Pan Jezus, wyjaśniając przykazanie miłości bliźniego, opowiedział
przypowieść o człowieku znajdującym się w potrzebie, którego minęli
obojętnie kapłan i lewita. Pomocy udzielił mu podróżny - uznawany
przez Żydów za obcego - Samarytanin. Chrystus pytał swego rozmówcę,
który z trzech widzących potrzebującego okazał się jego bliźnim -
"Ten, który mu okazał miłosierdzie" - "Idź, i ty czyń podobnie".
Słowa te, wraz z przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie,
rozbrzmiewają przez wieki, jako wezwanie do bezinteresownej,
miłosiernej miłości.
W czasach współczesnych miłosierdzie często poddawane jest ostrej
krytyce, a jego praktyka przeżywa kryzys. Wypływa to z błędnego
rozumienia miłosierdzia jako uczucia litości, a nawet słabości,
poniżającego godność człowieka. We współczesnej kulturze
europejskiej idea miłosierdzia chrześcijańskiego często więc bywa
błędnie kojarzona z rozdawnictwem jałmużny, utrudniającym dążenie do
sprawiedliwości i rozwiązywanie aktualnych problemów społecznych. Do
zawężenia idei miłosierdzia przyczynia się niekiedy postawa samych
chrześcijan, ograniczających je tylko do siedmiu uczynków
miłosiernych, praktykowanych zewnętrznie.
Uczynki miłosierdzia względem ciała
1. Łaknących nakarmić
2. Pragnących napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszać
6. Chorych nawiedzać
7. Umarłych pogrzebać
Mamy wiek XXI. Technologie rozwijają się w postępie geometrycznym, a
uczynki miłosierne pokazane przez Jezusa Chrystusa zyskały apogeum
aktualności. Cały czas na świecie są ludzie, którzy po prostu
głodują. I to nie tylko gdzieś daleko w Afryce czy Azji, u nas, w
środku Europy zjawisko to wcale nie zostało wyeliminowane. Niestety
problem głodnych dzieci (właśnie na najmłodszych widać to
najbardziej jaskrawo i boleśnie) nie zniknął z naszego krajobrazu.
Szczególnie drastycznie jest to zauważalne w dobie wielkich
kataklizmów, które nawiedzają nasz kontynent. Ludzie masowo odcięci
od świata przez groźne powodzie i osuwiska niejednokrotnie cierpią
głód i pragnienie. Niejednokrotnie też w odruchu bezwarunkowej
miłości należy przyjąć ich pod swój dach, opatrzyć jak biblijny
Samarytanin rany fizyczne i duchowe .
Symbolicznie należy też rozumieć słowa naszego Mistrza, że lekarza
nie potrzebują zdrowi lecz chorzy. To prawda, ludzie blisko Boga
mają oparcie w swojej wierze. Ci, którzy od Boga są daleko -
potrzebują pomocy. Jednak nie w nachalnym nawracaniu na siłę - tu
efekty mogą być zupełnie przeciwne. Własny dobry przykład - zrobi tu
zdecydowanie więcej. Bóg ma swoje plany w stosunku do każdego.
Dlatego nie mamy prawa nikogo osądzać i oceniać.
Znamy zalecenie Jezusa:
"Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny" (Łk 6, 36)
oraz "Błogosławieni miłosierni, albowiem
oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7). Miłosierdzie
jest głównym przedmiotem i tematem nauczania Jezusa. Należy też
przypomnieć przypowieść o Synu Marnotrawnym (Łk 15, 11-32) i o
Miłosiernym Samarytaninie (Łk 10, 30-37), bądź też - drogą kontrastu
- o Nielitościwym Dłużniku. Nie brakuje także ustępów ukazujących w
nowym niejako świetle miłość i miłosierdzie Boże. Oto Bóg ukazuje
się jako Pasterz szukający owcy zabłąkanej (Mt 18, 12-14).
Zarówno w życiu Jezusa, jak i w Jego dziełach miłosierdzie zajmuje
pierwsze miejsce. Uczniowie mają kontynuować misję Jezusa. Powinni,
tak jak On, świadczyć ludziom miłosierdzie:"Wszystko co uczyniliście jednemu z
tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).
Do głoszenia i czynienia miłosierdzia uczniowie zostali odpowiednio
przygotowani przez Mistrza - nie tylko słowami, ale także czynami i
całą postawą.
Świadczyć miłość miłosierną w wymiarze materialnym, ale i duchowym,
w perspektywie wieczności - to jest także nasze zadanie jako uczniów
Chrystusa. Z czynów miłości będziemy sądzeni. Bóg chce, byśmy byli
Jego nadzieją na Ziemi. Inni ludzie też takich nas oczekują.
Spełniając uczynki miłosierdzia zostawiamy jakiś ślad. Jaki to
będzie ślad? Idziemy przez pustynię świata. Czy za nami kwitną
ogrody?
Być nadzieją dla ludzi - nadzieją miłosiernego Boga - to być
nadzieją tej miłości, która nie liczy czasu, która się pochyla i nie
pyta "za ile?", która pochylając się nad człowiekiem mówi do niego:
"Kocham cię, człowieku, i nie wypuszczę cię z moich rąk!".
Być nadzieją miłosiernego Boga dla ludzi - to powołanie, trud i
piękno, które fascynuje, pociąga i wprowadza Boga w ludzki świat.
Wtedy Bóg zawsze jest u siebie, a człowiek w rękach kochającego Boga.
