KUNDALINI

OBWODY MÓZGOWE I POZIOMY KUNDALINI
(CZĘŚĆ 4)

LINK! DO CZĘŚCI 3

LINK! DO CZĘŚCI 5

Technicznie rzecz biorąc o człowieku oświeconym mówimy dopiero wówczas kiedy w jego ciele płynie nieprzerwanie Energia Kundalini od czakry podstawy Muladhary do czakry korony Sahasrary. Dopiero wówczas można dostrzec jedność wszystkich rzeczy, wówczas budzi się duchowe ego, które znacznie się różni od ludzkiego ego.

Mamy siedem Kundalini

Fizyczne, powszechne w życiu wszystkich ludzi, ponieważ w przeciwnym wypadku nie byłoby życia w biologicznym organizmie. Na tym poziomie Kundalini związane jest z energią „chi” i życiowymi funkcjami ciała. Już na tym poziomie Energia Kundalini potrafi się wznosić czyniąc, że niektóre osoby posiadają większe życiowe możliwości, np. super-sportowcy, słynni muzycy, artyści, i inne zdolne umysły, ale chociaż ich układy nerwowe są czasami mocniej nasączone wyższą energią nie można w tym przypadku mówić o oświeceniu.

Dopiero po przejściu trzeciego poziomu Kundalini można mówić o dokonującej się w ciele transformacji, która może doprowadzić do oświecenia. Na tym poziomie budzi się mocniej ciało emocjonalne. To już jest więcej niż energia życiowa, to jest już doświadczenie jedności z ludźmi na poziomie egzystencjalnym, w przeciwieństwie do drugiego Kundalini, które doświadcza tylko sporadycznie uczucia jedności.

Trzeci poziom Kundalini prowadzi do samorealizacji. Rzadko się zdarza, że ktoś kto osiągnął trzeci poziom narodzi się od nowa, z reguły tutaj kończy się nauka i zaczyna się duchowa kariera.

Ostatecznym krokiem samorealizacji jest osiągnięcie celu/sukcesu na polu fizycznym, np., przebudzenie potencjału, który jest potrzebny do ochrony samego siebie, zdobycia pozycji, np. w duchowym świecie (w kościele, grupie, duchowej tradycji). Obecnie stało się to zjawiskiem masowym i wiele osób czyni przeróżne wysiłki aby zdobyć ten niecodzienny dar – czyli mieć wpływ na większe masy ludzi i nimi sterować.

Wiele osób jest przeświadczonych, że Kundalini ma nas obdarzyć tylko w błogie i szczęśliwe rzeczy, i pracują mocno nad własnym uziemieniem (a to jest już potężna niedojrzałość). Trzeci poziom Kundalini połączony jest z Matką Ziemią, która integruje nasze siły na poziomie fizycznym, umysłowym, emocjonalnym i religijnym (nie mylić z duchowym). Ten poziom Kundalini jest propagowany przez Shri Mataji (Sahaya Yoga).

Przebudzenie się Kundalini na trzecim poziomie w wyniku samorealizacji (poprzez yogę, medytacje czy inne techniki) daje nam poczucie „fontanny chłodu”, którą można wyczuć w ciemiączku osób przebudzonych na tym poziomie. Podobny chłód będą czuć w kręgosłupie i w ciele. Ta mała „fontanna chłodu” na czubku głowy pokazuje wyraźnie kto jest przebudzony w drodze samorealizacji. Jeśli chcesz osiągnąć ten etap ewolucji wystarczy mieć tylko silne pragnienie aby osiągnąć ten stan, lecz należy wiedzieć, że będą to tylko otwarte drzwi w wymiar twojej świadomości, która będzie realizować tylko twoje pragnienia i zbawiać cię w doczesnym życiu.

