KUNDALINI

SPONTANICZNE PRZEBUDZENIE KUNDALINI
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1

Zazwyczaj przebudzenie Kundalini jest procesem, który może nastąpić po latach wytrwałej i systematycznej duchowej pracy; praktyk medytacji, yogi, modlitwy, specjalnej diety i oczyszczania ciała i umysłu, które zasadniczo zmieniają energie ciała i budzą tę potężną energię śpiącą u każdego człowieka w kości ogonowej.

Gdy Kundalini raz się przebudzi nie da się już tego procesu odwrócić. Mamy na świecie tysiące duchowych poszukiwaczy, którzy uważają się za doświadczonych na ścieżce rozwoju duchowego. Dla niektórych duchowe objawienie jest rzeczą naturalną, dla innych jest niezwykłym i niecodziennym zjawiskiem. Jak by na to nie patrzył i u jednych, i u drugich gwałtowny ruch Energii Kundalini powoduje w ciele potężną dezorientację. To mówią prawie wszyscy opisując swoje przeżycia, którzy rzeczywiście doświadczyli przebudzenia tej energii. Potężna Energia Kundalini nie tylko budzi potencjał duchowy, ale również gwałtownie zmienia nasze ciało.

Następuje niewidzialna wewnętrzna alchemia, zaczynają intensywniej pracować wszystkie hormony. Na pierwszym etapie przede wszystkim podwyższa poziom hormonów płciowych. W następnych etapach zalewania ciała Energią Kundalini wzrasta poziom noradrenaliny, dopaminy, oksytocyny, wazopresyny. Zwiększona aktywność hormonów nie jest obojętna dla żadnego organizmu i psychiki. W zależności od wznoszenia Kundalini na każdym etapie będą dominować inne hormony przysparzając ciału i umysłowi różnych niespodzianek. Upłynie sporo czasu zanim wszystko powoli się unormuje.

Pierwsze uderzenie Kundalini spowoduje szok i widać to na ciele takiej osoby, która nie wygląda na zdrową, a nawet bywa, że wygląda jakby jej nagle przybyło około 20 lat, wszystkie organy robią się ociężałe, obolałe, psychiczne zmiany powodują różne huśtawki nastrojów, często taką osobę lekarze uważają za psychicznie chorą. Objawy Kundalini nie pozwalają się leczyć, a wprowadzone leki mogą wywołać jeszcze więcej problemów, stąd ważne jest, aby prawdziwie rozeznać: co tak naprawdę z taką osobą się dzieje?

Przebudzona Energia Kundalini dodatkowo wprowadza ciało w dziwne pląsy, silne mimowolne szarpania, kurczenia i skręcania się mięśni, toteż lekarze mogą podawać leki przeciwpadaczkowe. Gwałtownie zmienia się oddychanie: może być bardzo szybkie, gwałtowne lub bardzo powolne, a nawet zupełnie będzie się zatrzymywać. U osób z przebudzonym Kundalini wystąpią ataki paniki. To też jest jeden z objawów przebudzonego Kundalini. Ruch nowej energii wywołuje intensywne uwalnianie toksyn. Tutaj rozpoczną się problemy z sercem, bólami głowy, kręgosłupa, zaburzenia żołądkowo - jelitowe, problemy nerwowe, w środku ciała jest uczucie palenia, którego niczym nie można ugasić. Poza tym jest nadwrażliwość na bodźce zmysłowe, pobudzenie albo nadmierna senność. Objawy występują nagle, przychodzą i odchodzą bez powodu. Nie reagują na leczenie.

Dopiero po pierwszej gwałtownej reakcji ciała następuje duchowe przebudzenie i tu już jest nie lada wyzwanie, tutaj występuje wielka walka z ego, które wpędza taką osobę w poczucie winy, w lęki, w depresję, występują napady niekontrolowanego płaczu.

Zmysły zaczynają odbierać nietypowe zjawiska w formie świateł, symboli, dziwnych dźwięków, wewnętrznych mantr, dziwnej muzyki, ciało robi dziwne postury, mudry, a nawet węch nie pozostaje bez reakcji, robi się niezwykle wrażliwy. Pojawiają się mistyczne doświadczenia.

