MIECZ PRAWDY

OSIEM BŁOGOSŁAWIEŃSTW - DROGOWSKAZ
ŻYCIA CZŁOWIEKA PRZEBUDZONEGO

Dziesięć przykazań Bożych (Dekalog Starego Przymierza)

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremnie.
3. Pamiętaj, abyś dzień święty świecił.
4. Czcij Ojca swego i Matkę swoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na świecie.
5.Nie zabijaj.
6.
Nie cudzołóż.
7. Nie kradnij.
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Osiem błogosławieństw (Dekalog Nowego Przymierza)

1. Błogosławieni ubodzy w duchu.
2. Błogosławieni smutni.
3. Błogosławieni cisi.
4. Błogosławieni łaknący sprawiedliwości.
5. Błogosławieni miłosierni.
6. Błogosławieni czystego serca.
7. Błogosławieni pokój czyniący.
8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości.

Dziesięć Przykazań, które Mojżesz otrzymał od Boga na górze Synaj, stanowiły podstawę życia Ludu Starego Przymierza. Natomiast Osiem Błogosławieństw (Mt5,1-11), które Jezus udzielił swoim uczniom, określa ich sposób życia. Błogosławieństwa są drogowskazami dla Ludu Nowego Przymierza i wyznaczają drogę do pełni życia.

1. Błogosławieni ubodzy w duchu.

Gdybyśmy zapytali różnych ludzi o to, co uważają za szczęście, z pewnością usłyszelibyśmy wiele sprzecznych odpowiedzi, a wielu z pytanych nie byłoby w stanie nic powiedzieć na ten temat. Nie oznacza to wcale, że ci, którzy są w stanie sformułować swoje przekonanie, konsekwentnie dążą do celu, który to przekonanie ukazuje. Nie można także powiedzieć, że ci, którzy nie są w stanie dać odpowiedzi, nie mają żadnego przekonania na temat szczęścia i do niego nie dążą. Choć nie wszyscy ludzie zastanawiają się nad tym, czym jest szczęście i w konsekwencji niektórzy nie są w stanie podać jego definicji, każdy człowiek posiada swoje własne przekonanie emocjonalne, które nabył poprzez różnorodne doświadczenia. Te emocjonalne przekonania, szczególnie wtedy, gdy są nieuświadomione, mają większy wpływ na nasze życie, niż uświadomione przekonania intelektualne. Dlatego też, aby poznać, jakie szczęście próbuję w rzeczywistości osiągnąć, nie wystarczy sformułować własną definicję szczęścia, ale należy popatrzeć na własne życie. Nasz prawdziwy system wartości, oraz nasze prawdziwe przekonania są wyrażane nie przez nasze słowa, czy też teoretyczne myślenie, ale przez nasze konkretne życie, nasze wybory oraz decyzje.

W prawdzie ludzie mogą podawać przeróżne definicje szczęścia, w praktyce najczęściej starają się osiągnąć stabilność. Właśnie stabilność, pewna wewnętrzna równowaga jest dla większości, a może nawet dla wszystkich ludzi, naturalnym stanem dającym poczucie szczęścia. Człowiek osiąga ten stan poprzez zaspokajanie swoich potrzeb. Jednakże z różnych przyczyn nie jest on w stanie zaspokoić wszystkich. Szczególnie duży problem stanowią potrzeby duchowe, jak na przykład potrzeba miłości lub wolności. Czy wobec tego poddaje się on i rezygnuje z osiągnięcia szczęścia? Absolutnie nie! Człowiek ma sposób, aby ominąć (co wcale nie oznacza rozwiązać) ten problem. Sposób ten jest genialnie prosty. Polega na tłumieniu, czy też negowaniu tych potrzeb, których nie jest w stanie sam zaspokoić, przy jednoczesnym uświadamianiu i wzmacnianiu w sobie tych, których zaspokojenie nie stanowi większego problemu. Najczęściej nie są to rzeczywiste potrzeby, a jedynie namiastki stłumionych potrzeb. Mogą to być także potrzeby całkowicie sztucznie stworzone, albo też narzucone przez kogoś innego.

