|

Nareszcie po długich zmaganiach powróciliśmy do Źródła,
znaleźliśmy się na finiszu, bieg ukończony.
Jak się teraz czujemy?

Po początkowej euforii ogarnia nas ... rozczarowanie. Wszystko jest
jakieś inne, " jakby nie z tej bajki", ta inność nas onieśmiela,
przecież nigdy wcześniej nie mieliśmy styczności z taką sytuacją.
Następuje stan zawieszenia, kiedy to co było przestaje nas
ograniczać, ale jeszcze nie pojęliśmy czym jest wolność duchowa.
Niektórzy pomyślą, że pora już spocząć na laurach, przecież wszystko
już przepracowane. Nic bardziej mylnego. Otóż odpocząć trzeba, ale
po to, by nabrać siły do dalszej, wcale nie łatwej pracy. Przecież
nie będziemy stać bezczynnie i wpatrywać się w ogromną moc tryskającej
ze Źródła wody - Boskiej energii, musimy powoli zacząć ją przyjmować
i prawidłowo asymilować w swoim organizmie, aby później stać się
również naczyniem Bożym, przez, który będzie przepływać Boska energia
skierowana do innych ludzi.

Nie możemy się też zachłysnąć tą nową sytuacją i bez ograniczeń
czerpać ze Źródła
Wody Życia, bo wtedy ta energia nas zniszczy. Nasz organizm nie
potrafi uporać się
z tak ogromną dawką energii i może dojść do samounicestwienia. To
tak jakbyśmy stanęli przy wytryskającym ze skały źródełku. Gdy
podejdziemy za blisko, wtedy tracimy orientację
i nie możemy złapać oddechu, musimy się cofnąć i stanąć w
bezpiecznej odległości.
Teraz przed nami całkiem nowy etap życia, wielki początek, który
zdecyduje o naszym powodzeniu na drodze duchowego rozwoju. Innych
wartości będziemy się uczyć, innym testom życiowym będziemy
poddawani. Teraz liczy się uniwersum, a nie jednostka.
Będą to zatem lekcje Uniwersalnej Miłości, Uniwersalnego
Przebaczenia, Uniwersalnej Pomocy, bez oglądania się na siebie i
wnioskowania, czy coś z tego będziemy mieć w
życiu ziemskim. Dla nas wtedy zacznie się liczyć wieczność, dary
duchowe zyskają bardzo na wartości, nieraz w chwili refleksji
pomyślimy, jak mogliśmy wcześniej tak żyć, hołdując
w większym lub mniejszym stopniu różnym bożkom. Przestaniemy się
wtedy utożsamiać ze swoim - ja. Potrzeby ludzi postawimy przed
swoimi potrzebami, w ludziach kalekich zaczniemy dostrzegać samego
cierpiącego Chrystusa. Różne sytuacje życiowe będziemy traktować jak
nowe lekcje, które pomogą nam się ciągle doskonalić i wzrastać
głównie w UNIWERSALNEJ MIŁOŚCI.

Narodziliśmy się powtórnie, z tym, że na płaszczyźnie
transcendentnej. Teraz będziemy powoli przechodzić kolejne etapy na
drodze rozwoju duchowego. Na początku drogi jesteśmy jak noworodek,
czyści i niewinni. Po pewnym czasie zaczynamy raczkować,
czyli samodzielnie szukać piękna natury wolnej od zakłamania i
obłudy. Nasz chód nadal
jest niepewny, nieraz się potkniemy, nabijemy sobie guza, skaleczymy
się, musimy nauczyć się ostrożności i rozwagi.
Ta droga, którą
wybraliśmy, prowadzi nas w nowy wymiar, który wymaga od nas przede
wszystkim zachowania umiaru we wszystkim czego pragniemy.
Niejednokrotnie musimy zwalczyć w sobie niecierpliwość, która nam
podpowiada, że za wolno posuwamy się do przodu, że powinniśmy sięgać
wyżej. Nic bardziej mylnego,
w rozwoju duchowym nie ma wyścigu, wszystko odbywa we właściwym dla
siebie czasie,
to tak jak w przyrodzie: jest czas siewu, czas kiełkowania,
wzrastania, kwitnienia, owocowania i zbioru. Niczego nie da się
przyśpieszyć, ani danego etapu ominąć,
bo zbiór nie będzie dorodny, a czasem nawet niemożliwy.

We wszystkim jest zamysł Stwórcy, trzeba powoli oswajać się z nową
rzeczywistością. Nasz organizm musi przestawić się na inne tory
funkcjonowania, zegar biologiczny musi zacząć tykać w innym rytmie.
Nasze ciało musi ulec przeobrażeniu komórkowemu. Ciężko jest wtedy
utrzymać balans energetyczny, więc pośpiech jest tu jak najmniej
wskazany. Chcielibyśmy czynić od razu rzeczy wielkie, niestety, ale
trzeba zacząć od tych najmniejszych, czasem naszym zdaniem najmniej
istotnych, ale to jest właściwa droga duchowa, z której już nie
chcemy zawracać, pomimo iż jest ciężko i nieraz przyjdzie upaść na
kolana. Nie należy zapominać, że jesteśmy u Źródła, a gdzie znajdują
się wszystkie Źródła, najczęściej w górach i to zwykle dosyć
stromych i niebezpiecznych.

Szlaki górskie naszego nowego życia, to nie szeroka asfaltowa droga,
którą podążaliśmy do tej pory. Moja rada jest taka dla wszystkich,
którzy rozpoczęli tę trudną wspinaczkę, że nie należy zaczynać
żadnego działania, dopóki nie nauczymy się tymi szlakami poruszać.
Potem na wszystko przyjdzie czas.

cdn...
Maria
|