KUNDALINI

PROMIENIE SŁONECZNE I ŚWIATŁO CHRYSTUSA
(CZĘŚĆ 4)
LINK! DO CZĘŚCI 3

LINK! DO CZĘŚCI 5

Świat duchowy to sfera przyczynowości, świat materialny jest sferą działań, podczas gdy „intelektualna” dusza jest sferą mediacji. Tak więc Chrystus jest uosobieniem Wyższego Intelektu, ma silny charakter duszy i może być tym potężnym Mediatorem, który z racji swojej pozycji i władzy może powiedzieć:

„Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie”

Cóż to może oznaczać ... i gdzie mamy odszukać Chrystusa, by uchwycić się rąbka Jego płaszcza? Czy na obłoku chmury, na której ma przybyć, a może przyleci na statku kosmicznym, a może zapuka do naszych drzwi?

Człowiek prawdziwie duchowy nie spojrzy ani na chmurę, ani na statek kosmiczny, nie będzie biegł do drzwi kiedy usłyszy pukanie ... nawet kiedy tam odezwie się głos – otwórz mi, to ja Jezus Chrystus ... zresztą przed takim otwieraniem drzwi w dniach ostatecznych przestrzega nas nasza Święta Matka ... wyraźnie mówi, zaryglujcie drzwi i nikomu nie otwierajcie, nawet tym, których bardzo kochacie ... zamknijcie się we własnym pomieszczeniu i tam cierpliwie czekajcie trwając na modlitwie przy blasku świec.

Ten Chrystus Prawdziwy urodzi się w twoim sercu, jeśli ty stworzysz w nim odpowiednie dla Niego warunki. A kiedy się narodzi w twoim sercu nie oszuka cię już nikt ... ani inny człowiek, ani szatan ... żaden Blue Bean, który będzie czarował twoje oczy obrazami Chrystusa na niebie, choćby były nie wiem jak piękne i zdumiewające. Nie zahipnotyzują cię żadne słowa idące z chmur, choćby były potokiem miłości ... ponieważ Bóg nie łączy swojego Serca z sercem człowieka za pomocą słów: kocham cię ... nie łączy się za pomocą ciała ... ale kiedy na nas kładzie oczy stajemy się jednością ze wszystkim.

W Obliczu Boga wszystkie inne rzeczy milkną, toteż kiedy w człowieka sercu pojawi się Chrystus wszystko milknie i nigdy żadne ludzkie oko nie widziało tyle kolorów, żadne ucho nie słyszało tyle pięknych słów jak w tej chwili. Milczące Boskie Słowa, potężnej mocy, które chociaż nie zostają wypowiedziane przez żadne usta, a jednak zdobywają potężne zaufanie i przyciągają wielką miłość. Tam gdzie kwitnie prawdziwa miłość nie potrzeba słów. Tam śpiewa pieśń miłości każda żywa komórka czy to w ciemną noc czy w jasny dzień ... już wiesz, że nocą nie jesteś sam, czujesz cały czas na sobie Boskie spojrzenie, już wiesz, że jesteś zakorzeniony w Wielkiej Prawdzie i Miłości, której nieustająco pragniesz. Codziennie wzrastasz i rozwijasz w sobie boskie owoce. Już nie masz w sobie pustyni i chociaż idziesz w potężnym słońcu to jednak nie pozostawiasz cienia ani żadnego śladu na swojej drodze ... bo czym jest droga do Ojca?

W chwili wniebowstąpienia Ziemi Chrystus objawi się wszystkim ludziom, zobaczy Go każdy człowiek choćby przez jedną sekundę, nawet ten głuchy i ślepy, ponieważ aby ujrzeć Chrystusa nie potrzebne są nam fizyczne oczy, żeby usłyszeć Jego głos nie potrzebne są nam fizyczne uszy ...

i zapamiętajcie:
wszyscy ci co zaufają własnym oczom i
uszom zostaną wtopieni w krainę wiecznej iluzji...

a człowiek niedowiarek jeszcze powie:
„pokaż nam Ojca”

a Jezus ci odpowie:
„czy nie wierzysz, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec jest we Mnie?