Kiedy człowiek ignoruje prawdziwe potrzeby i zajmuje się jedynie zaspokajaniem zastępczych, zyskuje możliwość częstszego odczuwania satysfakcji i cieszenia się poczuciem szczęścia. Jednak ceną, jaką musi za to zapłacić jest utrudnienie lub nawet uniemożliwienie zaspokajania prawdziwych potrzeb. Żyjący tak człowiek skazuje się na ostateczne wyniszczenie. Gdy zauważymy, że ktoś właśnie w taki sposób próbuje osiągnąć szczęście, z łatwością przyznamy, że człowiek ten nie tylko oszukuje siebie samego, ale także, że nie żyje w realnym świecie, a jedynie w wytworzonej przez siebie iluzji. Kontynuując taką drogę człowiek ten nie ma szansy na osiągnięcie rzeczywistego szczęścia, gdyż czymkolwiek by ono nie było, aby było realne musi być osiągnięte w realnie istniejącym, a nie iluzyjnym świecie.

Niestety większość ludzi nie jest w stanie zauważyć tego, że problem ten dotyczy ich samych, gdyż nawet nie znają siebie i nie zdają sobie sprawy z tego, jak sami funkcjonują. Ludzie ci mogliby zauważyć bezsensowność swoich wysiłków, gdyby przynajmniej mieli odwagę uczciwie uświadomić sobie własne dążenia oraz popatrzeć się na otaczającą ich rzeczywistość.

Z całą pewnością wśród zdrowych ludzi są ludzie szczęśliwi, ale jednocześnie wielu zdrowych ludzi jest nieszczęśliwych. Dokładnie to samo możemy powiedzieć o ludziach chorych. Pomimo tego, że wśród chorych są ludzie nieszczęśliwi, nie wszyscy chorzy są nieszczęśliwi. Pomimo cierpienia i różnych ograniczeń, jakie powoduje choroba wielu ludzi jest w stanie zachować, czy też nawet odnaleźć radość i szczęście. Zdrowie jest bezsprzecznie bardziej pożądane niż choroba. Jednak możemy z całą pewnością stwierdzić, że zdrowie ani nie gwarantuje szczęścia, ani nie jest jego koniecznym warunkiem!

Podobnie jest z bogactwem, uznaniem oraz władzą. Możliwe, że wśród bogatych oraz sławnych ludzi jest wielu szczęśliwych. Jednak prawdą jest także fakt, że wśród nich jest także wielu bardzo nieszczęśliwych. Niektórzy są nieszczęśliwi do tego stopnia, że uzależniają się od alkoholu lub też narkotyków, a niejednokrotnie nie mogąc znieść swojego cierpienia odbierają sobie życie. I odwrotnie, wśród biednych oraz nieznanych może być wielu nieszczęśliwych ludzi, ale bez trudu możemy odnaleźć wśród nich ludzi naprawdę szczęśliwych.

Patrząc na taką rzeczywistość, nie trudno dojść do wniosku, że ani bogactwo, ani sława nie są gwarantem, ani też koniecznym warunkiem szczęścia. Z kolei władza, która rzeczywiście może być źródłem pewnej satysfakcji, bardzo często doprowadza do zguby i nieszczęścia. Może są i tacy, którym władza dała jakieś poczucie bycia kimś wyjątkowym, ale na pewno nikomu nie daje stabilności, nie zapewnia także bezpieczeństwa, ani wolności. Nawet najpotężniejszy władca nie jest w stanie całkowicie decydować o swoim losie, a często jest on jeszcze bardziej uzależniony od różnych układów niż ludzie, którzy żadnej władzy nie posiadają. Możemy więc powiedzieć, że także władza nie jest źródłem, ani warunkiem szczęścia!

