Moi Drodzy!

W tej serii artykułów pragnę się z Wami podzielić swoimi refleksjami
i doświadczeniami jakie towarzyszyły mi podczas medytacji
prowadzących mnie do duchowego samopoznania. Wszystkie moje
przemyślenia proszę traktować jako propozycje, które przybliżają
obraz pojmowania Boga jako Stwórcy. Ćwiczenia medytacyjne, które
będę omawiała nawiązują w głównej wierze do wiary katolickiej, w
której zostałam wychowana i dzięki której łatwiej mogę przyswajać
archetypowe symbole zawarte na kartach Ewangelii. Pragnę w tym
miejscu wyjaśnić, że bardzo podoba mi się mistycyzm religii Wschodu
i często korzystam z przekazów Wielkich Przywódców Duchowych tych
religii. Uważam też, że dialog z innymi odłamami wiary nie jest
zdradą wiary chrześcijańskiej jak uważają niektórzy, tylko cennym
poszerzeniem wiedzy o duchowym pielgrzymowaniu do Stwórcy.

Zaproponowane poniżej ćwiczenia medytacyjne opierają się na
mistycznym podejściu do Chrystusa jako obecności Boga w Boskiej
głębi chwili obecnej. Właśnie taki dostęp do Niego nie neguje form
zbawienia innych religii, lecz szanuje je i przyjmuje jako formę
pośrednią spotkania Boga z człowiekiem w sercach ludzkich. W
duchowych doświadczeniach ludzi inaczej wierzących (tak
nazywają ortodoksyjni katolicy ludzi innej wiary) można
wyczuć autentyczne pragnienie zbawienia.
Wielu z Was zapyta jak prawdziwie medytować.

Otóż to pytanie jest jest najbardziej wskazane. Medytacji nie da się
przeprowadzić tak po prostu i z marszu. Trzeba się do niej właściwie
przygotować. Jednym z najważniejszych czynników jest zapewnienie
sobie głębokiej CISZY. Dopiero w niej uzyskujemy mistyczny dostęp do
doświadczenia Chrystusa. Stąd właśnie w ćwiczeniach wielką wagę w
ćwiczeniach medytacyjnych przywiązuje się właśnie do ciszy, a ta w
gruncie rzeczy oznacza:
- ciszę doświadczaną w całym ciele,
- ciszę, w której dostrzegamy, kim naprawdę jesteśmy,
- ciszę, która sprawia, że odprawiający ćwiczenia staje się świadomy
słuchaczem słowa Bożego,
- ciszę, która daje przestrzeń Duchowi Św.
- ciszę, która rodzi się przez Ducha i w nim człowiek dostępuje
jedności z głębią bytu,
- ciszę, w której doświadcza się harmonii z całym Wszechświatem.
W tej całościowe ciszy, człowiek, który wykonuje ćwiczenia
medytacyjne wchodzi na wewnętrzną drogę pielgrzyma. Medytacja jest
zatem drogą do wnętrza, do głębokich warstw świadomości, do
ewangelicznej " izdebki", w której dochodzi do mistycznych zaślubin
z Bogiem. W ćwiczeniach medytacyjnych nie przyjmuje się symboli
archetypowych jako przedmiotu w obszarze pamięci, ale jako
głębokiego intuicyjnego postrzegania. Bardzo często chodzi o
identyfikację z tymi obrazami. Odprawiający ćwiczenia staje się
niejako drzewem, studnią ze źródłem czystej wody, ziarnem pszenicy
lub promieniem słońca. W tym procesie przestrzeń zostawia się
działaniu Ducha Św.

Medytacje odnoszące się do symboli są w gruncie rzeczy technikami
prowadzącymi do głębszego dostrzegania w nas procesu uzdrawiania.
Symbole sprawiają, że medytujący staje się bardziej podatny na
przemianę przez Ducha Pocieszyciela. Symbole łączą różne aspekty
życia duchowego. Ostatecznie bowiem chodzi o doświadczenie łączności
z Wszechświatem: o harmonię ze wszystkimi istotami w Boskiej pełni.
Mistycy i Mistrzowie różnych religii drogę zanurzenia w pełnej
boskości opisują jako wewnętrzne przejście przez różne warstwy
świadomości.
Z zasady możemy mówić o czterech sferach:
-sfera umysłu (świadomość
przebudzona),
-sfera psychiki (podświadomość),
-sfera ducha (świadomość ducha),
-mistyczna głębia doznawania (świadomość
mistyczna, zintegrowana)
DROGA DO WNĘTRZA
1.Integracja z ciałem