Iść do Chrystusa, do Ojca, to znaczy iść w głąb siebie i tam trwać, tu tkwi wielka tajemnica i nie ma innej drogi na Ziemi.

Wielkie objawienie nastąpi dla tych, którzy znają te wielkie prawdy, a nasza duchowa wędrówka chociaż na początku tej drogi wydaje się być taka długa, jakże jest krótka.

Długa droga to nasza wiara szczególnie kiedy ją próbujemy wyrazić w słowach, w czynach, w kościołach ... jakże można wyrazić w słowach to co jest niewyobrażalne, jakże możemy namalować to co przerasta nasze zmysły? Ale na świecie mamy potężną ilość zwolenników właśnie tej drogi, na której pozostawiamy i własne ślady i własny cień!

Tylko uprzywilejowani znajdują najkrótszą drogę, kiedy wiara jest ich wewnętrzną podróżą, która nas doprowadza do Chrystusa, a przez Niego do Ojca.

I mówi nam Jezus:

„Abyście i wy byli tam, gdzie ja jestem.”

Gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem dostajemy swój luksusowy apartament w Niebie, tzn. w sercu Boga, w którym jest wiele mieszkań.

„..Ja jestem w Ojcu moim
a wy we mnie i Ja w was.
Jeśli mnie kto miłuje
będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec Mój umiłuje go
i przyjdziemy do niego
i będziemy w nim przebywać.”

(J 14, 20;23)

Człowiek wznosi się na wyższe pułapy i kiedy przyjmuje w siebie Chrystusa, również przyjmuje w siebie promienie słoneczne, które docierają do wszystkich jego organów, które potrzebne są nam do funkcjonowania w centrum ziemskiego życia i rozwoju duchowego.

Energia słoneczna w człowieku podzielona jest na trzy części. Wszystkie trzy mają swoją duchową naturę. Składają się z fizycznego organizmu, natury emocjonalnej i umysłowej. Słońce jest złotem, a złoto jest symbolem ducha. Wyższy człowiek ma ukryty w sercu mistyczny diament, a w jego mózgu jest ukryta niebieska perła wielkiej wartości.

Bóg jest uniwersalną bezwarunkową miłością. Miłość jest Boską Energią, z której pochodzi wszelkie życie. Miłość jest jedną uniwersalną Prawdą i Boską Mocą Przyciągania – jedną wielką siłą, która przenika, łączy i jednoczy wszystkie rzeczy, wszelkie stworzenia, które wibrują we wspólnym rytmie.

Wszystko co jasne, wielka mądrość i wszelakie współczucie jest Prawdziwą Miłością, a zarazem najwyższym aspektem świadomości istnienia. W naszym życiu tkwi zalążek miłości, ale czy nastąpi w nas aż taki wielki rozkwit? To już zupełnie inna sprawa ... na pewno osobom o narcystycznym wnętrzu w dodatku ożenionym z megalomanią nie będzie łatwo zaowocować w tej sferze życia. Wszystkie ich intymne relacje będą tylko chwilowe, najmniejszy konflikt, argument, zakłóci każdy ich związek, a nawet w takiej chwili oświadczą światu, że wycofują się z uczuć bo mają w życiu ważniejsze priorytety, np. życie duchowe. Ale to są tylko projekcje egoistycznej świadomości, często, aby nakłonić partnera do zmiany zachowania według ich szablonu, jednym słowem nie dbają o uczucia innych ludzi, tylko o własne ego.

Dobre partnerskie związki potrafią doprowadzić do oświecenia. Prawdziwa miłość rozbudza w nas światło, daje radość, wolność. Umysł egoistyczny wytwarza inne wartości, które w gruncie rzeczy tworzą konflikt, a nawet dramat.