Uczciwe spojrzenie na konsekwencje swoich działań daje szansę na to, aby uznać swoje ewentualne pomyłki i zacząć poszukiwać szczęścia w innym miejscu. Niestety większość ludzi nie ma takiej odwagi. Zamiast przyznać się do błędu, oszukują siebie samych stwierdzając, że do osiągnięcia pełniejszego szczęścia potrzebują jeszcze więcej pieniędzy, jeszcze większej władzy i jeszcze rozleglejszej sławy. Możliwe, że ten brak odwagi jest rezultatem tego, że nie widzą innej możliwości. Wszyscy wokoło nich wierzą w to samo i do tego samego dążą. Gdyby utracili to przekonanie, straciliby sens życia, a wraz z nim nadzieję, która daje im siły potrzebne do życia. Pomimo, że życie jasno wykazuje jego fałsz, przekazują to przekonanie następnemu pokoleniu.

Ludzie ubodzy w duchu, których Jezus ogłosił błogosławionymi to tacy, którzy nie tylko dostrzegą iluzję, w której do tej pory żyli, czyli bezsens własnego wysiłku w celu zdobycia szczęścia, ale jednocześnie odkryją prawdę, że szczęście jest darem, który Bóg pragnie ofiarować każdemu człowiekowi. Ludzie ci rezygnują z tego wszystkiego, co do tej pory uważali za skarby, czyli za konieczny warunek osiągnięcia szczęścia. Pragną wyzwolić się z tej iluzji i powierzyć wszystko Bogu. Uznanie własnej niemocy, oraz podjęcie decyzji o powierzeniu swojego życia Bogu, czyli stanie się człowiekiem ubogim, jest koniecznym warunkiem rozpoczęcia duchowej wędrówki, która prowadzi do pełni życia i do pełni szczęścia.

Najlepszym przykładem człowieka ubogiego jest sam Jezus. Odrzucenie pokus zaspokojenia swoich pragnień własną siłą podczas kuszenia na pustyni, wykazuje, że Jezus nie żył w żadnej iluzji, że znał potęgę i miłość Boga i wiedział, że może Mu zaufać i Jemu powierzyć całe swoje życie, a co więcej, że żył zgodnie z tym przekonaniem.

2. Błogosławieni smutni.

Uznanie faktu, że do tej pory oszukiwaliśmy się, że nasze dotychczasowe wysiłki były bezsensowne i, że zmarnowaliśmy wiele czasu i energii, może spowodować smutek, czy też nawet pogrążyć nas w depresji. Jeśli jednak towarzyszy temu odkrycie nowej drogi, nowej nadziei, jaką jest Jezus, smutek ten może przemienić się w jeszcze większą radość. Jednakże wkrótce radość ta zostanie zakłócona przez jeszcze inny smutek.

Gdy człowiek spróbuje porzucić dotychczasowy sposób życia i rozpocząć zgodne z przykładem Jezusa nowe życie, wkrótce przekonuje się, że samo dostrzeżenie iluzji oraz postanowienie wyrwania się z niej nie wystarcza. Człowiek ten widzi dobro i go pragnie, ale nie jest w stanie zrealizować go. A co gorsze, odruchowo powraca do iluzji oraz czynów, które chce zaniechać. Doświadcza uzależnienia od starego sposobu życia, czuje się jego bezsilnym niewolnikiem. Dobrze opisał to doświadczenie św. Paweł w liście do Rzymian (Rz 7,14-25). Widząc ten stan ogarnia go smutek. Jednak nie jest to rozpacz, gdyż jednocześnie człowiek ten, podobnie jak św. Paweł dostrzega nadzieję w Jezusie.

Źródłem smutku może być także życie innych ludzi, którzy ciągle pozostając w iluzji, błądzą jak pozbawione pasterza owce, są miotani na wszystkie strony i nie przybliżając się do żadnego celu, jak pozbawiona steru łódź. Ponadto, najczęściej wbrew własnej woli ranią i unieszczęśliwiają się wzajemnie. Człowiek, który zaczął dostrzegać rzeczywistość taką, jaka ona jest, widzi całą tragedię takiej sytuacji. Taka sytuacja niewątpliwie była źródłem smutku dla Jezusa.