To będzie podróż do twojego życia ... lecz wiadomo, nasze pragnienia potrafią szybko stygnąć, można je otwierać i zamykać, jak to się słyszy od wielu osób, które wznoszą Kundalini kiedy sami chcą – na żądanie. To jest poziom doświadczenia „małej jaźni” czyli samorealizacji, osiągniecie własnego potencjału życia, oczywiście na tym poziomie nawet nie zdajemy sobie sprawy z potężnych tajemnic, które nadal ukrywają się przed nami. Śmieszne jest także, jak wiele osób opisując własne doświadczenia z Kundalini twierdzi, że już po paru lekcjach Kundalini Yogi wznieśli tą Energię i korzystają z całego jej potencjału.

Oczywiście, nie da się tego osiągnąć po kilku seminariach w ciągu jednego weekendu a nawet po paru tygodniach czy miesiącach. Wiadomo, że wiele osób osiągając własny życia cel, realizując wyłącznie swoje „ja”utknie na zawsze w tym projekcie odcinając sobie drogę w prawdziwe życie. Musimy wiedzieć, że naszym ludzkim celem nie jest tylko błogość i ekstaza, ziemskie spełnienie, ale coś więcej – całkowity spokój i wolność, czysta istota bez żadnych korzyści, która nazywa się szczęściem. W samorealizacji ten mechanizm jest zgnieciony, nie zna jeszcze pojęcia – bycia nikim. Nadal tkwi w dualizmie między „samo” i „nikt.” Self (samo) nie jest stanem nicości tylko wyższą manifestacją ego.

Czwarte Kundalini budzi się kiedy osoba zaczyna mieć wątpliwości, że poziom na którym jest wydaje się być idealny, zaczyna pojmować jeszcze mocniej świadomość obecnego życia i boskich mocy we wszystkich rzeczach, bez których ludzka świadomość jest niczym. Tutaj mocniej poruszają się „bezpieczniki” w splocie słonecznym, aż emocje człowieka dochodzą do zenitu a umysł wpisuje się w ciemną duchową noc. Zaczyna doświadczać „ciemnej duchowej nocy umysłu”, która na tym etapie bardziej przemienia duszę niż umysł. W tej fazie, jeśli twoje zrozumienie jest nadal płytkie możesz ponieść mentalną klęskę. Wiele osób wycofuje duszę z życia i tkwi w murach własnego więzienia torturując nie tylko siebie ale i całe środowisko, w którym przebywa. Taki stan może trwać latami.

Piąte Kundalini - u osób silniejszych „ciemna noc umysłu” przechodzi w walkę i jest próbą zrozumienia samorealizacji, czyli utrzymania siebie w niewoli. Aż nadchodzi czas, że w samopoczucie wkrada się nicość, nie ma już chęci osiągnięcia samego siebie, budzi się czysta istota. Minie jeszcze dużo czasu zanim ta czysta świadomość zamanifestuje się w codziennym życiu.

Na tym etapie jest najtrudniej człowiekowi pojąć, że samorealizacja to tylko faza, nieco głębszy ślad naszej osobowości. Jeśli chcesz iść dalej nie wolno się oszukiwać i wszystkie nasze „self” muszą zniknąć (samorealizacja, kształtowanie osobowości według własnego pomysłu). Dla człowieka prawdziwie oświeconego potrzebna jest pusta skorupa, inaczej ciało nie zostanie wcielone. Tylko czysta skorupa daje sposobność do połączenia się z Wyższą Jaźnią, odtąd wypełnią nas wyższe wibracje i to one będą nas dalej kształtować. To jest faza życia w teraźniejszości co z kolei jest dalekie od samorealizacji. Na tym poziomie inna będzie już ocena miłości i szczęścia.

W czwartym i piątym Kundalini będą one tylko migotać, mogą nawet zawiesić się na kilka godzin, dni, tygodni, aż zostaną do końca złączone mechanizmy identyfikacji czyli połączenia się z Wyższą Jaźnią.

