MIECZ PRAWDY

BIBLIA NIE MÓWI O CZAKRACH?
(CZĘŚĆ 1)
LINK! DO CZĘŚCI 2

Aura jest uważana za subtelne pole energetyczne lub pole światła wysyłane przez ludzi i przez wszystko co żyje, która otacza to życie niczym bańka.

Aura wskazuje na duchowy, fizyczny i emocjonalny stan człowieka, manifestuje się w kolorach, w ich głębokości i sile. Kolory aury są interpretowane jako wskazujące uczucia, doświadczenia, stan zdrowia. Dzisiaj możemy już określić aurę za pomocą komputerów, zobaczyć dokładnie tą niematerialną sferę istoty żywej. Już nie potrzeba do tego jasnowidzenia, czy innych "czarów", zwanych New Age ... i śmiesznie to wygląda w zestawieniu z Pismem Świętym, który to tak mocno potępia spirytyzm, okultyzm, daleko rozwinięta technologia weszła w tą wiedzę, za pomocą różnych urządzeń można ujrzeć aurę, czakry, a nawet strumienie mocno płynącego światła w układzie krwionośnym i nerwowym które odbiega mocno od normy zwykłego człowieka. Trudno już zaprzeczyć istnienia pól energetycznych żyjącego ciała. A jednak Kościół Katolicki i inne odłamy chrześcijaństwa zaprzeczają ... tylko skąd w kościele katolickim nad głowami świętych wzięły się aureole?

Są zaczerpnięte od greckich artystów, którzy przenieśli technikę "halo" z Indii za panowania Aleksandra Wielkiego. Zaczerpnęli ją od buddyjskich artystów jak to oni przedstawiali wizerunki Buddy i buddyjskich świętych. Dlaczego więc dzisiejsze chrześcijaństwo zaprzecza tym naukom skoro sami ją zapożyczyli od wschodnich religii?

Biblia mówi o "halo" lub aurze zwłaszcza nawiązując do Jezusa Chrystusa jako "Światłość świata" (Jan 8:12) i szatana, jako tego, który może się przebrać za "anioła światłości" (2 Kor. 11:14) ... stąd dowiadujemy się, że może być prawdziwe światło i podrabiane, niczym słońce na niebie i światło z żarówki napędzane energią z elektrowni.

Wiemy, że słońce to wieczna bateria życia i bez niego życie nie może istnieć, nie jest to sztucznie podrabiana energia, podobnie jest z ludźmi zasilanymi z najwyższego Źródła, z synami i córkami Boga.

"Bóg jest Światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności."
(1 Jan 1:5)

Żarówki zasilane z elektrowni to fałszywe światło, które można łatwo rozproszyć, wygasić ... sztuką jest aby szybko znaleźć ten wyłącznik, który to światło napędza.

Każdy z nas ma swój duchowy energetyczny zapis a to jest zarazem jego energetyczny podpis, jest to aura człowieka, każdy ma swoją indywidualną. Jeśli człowiek ma mało światła w sobie i jego aura jest słabiutka, to automatycznie przyciąga do niej duchy, które ugrzęzły z wielorakich przyczyn na naszym fizycznym poziomie, są to różnego rodzaju duchy: lepsze i gorsze, które szukają domów dla siebie, czerpią z nich energię, lub te złe duchy wykorzystują ludzką energię do swoich niecnych celów, jednym słowem kradną ludziom ich życie aby odtwarzać dalej swoje. Są również ludzie, którzy sami zapraszają w swoje ciało różne duchy ... obecnie, w co wielu ludziom trudno uwierzyć, są to gry komputerowe, zapatrzeni w grę, zapominają kim naprawdę są i utożsamiają się z kimś kim nie są ... tym samym zapraszają w swoje ciało podobne astralne byty, często demonicznych duchów.