3. Błogosławieni cisi (łagodni).

Dla żyjących w iluzji ludzi, osiągnięcie majątku, sławy i władzy jest celem oraz treścią ich życia. Starają się osiągnąć to wszystko o własnych siłach, gdyż są przekonani, że na tym świecie nic nie ma za darmo, że jeśli sami czegoś nie zdobędą, nikt się nad nimi nie zlituje. Dla tak myślących, inni ludzie są rywalami, lub nawet wrogami. Sukces innych oznacza ich własną klęskę. Ludzie ci nie tylko rywalizują z innymi, ale także usiłują wykorzystać ich do osiągnięcia swoich własnych celów. Z tego powodu ich relacja do innych ludzi opiera się na sile (pozycja społeczna, zamożność, pochodzenie, wykształcenie, uroda, inteligencja, siła fizyczna itd.) Starają się ich zwalczać, podporządkować sobie, wykazać swoją wyższość. Przy tym wszystkim ciągle czują się zagrożeni ze strony innych ludzi, muszą ciągle czuwać i żyć w stanie gotowości bojowej.

Jeśli człowiek dostrzeże bezsens realizacji powyższych celów, oraz porzuci iluzję, w której żył do tej pory, zmieni się jego relacja do innych ludzi. Przestaną być dla niego wrogami, czy też rywalami. Ich dobro stanie się jego dobrem, ich szczęście, jego szczęściem. W konsekwencji człowiek taki stanie się łagodny i cichy w tym sensie, że swoich relacji z innymi ludźmi nie będzie opierał na sile. Nie oznacza to wcale, że będzie on obojętny, czy też słaby. Ciągle może on krytykować, dyskutować, czy nawet walczyć z innymi ludźmi. Jednak jego celem nie będzie wykazanie swojej wyższości, czy też osiągnięcie jakichś swoich osobistych korzyści, ale chęć pomocy drugiemu człowiekowi. Czasami może to oznaczać krytykowanie, czy też wykazywanie błędu lub grzech drugiej osoby. Człowiek taki będzie reagował tylko ze względu na dobro drugiego człowieka i w sposób, jaki będzie najbardziej dla niego pożyteczny, choćby nawet "produktem ubocznym" był smutek, złość, czy też inne przykre odczucie tego człowieka. W przeciwieństwie do ludzi żyjących w iluzji, będzie on mocny wobec mocnych, natomiast łagodny wobec słabych.

Takim był właśnie Jezus. Jezus nigdy nie kierował się własny zyskiem, czy też przyjemnością, a jedynie dobrem drugiego człowieka Nie był On pobłażliwy ani słaby, natomiast respektował każdego człowieka, wykazywał mu prawdę o nim samym we właściwy dla tego człowieka sposób. W zależności od potrzeb drugiego człowieka, były to łagodne słowa pociechy lub przebaczenia, ale także mogły być to mocne słowa, a nawet czyny.

4. Błogosławieni łaknący sprawiedliwości.

Sprawiedliwość w Piśmie św. nie oznacza karania za grzechy, albo nagradzania dobrych czynów, ale realizację woli Boga. Sprawiedliwym jest ten, kto jest posłuszny Bogu. Sprawiedliwe jest to, co się dzieje zgodnie z wolą Boga. Pragnienie Boga ukazują nam przykazania, oraz Jego obietnice. Człowiek pragnący sprawiedliwości stara się realizować przykazania Boga, oraz czeka na realizację Jego obietnic. Zna on swoją słabość, fakt, że nie jest w stanie w pełni zrealizować przykazań Bożych, ale się tym nie smuci i nie popada z tego powodu w rozpacz, gdyż całą swoją nadzieję pokłada w obietnicach Bożych, których realizacja nie jest uzależniona od dobra człowieka, ale od wierności Boga.
Największą obietnicą Boga jest Jego Królestwo. Realizacja tej obietnicy jest największą sprawiedliwością, którą ludzie "łaknący sprawiedliwości" pragną ponad wszystko. Jezus był człowiekiem sprawiedliwym, ponieważ pragnął przede wszystkim realizacji Królestwa Bożego. To była Jego największa troska, Jego największe pragnienie.