Jedność z Wyższą Jaźnią może być tak pełna, że człowiek traci świadomość. Kiedy doświadczy takiego stanu już zdaje sobie sprawę z nowego odkrycia, że nie ma już po co wracać do starego ego. Następuje pierwsza śmierć ego. Nawet zapomina jak się nazywa, ile ma lat, jaki jest dzień, życia cel ... wypełnia go nicość.... na szczęście są to dłuższe lub krótsze chwile, i świadomość powraca, bo inaczej nie doszlibyśmy do jeszcze wyższych pól świadomości, do stanu pełnej wolności. Ale pojawia się nowy dramat, taka osoba już wie czym jest ziemskie życie i pełna wolność ... i te powroty nie są dla niej szczęśliwe choćby odbywały się na niezwykle subtelnej płaszczyźnie. Od tej pory dusza tęskni za czymś co nie jest z tego świata, kreuje już nowe marzenie, wszystkie jej ego- koncepcje (przekonania, opinie, normy wartościowania, ograniczenia) rozluźnia i puszcza. Zaczyna tańczyć swój taniec solo, w czasie którego będzie uwalniać się od własnych życiowych pragnień, czyli uśmiercać je jedne po drugim ... te małe śmierci przygotowują ją na dużą śmierć – czyli dobrowolne poddanie się i oddanie co przesuwa ją do drzwi prawdziwej esencji w kierunku potężnej mistycznej siły.

Kundalini sześć i siedem – to związek galaktyk i całego Wszechświata, ale człowiek, który udaje, że urodził się już na tym poziomie, (a tak naprawdę nie ma pojęcia o co w tym wszystkim chodzi) nadmuchuje jedynie swoje własne ego. Nawet w starożytnych Wedach jest napisane od dawien dawna ; nie jeden święty i mędrzec myślał sobie, że został oświecony, że poznał wszystkie prawdy Wszechświata ... a tu nagle odkrywa nowe światy, o których nawet nie pomyślał, nawet nie podejrzewał, że takowe istnieją ... i budzi się ponownie w ziemskim świecie i patrzy wnikliwie na siebie ... i co widzi? Ma do przerobienia czwarte Kundalini!

I zadaje sobie pytanie: jakże to możliwe, przecież byłem przekonany, że wzniosłem Kundalini wiele razy da najwyższego poziomu, że opanowałem wszystkie doświadczenia, a tu okazuje się, że jest dopiero w połowie drogi.

Toteż wszystkim tym, którzy tak daleko mierzą powiadam po raz kolejny: aby dostać się na Boski poziom musi nastąpić w tobie rozpad twojego ego. Trudno również jest osiągnąć ten poziom bez wchodzenia w świat i bycia wolnym od roli człowieka. Musimy zaakceptować swoje człowieczeństwo a zarówno wiedzieć, że jesteśmy doskonałą istotą rozwijającą się bez względu na warunki życia, czy to będą prace domowe czy wznioślejsze dzieła, nie zapominajmy, kim jesteśmy! Wszystkie nasze doświadczenia to narzędzia, które umożliwią nam zintegrować się z innymi ludźmi i swoim własnym życiem. Musimy powołać się na swoją wrodzoną mądrość i bezbłędnie rozpoznać prawdziwą esencję życia. Nie zapominajmy, co to znaczy – BYĆ PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM!

I jak tego poziomu doświadczyć żyjąc w doskonałości w naszej współczesnej cywilizacji? Zostawić swoją rodzinę, przyjaciół, całe dotychczasowe życie i udać się na pustynię? Jechać do ashramu do Indii? Czy usiąść na ulicy w roli żebraka? Czy cały czas medytować i śpiewać święte pieśni? Jak można w tym samym ciele umrzeć i zmartwychwstać?

W pierwszej fazie kiedy Kundalini budzi się spontanicznie bez żadnych manipulacji, już masz czysty byt jako fundament, ale nie jesteś jeszcze zdolny do wielkich lotów. Taki lot znacznie się później już po wzniesieniu się Kundalini, kiedy ta Energia wznosi się do mózgu i na dobre scali cię z Wyższą Jaźnią.