Największy jednak problem będzie z naszym ego, które jeszcze przez długi czas będzie blokowało swobodny przepływ Energii Kundalini.

Często ludzie mają wrażenie przebudzonego Kundalini; skąd to się bierze?

Najczęściej spada witalność człowieka z różnych przyczyn, w ciele występuje stopniowe osłabienie, senność, utrata potencjału seksualnego, miłości ... i nagle następuje wyrównanie energii, większy jej napływ, większy zastrzyk prany życia wchodzi w kanały energetyczne, oczywiście w tym przypadku nasze ciało zareaguje w różny sposób, może to być w ciele błysk światła, spontaniczny orgazm ... lecz nadal jest to tylko energia Chi i nie ma nic wspólnego z Energią Kundalini. Takie nagłe spontaniczne zdarzenia mogą być też spowodowane narkotykami, jakimś gwałtownym przeżyciem, np. wypadek czy inny wstrząs.

Czym jest spontaniczne przebudzenie Kundalini?

Spontaniczne przebudzenie Kundalini jest częścią karmy tych osób, które przyszły na Ziemię w konkretnym celu. Zazwyczaj przychodzą do życia z Boskiego poziomu i po skończonej pracy na Ziemi wracają na swój poziom. W spontanicznie przebudzonym ciele budzą się nagle wszystkie energie, które tworzą odpowiedni wzorzec. Zapalają się automatycznie, jedna od drugiej; w normalnym procesie w przebudzeniu Kundalini jest siedem poziomów, proces odbywa się etap po etapie, jak szkoła, z klasy do klasy ... itd. ... nie przejdziesz do następnej klasy jak nie dokończysz etapu, na którym obecnie jesteś. Jest siedem mniejszych poziomów i trzy wyższe ... to można porównać do ziemskiej szkoły: podstawowa, średnia i wyższa. Są to stopnie wtajemniczenia mistycznego. Proces ten będzie trwał wiele lat, nawet kilkadziesiąt.

Spontaniczne przebudzenie: te osoby czują nagle potężne fale energii w całym ciele, w tej samej chwili czują zimno i gorąco, idzie to na przemian i trwa godzinami, tygodniami, a nawet miesiącami. Miewają intensywne sny, wizje, od razu towarzyszą im zdolności paranormalne, zdolności uzdrawiania. Czują dosłownie potężne przebijanie się wielkiej fali energii do ciała energetycznego. Te uczucia mogą być przyjemne i przerażające. Spontaniczne Kundalini to nasze ostanie ziemskie wcielenie na kole karmy. Takie osoby przyszły na Ziemię na poziomie nauczycieli. Nie mniej jednak takie osoby mogą zawsze przyjść na Ziemię już z wyższych poziomów jako wolontariusze do specjalnej pracy w różnych okresach ziemskiego cyklu. Te osoby też będą przechodzić spontaniczne przebudzenie tej energii. Właśnie tym się różnią od ludzi będących na kole samsary, że nie są objęci karmą.

Spontaniczne przebudzenie zazwyczaj bywa niezwykle drastyczne, nagle obudzą się nasze uśpione elementy duchowe, odblokowuje się nowa pamięć, z tego życia, z poprzednich wcieleń, nagle stajemy się świadomi wszystkiego .... niczym przebudzeni ze stanu śpiączki. Doświadczamy jedności, budzi się głębokie zrozumienie kosmicznych prawd, wiemy: kim jesteśmy! Jeszcze wczoraj nie byliśmy świadomi co będziemy robić jutro, a dzisiaj jak za pomocą odrzutowego napędu nagle stwierdzamy, że mamy w sobie zadziwiającą wiedzę, niezwykle klarowny umysł, ... ale niestety ekspresowe przebudzenie to wiele bólu i w ciele fizycznym i emocjonalnym. Wszystko to jest kontrolowane jakąś niewidzialną ręką, która pracuje gdzieś poza naszym zasięgiem. czasami ją zauważamy i słyszymy dziwne nauki, które są piękne, czyste i klarowne. Chociaż często bywamy ledwo żywi, to jednak ktoś nad nami czuwa.