Przeciwieństwem do łaknących sprawiedliwości są faryzeusze. Liczyli oni jedynie na swoje siły. Nie łaknęli sprawiedliwości, gdyż byli przekonani, że sami doskonale ją realizują. Byli nasyceni przekonaniem o własnej sprawiedliwości, a Bóg był im jedynie potrzebny do jej uznania oraz wynagrodzenia, a raczej wypłacenia tego, co w ich przekonaniu słusznie należało się im.

5. Błogosławieni miłosierni.

Miłosierdzie to miłość w akcji, czyli praktyczne życie Słowem Bożym i naśladowanie Jezusa. A miłość to pragnienie prawdziwego dobra dla drugiego człowieka, oraz dzielenie się posiadanym dobrem, jak również samym sobą. Dla człowieka dojrzałego duchowo taka miłość jest podstawą w relacjach z innymi ludźmi. Zgodnie z nauką św. Pawła (1Kor12,31nn) jest to największy dar Boży, którym Bóg pragnie wszystkich obdarzyć, który powinniśmy pragnąć najbardziej ze wszystkich darów.

Dar ten nie jest możliwy do przyjęcia, gdy żyjemy w iluzji, gdy jesteśmy przekonani, że zaspokojenie naszych pragnień, zdobycie majątku, uznania, władzy jest koniecznym warunkiem szczęścia. Aby przyjąć ten dar, musimy poznać swoją słabość oraz stać się cichymi oraz łaknącymi sprawiedliwości.

Jak każdy dar Boży, miłość rozwija się przez jej realizowanie. Dlatego też, nie powinniśmy czekać do czasu, kiedy nasza miłość będzie wielka i doskonała, ale realizować tą miłość, która już w nas jest, choćby była ona bardzo mała i niedoskonała.
Całe życie Jezusa było przepełnionego miłością. Przeszedł On przez życie czyniąc dobro, dzielił się wszystkim, co posiadał. Ukochawszy nas do końca, dla naszego dobra nie oszczędził nawet własnego życia.

6. Błogosławieni czystego serca.

Szóste błogosławieństwo dotyczy ludzi wewnętrznej harmonii. To ludzie, których życie zewnętrzne jest zgodne z ich wewnętrznymi pragnieniami, którzy realizują dobro, którego pragną. Jest to możliwe dzięki temu, że zostali oczyszczeni z egoizmu, czyli z wewnętrznych, wcześniej nieuświadamianych pragnień i oczekiwań wobec siebie, wobec innych ludzi, świata oraz Boga. Zostali całkowicie wyzwoleni z niewoli grzechu, czyli przywiązania do życia w iluzji. Dzięki uzyskanej wolności, ludzie ci są w stanie widzieć prawdziwe potrzeby innych ludzi, potrafią czynić dla nich dobro, czyli rzeczywiście ich kochać.

Jezus był człowiekiem czystego serca. Jego czyny były całkowicie zgodne z Jego najgłębszymi pragnieniami oraz Jego słowami. Istniała w Nim doskonała harmonia.

7. Błogosławieni czyniący pokój

Podstawową przyczyną rozłamów, kłótni, wojen itd. jest wewnętrzne rozbicie człowieka, niepokój, jaki w nim mieszka. Ważnym powodem jest także traktowanie innych ludzi jako rywali, czy też wrogów, oraz wynikający z tego lęk, czyli przekonanie o zagrożeniu ze strony innych i wynikająca z niego postawa obronna wobec innych ludzi.

Tylko ludzie czystego serca, czyli ci, którzy zostali wyleczeni z wewnętrznego rozbicia, którzy przestali widzieć w innych ludziach rywali, czy też wrogów, są w stanie nieść pojednanie i wprowadzać harmonię, czyli realizować prawdziwy pokój. Pokój ten nie jest jedynie brakiem walki, ale opartą na miłości harmonią między ludźmi.