Jeśli w swoim życiu nie zrobisz miejsca na miłość, radość, pokój, na pewno tego nie otrzymasz. Największym katalizatorem zmiany w relacji jest kompletna akceptacja partnera bez względu na to, kim on jest, bez konieczności oceniania go lub zmieniania na swój sposób.

Miłość jest stanem bycia a nie chcenia i kiedy jest na etapie chcenia ciągle szuka nowych partnerów, nowych przygód, ciągle oszukuje i oczywiście nie może się rozwijać blokując duchowy rozwój. Mało tego, ego przenosi cię w stan oskarżyciela i szuka we wnętrzu drugiej osoby usprawiedliwienia na własne postępowanie, toteż nie dziwmy się, kiedy widzimy szczególnie u uzależnionych partnerów (alkoholików, narkomanów i erotomanów), że potrafią zwalić wszystkie swoje nieszczęścia na najbliższe im osoby. Oczywiście takie postępowanie nie może być realizacją jedności.

Ludzkość dobiegła do 2012 roku. Poruszamy się szybciej i szybciej, wyraźnie to widzimy. Wielu z nas budzi się do prawd o ziemskich manipulacjach i uświadamia sobie swój duchowy potencjał. Każdego dnia jesteśmy przez kogoś namawiani do duchowego przebudzenia. Ale tutaj musimy popatrzeć na drogi, na które jesteśmy zapraszani. Bacz szczególnie teraz, aby cię nikt nie zwiódł na niewłaściwą drogę!

Zastanów się czego tak naprawdę potrzebujesz dla własnego rozwoju, czy złoconych ziemskich świątyń, pięknych ozdobnych szat, gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania, które mają dla ciebie duchowi przywódcy wszystkich religii czy innych grup, czy tylko szukasz słów miłości i zapewnień, że wszystko będzie dobrze ... czy zagłębienia się w głębokiej prawdzie własnego istnienia? Czy chcesz się dowiedzieć: kim tak naprawdę jesteś i co tak naprawdę potrafisz, czy wolisz unosić się na powierzchni swojego życia i rozsiewać wokół siebie swoje chwiejne nastroje i pomysły? Zastanów się czego tak naprawdę potrzebujesz?

Ostatnie 2 tysiące lat, bardzo ważne dla całej ludzkości – Epoka Ryb, która uznana jest za epokę wiary, Epoka Ryb w astrologii zarządzana jest przez Jowisza i Neptuna.

Jowisz jest planetą ekspansji, dyrektorem wiary, optymizmu, prawa, religii, mądrości, idealizmu, rozwoju wyższego umysłu, ale i materialnego bogactwa, w którym nie ma nic złego pod warunkiem, że umiesz z niego rozsądnie czerpać ... potrafisz brać, ale także potrafisz tyle samo z siebie dać ... a jeszcze więcej, ponieważ dajesz jeszcze własną miłość i miłosierdzie.

Neptun jest planetą duchowego przebudzenia, dyrektorem mistycyzmu, energii psychicznej, natchnienia, oświetleniem, emocjonalnym poświęceniem i karmicznym obowiązkiem. W jego obliczu zetknęliśmy się z Prawdą i iluzją..

Znak Ryb, oprócz symbolu wiary i religii jest także symbolem największej nieświadomości zbiorowej..

Znak Ryb to również symbol Zbawiciela, Odkupiciela, i Męczennika .. tylko w świetle tych astronomicznych znaków możemy lepiej zrozumieć współczesne czasy, patrząc tylko na dwa ostatnie tysiąclecia i naszą ludzką ewolucję.

Epoka Ryb miała nas przybliżyć do Boga, jest źródłem siły i pociechy duchowej, mamy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, jesteśmy częścią tej samej Boskiej rodziny. Niestety ten ideał ludzkości jest nadal daleki od doskonałości. Współczesne społeczeństwo żyjąc w materialnym świecie jest mocno podzielone i ciągle ze sobą rywalizuje na każdym jednym polu.