Kundalini dociera do mózgu po oczyszczeniu kanału Sushumny i innych energetycznych kanałów i zmienia człowieka osobowość. Na tym poziomie jest naruszona nasza karma, chociaż nasza osobowość nadal się kręci wokół tej samej osi, realizuje siebie, robi jakieś rzeczy ... bywa, że nawet niezbyt mądre i rozsądne, ale już na tym etapie biorą górę miłosierdzie, miłość i inne Boskie cnoty. Przez taką aktywację naszych zmysłów fizycznych, które przechodzą do naszego mózgu, ego, intelektu, woli, rozpoczyna się w naszym ciele nowy poród.

Nasze nowe życie, które zaczyna być już inaczej oświetlone wlewa w nas inną życiową esencję, ale wprzódy dochodzi do całkowitej śmierci naszej starej osobowości. Wszystkie te procesy są w nas reaktywowane spontanicznie. Sami nigdy nie dalibyśmy sobie rady aby oderwać od naszego życia wiele jego elementów, pragnień. Zaczynamy postrzegać naszą kosmiczną jedność i samopoznanie.

Samorealizacja to duchowa wspinaczka do trzeciego piętra w górę. Wspinaczka do oświecenia to pełne przebudzenie Kundalini na poziomie siódmym. Większość mieszkańców na Ziemi zna tylko trzy poziomy Kundalini, albo po trosze wszystkie siedem tylko wymieszane ze sobą jak świąteczny bigos ... i to co ja piszę jest zaledwie garstką zrozumienia w całym tym procesie odrodzenia. W wielu przypadkach wiele osób myśli, że są na końcu drogi a to dopiero początek cyklu ewolucyjnego. Takie osoby często są uwikłane w świat iluzji, a w takiej sytuacji trudno jest spalić własną karmę co jest niezbędne do procesu oświecenia.

Kiedy osiągamy wyższe Kundalini nasza karma jest palona w ogniu Kundalini. Nasze nasiona karmy nie mogą już kiełkować.

Ogień Kundalini jest energią transformacyjną wynikającą z układu nerwowego, którego doświadczamy podczas szóstego i siódmego Kundalini, jest produktem transformacji. Na początku nie umiemy tego zjawiska rozpoznać. Nie wiemy co podnosi w naszym ciele do tego stopnia temperaturę; wprzódy w miednicy, kręgosłupie, po lewej stronie ciała, w klatce piersiowej, w głowie.

Szara masa ma wielką liczbę mitochondriów, organelli, które produkują energię (ATP) i ciepło. Czym jest większy wzrost Energii Kundalini tym wyzwala się więcej ciepła, ciało trawi wielka gorączka.

Ogień Kundalini pali naszą karmę, oczyszcza ciało z niepotrzebnych energii, nadmiernych wiązań wapnia w kościach, tkankach. W tym czasie występuje większe zapotrzebowanie na glukozę, która potrzebna jest do spalania. Gdy neurony nie otrzymują odpowiedniego poziomu glukozy może dojść do fizycznej śmierci komórek. Toteż osoby w procesie Kundalini desperacko szukają słodyczy. Na początku mojego procesu zjadałam trzy czekolady dziennie, spożywałam duże ilości miodu, czułam wielki głód na cukier, dzisiaj zdarza mi się to niezwykle rzadko, chociaż bywa, że gwałtownie szukam coś słodkiego ale nie spożywam już w takich ilościach. Ciało penetrowane przez Kundalini zmienia spektrum hormonów, enzymów, neuroprzekaźników, receptorów, ekspansji genów i syntezę białek. Na początku procesu zapala się tylko mały knot, w miarę czasu następuje wzrost ognia co powoduje wzrost transformacji. Ciepło pomaga w dojrzewaniu układu nerwowego. Ogień Kundalini wywołuje szok i stres oksydacyjny neuronów co zwiększa szybkość samoorganizacji i ochrony przed utlenianiem.