Jezus jest dawcą pokoju. W przeciwieństwie do opartego na trosce o własne dobro i obojętności wobec drugiego człowieka pokoju, który daje świat, pokój, który On daje, oparty jest na miłości i trosce o drugiego człowieka.

8. Błogosławieni prześladowani z powodu sprawiedliwości

Poprzez kroczących wyznaczoną przez Jezusa drogą ludzi, Bóg realizuje swoją największą obietnicę, jaką jest Królestwo Boże. Jest to największe dobro dla całej ludzkości i całego świata. Jednakże dobro to nie jest postrzegane jako takie przez wszystkich ludzi. Dla wielu, życie uczniów Jezusa jest wyzwaniem, które burzy ich iluzoryczny świat, ich poczucie stabilizacji, a tym samym poczucie szczęścia. Z tego powodu ludzie ci czują się zagrożeni przez chrześcijan. Takie życie jest szczególnie niewygodne dla tych, którzy wykorzystują ludzi żyjących w iluzji dla własnych doraźnych zysków (kontroli, wzbogacenia się itd.). Dlatego też ludzie czyniący pokój są przez takich ludzi uznawani za najgorszych wrogów i w konsekwencji są przez nich prześladowani.

Taki los spotkał Jezusa. Został On skazany na śmierć przez zawiść przywódców Izraela, dla których sukces misji Jezusa, oznaczał utratę ich wpływu na lud i w konsekwencji utratę zysków, jakie ciągnęli z kontroli ludu.

Jak widzimy konsekwencją wzrostu duchowego wcale nie jest oczekiwany przez wielu błogostan. Na drodze tej z całą pewnością doświadczymy miłości, radości i pokoju, ale także będą nam towarzyszyć różne cierpienia. Dlatego też nie można pragnąć kroczyć tą drogą, kierując się jedynie przekonaniem, że ta droga zapewni mi największe szczęście. Człowiek, który pragnie rozwijać się duchowo jedynie dla własnego szczęścia, na pewno wcześniej, czy później zniechęci się i powróci do poprzedniej iluzji, lub też utworzy nową, która będzie bardziej "pasowała" do nowej sytuacji, w której się znajdzie. Najważniejszą motywacją kroczenia wyznaczoną przez Jezusa drogą, powinna być nasza miłość do Niego, chęć odpowiedzenia na miłosne wezwanie Pana i zrealizowania woli Boga.

Ostatecznie, zgodnie ze stwierdzeniem Matki Teresy, szczęście jest produktem ubocznym. Im bardziej próbujemy je zdobyć, tym bardzie oddalamy się od niego. Jeśli jednak zapomnimy o nim i będziemy starali się realizować to, co rzeczywiście jest słuszne, czyli zgodne z wolą Boga, a szczególnie pogłębiać naszą więź z Jezusem, szczęście samo przyjdzie. W tym sensie szczęście jest bardzo podobne do motyla. Jeśli próbujemy go schwytać, motyl ucieka tym szybciej, im szybciej za nim gonimy. W konsekwencji nie możemy go złapać. Jeśli jednak staniemy w bezruchu, motyl sam niespodziewanie przyleci i siądzie nam na ramieniu.

Zostaliśmy stworzeni przez Boga i dla Boga. Nie będziemy w pełni szczęśliwi jak długo nie osiągniemy Celu naszego życia, jak długo nie zjednoczymy się z Bogiem. Właśnie udział w życiu Boga, który nie jest wynikiem naszego wysiłku, ale Jego darmowym darem, jest jedynym szczęściem, które może w pełni nas zaspokoić. Szczęście to przyjmujemy poprzez przyjęcie Jezusa do naszego życia i życie z Jezusem.

Opracowała Maria
na podstawie własnych wiadomości
oraz informacji zawartych w Internecie