Podobne zabawy, które nawet przekształciły się w wielkie psychozy obserwuje na necie, kiedy to jedna osoba podszywa się na różnych forach internetowych pod kilka nicków udając zupełnie kogoś innego niż jest, wówczas gubi kontakt ze swoją rzeczywistością, swoim umysłem, duchem i ciałem, przywołując do siebie podobne formy energii, które ona sama kreuje. Tym samym otwiera furtkę dla złych duchów. To rodzaj przemocy fizycznej i duchowej na samym sobie, w której człowiek sam sobie niszczy energię. To taka zła gra, taka słabość życia, podobnie jak nałóg a taki człowiek zostaje wrzucony pod nogi trzody świń, które próbują mu zezwierzęcić jego umysł. Takie postępowanie, rozdrabnianie swojej duszy na wiele kawałków to szaleństwo, zaburzenie psychiczne i wielkie duchowe zagrożenie dla tego człowieka. Może być niebezpieczny dla innych, szczególnie kiedy zaczyna kogoś prześladować, np z pobudek osobistych lub religijnych, taki człowiek jest zdolny nawet zabić człowieka innego wyznania, twierdzi, że mu tak Bóg nakazał ...a Bóg nie nakazuje nikogo zabijać ani niszczyć! Takie czyny nie pochodzą od Boga.

Bóg nie osądza ludzi według tego co myślą, sądzi nas po czynach, Bóg obserwuje czy człowiek potrafi naprawić własne błędy.

Ludzie pod władzą złych duchów uwielbiają czynić innym zło, czerpią z tego przyjemność. Są to szczególnie ci ludzie, którzy odwracają się od wewnętrznego światła, bawi ich blask zewnętrznych lampek, fałszywego światła, które łatwo gaśnie. Taka dusza zaślepiona jest w ciemnościach, walczy ze źródłem wewnętrznego światła: czakrami, meridianami, Energią Kundalini i innymi energetycznymi połączeniami, nadal jest ślepa i głucha, nie widzi ani wewnętrznego światła ani nie słyszy wewnętrznej muzyki, która do nas mówi, tym samym wpuszcza w swoje ciało "demony" ,czyli tacy ludzie uwalniają w sobie złe rzeczy, a to jest nic innego tylko oddanie swojego mieszkania w obce ręce, czyli innych duchów, które krążą zawsze wokół nas wszystkich, kusząc nas i wabiąc abyśmy stracili kontrole nad własnym mieszkaniem.

Dusze, które kręcą się wokół nas żywych, umieszczają wokół tych "mniej świecących" czarne i ciemne energetyczne przewody, haki, niczym przewody hydrauliczne, poprzez które mają dostęp do ich aury, nawet na odległość z astralnego czwartego wymiaru czarnoksiężników.

Z reguły przy takich ludziach widzę jakby świetliste kanały ale mocno zakurzone, podobnie wygląda ich aura, która z reguły jest słabiutka, czasami mało zauważalna. Bywają osoby, które miewają przy sobie po kilkadziesiąt i więcej takich "tornad", stąd wynika rozdwojenie ich osobowości, a to mocno osłabia ciało i dusze właściciela ciała.

Każda żywa osoba jest podłączona do Boga przez przewód energii, która jest przesyłana do naszych czakr. U ludzi na zwykłych poziomach świadomości ten przewód jest grubości włosa, na wyższych poziomach może sięgać nawet 1 metra i więcej ..., im więcej światła wpływa w układ energetyczny człowieka tym większe połączenie ma z Bogiem.

Ale i on musi walczyć o swoje ciało i ducha... ponieważ do bardziej światłych ciał zbliżają się coraz większe legiony ciemności o coraz większych mocach aby to światło zgasić. Między światłem i ciemnością toczy się wielka walka, ale ciemność musi ustąpić światłu, bo tak Bóg zbudował strukturę Wszechświata.

Naturalny przepływ Boży jest w naszym stworzeniu i wcześniej czy później światło w nas odgoni wszystkie ciemne duchy i demony ... ponieważ światło wie jak z nimi postępować ... nie odsyła ich na niziny tylko wznosi mocniej do światła, próbuje uleczać upadłe dusze i te uleczone umieszcza w wyższych wymiarach. Akurat światło czyni to na odwrót niż wiele ludzi, w tym egzorcystów, którzy próbują upadłe dusze strącić w otchłań, tym samym powiększając moc ciemnych sił. Tak czynią ludzie na niskich poziomach duchowej świadomości, zamiast rozkruszać mur ciemnych energii pogrubiają go, nawet nie zdając sobie z tego sprawy i nie widzą w tym nic złego.

Ostatecznie wszyscy jesteśmy stworzeni przez Boga i wcześniej czy później zjednoczymy się z Nim.

Ludzie, którzy mają wokół siebie potężną warstwę ciemności mają zaduszone ciało wewnątrz własnej istoty, toteż ich zrozumienie duchowego świata również szwankuje.