Gorąca Kundalini nie należy mylić z uderzeniami gorąca w czasie menopauzy. Przebiega w różnych okresach życia, trwa długie miesiące, robi sobie przerwy i ponownie uderza w te same miejsca z różną intensywnością, trwa to wiele lat. Najbardziej nasila się w czasie przesilenia letniego.

Ogień Kundalini potrafi wywołać w ciele potężne gęste poty, szczególnie nocami. Początkowy etap Kundalini uwalnia hormony płciowe, później na wyższym poziomie. Z własnych obserwacji wiem, że w czasie zwiększania się ciepła zwiększa się temperatura ciała, w moim przypadku przez długie miesiące utrzymywała się temperatura powyżej 38 stopni prawie każdego dnia. Były i wyższe wyskoki ale bywało i tak, że miewałam zaledwie około 35 stopni, chociaż w ciele paliła mnie silna gorączka i pragnienie.

W początkowej fazie Kundalini taka osoba gwałtownie chudnie, spalany jest tłuszcz, chociaż w tym czasie adrenalina zwiększa energię. To tylko maleńka część zmian w ciele związanym z ogniem Kundalini podczas przebudzenia na wyższym poziomie.

Tak więc, w czasie przebudzenia Kundalini uderzy w człowieka urzeczywistniający ogień życia, oczyszcza i uzdrawia ciało, penetruje emocjonalne bloki. Na trzecim poziomie Kundalini jeszcze mylnie interpretujemy Boską pomoc, mieszamy różne przekonania, żyjemy między miłością i strachem. Kundalini, w którym zapala się ogień jest energią elektryczną, jest żeńskim odpowiednikiem, już złotym i nie jest to dla człowieka łatwe, kiedy go tka złoty ogień transformacji, to jest największe życiowe wyzwanie, ból ciała i emocjonalne wstrząsy. Ale dopiero kiedy w nasze ciało uderza ten ogień wywołując w nim potężny pożar wypalają się nasze stare problemy, przekształcają człowieka światło i mądrość, ta osoba osiąga swój prawdziwy cel, łączy się ludzka jaźń z Boską – otwiera się furtka oświecenia.

Kundalini – potężna siła, organiczny katalizator ujednolica nasze ciało, umysł i duszę. Jest to Boskie światło, największy sekret ludzkiego życia.

W szóstym i siódmym Kundalini wzrasta nasze okablowanie, zwiększa się galaktyczna częstotliwość przenikając głębiej i głębiej w nasze życie. W całym ciele gra nieziemska muzyka, najmocniej nocami. Całe ciało produkuje dziwne objawy. Dla mnie było to straszne i trudne, trwało wiele lat, z początku panikowałam, nie rozumiałam tego procesu, w dodatku trawił mnie potężny ogień. Moja podróż w nieznane była trudna i bolesna. Nie wiedziałam co mam robić, czy medytować, czy pościć, czy się modlić, czy nic nie robić tylko cierpliwie czekać? Czasami trudno mi było utrzymać się na nogach, miałam silne zawroty głowy, wokoło mnie błyskały złote światła, bolały mnie wszystkie organy a nad głową buchał potężny żar, który promieniował z czakry korony. Nie do zniesienia był ogień wzdłuż kręgosłupa i w łopatkach.

Paliłam się warstwa po warstwie przez długie lata i palę się nadal chociaż już ten ogień mnie tak nie parzy, stał się dużo subtelniejszy. Kiedy na początku tego procesu uderzył w czakrę gardła straciłam na wiele tygodni słuch, kiedy po raz kolejny pracował w głowie zaczęłam mieć problemy z oczami, aż przyszedł dzień, że całkiem straciłam wzrok (parę miesięcy temu). Na szczęście nie trwało to długo. Po tym wydarzeniu okazało się, że moje oczy są dużo lepsze niż były poprzednio, podobnie było ze słuchem.