Patrzymy na politykę świata, na nasze środowisko, ale coś zmusza nas, aby indywidualnie zawrócić do własnego wnętrza, tam do własnego rdzenia, ktoś każe nam bardziej świadomie żyć. Widzimy u siebie coraz wyższą wrażliwość ciała, duszy i zauważamy, że budzi się w nas nowa istota, co prawda jeszcze niedopasowana do nowego życia, ciągle brakuje nam wskazówek i odwagi jak dalej żyć, kogo naśladować?

Trzeba być po prostu sobą, miejmy tą odwagę ... mija już czas małpowania, przeskakiwania z drzewa na drzewo, jeśli dalej tak czynisz, nie dziw się, że twój świat stanął na głowie, a orbity twojego życia wyglądają zupełnie inaczej. Pozwól już sobie opuścić wydeptane ścieżki i rozpocznij poznawanie siebie, twoja spontaniczność zburzy stare formy. Lecz czyń to w świadomy sposób, nie pchaj się w nowe iluzje, nie fantazjuj, ... nie uciekaj się do zasilaczy, bo na tej drodze nie znajdziesz radości i szczęścia.

Każdy człowiek ma swoją osobistą wibrację, która jest podstawową częstotliwością umysłu. Wszyscy wiemy, że możemy wyczuć inną osobę lub miejsce, gdzie jest inna częstotliwość, a nawet możemy tą osobę/miejsce polubić od pierwszego wejrzenia ... lub nie i to też bez wyraźnego powodu. Kto ma silne osobiste wibracje wyciszy te niepokojące i oddali się z niechcianych miejsc, szczególnie kiedy poczuje w sobie głęboki niepokój. Czasami widzimy, że potrafimy się z kimś mocniej zestroić, co oznacza, że nasze wibracje są zgodne. Bywają przypadki, że uciekamy od niektórych ludzi, ale pozostawiamy po sobie spokój. Osoby, które nas atakują, dokuczają, ciągle zaczepiają, mamy z nimi wieczny problem, znaczy nasze wibracje są dla nich zbyt silne, niezrozumiałe.

Do rozwoju duchowego potrzebne jest człowiekowi ciało, przez które możemy podnosić własne wibracje, za jego pomocą jesteśmy w stanie wartościować nasze czyny, myśli. Dzięki niemu możemy sprostać różnym zadaniom, wyzwaniom i być otwartym kanałem, a naszemu ciału potrzebne jest słońce, które działa na całe nasze życie.

W zdrowym ciele mieszka zdrowy duch, ale gorzej bywa jak jedno i drugie jest przez nas skatowane, wtedy nie można ani żyć, ani kochać, ani nie zapala się w nas światło ... jawią się tylko wokół ciemności ...

... bo albo dusza odlatuje zbyt daleko od ciała i życia ... albo nasze ciało ma mrzonki jak mała dziewczynka, chce tylko żyć, biega na prawo i lewo i nie odróżnia czy biegnie w dobrym kierunku.

Ciało zbyt wzmocnione, udoskonalone dobre jest tylko jak walczysz na pięści ... bo każdy lekarz ci powie, że w dużej masie ciała mieszka krótki rozum. Nie potrafi rozpalić płomienia nadziei i chociaż igra z ogniem często budzi się w swoich zgliszczach, zagubiony między regałami własnej rzeczywistości.

Ludzie przez całe wieki czerpali impulsy z promieni słonecznych, które zasilały nasze ciała w witaminę D. Promienie słoneczne potrafią dostarczyć ciału skrobię i glukozę ... już wszyscy wiemy, że człowiek potrafi żyć tylko za pomocą słonecznej energii.

Warunek: musimy dostroić ciało do odpowiednich wibracji i zestroić go z własną duszą, a wtedy otrzymamy ogromne ilości pokarmu z samego słońca.

