|

"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi,
gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i
kradną.
Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie
niszczą
i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną.
Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6, 21)
Mistrz Jezus Chrystus zadaje nam pytanie, gdzie jest serce nasze,
moje, twoje w każdej chwili życia. Gdzie zatem znajduje się serce
człowieka
uzależnionego? W jego kieliszku, działce narkotyku, czy hazardzie.
Człowiek uzależniony kocha te rzeczy, cieszy się nimi, gdy pije lub
wstrzykuje sobie dragi. Wtedy jest szczęśliwy
i przepełniony miłością. Jego problem polega na tym, że jego miłość
zależy od regularnych dostaw z zewnątrz, jednym słowem jest
uzależniony od tych podniet. Jakże często osądzamy tych ludzi nie
zastanawiając się nad sobą. Czy zadaliśmy sobie pytanie
od czego my jesteśmy uzależnieni. Ktoś powie, że przecież nie
nadużywam alkoholu,
więc nie może być mowy o żadnym uzależnieniu.
Ale czy
tylko takie uzależnienia czyhają na naszą kruchą psychikę?
Otóż właśnie nie. Ilu z nas jest uzależnionych od zewnętrznych dawek aprobaty, uznania i miłości innych. Czyż
nie jest
tak, że kochamy tych, którzy dają nam miłość nie zdając sobie
sprawy, że
znajdujemy się pod kontrolą tych osób. Oddaliśmy im swoje serce , a
straciliśmy je dla siebie samych, ponieważ nadaliśmy większą wartość
miłości otrzymywanej od nich, niż naszej własnej. A to bardzo
uzależnia.
A teraz zadajmy sobie pytanie, gdzie leży serce człowieka , który
dąży do duchowego wyzwolenia. Otóż w nim samym, bowiem głównym
celem życia takiej jednostki jest okazywanie bezwarunkowej miłości.

Znakomitym przykładem takiej postawy jest postać św.
Franciszka z Asyżu. Ten ubogi zakonnik żyjący na przełomie XII i XIII
wieku znał już
sekret szczęścia, sekret miłości. Najlepiej ten stan obrazuje jego
modlitwa o pokój.
Panie, uczyń mnie narzędziem
Twojego pokoju;
tam gdzie panuje nienawiść, pozwól mi siać miłość;
tam gdzie są rany - przebaczenie;
tam gdzie wątpliwość - wiarę;
tam gdzie rozpacz - nadzieję;
tam gdzie jest ciemność - światło;
gdzie smutek - radość;
O Panie, daj,
abym nie tyle szukał pocieszenia, ile pocieszał,
nie szukał zrozumienia lecz rozumiał;
nie szukał miłości, lecz kochał.
Ponieważ otrzymujemy - dając.
Przebaczone nam jest, gdy sami przebaczamy.
A kiedy umieramy, rodzimy się do Życia Wiecznego.
Amen

Kiedy dajemy swoje serce innym, jesteśmy wtedy naprawdę szczęśliwi,
wolni i przepełnieni miłością. Nie czujemy się ani męczennikiem, ani
ofiarą. Nie czujemy się również zranieni. Prawdziwie kochać to
realizować naturę naszego Prawdziwego Ja, naszej esencji. W
prawdziwej miłości nie ma bólu, cierpienia, straty, ofiar. Co
więcej, dobrze czujemy się z każdą osobą i każda osoba, z którą
dobrze się rozumiemy, czuje się również dobrze z nami.

Czy takie przesłanie zawarł nasz Mistrz Jezus Chrystus w swoich
słowach
na kartach ewangelii św. Mateusza. Czy taką wizję miłości miał na
myśli, czy
mówił o sercu zapisanym przez duże S, które bezwarunkowo miłuje i
wybacza.
Czy dzięki takiej miłości możliwa jest komunia, która jest jednością
i dzięki której
my też miłość otrzymujemy. Otóż tak działa prawo Wszechświata.
Dawanie
i otrzymywanie staje się wtedy jednym, prawdziwym duchowym skarbem.
19 lipiec 2009
Maria
|