Archanioł Michał i Lucyfer, dwie energie, które emanują w przeciwną stronę w celu dostosowania balansu. Celem ich manipulacji jest stworzenie dla człowieka bardziej ostrego zaznaczenia Dobra; Jezus Chrystus - jako najwyższe Dobro, i szatan - jako największy odpowiednik zła ... dwa potężne żywioły: anielski i demoniczny. Oba potrafią żyć własnym życiem, tylko, że negatywne energie (demony) nie przejmują się rozwojem duchowym człowieka, nawet nie kiwną palcem w celu jego wzrostu, inaczej jest z przeciwną dobrą anielską energią, która popycha człowieka do oświecenia i mądrości.

Złe duchy są niczym pasożyty zniekształcające nasze ciała, odsączają nas z naszych dobrych energii, wszczepiają egoizm i namiętności, zawsze są w pogotowiu, szczególnie czyhają na osoby, które noszą w sobie więcej światła, te odsysane z energii ciała nie przedstawiają dla nich większej wartości, a nawet potrafią doprowadzić te puste, odsączone z energii ciała do śmierci.

Zrobią również wszystko aby przy osobach, gdzie ich ciała osłania gruba aura, pękła ta ich świetlista osłona aby mogły do niej wniknąć, to są stwory, które nie szanują nawet Bożej Wolnej Woli, przeszkadzają nam nieustannie w życiu i manipulują nami narzucając swoje przekonania
i przyswajają sobie nasze wartości. Niestety, one żyją tylko chwilą ... tak z chwili na chwilę, nie mają własnego ciała, toteż próbują przechwycić cudze ... a kiedy przechwycą próbują robić dziury w następnych świetlistych aurach atakując innych ludzi. Oczywiście ich najlepszym kęskiem jest ciało o wyższej energii, mogą dłużej na tym ciele pasożytować. Przejęcie przez nich takiego wyżej rozbudzonego ciała to dla nich potężna wygrana, niczym dla człowieka miliony na loterii, niestety jest to bardzo rzadka wygrana albo w ogóle niemożliwa, chociaż nie rzadko taki człowiek wychodzi z tej walki mocno potłuczony.

Jezus Chrystus pokazał nam swoją władzę nad światem demonów, ponieważ jako biegun tej najwyższej i najczystszej energii przejrzał tą grę szatana, który jest wielkim fałszerzem i oszustem i ciągle próbuje naśladować Chrystusa ale na swój własny użytek.

Toteż trudno się dzisiaj dziwić, że szatan poprzekręcał także energetyczne funkcje ludzkiego subtelnego organizmu, przysposobił sobie na swój użytek święte symbole, mistyczne kody i miesza w głowach mało świadomych ludzi. Jezus nauczał, że Bóg jest Duchem, a to przez Ducha lub świadomość można zbliżyć się do Boga i musi to być świadomy wybór i działania. Nie ma tu siłowych walk, jak to widać na świecie między różnymi religiami.

Jak świadomie wybrać drogę, świadomie podwyższyć światło w sobie aby te nasze pola świadomości wznieść jeszcze wyżej?

A ilu ludzi tak naprawdę dziś zna tą świadomą energię w sobie, jako Boską Łaskę daną każdemu człowiekowi, która jest niczym innym tylko połączeniem człowieka z Bogiem?

W starożytności, według hinduskiej myśli znano czakry, które kształtowały indywidualną świadomość, ułożone są w człowieku od dołu do góry i pokazywały nam drogę jak się wznosić do Boga, jak bronić tego światła i stopniowo wzmacniać go w sobie.

Jezus sam stwierdził:

"Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego."
(Jan 17:15)

Wiadomo, że czym więcej w człowieku duchowej energii tym wyższa jest jego wibracja i częstotliwość, a czym mamy silniejszą energie tym bliżej jesteśmy Źródła, a tym Źródłem jest Bóg.

Tak mamy żyć aby poprzez nasze myśli, emocje, czyny podnieść naszą duchową świadomość, wynieść swojego ducha jak najwyżej.

Chrześcijanie piszą, że Biblia nie pisze o czakrach, Energii Kundalini ... a jednak Izajasz i Apokalipsa uczą nas, że Bóg ma siedem duchów, a te siedem duchów jest związane z czakrami ... lub jak kto woli z siedmioma sakramentami.