Uczynki miłosierdzia względem duszy
1. Grzesznych upominać
2. Nieumiejących pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych
Tylko Pan Bóg wie, ilu grzeszników trafiło do nieba, bo znalazł się
w ich życiu ktoś, kto odważył się powiedzieć:
"To, co czynisz, jak postępujesz jest grzechem. Ściągnie na Ciebie
karę Bożą".Dzisiaj mówi się o tolerancji powszechnej,
która obejmuje nie tylko osobę grzesznika, ale także jego grzechy. I
to jest błąd zasadniczy. O ile zawsze należało mieć szacunek dla
człowieka, choćby i grzesznego, to najwięksi święci nie wahali się
napiętnować, nieraz bardzo surowo, grzechów ludzkich. Dzisiaj
środowiska liberalne domagają się szacunku dla samego grzechu.
W naszym życiu spotykamy wielu ludzi zagubionych, wątpiących. Taki
stan wywołuje głębokie cierpienie. Pan Bóg potrzebuje nas, by takim
ludziom nieść sens życia, wiarę w dobro. A ilu znajdujemy na naszej
drodze zmartwionych, a nawet załamanych? Można powiedzieć, że obecne
czasy są wyjątkowo ciężkie i jakże trudno dziś o człowieka
radosnego. Pocieszanie takich strapionych ludzi to rodzaj jałmużny
do jakiej jesteśmy zobowiązani wobec naszych bliźnich. Nie zawsze
stać nas na pomoc materialną, ale dobre pocieszające słowo jest
dostępne zawsze. Trzeba tylko wczuć się w położenie tej biednej
matki, tego bezrobotnego sąsiada, tego głodnego dziecka. Oczywiście,
czasem nie wystarczy pocieszyć, trzeba jeszcze zaradzić, na ile
możemy, ludzkiej biedzie. Niemniej pociecha pozostanie zawsze tanim,
a jakże nieocenionym środkiem pomocy bliźniemu.
Od czasu do czasu
spotyka nas krzywda. Co wtedy robimy? Czy potrafimy za osobą
krzywdzącego dostrzec także człowieka? Czy pragniemy zemsty? Bardzo
często zemsta jest uczuciem, które "pielęgnujemy w naszych sercach".
A tymczasem przykład Pana Jezusa, Matki Najświętszej i tylu świętych
każe nam zapominać o krzywdach, tak jak Bóg zapomina nam nasze
grzechy, ilekroć Go o to prosimy. To nie jest takie łatwe, ale
przecież Pan Jezus nie powiedział nigdy, że Jego droga będzie łatwa.
Znoszenie cierpliwe krzywd przychodzi z trudem, ale jest możliwe,
jeżeli tylko będziemy pamiętać o Męce Pańskiej i Bożym Miłosierdziu,
które tyle razy wybaczało nam już nasze grzechy.
Jeżeli ktoś umie cierpliwie znosić krzywdy, to potrafi także chętnie
darować urazy. Przypomina się nam tutaj scena z Ewangelii, kiedy Pan
Jezus mówi do Piotra, że ma wybaczyć nie siedem, ale siedemdziesiąt
siedem razy, gdy zajdzie taka potrzeba. Czasem nie pomagają
napomnienia, nasi wrogowie jakby zacięli się w swojej złości na nas.
Ale wystarczy raz odpłacić dobrem za otrzymane zło i długo panosząca
się w ludzkim sercu nienawiść topnieje jak brudny śnieg przy
wiosennym słońcu. To, czego nie dokonała prowadzona nieraz latami
wojna, nienawiść, tego dokonał jeden uczynek miłosierny, polegający
na przebaczeniu w Imię Pana Jezusa Chrystusa. Z reguły nienawiść
zawsze rodzi nienawiść, zło wywołuje zło jeszcze większe, dopiero
przerwanie tego łańcucha złości i nienawiści przez miłosierdzie,
przebaczenie, może uleczyć nieraz bardzo stare rany.
I wreszcie modlitwa. Nie wyłączająca nikogo. Ani żywych, ani
zmarłych. Obejmująca wszystkich. Dzisiaj nie ceni się modlitwy. Ceni
się skuteczne działanie. Jakieś tam klęczenie na kolanach? To nie
dla współczesnego człowieka. A jednak, kiedy przyjrzymy się Panu
Jezusowi, zauważymy, że On, będąc Synem Bożym modlił się bardzo
często i długo. Żył modlitwą. Jeszcze na krzyżu, kiedy dopełniały
się chwile Jego ziemskiego żywota, modlił się za swoich oprawców.
Modlitwa
jest darem, jałmużną, na którą stać każdego. Więcej, możemy ją dawać
nie tylko tym, których spotykamy wokół siebie, ale również tym,
którzy już odeszli, którym może powinniśmy byli okazać naszą
serdeczność za życia, a nie zdążyliśmy... Zawsze wtedy pozostaje
modlitwa, która dla nich jest wielkim dobrodziejstwem, a dla nas
dobrym uczynkiem, wysługującym nam niebo. Pan Jezus mówi, że tylko
miłosierni dostąpią miłosierdzia. Starajmy się w naszym życiu
praktykować jak najwięcej uczynków miłosiernych. Pamiętajmy, że
miłosierdzie wobec bliźniego nie może skończyć się tylko na pamięci
o jego cielesnych potrzebach. Również dusza ludzka potrzebuje
miłosierdzia...
Opracowała Maria na podstawie własnych wiadomości oraz artykułu
zamieszczonego w czasopiśmie Przymierze z Maryją nr 13
listopad/grudzień 2003 r.