W pierwszej serii ćwiczeń będących fundamentem medytacji chodzi
przede wszystkim o postawę zewnętrzną i wewnętrzną.
Postawa zewnętrzna: ważne
jest by siedzieć wyprostowanym i rozluźnionym oraz mocno skupionym
na swoim wnętrzu. Plecy, kark i głowa muszą być wyprostowane, tylko
wtedy strumień oddechu może przepływać bez przeszkód wzdłuż
kręgosłupa i aktywować centra energetyczne. Oczy powinny być
całkowicie zamknięte lub półotwarte.
Postawa wewnętrzna: osoba
poddająca się medytacji zgadza się całkowicie na swoją obecną
sytuację w życiu i akceptuje siebie takim jaki jest. Ta akceptacja
siebie oznacza także zgodę na własną cielesność i na środowisko w
którym żyje. Poprzez wyczuwanie ziemi, jak również odczuwanie ciała
doznaje się uczucia brzemiennej ciszy ziemi i ciała. Doświadczenie
jedności z ziemią i ciała nadaje procesowi duchowemu postawę
biologiczną. W głębokiej jedności z całym Stworzeniem wchodzi się na
drogę " zanurzenia".
2. Akceptacja siebie

Życie duchowe jest jak wewnętrzna pielgrzymka. Najdłuższą drogą jaką
kiedykolwiek możemy podążać, jest wewnętrzna droga do prawdziwego
"ja". Kiedy wchodzimy na nią, stajemy się bardziej zdolni do
całkowitego skierowania uwagi na chwilę obecną. Kto jest całkowicie
obecny w teraźniejszości, ten jest stale duchowo w drodze i zawsze u
boskiego celu. Droga jest już celem.
Gdzie powinniśmy rozpocząć tę
wewnętrzną pielgrzymkę?
Otóż właśnie tam, gdzie się w tej chwili znajdujemy. Dlatego należy
uczciwie zapytać siebie: dokąd dotarłem (am) w rozwoju swojego
życia. Co mnie teraz całkowicie i do głębi porusza. Jakie są moje
jasne i ciemne strony. Nie chodzi o to, aby oceniać własne życie.
Nie powinno się też pytać Boga czy zasłużyło się na jego
miłosierdzie. Trzeba głęboko spojrzeć w siebie, tak jak Bóg na nas
patrzy. Należy próbować zaakceptować siebie, tak jak akceptuje nas
Bóg. Należy mieć też bezwarunkowe zaufanie do Boga, który przemienia
nasze życie. Koniecznością jest też zawierzyć Bogu z ufnością małego
dziecka, który nas dźwiga i zbawia.

Życie duchowe to ustawiczne zastanawianie się nad sobą i nawracanie.
Przede wszystkim chodzi o mistyczną przemianę. Bóg zaprasza nas
bardziej do bycia, niż do postępowania, bardziej do pogłębiania
swojej świadomości, niż do wyników. Duch Boży porusza nami od
wewnątrz, abyśmy pielgrzymowali tam, gdzie w naszych głębokich
obszarach duszy bierze początek zbawienie. To On prowadzi nas też do
wewnętrznej Boskiej przestrzeni, do wolności i miłości. Tam
promieniuje wewnętrzne światło, jakiego doświadczył Budda. Tam też
otwiera się zbawcze źródło, które bierze swój początek w Jezusie
Chrystusie. Tam rozwija się siła miłości, którą odczuwali muzułmańscy
asceci i sufi. Do tej wewnętrznej ewangelicznej izdebki własnego
serca prowadzi właśnie nasze pielgrzymowanie duchowe. W niej bowiem
zaczyna się rozwój nowego sposobu bycia w naszym życiu, a mianowicie
rozkwitania tam, gdzie się zostało zasadzonym.
Gdy
chcesz się modlić,
wejdź do swej izdebki
zamknij drzwi
i módl się do Ojca twego,
który jest w ukryciu.
( Mt 6,6)