|

Tematyka
rozwoju duchowego była mi zawsze bliska, ale wydawała mi się
jakaś abstrakcyjna, jakby nie dla mnie. Myślałam, że ten
proces nigdy nie
zaistnieje w moim życiu. Teraz z perspektywy czasu widzę, że byłam w
wielkim
błędzie. Gdy osiągnęłam wiek Chrystusowy zaczęła się u mnie
integracja wszystkich sprzecznych elementów psychiki. Jak wiadomo
osiągnąć pełnię można osiągnąć tylko wtedy, gdy człowiek osiąga
jedność i całość wszystkich aspektów.

Już wcześniej ten proces u mnie zachodził, ale nie zdawałam sobie
sprawy, dopiero,
gdy rozpoczął się u mnie jak to nazwał szwajcarski psychiatra C. G.
Jung etap snów mandalicznych zaczęłam szukać wiadomości na ten nie
bardzo zrozumiały dla mnie
temat. Wtedy jakimś dziwnym trafem zainteresowałam się dziełami tego
sławnego psychoanalityka. Od tego czasu zaczęłam coraz lepiej
rozumieć te wszystkie zawiłości ludzkiej psychiki. Najpierw
zapoznałam się z jego biografią i stwierdziłam, że dużo mamy
ze sobą wspólnego. Podobnie jak jak ja był introwertykiem, a to bardzo
utrudnia życie w społeczeństwie. Należało więc zacząć równoważyć
introwertyzm z ekstrawersją, świadomość z nieświadomością, intuicję
z percepcją itd. A wszystko to odbywało się
przy pomocy snów mandalicznych. Pierwszy etap to zmierzenie się z
archetypem Cienia,
a więc z wszystkimi instynktami zwierzęcymi ludzkiej psychiki,
wszystkimi negatywnymi emocjami, które są pierwszą blokadą podczas
podróży do wnętrza duszy, do centrum boskości w człowieku -
archetypu jaźni.
Asymilacja
Cienia

Cień jako archetyp to cień zbiorowy, kolektywny, w jego skład
wchodzą indywidualne
cienie ludzi. Przecież negatywne emocje i traumatyczne przeżycia są
w całym społeczeństwie, a nie tylko u jednej konkretnej osoby.
Asymilując Cień powodujemy,
że my pozbywając się go (
oczywiście stopniowo, bowiem gwałtowna asymilacja Cienia powoduje
nawet choroby psychiczne) osłabiamy działanie Cienia
kolektywnego. Podnosimy tym sposobem wibracje, oczyszczamy
otoczenie.
Najlepiej asymilować Cień z pozycji obserwatora, nie
angażować się w ponowne przeżywanie traumy, którą zgotowali nam
rodzice, krewni czy obcy ludzie. Jest to trudne, ale oszczędzające
psychikę (wiem to z własnego
doświadczenia, taką formę zalecają również psychoanalitycy).
Na tym etapie należy przekopać podświadomość warstwa po warstwie.
Najbardziej bolą doświadczenia wyparte, trochę mniej te tłumione.
Wyparcie złych doświadczeń powoduje, że o nich zapomnieliśmy, ale
one w środku robią "swoją robotę". Są najczęstszą przyczyną chorób
ciała, w tym również raka. Najdłużej oczyszcza się psychika właśnie
z tych wydarzeń wypartych. Człowiek wtedy cofa się do
najwcześniejszych lat do początków dzieciństwa,
a zranienia z tego okresu bolą i to jak bolą. Wiem coś o tym.

Pierwsza fala uderzeniowa jest straszna wydaje się ,że człowiek za
chwilę coś strasznego może zrobić, potem boli mniej, coraz mniej i w
końcu to wydarzenie staje się dla człowieka obojętne , czyli
przerobił ten problem i od tej pory już nie powraca. Na tym etapie
człowiek przeżywa dwie skrajności, które nazywają się inflacja i
alienacja. Inflacja pojawia się wtedy, gdy człowiek już przerobił
jakiś problem i czuje się wspaniale, doznaje euforii, ale to jest
tylko chwilowe, ponieważ ten proces oczyszczania stale się odbywa i
gdy zaczyna się następna przeróbka, wtedy ma miejsce alienacja czyli
odczuwa się coś na miarę odrzucenia przez Boga, ale właśnie tak
funkcjonuje psychika.
Sny archetypowe

Asymilację Cienia zachodzącą w ludzkiej psychice zawsze zapowiadają
sny, ale nie takie zwykłe, które mają na celu odreagowanie wrażeń po
przeżytym dniu , tylko sny archetypowe. Sny archetypowe mają bogatą
, poruszającą symbolikę, intrygują osobą śniącą tajemniczością i
wyjątkową energią. I co najważniejsze pamięta się je z wielką
dokładnością po przebudzeniu. Sny archetypowe są zawsze prospektywne
to znaczy wyprzedzają pojawienie się danych sytuacji lub przeżyć w
życiu człowieka, który kroczy drogą indywiduacji (
proces mający na celu integrację psychiki człowieka w drugiej
połowie życia).

Charakterystyczną cechą snów archetypowych jest działanie
oczyszczające,
uzdrawiające i scalające poszczególne części psychiki. Sny takie
zawierają symbole archetypowe, przemawiają obrazami, nie słowami,
dlatego właściwe odczytanie wymaga wiedzy z zakresu symboliki liczb,
kolorów, zdarzeń, postaci ludzkich, zwierzęcych. Najważniejszym
symbolem jest mandala, to ona ma działanie uzdrawiające i
integrujące psychikę. W naszej religii katolickiej najczęściej
mandalą jest krzyż i koło. Krzyż, który poprzez cztery ramiona
integruje cztery sprzeczne elementy psychiki.
Właśnie nasz
Mistrz przechodząc przez Krzyż zintegrował zwichrowaną ludzka
psychikę, pokazał jak dążyć do jedności i doskonałości. Osiąganie
pełni to droga przez krzyż, który na początku bardzo przygniata,
lecz później w miarę integracji przeciwności staje się słodkim
jarzmem
i lekkim brzemieniem. Podobne znaczenie ma koło - figura, która nie
ma początku, ani końca. Właśnie niebo jest przedstawiane jako koło,
czyli obszar doskonały wolny od wszelkich ograniczeń. To właśnie
świątynie mają najczęściej kształt krzyża, zwieńczone piękną kopułą.
Czy to przypadek? Na pewno nie. To właśnie kościoły, bazyliki miały
spełniać rolę terapeutyczną, ale ludzie posiadający niskie wibracje
i ograniczone
pojęcie Boga nie zauważali tej roli.

cdn...
MARIA
|