KRYZYS DUCHA

RADYKALNE OCZYSZCZANIE I WYBACZANIE
(CZĘŚĆ 10)
LINK! DO CZĘŚCI 9

LINK! DO CZĘŚCI 11

Praca przy fundamentach naszego odrodzonego życia jeszcze nie została ukończona. Mamy już wyryte w skale naszej duszy jego trzy elementy, teraz nadeszła pora, by zacząć ciężką pracę przy jego czwartym podzespole, który nazywa się RADYKALNE OCZYSZCZENIE I WYBACZENIE. Czeka nas bardzo trudna praca, w pocie czoła, kiedy będziemy warstwa po warstwie jak rzeźbiarz odłupywać poszczególne warstwy kamienia, do momentu ukazania się litej warstwy, na której zaczniemy wznosić brakujący fragment. Tak samo jest z naszym życiem, chcąc całkowicie się oczyścić wewnętrznie, musimy ściągać poszczególne warstwy, aż dotrzemy do punktu, w którym poczujemy się zupełnie nadzy. Stać się nagim w sensie duchowym, to odzyskać wolność i niezależność, wyzwolenie i co za tym idzie duchowe oświecenie.

Nagość nie ma nic do ukrycia. Jest to stan i obraz stworzenia bez zakłamania i obłudy. Nagość symbolizuje również stan oczyszczenia, zrzucenia z siebie wszystkich naleciałości, uwarunkowań, uzależnień. To także zerwanie z przeszłością, dotychczasowym życiem i postępowaniem. Jest to zatem powrót do mitycznego okresu pierwszych ludzi w raju, zanim zostali z niego wypędzeni. Oni byli tam właśnie nadzy, doskonali. Z chwilą, gdy popełnili pierwszy grzech poczuli, że są nadzy, czyli zaczęli się wstydzić tej swojej doskonałości i poczęli ją powoli przykrywać warstwa po warstwie symboliczna odzieżą, czyli niewłaściwym postępowaniem. Pierwszą warstwą ich odzieży było nieposłuszeństwo wobec Boga, a potem dochodziły kłamstwa, wymówki itd. Nakładając te poszczególne warstwy rozproszyli boskie światło, które my na powrót scalamy ściągając te poszczególne warstwy z siebie. Wtedy dopiero staniemy się doskonałymi jak Ojciec Niebieski. Przecież zapewnił nas o tym Jezus Chrystus podczas swojej ziemskiej wędrówki.

W parze z oczyszczeniem idzie wybaczenie. Te dwa procesy nakładają się na siebie. Nie ma prawdziwego wybaczenia bez oczyszczenia. Kiedy prawdziwie wybaczymy, nie damy się sprowokować nikomu, ponieważ nie nadamy wagi słowom wypowiedzianym pod naszym adresem. Te słowa nie mogą nas wówczas zranić, bo nie zasililiśmy ich swoją energią. Wtedy one nie mają nad nami władzy i wracają z powrotem do nadawcy ze zwielokrotnioną siłą. To jest najlepsza metoda, bo wytrąca broń największym agresorom, którzy widząc, że nas nie zniszczyli, zaczynają niszczyć samych siebie (kto mieczem wojuje, od miecza ginie). Praca przy fundamentach naszego nowego życia powoli dobiega końca. Teraz pora trochę odpocząć, by nabrać sił do następnego etapu pracy, przy wznoszenia duchowej budowli.

cdn...

Maria