|

6 sierpnia cały Kościół Powszechny czci Jezusa Chrystusa w tajemnicy
przemienienia. Nasz Mistrz zaprosił najbliższych uczniów do trwania
z Nim w postawie adoracji Boga. Uczniowie, którzy udali się na górę
Tabor, posnęli. Zachowali się dokładnie tak samo jak jakiś czas
później na Górze Oliwnej, kiedy nie potrafili ani jednej godziny
czuwać ze swoim Panem. Jezus Chrystus, gdy się modlił, wygląd jego
twarzy odmienił się, a Jego odzienie stało się lśniąco białe.

Wielu zada pytanie, dlaczego to wydarzenie miało miejsce właśnie na
górze, a nie np. w świątyni. Otóż w Biblii góry wplecione są w
historię przyjaźni człowieka z Bogiem. Na wzgórzu Abraham ma złożyć
ofiarę ze swego syna. Na górze Synaj Bóg ujawnia Mojżeszowi swe imię
i nakazuje wyprowadzenie narodu wybranego z niewoli. Również na
Synaju Bóg objawia się wśród niezwykłych znaków, daje Mojżeszowi
tablice Dekalogu i zawiera Przymierze z Izraelem. Z góry Nebo
Mojżesz ogląda po raz pierwszy Ziemię Obiecaną.

Na górze Horeb Eliasz spotyka Boga przychodzącego w łagodnym
powiewie wiatru. Na górze Karmel w cudowny sposób Jahwe zsyła ogień
na przygotowaną ofiarę, objawiając się Izraelitom jako jedyny
prawdziwy Bóg. Ewangelia ukazuje Chrystusa głoszącego na górze
najważniejsze swe nauki (tzw. Kazanie na Górze). Na górze Jezus
przemienia się wobec uczniów, dając im poznać swą Boską chwałę. Na
wzgórzu Kalwarii dokonuje ofiary krzyżowej, ofiary otwierającej
drogę do Nowego Przymierza Boga z ludźmi. Góra jest później sceną
Wniebowstąpienia.

Góry w historii zbawienia są więc miejscem spotkania z Bogiem,
doświadczenia Jego transcendentnej potęgi a jednocześnie Jego
bliskości wobec ludzi; są miejscem Przymierza. W tradycji
chrześcijańskiej wspinaczka górska bywa symbolem duchowej wędrówki
człowieka. Obrazem takim posługiwał się św. Jan od Krzyża mówiąc o
dążeniu do zjednoczenia z Bogiem. Szczyt, czyli pełną wspólnotę z
Panem, najszybciej osiągają ci, którzy wybiorą najkrótszą,
najbardziej stromą ścieżkę i gotowi są pozostawić wszystko, by żaden
ciężar nie opóźniał drogi wzwyż. Aby spotkać się z Bogiem i pogłębić
przyjaźń z Nim człowiek musi podjąć trud wędrówki i nie ustawać w
drodze. Wędrując, doświadcza własnej kruchości, poznaje Bożą miłość
i wielkość. Wspinaczka górska jest dobrym obrazem owego procesu.
Wymaga trudu. Pozwala doświadczyć poprzez przyrodę Bożego piękna i
majestatu. Aby osiągnąć szczyt, należy trzymać się wyznaczonego
szlaku. Zboczenie z drogi grozi upadkiem w przepaść lub długą
tułaczką. Również w duchowej wędrówce ku zjednoczeniu z Bogiem
trzeba trzymać się trasy wyznaczonej przez drogowskazy, jakimi są
Jego przykazania; trzeba słuchać dobrych przewodników - wskazań
Kościoła, rad pozostawionych przez ludzi świętych, którzy przebyli
już szlak i doszli do celu.

