|

Pełną interpretacje cnót Boskich zawarł Apostoł Narodów - św. Paweł
z Tarsu w swoich Listach Apostolskich. Dokonał metafizycznej analizy
trzech nadprzyrodzonych przymiotów, którymi obdarował Stwórca swój
lud. Tylko od nas zależy czy należycie rozwiniemy w swoim życiu ów
potrójny dar, który wytycza drogę zbawienia każdego, kto
bezgranicznie zaufa Bogu i ofiaruje mu swoją jakże niedoskonałą
miłość.
We fragmencie 1 Listu do Koryntian św. Pawła pisze
(1Kor 13; 12 -13)
1. Gdybym mówił
językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2. Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4. Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5. nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6. nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7. Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9. Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11. Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

W nadziei już jesteśmy zbawieni
(Rz 8, 24),
mówi św. Paweł Rzymianom,
... a także nam.
Odkupienie?, zbawienie, zgodnie z wiarą chrześcijańską, nie jest
jedynie zwyczajnym wydarzeniem. Odkupienie zostało nam ofiarowane w
tym sensie, że została nam dana nadzieja, nadzieja niezawodna, mocą
której możemy stawić czoło naszej teraźniejszości: teraźniejszość,
nawet uciążliwą, można przeżywać i akceptować, jeśli ma jakiś cel i
jeśli tego celu możemy być pewni, jeśli jest to cel tak wielki, że
usprawiedliwia trud drogi.
W tym kontekście rodzi się od razu pytanie: jakiego rodzaju jest ta
nadzieja, skoro może uzasadniać stwierdzenie, według którego,
poczynając od niej, i tylko dlatego, że ona istnieje, jesteśmy
odkupieni? I o jaką chodzi tu pewność?
Ciało i duch stanowi pewną jedność w ziemskiej rzeczywistości.
Materialne ciało człowieka pozwalające działać mu w rzeczywistym,
ziemskim świecie jest pewnego rodzaju odwzorowaniem abstrakcyjnej
duszy. I tak właśnie zgodność tych dwóch, mogących ze sobą właściwie
współgrać elementów naszego ziemskiego bytowania dowodzi naturalność
wiary. Czyż nie ufamy, czyli wierzymy w to, że wiedza przekazywana
nam przez naukowców, filozofów, nauczycieli, wykładowców i
profesorów jest prawdziwa a nie sfałszowana?
Nie wierzymy w to, że nowe odkrycie, archeologiczne wykopalisko to
nie wymysł filozofa, ani podstępny falsyfikat zamknięty w muzeum, by
do jego zbadania nie dopuścić osób trzecich? Mówimy o wiarygodności
naukowców, czyli wierze w ich tezy, pomimo tego, że nieraz
zaprzeczają samym sobie? To przykłady naszej wiary ucieleśnionej w
to co materialne i rzeczywiste. W naukę, która jest głębszym
poznaniem ufizycznionej miłości Boga do stworzonego świata i
człowieka. Wiara zaś duchowa, wywodząca się z abstrakcjonizmu naszej
genezy i istnienia polegająca na ufności i wyznawaniu Boga będącego
jednocześnie częścią tejże wiary jest właśnie dowodem na jej
naturalność jako jednej z cech, które ukazują podobieństwo ciała i
ducha. Wiara ta łączy się z zapotrzebowaniem fizycznych gestów
wywodzących się z natury duchowej, a więc współgra właściwie z
materialistyczną częścią naszego działania za życia ziemskiego.
Wiara metafizyczna w Kogoś, Coś obcego ziemskiemu realizmowi, a
jednocześnie przez ofiarę Chrystusa łączącego oba "światy" natury
człowieka. Wiara abstrakcyjna w to co abstrakcyjne.

Właśnie... czemu miłość jest największa? To najlepszy dowód
wspaniałej symbiozy ciała i ducha. Miłość bez ciała istnieje lecz w sposób
nadnaturalny, zaś ciało bez niej nie istnieje. O miłości czytamy już
w Księdze Rodzaju. Dostrzegamy ją w dziele stworzenia
(nie ważne czy wynikającego z
legendy, czy prawdy) bo Bóg nas kochał i postanowił duszę
uczynić na wzór samego Siebie.
Miłość ma źródło w naszym sercu duchowym. Niematerialne uczucie,
którym darzymy drugą osobę na pewno nie wywodzi się z popędu do
ładnego "osobnika" płci przeciwnej... to tylko podłoże pozwalające
wyprodukować na żądanie miłości abstrakcyjnej komórki niezbędne do
powstania nowego życia. Właśnie przecieranie się i kumulowanie
duchowego uczucia z tym samym uczuciem osoby płci przeciwnej oraz
łączenie w jednego ducha i w sposób stosunku małżeńskiego w jedno
ciało uświadamia nam jak wielka jest miłość, którą Bóg obdarzył
człowieka i pozwolił mu nią rozporządzać. To właśnie na żądanie
tejże miłości może powstać nowe życie, które dzięki kolejnej miłości
Boga zostanie obdarowane niepowtarzalną duszą podobną do Stwórcy i
ciałem pochodzącym do rodziców i do nich podobnym. A pieczę nad
rozwojem tej duszy otrzymują rodzice.
A więc trzy cnoty boskie - wiara nadzieja i miłość (fides, spes et
caritas) wielkie dary od Boga, którymi On sam pozwolił nam
rozporządzać i je rozwijać według własnego uznania. Skarby
metafizyczne, niematerialne, abstrakcyjne o niewyobrażalnej
wielkości i nieskończone źródła tych darów w naszej duszy. Balsam
dla duszy innych, którym możemy obdarzyć, a którego łask także
możemy dzięki innym i samym sobie dostąpić. Ekstaza wiary, nadziei i
miłości.
Opracowała Maria
na podstawie własnych wiadomości
oraz informacji zawartych w Internecie
|