Naukowcy i tutaj wzięli się za badania, spontanicznego przebudzenia Kundalini, ale tutaj tkwi większa tajemnica ... tutaj należy pamiętać, że nasze drugie imię to „Karma i przeznaczenie”. W tym przypadku Energia Kundalini eksploduje sama, jak wulkan, z początku wpędza człowieka w depresję, frustrację, przecież wali się nam całe dotychczasowe życie, nie przemawia do takiego człowieka - masz do wykonania misję ... ta energia naprawdę eksploduje i nie da się tego nie zauważyć, nie można tego ukryć, nie można zaprzeczyć.... to tak jakby w budynku obok eksplodowała bomba.

Kiedy już byłam w tym procesie, oczywiście nieświadoma niczego, dwa miesiące wcześniej koleżanka, która mnie znała długie lata powiedziała do mnie, kiedy kolejny raz żaliłam się jej, co się ze mną dzieje z moim ciałem, z moim życiem: „ja nie widzę tutaj choroby tylko palec Boży.” popatrzyłam na nią zdziwiona, zapytałam co to znaczy? Ale i ona już więcej nic wydumać nie potrafiła. Nie mniej zapamiętałam te jej słowa do dzisiaj. Zmagałam się jeszcze sama z sobą trzy miesiące, chociaż kibicowało mi dużo ludzi i wszyscy mieli świadomość, że coś dziwnego się ze mną dzieje; nikt nie znał odpowiedzi i czułam się jak samotna łódka na oceanie.

Moje życie materialne zatrzymało się już w maju 2000r. Podejmowałam jeszcze wysiłek powrotu w „stare buty”, niestety wszystko kończyło się niepowodzeniami. W lipcu poczułam potężny głód na Boga, czytałam Biblię, modliłam się, ale to wszystko jakoś nie dawało mi żadnej ulgi, ani nie prowadziło do rozwiązania moich problemów. Czułam się coraz mocniej ściskana w jakieś imadło. W dniu 25 lipca 2000 r. miałam cudowny sen z Panem Bogiem, szybko ucieszyłam się, że Bóg niesie dla mnie ulgę, tak sobie ten sen próbowałam wytłumaczyć. Niestety tydzień później byłam już bardzo chora i z każdym dniem moja kondycja zdrowotna drastycznie się pogarszała. Toteż wytłumaczyłam sobie mój sen w drugą stronę: pewnie to już koniec mojego życia, pożegnałam się z członkami rodziny, znajomymi, bo czułam się tak źle, że nie wiedziałam czy obudzę się za parę godzin. Długie godziny spędzałam u lekarzy, na badaniach, w szpitalach i nikt nie umiał znaleźć przyczyny tego, co się ze mną dzieje?

Trzy miesiące później licząc od mojego snu z Panem Bogiem z moich oczu spadła zasłona. Nie muszę pisać, jakże byłam zdziwiona? Moje poszukiwania weszły na nowe drogi, nie szukałam już choroby, udałam się w świat subtelnych energii, to był dzień 25 października 2000, po ciężkiej nocy nagle przyszła odpowiedź ... jakże zdumiewająca. Już 13 października zauważyłam potężny skok w mojej świadomości, każdego dnia odkrywałam coś nowego, muzykę w środku głowy, widzenie świata astralnego, niesamowite sny, które wypełniały się na jawie, w tym czasie miałam już spotkanie z Matką Boską (13 października) i od 3 listopada seria spotkań z Jezusem. Nie obyło się też bez frustracji – w następnych tygodniach, miesiącach, niespokojna ciągle dusza chciała coś tam przyśpieszyć, próbowałam wchodzić w jeszcze zamknięte dla siebie pokłady, brakowało mi szczerej oceny i analizy własnego codziennego życia, moich działań, towarzyszył mi często niepokój i brak cierpliwości. Ale jedno szło za mną ramię w ramię: mój upór, wytrzymałość i ciągłe przekonanie – już jutro będzie lepiej!

Bardzo trudno było puścić wiele elementów ze starego życia, zrezygnować z tego co zostało tak misternie zbudowane, a w dodatku odpuścić winy wszystkim bliźnim, a kosmos każdego dnia upominał się o to coraz mocniej. Proces Kundalini też próbowałam zatrzymać, cofnąć ... niestety, nikt nie słuchał mojego wołania i próśb..... aż do pewnej marcowej nocy (rok 2001) kiedy po raz drugi w życiu miałam sen z Panem Bogiem.

