KRYZYS DUCHA

WEŹ SWÓJ KRZYŻ
 

Ludzi ogarnęła jakaś "mania" twierdzenia, że cierpienie jest głupotą, że Bóg wcale nie chce byśmy cierpieli. Gdzie nie czytam na tych forach wszędzie reklamuje się luz i swoboda. Świat zdominowały - seks, kariera, trendy, pieniądze, itp...

A tymczasem ludziom tak trudno pojąć, że Męka Chrystusa staje się dla nas samą radością - chociaż niełatwą - ale tą najprawdziwszą, jedyną, ponieważ jej fundamentem jest miłość Boża, czyli sam Bóg, bo Bóg jest miłością.

Przez mękę i śmierć na Golgocie Jezus wszedł do chwały zmartwychwstania, a ludziom zapewnił wieczne zbawienie, jeżeli tylko zechcą skorzystać z tego zbawczego depozytu. Mało kto niestety chce.

Tę mądrość krzyża w dziejach ludzkości posiedli przede wszystkim ludzie najroztropniejsi i najszczęśliwsi - święci i błogosławieni, którzy starali się nieustannie trwać w życiodajnym i zbawczym promieniowaniu krzyża. Bł. Matka Teresa z Kalkuty powiedziała:

"Pamiętajmy, że męka Chrystusa kończy się zawsze radością zmartwychwstania. Toteż, kiedy czujesz we własnym sercu cierpienie Chrystusa, pamiętaj, że nadejść musi zmartwychwstanie, musi zajaśnieć radość Wielkanocy. Nie pozwól, aby smutek tak zawładnął tobą, że zapomnisz o radości zmartwychwstania Chrystusa".

W regule dla założonego przez siebie Zgromadzenia Misjonarek Miłości zapisała -"Najlepszym sposobem na okazanie wdzięczności Bogu i ludziom jest przyjęcie wszystkiego z radością".

To przekonanie i tę mądrość mistyczną zaświadczała zawsze i wszędzie swym własnym życiem.

Ludzie nie czytają,
nie analizują żywotów świętych, a tam jak w Biblii ukryte jest rozwiązanie -klucz do naszego Zbawienia.

Jak mądrość krzyża może funkcjonować zbawczo w życiu ludzkim, ukazuje pontyfikat Jana Pawła II. Ten apostoł współczesnego świata pokazuje, jak można prowadzić ludzkość do Boga, mimo naznaczenia go niezmiernym cierpieniem. Krzyż cierpienia, krzyż przeciwności życiowych nałożony na człowieka winien być przyjęty jako zaproszenie go do prawdziwego życia w Bogu.

Niech rękojmią krzyżowej radości dla nas - radości niełatwej - będzie przede wszystkim orędzie Jezusa:
"Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24).

Myślę , że tyle wystarczy, aby ludzie którzy to w ogóle przeczytają zrozumieli, że nie kariera, nie pieniądze, nie zaszczyty nas prowadzą do Domu Boga, że nasze uniżenie, ból bycie małym i cichym jest zbawcze. Pomoc cierpiącym,
ubogim ma sens.

Ammy