|

Praca przy fundamentach naszego odrodzonego życia jeszcze nie
została
ukończona. Mamy już wyryte w skale naszej duszy jego trzy elementy,
teraz
nadeszła pora, by zacząć ciężką pracę przy jego czwartym podzespole,
który
nazywa się RADYKALNE OCZYSZCZENIE I
WYBACZENIE. Czeka nas bardzo
trudna praca, w pocie czoła, kiedy będziemy warstwa po warstwie jak
rzeźbiarz
odłupywać poszczególne warstwy kamienia, do momentu ukazania się
litej warstwy,
na której zaczniemy wznosić brakujący fragment. Tak samo jest z
naszym życiem, chcąc całkowicie się oczyścić wewnętrznie, musimy
ściągać poszczególne warstwy, aż dotrzemy do punktu, w którym
poczujemy się zupełnie nadzy. Stać się nagim w sensie duchowym,
to odzyskać wolność i niezależność, wyzwolenie i co za tym idzie
duchowe oświecenie.

Nagość nie ma nic do ukrycia. Jest to stan i obraz stworzenia bez
zakłamania i obłudy. Nagość symbolizuje również stan oczyszczenia,
zrzucenia z siebie wszystkich naleciałości, uwarunkowań, uzależnień.
To także zerwanie z przeszłością, dotychczasowym życiem
i postępowaniem. Jest to zatem powrót do mitycznego okresu
pierwszych ludzi w raju,
zanim zostali z niego wypędzeni. Oni byli tam właśnie nadzy,
doskonali. Z chwilą, gdy popełnili pierwszy grzech poczuli, że są
nadzy, czyli zaczęli się wstydzić tej swojej doskonałości i poczęli
ją powoli przykrywać warstwa po warstwie symboliczna odzieżą,
czyli niewłaściwym postępowaniem. Pierwszą warstwą ich odzieży było
nieposłuszeństwo wobec Boga, a potem dochodziły kłamstwa, wymówki
itd. Nakładając te poszczególne warstwy rozproszyli boskie światło,
które my na powrót scalamy ściągając te poszczególne warstwy z
siebie. Wtedy dopiero staniemy się doskonałymi jak Ojciec Niebieski.
Przecież zapewnił nas o tym Jezus Chrystus podczas swojej ziemskiej
wędrówki.

W parze z oczyszczeniem idzie wybaczenie. Te dwa procesy nakładają
się na siebie. Nie ma prawdziwego wybaczenia bez oczyszczenia. Kiedy
prawdziwie wybaczymy, nie damy się sprowokować nikomu, ponieważ nie
nadamy wagi słowom wypowiedzianym pod naszym adresem. Te słowa nie
mogą nas wówczas zranić, bo nie zasililiśmy ich swoją energią. Wtedy
one nie mają nad nami władzy i wracają z powrotem do nadawcy ze
zwielokrotnioną siłą. To jest najlepsza metoda, bo wytrąca broń
największym agresorom, którzy widząc, że nas nie zniszczyli,
zaczynają niszczyć samych siebie (kto
mieczem wojuje, od miecza ginie). Praca przy fundamentach
naszego nowego życia powoli dobiega końca. Teraz pora trochę
odpocząć, by nabrać sił do następnego etapu pracy, przy wznoszenia
duchowej budowli.

cdn...
Maria
|