Skorzystałam z okazji i głośno zażądałam, aby to wszystko ode mnie odsunął, że ja tego nie chcę. Niestety dostałam tylko gniewną odpowiedź: bądź cierpliwa !!!! I tak byłam na dwóch drogach, idąc pierwszą starałam się zupełnie normalnie żyć, zmagając się z trudną sytuacją materialną, z własnym zdrowiem, a druga droga: zauważyłam, że jest już we mnie intensywna tęsknota za Bogiem, zdawałam sobie sprawę, że coś we mnie gwałtownie się zmieniło ..... aż któregoś dnia zrozumiałam, że życie to krótki epizod, a ja chcę tylko Boga.

W tym samym dniu odpadły ode mnie ziemskie pożądania ...a już w następnym dniu zaczęły się w moim życiu dziać cuda, z początku te malutkie, ale w tamtym czasie były to dla mnie Wielkie Cuda, wcześniej nic takiego się nie zdarzało .... zaczęło wracać w moje życie to co wcześniej wydawało się, że bezpowrotnie straciłam ... poczułam w sobie radość i zdałam sobie sprawę, że jestem szczęściarą ... doświadczyłam tyle cudownych mistycznych wydarzeń, miałam pokazane inne wymiary, cudowne światy jakich istnienia nawet nie podejrzewałam.

Otwierały się moje wewnętrzne zmysły, zmieniły się moje ręce, potrafiły koić ból i cierpienia mojego ciała i innych ludzi. Zrozumiałam, że mam wszystko co do życia potrzebuję i tak naprawdę jestem pod wspaniałą opieką. Ale rozumiałam też, że to co jest przede mną nie będzie łatwe, że sama muszę sprostać wielu rzeczom. Już wiedziałam, że mam przy sobie twardego przeciwnika, który mi przy każdej nadarzającej się okazji podkładał nogę.

W nocy 26 czerwca 2001 miałam trzeci sen z Panem Bogiem. To już był zupełnie inny sen, mocny. Pan Bóg patrzył na mnie życzliwym okiem, a nawet zaprosił mnie do Nieba. Tak się cieszyłam, że już tam zostanę, niestety ... dostałam potężny zagon dorodnej, ale mocno zdeptanej pszenicy, aby ją zwieźć do spichlerza i duży drewniany krzyż, po przebudzeniu już wiedziałam, że moja droga do Nieba nadal jest długa i ciężka ... aż sobie westchnęłam i zapłakałam. Zapytałam żałosnym głosem, Boże, czy ja sprostam? Jezu, pomóż mi. Muszę tutaj się przyznać, że nie bałam się tej ciężkiej pracy tylko tego krzyża .... w tym czasie cierpienie w dalszym ciągu towarzyszyło mi każdego dnia i jak odczytałam ze snu nie zanosiło się na jego koniec ... i tak też było. Przyszły jeszcze inne problemy.

We wrześniu 2001 r. miałam czwarty sen z Panem Bogiem, dostałam od Niego na skrzyżowaniu polnych dróg zgrzebny worek z kawałkiem chleba i drewniany kij, abym mogła się nim podeprzeć. Pan Bóg szykował mnie w daleką drogę, rozglądałam się dookoła i nie wiedziałam, gdzie jest cel mojej podróży.

Ileż jeszcze musiało upłynąć wody w rzece Fraser zanim pojęłam działanie Energii Kundalini ... a ile jeszcze upłynie zanim dokonam tego na głębszym poziomie?

Podczas przebudzenia się Kundalini musi spalić się nasza osobista karma, to przynosi największy ból i cierpienia. Karma jest przechowywana w tkankach, kościach, a jej usuwanie, spalanie, to ból i cierpienie ... i nie ma tu „zmiłuj się”, to co nagromadziliśmy podczas życia musi odejść i nie tylko z jednego wcielenia, to tak jakbyśmy kasowali stary film, przeżywamy od nowa wszystkie stresujące zdarzenia, choroby, urazy. Kasujemy nie tylko to co smutne, również radość – nagle wybuchamy gromkim śmiechem w miejscach najmniej oczekiwanych. Czym silniejszy ból, znaczy rozpuszczamy od razu bardzo dużą ilość karmy w tym samym czasie, boli każda komórka ciała, nękają nas stresujące sny, myśli, nawet samobójcze.

