|

Człowiek, który przeszedł przez krzyż Chrystusa i pokonał wrota
śmierci na płaszczyźnie transcendentnej może nazywać siebie uczniem
Chrystusa. Kiedy będziemy czuć się gotowi, by kogoś nauczać,
przekazywać swoje doświadczenia, musimy być pewni, że nasze oczy są
czyste.
"Obłudniku,
wyjmij najpierw belkę z oka swego,
a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego".
Podejmując się tego trudnego zadania musimy pamiętać o ważnych
słowach naszego mistrza Jezusa Chrystusa:
"Nie dawajcie
psom tego, co święte
i nie rzucajcie pereł przed wieprze,
aby ich snadź nie podeptały nogami swymi
i obróciwszy się nie rozszarpały was".

Co z tego wynika, otóż nie każdy chce być uratowany, bo nie każdy
dojrzał do zrozumienia swej niewiedzy. Nie każdy dojrzał do tego,
aby patrzeć na świat, który my zaczynamy odkrywać. Takim ludziom
możemy pokazać tylko inną możliwą drogę i przygotować ich do
zrozumienia w przyszłości tego, czego dzisiaj nie są w stanie pojąć.
Przed próbą nauczania kogokolwiek jak ma postępować czy myśleć lub
dzielić świat na dobro i zło, warto pomedytować nad następującym
fragmentem Biblii.

"I dziwił się
ich niedowiarstwu. I obchodził okoliczne osiedla i nauczał. Potem wezwał dwunastu i począł ich wysyłać po dwóch i dał im moc nad duchami nieczystymi. I nakazał im, aby nic nie brali na drogę prócz laski - ani chleba ani torby podróżnej, ani monety w trzosie. Lecz by obuli sandały, a nie wdziewali dwu sukien. I mówił do nich: Gdziekolwiek wejdziecie do domu, tam pozostańcie aż do swego odejścia stamtąd. A jeśliby w jakiejś miejscowości nie chciano was przyjąć ani
słuchać, wyjdźcie stamtąd i otrząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim".

Nie wolno nam ustalać jaka ma być droga rozwoju duchowego
człowieka, którego postawił Bóg na naszej drodze, nie możemy
zakładać, jakiego chleba ma skosztować, bo to Bóg za nas ma
zdecydować. Nie możemy też nikomu wyznaczać celu ani określać czasu
potrzebnego na naukę duchową lub na osiągnięcie danego stopnia
wtajemniczenia. Nie możemy zapomnieć o napomnieniu naszego Pana,
który przestrzegał przed gromadzeniem wielu monet, bo są ciężkie.
Musimy pamiętać, że jesteśmy tylko instrumentem w ręku Boga, a
naszym zadaniem jest oczyszczenie się ze wszystkiego i poddanie się
jego woli. Niech Wyższa Sfera zdecyduje co i kiedy jest nam
potrzebne. My musimy tylko siostrom i braciom młodszym pokazać swoim
zachowaniem jak można w życiu zapanować nad sprzecznościami, a
wówczas inni ludzie zrozumieją, co to znaczy tworzyć wielką, piękną
i harmonijną całość. Teraz ja czuję się taką skromną uczennicą
Chrystusa, która potykając się jeszcze nieraz, chce przekazać osobom
mającym odwagę wejść na drogę duchowego rozwoju kilka wskazówek jak
się nią poruszać. Dróg wiodących do Boga jest wiele, ale droga,
którą ja podążam jest najkrótsza, choć bolesna, bo wiedzie przez
krzyż.

Maria
|