Powiedział więc do ogrodnika: ‘Już od trzech lat przychodzę szukać
owocu na tym drzewie, a nie znajduję. Wytnij je! Po co jeszcze
wyjaławia ziemię?’ Lecz on mu odpowiedział: 'Panie, pozostaw je
jeszcze na rok. Ja okopię je i obłożę nawozem. Może zaowocuje. A
jeśli nie, wtedy je usuniesz".
Jak to jest - niewinni ludzie
giną, a jednocześnie drzewo nie dające owocu - dostaje drugą szansę.
Mamy tu wyraźną aluzję do grzeszników, którzy mało medytują i
rozważają Słowo Boże. Oni jeszcze nie są gotowi do wejścia na ucztę
Pana, dlatego Stwórca daje im drugą szansę duchowego owocowania.
W Piśmie Świętym często spotykane jest wyrażenie:
"siedzieć pod
swoją winną latoroślą i pod swoim drzewem figowym". Adam i
Ewa z gałązek figowych spletli sobie przepaski, kiedy musieli
opuścić raj (Rdz 3,7). Prorocy często piszą o drzewie figowym. U
Habakuka w wizji końca świata czytamy:
"Drzewo figowe
nie rozwija pąków, nie dają plonów winnice"
(Ha 3,10-11). Pan
Jezus często mówi o fidze dobrej i chorej. Chorą każe wyciąć i
spalić. Raz nawet przeklina drzewo figowe, kiedy nie znalazł na nim
owoców (Mt 21,20).

U św. Łukasza znajdujemy wzmiankę o ponownym przyjściu Jezusa na
ziemię i znakach, które pozwolą rozpoznać Jego obecność
"Spójrzcie na
drzewo figowe i na wszystkie drzewa. Kiedy zobaczycie, że już
wypuszczają liście, wiecie, iż lato jest blisko. Tak też i wy, gdy
zobaczycie że to się dzieje, wiedzcie, że Królestwo Boże jest
blisko" (21, 29-31). W innym miejscu Ewangelii według św.
Łukasza przypowieść o nieurodzajnym drzewie figowym odnosi się do
ludzi, którzy nie będą przynosić owoców dobrych czynów.
"Pewien człowiek
miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na
nim owoców, ale nie znalazł" (Łk13,6). Drzewo to trzeba
wyciąć aby nie wyjaławiało ziemi. Drzewo figowe jest także symbolem
Maryi. Fragment z PnP 2,13 mówi: "drzewo figowe wydało zawiązki
owoców". Maryja porównana do drzewa figowego wydała na świat owoc -
Chrystusa.

Figa jak podają słowniki symboli i bogata tradycja biblijna jest
symbolem płodności, obfitości, żeńskości, płci, chuci, pocałunku,
wiosny, odmłodzenia, oczyszczenia, luksusu, długowieczności,
nieśmiertelności, śmierci, wybawienia, nieba, inteligencji, prawdy,
poznania, wiedzy religijnej. Według dawnych tradycji - pierwszy owoc
używany jako pożywienie przez człowieka. Jedno z pierwszych
hodowanych drzew owocowych. Sprowadzona przez starożytnych Greków z
Karii (w płd.zach. części Azji Mniejszej) figa karyjska (łac. ficus
carica) znana była ze smacznych owoców na całym Wschodzie. W Grecji
była głównie pożywieniem niewolników, ale też używano jej w celach
kultowych, do ofiar bogom, dlatego ograniczano eksport fig, a
przemyt karano. Donosicieli, naprzód w tej dziedzinie, a później w
ogóle oszczerców i plotkarzy, nazywano sykolantami od gr. sykon
’figa (owoc)’. Nazwą sykon określano zresztą także figi kozie (kapryfigi)
i sykomory (ośle figi, karwie, figi morwowe).

Figa
- wiosna, uzdrowienie i odmłodzenie. W Ewangelii wg Mateusza
(24,32) mówi się o figowcu: "Gdy gałąź jego już mięknie, poznajecie,
że blisko jest lato" (lato symbolizuje tu powrót Syna Człowieczego i
koniec świata).
Czego nas uczy ta przypowieść?
Biorąc pod uwagę kontekst poprzedzający, z pewnością przypowieść ta
dotyczy nawrócenia. Jezus pokazuje, że to nie widoczne cierpienie
jest dowodem braku nawrócenia, ale jest nim brak owocu. Nawrócenie
musi wydać owoc.

Nie możemy się właściwie dziwić, że właściciel chciał wyciąć drzewo.
To prawda, że brak owoców w jednym roku nie przesądza jeszcze o
braku w następnym, ale właściciel czekał już trzy lata. Czekał i
nic, żadnego, nawet najmniejszego przejawu owocowania. Zatem musiał
dojść do tego prostego wniosku: bez sensu jest trzymanie drzewa
owocowego, które nie wydaje owoców, a jedynie wyjaławia ziemię. To
bardzo ważne, aby sobie uświadomić, że drzewo nie tylko nie
przynosiło owoców, ale także pośrednio niszczyło całą winnicę -
źródło utrzymania tego człowieka.
Brak owoców płynących z prawdziwego, szczerego nawrócenia nie jest
tylko moją prywatną sprawą. Nie można bowiem, jeśli żyje się w
jakiejś społeczności, jakiejś "winnicy" nie przynosić owocu, a
jednocześnie nie powodować innych strat i to obiektywnie patrząc
zdecydowanie poważniejszych. Nie cierpisz bowiem tylko Ty, ale
cierpią wszyscy wokół Ciebie - tak jak drzewo, które nie wyjaławiało
ziemi tylko dla siebie, ale wręcz przeciwnie wyjaławiało dla całej
winnicy.

A jednak ktoś chce to drzewo uratować. Jest w stanie włożyć w to
spory wysiłek. Nie dość, że je okopie, to jeszcze obłoży nawozem -
co naprawdę w tamtym czasie było już bardzo rzadko stosowaną
praktyką w sadownictwie. A zatem znalazł się ktoś, kto nie dość, że
zapewni nam nową przestrzeń do wzrostu, to jeszcze karmi nas i daje
nam łaskę wzrastania. A wszystko to bez żadnej pewności, że wydamy
owoc. Zauważ, ogrodnik nie miał żadnej pewności, że drzewo wyda owoc
po tych wszystkich zabiegach. Właściwie nadal pozostawało to w
gestii samego drzewa.

To od nas zależy czy będziemy chcieli wzrastać i wydawać owoce. Ale
trzeba nam zwrócić uwagę, że właściciel z ogrodnikiem nie zakładali
czekania w nieskończoność na owoce. Owszem, nie przewidzieli
konkretnego terminu, ale jednak bardzo wyraźnie postanowili wyciąć
drzewo, jeśli nie wyda owoców.
Opracowała Maria na podstawie własnych wiadomości oraz artykułu
zaprezentowanego przez fundację EXODUS.
|