"I ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców stojącego Baranka jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię."
(Obj. 5:6)

Kto naprawdę zna mistycyzm i bada duchową ścieżkę wie czego dotyczą te opisy. Mistycy wiedzą, czemu służą tak zapisane opisy wyższych ścieżek... np "Twierdza wewnętrzna" wg Św. Teresy z Avila zawiera siedem mieszkań duszy (LINK!) i czym jest te siedem duchów, które mieszkają w tych komnatach? Każda z tych komnat to nasza wyższa świadomość; i tak możemy te komnaty opisać po chrześcijańsku:

1. Duch Pański
2. Duch mądrości
3. Duch zrozumienia
4. Duch rady
5. Duch mocy
6. Duch wiedzy
7. Duch bojaźni Pańskiej ...
i z tych siedmiu duchów (czakr) rozwija się człowiek - Chrystus; wszystkie siedem mają jednego Ducha Pana, który jest Duchem Wyższej Świadomości.

"I wyjdzie różdżka z korzenia Jessego i kwiat z korzenia jego wyrośnie. I spocznie na nim duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i mocy, duch umiejętności i bogobojności, i napełni go duch bojaźni Pańskiej. Nie według widzenia oczu sądzić będzie ani według słyszenia uszu orzekać będzie; ale będzie sądził w sprawiedliwości ubogich i będzie orzekał w prawości za cichymi na ziemi; i uderzy ziemię rózgą ust swoich, a duchem warg swoich zabije bezbożnika."
(Iz. 11:1-4)

I chociaż Jezus Chrystus był Synem Bożym to jednak Biblia stwierdza:

"Do Syna zaś: Tron Twój, Boże na wieki wieków, berło sprawiedliwości berłem królestwa Twego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość, dlatego namaścił Cię, Boże, Bóg Twój olejkiem radości bardziej niż Twych towarzyszy."
(Heb. 5:8-9)

Można to odczytać, że Chrystus jest posłuszny Ojcu i uczy nas posłuszeństwa wobec Boga. Chrystus wskazuje także nam, że lepsza jest kolejna ofiara niż lekkie życie. Tylko głębokie doświadczenie może otworzyć w nas wrota do wyższej świadomości, głęboką myśl, przebudzić nas z głębokiego snu ... warto się nad tym zastanowić!

Hindusi nie byli pierwszymi, którzy znali czakry, i wiedzieli o czym mówią i piszą, dokładnie określili te centra energetyczne, jako pozafizykalne organy człowieka, podobnie jak w Księdze Rodzaju, kiedy Józef otrzymuje "płaszcz w wielu kolorach" od
ojca, co oznacza, że w jego ciele uaktywniły się pozafizyczne organy - czakry.

Dlaczego więc chrześcijanie, w tym Kościół Rzymsko Katolicki mają swój inny program w nauczaniu swoich wiernych, odwrotny od tego co nawet mówi Biblia?

Może dla własnych korzyści, stąd obecnie w Kościele Rzymsko Katolickim tyle dogmatów, tyle piekła pod różnymi postaciami?!

Otworzenie się nowej czakry, wpłynięcie w nią więcej światła, to taka nasza ewolucja świadomości i pewnego rodzaju szkoła, jak należy w tym okresie postępować aby przejść do następnej klasy. Jaki włożyć wysiłek w ten indywidualny proces, szczególnie kiedy człowiek jest narażony na coraz więcej negatywnych sił, które chcą w nim to światło zniszczyć. Im więcej otwartych czakr tym większa walka, większe bombardowanie złych duchów, które opuściły już swoje ciała ale ciągle funkcjonują na naszym fizycznym planie.

Wiele z tych duchów ma również tą świadomość, że podłączając się pod te wyżej rozbudzone świetliste ciała osiągną swoje wybawienie, podobnie jak to było z Jezusem Chrystusem i złoczyńcą, który zawisł razem z Nim na Krzyżu... kiedy ten poprosił Jezusa o swoje wstawiennictwo u Boga ... Jezus Chrystus mu rzekł: "Jeszcze dzisiaj będziesz ze mną w niebie" ... ale drugiego złoczyńcy, który Mu złorzeczył już ze sobą nie zabrał.

Czego nas uczy postawa dwóch złoczyńców? To jest słowo wiary, którą głosimy. Sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: "Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony". Jezus znał serce tego człowieka rozumiał też jego prośbę, nawet jeśli ten, sam nie był w stanie pojąć głębi swojego wyznania. Tak się dzieje, kiedy Słowo jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim.

cdn...

Vancouver
2 Jan. 2015

WIESŁAWA