MEDYTACJE

WYZWOLENIE PRZEZ MEDYTACJĘ
(CZĘŚĆ 11)
LINK! DO CZĘŚCI 10

LINK! DO CZĘŚCI 12

SYMBOLE PRZEMIANY - STUDNIA

W całym procesie medytacyjnym nie chodzi nie chodzi o wywołanie w nas szczególnego stanu świadomości, lecz o to, żebyśmy stawali się świadomi głęboko istniejącego w nas wydarzenia zbawczego. Zbawcza obecność Boga jest jak ukryte w nas źródło, które rozlewa się strumieniami łask wszelkich. Poprzez ćwiczenia medytacyjne wchodzimy na wewnętrzną drogę, przyzwalając na przepływanie w nas tego strumienia. Mistycy wczesnego chrześcijaństwa opisywali życie trynitarne w nas posługując się obrazem studni ze źródłem wody. Bóg Ojciec jest jak ukryte źródło, otwierające się w studni, którym jest Syn, a Duch rozlewa się jako boski strumień. Dzięki medytacji rozwija się zdolność postrzegania, że ze środka naszego ciała wytryskają strumienie Boskiej wody (J 7, 3).

Skoro nasz Mistrz Wniebowstąpiony Jezus Chrystus mówił wyraźnie o środku ciała, powinniśmy rzeczywiście dostrzegać przemieniającą obecność Ducha. Teksty Ewangelii wg św. Jana oraz pisma Ojców Kościoła pierwszych wieków będą towarzyszyć nam w tym wewnętrznym procesie.

Poniżej zamieszczę zalecenia tych wielkich mistyków:

1.Z wielkim zaufaniem wchodzę na wewnętrzną drogę.
2.W wielkiej ciszy doświadczam Ojca jako ukryte boskie źródło.
3.Z wdzięcznością rozpoznaję Chrystusa jako studnię otwierającą boskie źródło.
4.W jedności ze wszystkimi istotami wyczuwam Ducha jako ożywczy strumień.
5.Z radością doświadczam jak strumień Ducha przepływa przeze mnie dalej na wskroś.

Każde życie duchowe jest procesem odkrywania i urzeczywistniania prawdziwego jestestwa, ukrytego głęboko w nas, w obecności Boga. Można byłoby porównać go z wierceniem studni. Mając pewność, że istnieje w głębi nas mistyczne źródło wchodzimy na tę trudną drogę odkrycia go. Drogę akceptujemy taką jaka jest i zakładamy odważnie i z pewną ufnością, że osiągniemy skarb leżący głęboko w glebie (Mt 13, 44).

Droga do wewnętrznej obecności Boga prowadzi nas przez różne warstwy świadomości. Żeby wywiercić studnię, trzeba przebić się prze miękkie, ale także twarde pokłady ziemi. Często po drodze napotykamy opór. Jednak poszukiwanie ukrytej w głębi wodnej żyły może być tak wytrwałe, że przeszkody, które blokują przejście zostają stopniowo przezwyciężone i można dotrzeć do głębi.

Kto udaje się na ten trudny wewnętrzny szlak, ten przechodzi przez różne warstwy świadomości. Duchowy podróżnik przeżywa momenty ciemności i fazy posuchy, przechodzi przez twarde kamieniste warstwy własnego egoistycznego " ja". Tłumione agresje, nieprzepracowane zranienia, niespełnione potrzeby, skłonności, uzależnienia, poczucie winy, wszelkie przejawy zazdrości i gniewu wynurzają się i blokują drogę w głąb. Usuwanie ich nie jest żadnym rozwiązaniem: na wewnętrznej drodze nie pomagają też próby szczegółowego rozprawiania się z każdą blokadą.

Gdyby przy wierceniu studni usiłowano analizować każdy przecięty kamień, dochodzenie do głębi przebiegałoby bardzo powoli. Psychologia może pomagać w przezwyciężaniu wewnątrzpsychicznych procesów. Jednak żaden psychoterapeuta nie może nas całkowicie uzdrowić. Właściwe uzdrowienie przychodzi dopiero z boskiego źródła zbawienia, ukrytego głęboko w nas głębiej niż sfera psychiczna. Udając się do tego źródła, wpuszczając jego strumienie do naszego życia, zanurzając się w nim i dając przestrzeń działaniu Ducha św. gruntujemy rozwój rzeczywistego zbawienia. Bardzo wymownego znaczenia nabierają znaczenia słowa św. Jana Ewangelisty.

"Ten kto kocha swoje życie traci je,
a kto znienawidzi swojego życia [...]
zachowa je na życie wieczne".

/J 12, 25/

Wiercenie studni naszej świadomości trwa tak długo, aż będziemy mogli wyczuć w sobie obecność boskości jako wewnętrznego, ukrytego źródła. Źródła, co prawda nie widzimy go, jednak głęboko wyczuwamy swoim sercem. Bez tego źródła nie byłoby życia, ziemia nie wydałaby żadnego plonu.

Jezus Chrystus chciał, żebyśmy my, którzy w Niego wierzymy doświadczali obecności Boga w sobie, jak on nas doświadczał "Jak Ty Mnie na świat posłałeś, tak i Ja ich na świat posłałem" /J 17, 18/

MEDYTACJA XV

Miejsce: przyjmuję pozycję siedzącą, wyprostowaną i rozluźnioną. Zakotwiczam się w ziemi.

Oddech: z każdym tchnieniem bardzo uważnie obserwuję strumień siły życia znajdujący się w środku brzucha i miednicy.

Obraz towarzyszący: w ucieleśnionej ciszy postrzegam środek ciała, gdzie unaoczniam sobie żywe źródło, które stale wytryska i rozlewa się jako strumień miłości. Z każdym wdechem wczuwam się w to źródło, a wraz z wydechem doznaję tryskającego strumienia, który przepływa przez całe ciało. Doświadczam Bożej obecności jako ukrytego we mnie źródła.

Słowo do medytacji: rozmyślam nad treścią słów:
"Ojciec ma życie w sobie" /J 5, 26/

cdn...

Maria