Tutaj kłania się depresja, nierozłączny element duchowego przebudzenia. Są chwile, że paląca się karma jest tak potężna, że wyrzuca duszę z ciała, bo ten ból jest dla duszy nie do zniesienia. Bez duchowych opiekunów nie dalibyśmy sami rady, również sama Energia Kundalini jest bardzo inteligentną energią i najlepszym lekarzem. Prowadzi nas w swoim własnym tempie, robi przystanki kiedy nie umiemy sprostać nowym wyzwaniom. Kiedy upadamy, zachęca i daje dary, drobne i większe satysfakcje, bierze nasz ciężar w swoje „ręce”. Mamy wrażenie, że nas ktoś niesie na rękach. Potrafi nas też wrzucić na głęboką wodę, przetestować nasze możliwości i pamiętajcie tutaj podróżujemy już tylko w jedna stronę. Może być przystanek na krótki odpoczynek, ale nie ma już drogi powrotnej.

Powoli wychodzimy ze swojej ciemniej nocy, ego musi ustąpić ... a ty człowieku zostajesz sam na pustyni ... i wcale ci nie jest tak źle, wcale też nie znaczy, że będziesz żył jak żebrak bez kromki chleba, szybko zauważysz, że zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże w życiu ... nasze życie staje się łatwiejsze.

Spontaniczne przebudzenia to olbrzymie doświadczenie, nie każdemu dane, odbywają się stosunkowo rzadko w odniesieniu do innych przebudzeń. Tutaj muszą zaistnieć wymagania karmiczne, które dają ten przeskok o kilka poziomów wyżej w jednym życiu. Mistycy nazywają tych ludzi wybrańcami. Są różne klasy spontanicznych przebudzeń, można tu spekulować i spekulować... trudno będzie to zrozumieć kiedy człowiek osobiście nie doświadczył tych energii. A nasz nowy generator energii wytwarza coraz wyższe częstotliwości, zaczyna grać swoistą muzyką o niezwykle harmonicznych rytmach. Całe ciało drga, tańczy, żadna obca energia nie przyklei się do ciebie niezauważona.

Energia Kundalini zawsze wchodzi w centrum głowy z kanału Sushumna, następnie biegnie na lewo, wpada do kanału Saraswati, który jest nad lewym uchem, tworzy prądy myśli.

Saraswati, hinduska Bogini, symbolizuje wcielenie wiedzy, prawdy, mądrości, przebaczenia, sztuk pięknych, muzyki, poezji. Kto oddaje jej cześć nie musi już wracać na Ziemię, kończy reinkarnację. Utożsamia się ją płynącą po wodzie na grzbiecie białego łabędzia. Saraswati w tym przypadku jest również płaszczyzną neutralności i pojawia się jako równowaga między energią słońca i energią księżyca. W "Saraswati" wszystko się wyrównuje, Ida, Pigala i wszystkie energie czakr spotykają się razem dając poczucie jedności z kosmicznym prawem. To wszystko pojawia się na płaszczyźnie surowości (czakra Ajna), która jest sumieniem.

Przebudzenie Energii Kundalini we wczesnym etapie daje różne nietypowe dźwięki, które potrafią nieźle dokuczyć. W późniejszym etapie ten dźwięk przypomina już granie świerszczy, te z kolei są bardzo przyjemne. Z każdym miesiącem zwiększa się w ciele ogień z Kundalini, to są już wyższe zmiany energii, to tak, jakby ktoś ciągle dorzucał coraz więcej drewna do świeżo rozpalonego ogniska, ciało zaczyna świecić wewnątrz, widzisz własne światło, własny ogień, palący się charakterystycznymi płomieniami, ale ten ogień nie parzy. Wnosi w ciało i umysł spokój, ukojenie, budzi radość. Różni się od materialnego ognia. Odbudowuje nasze wewnętrzne organy, odmładza ciało.

Spontaniczne Kundalini – nasz alchemiczny kamień filozoficzny. Transmutacja we wnętrzu naszego ciała, dokonana za pomocą Boskiego skalpela. Będzie dotąd kształtować człowieka, aż z niego zrobi piękny klejnot.

6 March 2011

WIESŁAWA