Przyjaźń z Bogiem wymaga chwil ciszy i modlitewnej rozmowy z Nim.
Góry w szczególny sposób stwarzają okazję do skupienia i
kontemplacji, pozwalają spojrzeć na świat z innej perspektywy. Góry
były ulubionym miejscem samotnych modlitw Jezusa. Nie bez powodu
wiele klasztorów (choćby słynne greckie meteory) powstało na trudno
dostępnych górskich szczytach. Ale w drodze do Boga cenne jest także
doświadczenie wspólnoty, obecność innych ludzi dążących w tym samym
kierunku. Również na górskie szlaki nie jest dobrze wyruszać samemu,
lepiej iść w gronie wypróbowanych przyjaciół. Nic zresztą tak nie
łączy ludzi, nic tak nie buduje przyjaźni, jak wspólne wędrowanie,
wspólne przeżywanie trudów drogi i jej piękna.
W górach uderza nas często widok potężnych skał, które przywodzą
myśli o potędze, majestacie, stałości. Na skalistych szczytach
wznoszone były warowne twierdze, obronne zamki. Dawały one ludziom
poczucie siły i bezpieczeństwa. W historii zbawienia widać ślady tej
naturalnej wymowy gór. Na wzgórzu Syjon stała jerozolimska
świątynia, co wyrażało stałość, a także Bożą opiekę.
"Ci, którzy Panu ufają - głosi Psalm
- są jak góra Syjon, co się nie porusza, ale trwa na wieki. Góry
otaczają Jeruzalem: tak Pan otacza swój lud (...)" (Ps 125,1-2).
Prorok Izajasz zapowiada, że na końcu czasów
"góra świątyni Pańskiej mocno stanie
na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej
popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: "Chodźcie, wstąpmy na Górę
Pańską do świątyni Boga Jakubowego!"(Iz2,2n) Jest to
zapowiedź Kościoła - powszechnej Bożej świątyni i Bożej góry.
Również Apokalipsa, mówiąc o wiecznym szczęściu we wspólnocie
świętych, przedstawia je jako
"niebiańskie Jeruzalem", jako miasto położone na górze,
dobrze obwarowane, bogate i bezpieczne. Kościół, zalążek Bożego
Królestwa, pozwala już na ziemi doświadczać czegoś z owej pewności i
bezpieczeństwa. Jest jak góra - bliska niebu i wsparta na solidnych
fundamentach; jak miasto zbudowane na niewzruszonej skale, którą
jest sam Chrystus.

Cała gama wrażeń, jakie niosą góry, odsyła nas do Boga. Spójrzmy
choćby na górskie strumienie i źródła mieszczące się często na
górskich stokach. Woda źródlana w Biblii to symbol życia, także tego
nadprzyrodzonego, symbol Ducha Świętego i Bożej łaski. Góry, miejsca
spotkania i Przymierza z Nim, obdarzają nas czystą, źródlaną wodą.
Biblijnymi symbolami Ducha Świętego są również obłoki, wiatr. Gdy
wspinamy się na szczyt z "głową w chmurach", gdy uderza nas zapach
lasu, żywicy, powiew górskiego wiatru, to wszystko sprzyja
doświadczeniu Bożej obecności. Góry zdają się przypominać, że całe
chrześcijańskie życie jest jak wspaniała górska wędrówka, naznaczona
pięknem i smakiem wielkiej przygody - wędrówka, na końcu której, u
szczytu, czeka nas odpoczynek w zacisznym schronisku.
Czego zatem uczy nas przemienienie Naszego Mistrza Wniebowstąpionego
Jezusa Chrystusa na górze Tabor. Otóż Jezus zaprasza nas od czasu do
czasu na górę przemienienia, którą jest nasza nieśmiertelna dusza.
Może, jak apostołowie, szybko zapadamy w letarg i przesypiamy czas
łaski. Może jednak i nam zdarza się moment przebłysku -
doświadczenie obecności Tego, który jest blisko, ale ukrywa się pod
powierzchnią zwyczajności: świata, ludzi, zdarzeń. W chwili
intensywnego doświadczania Boga, mamy ochotę rozbić namiot i nie
ruszać się nigdzie dalej, ale jednak nie da się zatrzymać Stwórcy,
bo nasze duchowe wzrastanie nie będzie ewaluowało, tylko zatrzyma
się w miejscu. Bóg jest większy niż nasze namioty, plany,
wyobrażenia. Mimo to warto zapisywać w sercu te chwile, które
rozgrywają się na naszej górze Tabor, bowiem światło Boże, które
oświetliło mroki duszy pozwoli przetrwać niejedną zawieruchę
życiową: chorobę, śmierć najbliższych, kalectwo dzieci. Niech
Wniebowstąpiony Mistrz pozwoli dotrzeć nam z góry Tabor na pełną
chwały górę Wniebowstąpienia.

Opracowała Maria
na podstawie własnych przemyśleń
oraz rozważań ks. Tomasza Jaklewicza
|