|
ROLA ODDECHU W PROCESIE MEDYTACJI

W prawdziwą wewnętrzną ciszę
zagłębiamy się wtedy, gdy prawidłowo oddychamy.
Uświadomienie sobie roli oddychania prowadzi do podwójnej
zmiany nastawienia:
-pierwsze nastawienie prowadzi od postrzegania ciała do
wewnętrznego skupienia,
-drugie nastawienie prowadzi od poczucia "ja" skupionego na
dokonaniach do głębokiej samoświadomości.
W ten sposób otwieramy się na Bożego Ducha, który oddechem
Boga oddycha w nas samych.

Umiejętność oddychania jest łaską,
aktem sakralnym, który doświadczamy z woli Stwórcy. Świadome
oddychanie połączone z siedzeniem w pozycji prosto rosnącego
drzewa albo wodotrysku prowadzi medytującego do odczuwania
harmonii z całym Wszechświatem. Mistrzowie duchowi
proponują, aby każdy praktykujący medytacyjne ćwiczenia miał
świadomość dostrzegania oddechu. Umiejętność oddychania nie
jest żadną oczywistością. Z każdym wydechem umieramy,
ponieważ jest on doświadczeniem poprzedzającym ostatnie
nasze tchnienie w chwili śmierci. Z kolei z każdym nowym
wdechem rodzimy się na nowo, ponieważ zawarta w oddechu siła
życia pobudza na nowo każdą komórkę naszego ciała. Dlatego z
wdzięcznością powinniśmy wykonywać każdy wdech, a z wielkim
zaufaniem wydychać zużyte powietrze. Kto wykonuje wydech z
autentycznym zaufaniem w Opatrzność naszego Boga, ten w
życiu przezwycięża lęk.

Oddech jest zatem lustrem naszego
wnętrza: jak oddychamy, takimi ludźmi jesteśmy. Gdy jesteśmy
wewnętrznie sfrustrowani, rozdrażnieni, zdenerwowani, wtedy
oddychamy powierzchownie, płytko, komórki naszego ciała
niedostatecznie dożywione tlenem obumierają. Z kolei gdy
jesteśmy rozluźnienie, wyciszeni, wtedy nasz oddech jest
miarowy, spokojny i życiodajny. Opanowanie świadomego
oddychania jest zalecane przez mistyków jako ważny etap na
drodze do prawdziwego zanurzenia się. Kiedy zwrócimy uwagę
na świadomy proces oddychania, wtedy powoli dociera do nas
informacja, że znajdują się w nas głębsze obszary
świadomości. Na wewnętrznej drodze od małego egoistycznego
"ja" do wielkiego "JA" jest to niebywale ważny krok. Wówczas
przychodzi inne nastawienie, przechodzimy od postawy mieć do
postawy być, od chęci do wprowadzenia jej w czyn.
MEDYTACJA VI

Miejsce: przyjmuję postawę rozluźnioną i wyprostowaną
(najlepiej jest
wizualizować siebie jako drzewo)
Oddech: po obserwacji ciała kierujemy uwagę na
oddech. Będąc odprężonym, świadomie wykonujemy wdech i
wydech, nie zmieniając rytmu oddechu. Niekiedy wdychamy
powietrze głębiej i wypuszczamy je dłużej. Z wdzięcznością
pozwalamy, aby w nas wchodziło i z zaufaniem pozwalamy, aby
z nas wychodziło. Czujemy głęboką łączność ze wszystkimi
żyjącymi istotami.
Słowo do medytacji:
niezwykle pomocne może być liczenie, np. przy wdechu do
dwóch, natomiast przy wydechu do czterech. Ważne jest, aby
mieć świadomość, że to nie my oddychamy, ale Duch Boży,
któremu zrobiliśmy przestrzeń w naszym wnętrzu.
W biblijnym opisie stworzenia świata
czytamy:
" Bóg ulepił pierwszego
człowieka z prochu ziemi
i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia
(Rdz 2, 7)
Tchnienie Stwórcy czyli jego boski
wydech stało się oddechem czyli wdechem stworzenia (człowieka).
Po tym akcie stworzenia i swoim pierwszym tchnieniu, Bóg
Stwórca nie usunął się z życia człowieka, lecz zasila go
wciąż swym wydechem niczym woda, która wypływa z
niewidocznego górskiego źródła. Oddech nie jest naszą
własnością, my tylko go dzierżawimy. Dopóki oddycha w nas
Duch i my oddychamy. Kiedy Duch przestaje oddychać, wtedy i
my przestajemy wydając ostatnie tchnienie na płaszczyźnie
fizycznej. Wszystko jest zatem ożywiane przez Boga i Jego
oddech czyli pranę i stąd człowiek doświadcza Boga jako
tego, z którego i przez którego oddycha. Czy ktoś się kiedy
nad tym tak prawdziwie zastanowił i zdał sobie sprawę, że
Tchnienie Wszechmogącego i mnie uczyniło (Hi
33,4).

cdn...
Maria
|