KRYZYS DUCHA

ASYMILACJA ARCHETYPU JAŹNI
(CZĘŚĆ 7)
LINK! DO CZĘŚCI 6

LINK! DO CZĘŚCI 8

Przebudzenie archetypu Jaźni w duszy człowieka sygnalizuje, że pora zacząć go powoli asymilować. Jest to bardzo trudny proces, ponieważ nadmierna fascynacja tym archetypem niesie poważne konsekwencje dla psychiki. Jak pisałam jest to potężny symbol, dlatego należy podejść do niego bardzo ostrożnie. Jaźń czyli pierwiastek boski w duszy człowieka emanuje niezwykłą siłą przyciągania. Wtedy zaczyna się przeżywać pierwsze ekstazy, stan do tej pory nie spotykany i nie przeżywany w życiu. Jest to tak ogromne uniesienie, że chciałoby się krzyczeć ze szczęścia. Oczywiście ten stan nie może trwać wiecznie, ponieważ jest to bardzo wyczerpujące dla psychiki. Jest on podobny do stanu narkotycznego.

Dlatego podczas prawidłowej asymilacji przychodzi też taki moment, że człowiek przestaje przeżywać ekstazę i zagłębia się w tzw. pustce wewnętrznej. Stan pustki jest bardziej obojętny emocjonalnie tzn. nie ma takiego wyczerpania psychiki. Muszę przyznać z własnego doświadczenia, że stan tzw. wewnętrznej pustki jest naprawdę też fantastycznym przeżyciem. Wtedy nie interesuje nas opinia społeczeństwa na nasz temat, nie oczekujemy pochwał, nasze ego już nie istnieje. Zostało wchłonięte, przeszliśmy na wyższy etap rozwoju. Często te zmiany wewnątrz siebie obserwujemy w konkretnych wydarzeniach życiowych np. kiedy komuś pomagamy ze szczerego serca, nawet przez chwilę nie żałujemy tej decyzji, dzielimy się z lekkim sercem np. pieniędzmi i nie rozpowiadamy wokoło jacy to jesteśmy wspaniałomyślni.

Właśnie to działanie w ukryciu, o którym mówi Biblia jest przejawem asymilacji tego archetypu. Innym przejawem asymilacji są częste kontemplacje np. będąc na łonie przyrody potrafię przez godzinę w zupełnej ciszy podziwiać trawkę chwiejącą się na wietrze. To jest właśnie ów zachwyt dziecka tylko, że dużo głębszy, bowiem chcąc zasymilować ten archetyp musimy stać się na powrót dziećmi, czyli osobami czystymi, ufnymi i niewinnymi jak one. Dogłębna obserwacja przyrody na zasadzie obopólnej przynależności jest przejawem zaakceptowania wszystkich zamysłów Bożych (człowiek - jednostka jako część wielości w tym także natury). Pozytywna asymilacja archetypu Jaźni powoduje, że człowiek staje się wyciszony, nie przemawiają przez niego emocje ( postronny obserwator może powiedzieć o nas, że jesteśmy np. zarozumiali - tak to może czasami wyglądać dla kogoś kto nie zna tego tematu). Nie zajmuje się próżnymi rozmowami wie, że mowa jest srebrem, ale wie też rzecz dużo ważniejszą, że milczenie jest złotem.

Bowiem w milczeniu można usłyszeć głoś Boga, który jest CISZĄ, ale tak wymowną, że same odpowiedzi i rozwiązania nasuwają się człowiekowi pogrążonemu w kontemplacji. Człowiek, który pozytywnie zasymilował ten archetyp nie boi się śmierci, otwarcie o niej rozmawia. Mnie nie przerażają już w tej chwili żadne tematy eschatologiczne, ponieważ wiem, że po wypełnieniu przeznaczonej misji na Ziemi powrócę do Źródła, z którego wypłynęłam. Również w tej chwili czuję brak przywiązania do rzeczy lub osób. Oczywiście cieszę się , że są , ale nie smucę się gdy ich nie ma, jest to tylko Wielki Proces, w którym nic i nikt nie jest naszą własnością. Ja jestem tylko użytkownikiem, dzierżawcą z woli Stwórcy.


Alienacja od archetypu Jaźni - depresja

Odrzucenie archetypu Jaźni jest równoznaczne z zerwaniem kontaktu z Najwyższym Źródłem, z którego każdy pochodzi. Zaprzeczenie istnienia pierwiastka boskiego w duszy człowieka łączy się z bardzo poważnymi konsekwencjami psychicznymi. Otóż wtedy najczęściej rozwija się jedna z największych i najbardziej niebezpiecznych chorób psychicznych - depresja.

Depresja to poważna choroba duszy, duszy, która została odłączona na własne życzenie od Źródła. Energia boska, która zasila każdego człowieka zaczyna płynąć coraz wolniej i wolniej, aż w końcu jej dopływ zupełnie zostaje zablokowany. Owo zasilanie można porównać do rzeki, która wypływając ze swojego źródła najpierw płynie wartko pokonując wszystkie przeszkody napotkane na drodze. Później im dalej jest od źródła bardzo często jej bieg staje się wolniejszy, aż w końcu ustaje.

Wtedy woda traci swoją moc, staje się bardzo często martwa. Zaczyna zmieniać kolor, mętnieje, jest zanieczyszczona i ... zabagniona. Zaczynają wegetować w niej pasożytnicze organizmy, które powodują jeszcze większy chaos. I tak dzieje się właśnie z człowiekiem, który za bardzo oddalił się od Źródła, ponieważ zainspirowały go tzw. szerokie wody, w których nie umiejąc pływać może zostać ... topielcem. Życie staje wtedy jednym wielkim bezsensem, wszystko widziane jest w czarnych kolorach, słońce -źródło wszelkiego życia traci swą moc, jest przesłonięte grubą warstwą pretensji, wzajemnych żalów, bluźnierstw pod adresem ... Stwórcy.

Człowiek jak ta pogrążona w stagnacji woda również jest martwy wewnętrznie, trwa w otępieniu toczony od wewnątrz straszliwym bólem duszy, która trwa w okowach wszelkich ograniczeń i cichuteńko prosi o uwolnienie. Leki psychotropowe tylko utrwalają ten beznadziejny stan przedłużając odrętwienie w nieskończoność. Zło, które zalęgło się w duszy będzie ze wszech sił walczyło, aby zniszczyć doszczętnie życie (negacja V przykazania "Nie zabijaj"). Bo depresja to walka sił zła z Bogiem i tylko właściwa taktyka powrotu do Źródła może ocalić od tej piekielnej zguby.

cdn...

MARIA