Obecnie w mojej głowie mniej pracuje prąd elektryczny, (który czasami jest bardzo dokuczliwy), nie bombarduje tak mocno moich komórek mózgowych, ale czuję wyraźnie wielkie ciśnienie wewnątrz szyszynki, które promieniuje do czakry korony w kształcie stożka odwróconego czubkiem w dół. Czuje, że moja szyszynka puchnie ... wiem, że ogień Kundalini dokonuje dalszych zmian. Najdłużej trwają zmiany w rdzeniu mózgowym, to jest wieloletni proces. Otwieranie nowego okablowania w mózgu bywa bardzo trudne, bolesne. Każde poruszenie ciałem, mrugnięcie powieką wywołuje eksplozje światła i dźwięku, z oczu płyną złote iskry (błyskawice).

Pewnie wiele osób zapyta: czemu to tak długo trwa? Zostają wznowione do życia obie półkule mózgowe, otwierają się miliardy nowych ścieżek neuronowych, od tej pory reprezentujemy wielowymiarową formę i otrzymujemy energię z najwyższego zakresu częstotliwości. W takim doświadczeniu możemy spodziewać się różnych doznań i emocjonalnych zakłóceń dopóki nasze wszystkie ciała nie zintegrują się na ten wysoki przepływ energii.

Kundalini - podnosi się jak dziki ogień
biegnie wzdłuż kręgosłupa,
zatrzymuje się dla odpoczynku w twoim sercu
a to siedzi już spokojne i jest niezwykle cierpliwe,
chociaż jeszcze miesza pragnienia
to jednak otwiera drzwi do nieba.
A ogień skrada się w kierunku przeznaczenia
omijając co niepotrzebne doprowadza cię do Prawdy.

Od piątego Kundalini zmieniają się nasze czakry, zmieniają swoje barwy, stają się śnieżystymi kulami w indywidualnym zabarwieniu.

Złote Kundalini to duchowy nektar, który spada z gwiazd, aktywuje duchową mądrość i oferuje Boskie przewodnictwo z Niebios. Złote Kundalini to proces wniebowstąpienia.

Czerwone Kundalini – to siła życiowa, samorealizacja, odyseja do własnego życia.

Nie trudno nie zauważyć, że światu brakuje na ten temat wiedzy, stąd jest produkowane tyle nieporozumień, lęku, obwiniania. Od piątego Kundalini mamy już zdolność widzenia poza powierzchnią Ziemi, powoli doświadczamy prawdy, pobieramy mądrość z miejsca poza naszym umysłem, tam gdzie tkwi rdzeń naszego całego życia.

Spontaniczne działanie Kundalini zatraca naszą indywidualność, wszystkie procesy odbywają się poza naszym „chceniem” co nie jest możliwe w samorealizacji kiedy ciągle czekamy na owoce naszych działań.

Spontaniczne przebudzenie odbywa się w stylu „bądź wola Twoja”, przez co człowiek ogranicza swoją wolę i osiąga pełne oświecenie. Oczywiście osoby doświadczone spontanicznym przebudzeniem doświadczają bólu i cierpienia, prześladowań i zmierzają się z innymi trudnościami. Nie jest łatwo pogodzić się z utratą naszego ziemskiego dobrobytu, w dodatku nie rozumie nas świat i też atakuje, próbuje nas wcielić w stare szeregi, lecz faktem jest także, że mimo wszystkiego, człowiek na tej drodze trwa w spokoju, i nie słabnie w nim siła nawet w najcięższych chwilach życia. Wszystkie cechy charakteru są produktem naszej karmy. Inna sprawa, że nie wszyscy w tym samym czasie dojrzewamy do pełnego oświecenia, ponieważ w takim momencie opuszczamy plan Ziemi a wiadomo życie na Ziemi musi nadal trwać.

