KRYZYS DUCHA

NADZIEJA
 

Nadzieja potrafi być tym co trzyma przy życiu. Pięknie o nadziei mówi ewangeliczna przypowieść o ubogiej wdowie, która do skarbony wrzuciła wszystko, co posiadała. Wynika z niej, że dzielić się potrafi ten, kto wie, co znaczy odczuwać brak. Analogicznie rzecz ujmując, dawać nadzieję potrafi ten, kto wie, co znaczy bez niej żyć.

Nadzieja - jak bardzo to uczucie rosło i drzemało w Ojcu Pio nie trzeba nikomu kto zna Jego życie pisać. Człowiek, który przez kilkadziesiąt lat nosił na swoim ciele otwarte rany, a mimo to potrafił być aktywny i wybiegać w przyszłość z marzeniami, jest znakiem ogromnej Nadziei. To chyba najbardziej ujmuje Jego czcicieli.

Gdyby Ojciec Pio nie miał w sobie nadziei, nigdy nie powstałby pierwszy szpital w San Giovanni Rotondo, a potem Dom Ulgi w Cierpieniu. Definicja nadziei zakłada, że człowiek pomimo porażki potrafi patrzeć w przyszłość. Ojciec Pio właśnie taki był. Jednocześnie możemy zobaczyć ten jego bój o wypełnienie woli Bożej. Przez cały czas słał do swojego kierownika duchowego, ojca Agostino, listy, w których zastanawiał się, czy to, co robi, podoba się Panu Bogu. Z jednej strony nadzieja ofiarowana wielu ludziom, z drugiej zaś wielki znak zapytania w stosunku do siebie samego. Ale to doświadczenie wielkich ludzi.

Ks. Jan Twardowski: "Obecność nadziei każdego dnia sprawia, że uchronimy się od rozpaczy, z przekonaniem, iż nie ma sytuacji przegranych, uczuć niepotrzebnych. Nadzieja prowadzi do wiary, a wiara porządkuje wszystkie pozorne przeciwności".

Bóg z przeobfitą dobrocią i życzliwością troszczy się o swoje dzieci, nigdy nie porzuci tych, których wezwał, by żyli w komunii z Nim. Dlatego Nadzieja, że Bóg jest z Nami w każdej sekundzie naszego życia, że kroczy zawsze obok Nas i nigdy Nas nie zawiedzie jest tym co Nas umacnia.

"Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata"
(Mt 28, 20)

Ta nadzieja jest źródłem energii pomagającej żyć inaczej, nie poddawać się życiu, jego pogoni za materializmem. Myślę osobiście, że Nadzieja którą każdy z Nas przecież w większej lub mniejszej części nosi w swoim sercu, rozpala ogień, który gdy się zjednoczymy "zaleje" całą Ziemię Miłością i przybliży Nas znacząco do Jezusa.

Ammy