Kosmos jest pełen różnych energii, istnieje ciągła przemiana jednej energii w drugą, które potrafią ogrzewać powietrze lub je oziębiać, tworzą ciśnienie co sprawia, że wieją wiatry. Podobnie jak na ziemi gorące i zimne strumienie w oceanie generują prądy. Ciało ludzkie nie jest tylko mięsem i kośćmi, ale ma także swoje elektromagnetyczne prądy, na które mają potężny wpływ promienie słoneczne. Mogą powodować pozytywne wibracje i balansować ciało, umysł i duszę. Wszystko odbywa się naturalnie. Nasze ciało ludzkie jest reaktorem atomowym poruszającym każdą częścią ciała, a w chwili oświecenia jest gigantycznym reaktorem atomowym i wciska olbrzymią ilość woltów w każdą komórkę. Rdzeń kręgowy jest jak dipol z magnezu z siedmioma energetycznymi centrami. Ujemna baza rdzenia kręgowego jest niczym biegun południowy (czakra Muladhara) z trzema nadi: Idą, Pigalą i Sushumną. Pozytywna baza to głowa, niczym biegun północny (czakra Sahasrara).

W naszej krwi krążą cząstki wapnia i żelaza i produkują energię elektryczną w wyższych ciałach bio-magnetyzm. U tych ludzi energia słoneczna może pobudzić siedem ośrodków, które produkują hormony, które dodatkowo uwalniają jeszcze większą energię. Ludzki umysł jest bardzo silny, jest powodzią myśli. Myśli mają swoją masę i prędkość. Przez pozytywne myśli bardziej uwalnia się pozytywna energia wówczas do tych osób są w stanie dotrzeć fotony ze słońca uaktywniając szyszynkę i kontrolując wszystkie inne gruczoły. Taki proces pomaga ludziom nie tylko w ich wzroście duchowym, także w leczeniu chorób fizycznych i psychicznych.

Wiemy z fizyki, że widmo elektromagnetyczne, które jest postrzegane przez nasze oczy zawiera wszystkie kolory tęczy: od fioletu (najkrótsza długość fali) do czerwieni (najdłuższa długość fali), jest najważniejszym kluczem do funkcjonowania człowieka i jego ewolucji.

Tak więc, nasze zdrowie, samopoczucie naprawdę są uzależnione od słońca. Ciepło jest niezbędne do leczenia bólu.

Fotony ze słońca aktywują szyszynkę, która jest światłoczuła, tworząc hormon zwany serotoniną, który stymuluje inne gruczoły, zwiększa metabolizm organizmu i pomaga kontrolować umysł. Kiedy szyszynka nie otrzyma wystarczającej ilości światła słonecznego zwiększa się inny hormon – melatonina, która wywołuje sen, zwiększa poziom cukru we krwi, apetyt, prowadzi do otyłości, lęków, niepokojów.

Toteż dobrze byłoby korzystać z tej wiedzy, aby osoby cierpiące na lęki, niepokoje, depresje zaprzyjaźniły się ze wschodami słońca, aby stanęły przed nim każdego ranka i wdychali jego pierwsze promienie słoneczne. Znając ta wiedzę trudno się dziwić, że wszystkie religie uważają słońce za źródło wszelkiego życia i życiodajnej energii. W dodatku słońce nie pobiera opłaty za swoje usługi i można się nim żywić i leczyć do woli! Słońce nakarmi wszystkich bez względu na kolor skóry, różnicy płci, wieku, religii, kultury, dobrego i złego.

Promienie słońca, szczególnie w naszym obecnym cyklu mają olbrzymi wpływ na transformację człowieka. Dla wielu ludzi brzmi jeszcze zbyt tajemniczo słowo – transformacja, przypisuje się jej negatywne wpływy, ale z każdym dniem rośnie ludzka świadomość, społeczność zaczyna promować harmonię i braterstwo. Pojedyncze osoby stymulują większe grupy nawołując do moralnego obowiązku, aby chronić Matkę Naturę i cała naszą Planetę, dzięki czemu możemy popłynąć do naszego lepszego życia.

cdn...

21 May 2012

WIESŁAWA