|
SYMBOLE PRZEMIANY - STUDNIA

W całym procesie medytacyjnym nie chodzi nie chodzi o wywołanie w
nas szczególnego stanu świadomości, lecz o to, żebyśmy stawali się
świadomi głęboko istniejącego w nas wydarzenia zbawczego. Zbawcza
obecność Boga jest jak ukryte w nas źródło, które rozlewa się
strumieniami łask wszelkich. Poprzez ćwiczenia medytacyjne wchodzimy
na wewnętrzną drogę, przyzwalając na przepływanie w nas tego
strumienia. Mistycy wczesnego chrześcijaństwa opisywali życie
trynitarne w nas posługując się obrazem studni ze źródłem wody. Bóg
Ojciec jest jak ukryte źródło, otwierające się w studni, którym jest
Syn, a Duch rozlewa się jako boski strumień. Dzięki medytacji
rozwija się zdolność postrzegania, że ze środka naszego ciała
wytryskają strumienie Boskiej wody
(J 7, 3).
Skoro nasz Mistrz Wniebowstąpiony Jezus Chrystus mówił wyraźnie o
środku ciała, powinniśmy rzeczywiście dostrzegać przemieniającą
obecność Ducha. Teksty Ewangelii wg św. Jana oraz pisma Ojców
Kościoła pierwszych wieków będą towarzyszyć nam w tym wewnętrznym
procesie.

Poniżej zamieszczę zalecenia tych wielkich mistyków:
1.Z wielkim zaufaniem
wchodzę na wewnętrzną drogę.
2.W wielkiej ciszy
doświadczam Ojca jako ukryte boskie źródło.
3.Z wdzięcznością rozpoznaję
Chrystusa jako studnię otwierającą boskie źródło.
4.W jedności ze wszystkimi
istotami wyczuwam Ducha jako ożywczy strumień.
5.Z radością doświadczam jak
strumień Ducha przepływa przeze mnie dalej na wskroś.

Każde życie duchowe jest procesem odkrywania i urzeczywistniania
prawdziwego jestestwa, ukrytego głęboko w nas, w obecności Boga.
Można byłoby porównać go z wierceniem studni. Mając pewność, że
istnieje w głębi nas mistyczne źródło wchodzimy na tę trudną drogę
odkrycia go. Drogę akceptujemy taką jaka jest i zakładamy odważnie i
z pewną ufnością, że osiągniemy skarb leżący głęboko w glebie (Mt
13, 44).
Droga do wewnętrznej obecności Boga prowadzi nas przez różne warstwy
świadomości. Żeby wywiercić studnię, trzeba przebić się prze
miękkie, ale także twarde pokłady ziemi. Często po drodze napotykamy
opór. Jednak poszukiwanie ukrytej w głębi wodnej żyły może być tak
wytrwałe, że przeszkody, które blokują przejście zostają stopniowo
przezwyciężone i można dotrzeć do głębi.

Kto udaje się na ten trudny wewnętrzny szlak, ten przechodzi przez
różne warstwy świadomości. Duchowy podróżnik przeżywa momenty
ciemności i fazy posuchy, przechodzi przez twarde kamieniste warstwy
własnego egoistycznego " ja". Tłumione agresje, nieprzepracowane
zranienia, niespełnione potrzeby, skłonności, uzależnienia, poczucie
winy, wszelkie przejawy zazdrości i gniewu wynurzają się i blokują
drogę w głąb. Usuwanie ich nie jest żadnym rozwiązaniem: na
wewnętrznej drodze nie pomagają też próby szczegółowego rozprawiania
się z każdą blokadą.
Gdyby przy wierceniu studni usiłowano
analizować każdy przecięty kamień, dochodzenie do głębi
przebiegałoby bardzo powoli. Psychologia może pomagać w
przezwyciężaniu wewnątrzpsychicznych procesów. Jednak żaden
psychoterapeuta nie może nas całkowicie uzdrowić. Właściwe
uzdrowienie przychodzi dopiero z boskiego źródła zbawienia, ukrytego
głęboko w nas głębiej niż sfera psychiczna. Udając się do tego
źródła, wpuszczając jego strumienie do naszego życia, zanurzając się
w nim i dając przestrzeń działaniu Ducha św. gruntujemy rozwój
rzeczywistego zbawienia. Bardzo wymownego znaczenia nabierają
znaczenia słowa św. Jana Ewangelisty.
"Ten kto kocha swoje życie
traci je,
a kto znienawidzi swojego życia [...]
zachowa je
na życie wieczne".
/J 12, 25/

Wiercenie studni naszej świadomości trwa tak długo, aż będziemy
mogli wyczuć w sobie obecność boskości jako wewnętrznego, ukrytego
źródła. Źródła, co prawda nie widzimy go, jednak głęboko wyczuwamy
swoim sercem. Bez tego źródła nie byłoby życia, ziemia nie wydałaby
żadnego plonu.
Jezus Chrystus chciał, żebyśmy my, którzy w Niego wierzymy
doświadczali obecności Boga w sobie, jak on nas doświadczał "Jak Ty
Mnie na świat posłałeś, tak i Ja ich na świat posłałem" /J 17, 18/
MEDYTACJA XV
Miejsce: przyjmuję pozycję
siedzącą, wyprostowaną i rozluźnioną. Zakotwiczam się w ziemi.
Oddech: z każdym tchnieniem
bardzo uważnie obserwuję strumień siły życia znajdujący się w środku
brzucha i miednicy.
Obraz towarzyszący: w
ucieleśnionej ciszy postrzegam środek ciała, gdzie unaoczniam sobie
żywe źródło, które stale wytryska i rozlewa się jako strumień
miłości. Z każdym wdechem wczuwam się w to źródło, a wraz z wydechem
doznaję tryskającego strumienia, który przepływa przez całe ciało.
Doświadczam Bożej obecności jako ukrytego we mnie źródła.
Słowo do medytacji: rozmyślam
nad treścią słów:"Ojciec ma życie w sobie"
/J 5, 26/
cdn...
Maria
|