KRYZYS DUCHA

BĄDŹ ZAWSZE GOTÓW!

Człowiek jest jak żołnierz na warcie, żyje, pracuje, cieszy się czy smuci .... ale musi wiedzieć, że obok niego każdego dnia kroczy również śmierć. Dlatego, bądź zawsze gotów!

Życie i śmierć, nierozłączna para; i co by na ten temat nie powiedział, to marne jest to filozofowanie, które w obliczu śmierci zaleca spokój i wieczne życie, nawet najbardziej uduchowiony człowiek w jej bliskości poczuje drżenie serca.

Życie i śmierć – to wielka sprawa, to mówią wszyscy ludzie, którzy osiągnęli wyższe poziomy duchowe i to we wszystkich religiach i kulturach.

Życie i śmierć są dwiema stronami tego samego medalu, nie istnieje jedno bez drugiego, a człowiek istota krucha nie tylko boi się śmierci, boi się także życia. Strach pojawia się w obu przypadkach, więc przede wszystkim należy się zastanowić, czym jest strach i jak się z nim uporać?

Życie nierzadko wymaga szalonej odwagi i ofiarności. Trzeba umieć żyć z zaciśniętą pięścią i z otwartą. Wiadomo, że człowieka może w życiu najmocniej skrzywdzić strach, ponieważ żyjąc z nim żadne miejsce na Ziemi nie będzie bezpieczne, nawet we własnym sercu.

Każdy człowiek umrze, ale nie każdy człowiek tak naprawdę żyje. Ilu ludzi na świecie jest naprawdę szczęśliwych? A jeszcze każdego dnia strach powoduje, że boimy się śmierci, ale ten strach przed śmiercią wynika z tego, że tak naprawdę boimy się życia i jego przemijania, które wspólnie są naszymi najlepszymi nauczycielami. Kto oczyści się ze strachu nie boi się śmierci, śmierć nie ma nad nim żadnej mocy. Bez zwolnienia strachu nie ma mowy o wejściu na duchową drogę.

Ludzie, zwierzęta i wszystkie istoty urodzone na tej Ziemi boją się śmierci. Miłość do życia jest potężna, tylko w ten sposób może być nieustannie kontynuowane i trudno je zniszczyć. Jest to zjawisko naturalne, od którego nikt nie jest zwolniony.

Śmierć w jakikolwiek sposób, zawsze jest bolesna, szczególnie dla najbliższych, właśnie ta separacja jest najboleśniejsza.

Wszystkie religie świata uważają, że życie jest niepewne, ale śmierć jest zawsze pewna. Tylko mamy jeden problem: nie wiemy kiedy do nas zapuka. A wtedy rozgrywają się wśród ludzi największe dramaty, pożegnania, wspomnienia, dopiero wtedy najbardziej docenia się wartość życia.

Ogólnie biorąc, kiedy ludzie żyją spokojnie nie myślą o śmierci, starają się czerpać korzyści z życia, a przecież śmierć towarzyszy nam w każdej minucie życia. Dopiero kiedy stykamy się z nią bliżej, czujemy, że nadchodzi krytyczna godzina, przenikają nas głębokie refleksje, przecież i ja kiedyś umrę .... wtedy spoglądamy na swoje życie, robimy rachunek sumienia, porządkujemy własny bałagan, często w takich chwilach przypominamy sobie, że nasze ciało ma także ducha.

Zdajemy sobie sprawę, że umierając odchodzimy z tego świata nadzy, nie zabierzemy ze sobą niczego co w tym życiu zgromadziliśmy, ale czy na pewno?

Zawsze zabierzemy ze sobą dobre i złe uczynki!!! Od nich właśnie będzie zależeć nasze dalsze istnienie, powodzenie i warunki, w których się odrodzimy.

Czy opłakiwać bliskich z powodu śmierci?

Trudne pytanie, a jeszcze trudniej w chwili śmierci bliskiej osoby nie uronić łzy, bez względu na jaką mądrość się ktoś powoła. Trudno tak bez żadnej emocji oddalić się od swojej miłości, czy to matki, czy dziecka, przyjaciela .... zaakceptować ten fakt, że ta osoba na zawsze znika z naszego życia. W dodatku przejście do następnego życia jest dla nas nieprzeniknioną tajemnicą; niby, że obecnie już trochę odkryta przez doświadczenia ludzi powracających ze stanu śmierci klinicznej. Nie zmienia to faktu, że do końca nie mamy pewności, gdzie tak naprawdę wylądujemy.

Według buddyzmu, śmierć każdej osoby jest związana z jej charakterem ... ważne jak będzie się czuła w czasie śmierci, czy będzie towarzyszył jej strach, ból, niepokój, w dodatku płaczący bliscy też nie pomagają. Toteż w takiej chwili odprowadzajmy kogoś na drugą stronę w dojrzały sposób. Kiedy jeszcze to życie do końca nie zagasło, należy poszukać w sobie dużo siły, pięknych słów i spokojnie przemawiać do umierającego, zapewnić go o swojej miłości, o miłości Boga, przeprowadzajmy ze spokojem duszę na drugą stronę, kierujmy ją do Światła. W chwili śmierci jeśli mamy na to warunki zapalmy świece, módlmy się, prośmy Boga o opiekę nad tą duszą. Jeśli umierający jest wyżej duchowo w chwili śmierci zachowa się spokojnie i cicho, a taka śmierć przenosi duszę w taką samą sferę: cichą i spokojną.

Od wielu lat wiemy, że nasze życie zbliża się do okresu zwanego Armagedon. Ludzie coraz mocniej przeglądają wszystkie informacje na temat roku 2012. Czytając Obj. Św. Jana postrzegamy ten okres w dramatyczny sposób i na pewno łatwo nie będzie; zresztą to już widać na świecie. Nasz obecny świat rozpada się na naszych oczach, zaczyna go coraz mocniej krępować negatywna siła. Już wiemy, że „ktoś „ nas zwiódł, odkrywają się zakryte sekrety, budzą się ludzie z własnej ciemnicy, coraz więcej wchodzi na drogi Boga i wybiera Chrystusa na swojego Pana.

Chrystus bowiem jest Światłem Boskiego Objawienia dla wszystkich narodów, którzy wierzą w Niego. Dużo ludzi boi się Boga, Jego sprawiedliwości i śmierci.

Pamiętajcie, kto wierzy w Chrystusa tego śmierć nie zniszczy, ci ludzie będą mieli władzę nad śmiercią.

Błędem jest, że większość ludzi ucieka przed tematem śmierci, przed tym nie można uciec, każdy umrze i musi sam popłynąć na głęboki ocean i już za życia należy przygotować się do tej podróży, aby po naszej fizycznej śmierci nasz duch mógł żyć w spokoju.

Kto otworzy serce, otrzepie się ze swojej zatwardziałości, głupoty i naprawi swoje winy nie powinien bać się Boga ani śmierci, ponieważ Chrystus nam powiedział:

„Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić.
Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego:
słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym.”

(J 12, 47)

Zatem Sąd Ostateczny nie stanowi zagrożenia dla tych, którzy dzięki łasce Boga zostaną usprawiedliwieni i zostaną im wybaczone winy.

9 Aug. 2011

WIESŁAWA