Nie wszyscy oświeceni przejdą w Boskie wymiary nawet po spaleniu własnej karmy. Na Ziemi potrzebni są nauczyciele aby dzielić się z innymi ludźmi swoją mądrością i przyuczyć ich jak osiągnąć wyższy poziom duchowy. Toteż wiele wspaniałych osób żyje na Ziemi w różnych środowiskach, niekoniecznie są to osoby ubogie chociaż nie są władcami olbrzymich obszarów, ale obdarowują hojnie innych nie tylko materialnymi darami, oferują własną służbę i miłość. Jedni żyją w tym samym miejscu, inni się przemieszczają po całym świecie, podróżują z miejsca na miejsce. Często wydają się dziwaczni, inni ... wskazują nam to co jest trudne do rozpoznania, doradzają w jaki sposób żyć aby dojść do perfekcji. Nie zawsze je rozpoznajemy. Jedno jest pewne, nie są to osoby przepełnione nienawiścią, nie czynią nikomu brzydkich rzeczy, podtrzymują pokój, wyciszają strach, nie manipulują umysłami słabszych ... wiedzą, że z nienawiścią, podżeganiem, klątwą, kłamstwem nie można zajechać daleko. Zwyciężają nienawiść miłością a złe dobrym, nieprawdę pokonują prawdą. Wiadomo, że nie bardzo jest na rękę tym co nienawidzą, brak wzajemności.

Także zemsta i pogarda nie ma miejsca w ich życiu. Nie zadają innym ran życząc swoim wrogom śmierci czy plując na ich groby ... w świecie ludzi na wyższym duchowym poziomie nie ma miejsca na takie uczucia, na takie niskie czyny. W nienawistnych osobach Bóg jest martwy. Chociaż nie jeden raz zły człowiek przychodzi pod maską dobra lecz ich prawdziwym celem jest szerzenie zła, miotają negatywnymi energiami niczym granatami i jacy są z siebie dumni ... to ich krzywe energie nie jeden raz sprowadzają na Ziemie i ludzi nieszczęścia, to ich krzywe projekcje nasączone strachem zmieniają ludzki los, przeznaczenie.

Dobro i sprawiedliwość nie są cyniczne, bezlitosne czy obojętne. Chrystus podaje nam wszystkim rękę: ludziom dobrym i złym, i jakże się cieszy, że ten grzesznik zrozumie swój błąd ... jakże się śpieszy aby przytulić go do serca i wybaczyć mu winy ... owszem, Bóg wybaczy ... ale nie człowiek!

Bądźmy ludźmi szlachetnymi i czyńmy w życiu według zasady:

„Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”.

„Nie daj się zwyciężyć złu, tylko zło dobrem zwyciężaj.”

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim 
sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.”

Jaka jest różnica między ocenianiem i osądzaniem?

Ocenianie to zajęcie stanowiska wobec danej sprawy, w kategoriach „dobre-złe.”
Osądzanie, potępianie w dodatku bez wystarczających dowodów kierowane w innych z nienawiścią, często tylko po to aby zniszczyć drugą osobę, zdyskredytować w oczach innych jest bezprawnym wtargnięciem w nietykalną sferę osobistą. To dotyczy także osądzania różnych wyznań; to że ludzie studiują inne rzeczy, to że w nie wierzą, wcale nie znaczy, że zbłądzili, a może pogłębili własne pola świadomości! Człowiek powinien być tolerancyjny i nie wolno mu zmuszać innych do własnego wyznania, przekonania. Tak naprawdę tylko Bóg jest Sędzią żywych i umarłych, bo każdy z nas jest w jakiś sposób winny, żaden człowiek nie jest perfekt.

Dobro nas uszlachetnia a zły czyn szybko się rozkorzenia wyrządzając jeszcze większe zło.

Oświecona istota reprezentuje najwyższe ewolucyjne osiągnięcia w całym stworzeniu!
Doskonałe istoty żyją według najwyższych kosmicznych zasad. Czyste światło świadomości takiej istoty jest wystarczająco silne aby spontanicznie przebić wszystkie welony w całym stworzeniu przenikając do istoty wszystkiego.

cdn...

11 Sep. 2012

WIESŁAWA